Zagrypiona's Blog

Centrum komunikacji i edukacji dla wszystkich zagrypionych i nie tylko.



  • Witam wszystkich gości, a szczególnie tych któ- rzy są zainteresowani wzajemną wymianą in- formacji. Zachęcam do podsyłania linków i dzie- lenia się ciekawymi ar- tykułami oraz do dysku- sji. Zbiory w działach będą służyły nam wszy- stkim grypowiczom i osobom początkującym do edukacji.

    Data założenia: 03.06.2010



  • wykluczeni.info

    Internet bez Antypolonizmu

    Popieram Internet Bez Chamstwa

    Bykom - stop

  • Nie popieram i tolerować nie będę:

    -fanatyzmu:
    -- politycznego
    -- religijnego Fanatyzm zakłada nieomylność ziemskiej - tworzonej przez ludzi - instytucji politycznej bądź religijnej. Nierozsądnym i nieodpowiedzialnym jest przypisywanie grupom politycznym nieomylności w sposób bezkrytyczny. W przypadku instytucji religijnych, wiara w nieomylność, nieskazitelność, niezdolność do grzeszenia religijnych dostojników jest herezją i obrazą Boga. Omylność i zdolność grzeszenia dotyczy tych ludzi tak samo jak wszystkich innych.

    -hipokryzji - jednostka ludzka powinna być spójna: to samo robi, to samo mówi, to samo myśli. Przypadki rozdwojenia, czy nawet roztrojenia stanowią o chorobie takiej jednostki lub jej nieczystych intencjach. Jeśli wyznajemy taką a taka wiarę, czy poglądy - według nich postępujemy.

    -zacietrzewienia - ludzie którzy w gniewny, agresywny sposób bronią swoich idei, zazwyczaj merytorycznie czują się i są słabi - stąd agresja. A przecież można się pięknie różnić, szanować nawzajem.

    -głupoty - brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli czegoś w danej chwili nasz rozum nie pojmuje, np. w wyniku braku wiedzy albo mechanizmu wyparcia nie znaczy to, że to nie istnieje. Rzeczywistość i wszystkie jej zjawiska istnieją bez względu na możliwości percepcyjne poszczególnych jednostek w tej rzeczywistości tkwiących.

    -owczego pędu - jesteśmy ludźmi, mamy rozumy. Czasami jednak ulegamy instynktom stadnym, być może z lenistwa? Powinniśmy swoje decyzje, opinie popierać argumentami opartymi na faktach, a nie: 'bo tak wszyscy robią', 'bo tak powiedziała pani w TV'.

    -manipulacji - podpuszczania, prowokowania, dezinformacji...

    ...

Archive for Czerwiec 2010

28.06.2010 – E. H. Carr – Historia, czym jest?

Posted by zagrypiona w dniu 28 czerwca 2010

Ktoś kiedyś poprosił mnie o przeczytanie i streszczenie pewnej książki. Dziś zamierzam podzielić się z szanownymi czytelnikami, streszczeniem dwóch  jej rozdziałów – moim zdaniem najciekawszych i istotnych z punktu widzenia spraw o których większość z Czytelników już wie.

Gorąco polecam jednak sięgnięcie po całość, która jak gdzieś wyczytałam należy do kanonu najlepszych i najciekawszych książek uniwersyteckich, z czym się mogę zgodzić, mimo iż omawiana w niej materia nie ma nic wspólnego z moim wykształceniem. Oczywiście jeśli ktoś się tą tematyką interesuje lub chciałby spojrzeć na zagadnienie historii z nieco innej niż ta której uczą w szkole perspektywy (a jest początkujący w sprawach, które porusza ten blog), polecam.

Być może książka nie jest idealna , autor pomija kilka ważnych kwestii, jednakże myślę, że powinno się uczniom – powiedzmy licealistom – na początku nauki historii przedstawić chociaż fragmenty, z odpowiednim komentarzem, a nie wpajać bezmyślnie wiedzę podręcznikową. Wiele problemów z którymi się dziś borykamy (niedouczenie i nieznajomość historii,) może byłaby do uniknięcia. Należałoby pozostawić w głowach uczniów otwartą furtkę, przynajmniej w kwestiach wydarzeń które wciąż budzą spore wątpliwości. Oczywiście tendencja w nauczaniu historii i ogólnym jest odwrotna – by nauczyć jak najmniej. Tak więc wpis mój i pomysł można zaliczyć do marzeń o lepszym ,utopijnym świecie. 😉

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Część Pierwsza: Dotyczy faktów historycznych i osoby historyka.

Zacznijmy od tego, że historia była różnie postrzegana w poszczególnych epokach. Możemy to ukazać na przykładzie trzech historyków, których opisuje autor książki:
J. Acton (1896, późna epoka wiktoriańska) – jak na XIX wiecznego naukowca przystało, cechuje go optymizm. Traktuje on historię jako naukę o faktach -> celem działań historyka staje się pozyskanie wiedzy na temat całej historii. Towarzyszy temu wiara w siebie i wiara w możliwość pozyskania tej wiedzy. Dziś wiemy, że iluzją jest  twierdzenie , iż możemy posiąść wiedzę na temat całej starożytności. Pozostawione po niej dokumenty nie są obiektywne. Pozostawiła je grupka osób o tylko jednym punkcie widzenia. Znamy punkt widzenia Ateńczyków, ale nie Spartan czy niewolników.
– w XIX wieku również, Leopold von Ranke wysnuł tezę, która mówi: historia jest po to, by przekazać ludziom ‚jak coś naprawdę było’ (wie es eigentlich gewesen). Aby to uczynić, trzeba najpierw – w myśl empiryzmu XIX wiecznego – ustalić fakty jako niezależne od świadomości, płynące z zewnątrz – na przykład w postaci dokumentów. Potem dopiero wysuwamy wnioski.
G. Clark (1957) – jego zdaniem nie ma obiektywnej historii i prawdy historycznej. Historia jest interpretowana (nie ustalana obiektywnie) na podstawie dokumentów – procesowana. Dokumenty jednak, mówią nam tylko to, co myślał autor lub to co chciał żebyśmy myśleli że myślał. Dokument jest więc półprawdą. Historyk musi odszukać całą prawdę. Postawa Clarka jest pełna konsternacji i sceptycyzmu.

A więc, pierwszy wniosek jaki się nam ujawnia brzmi: pojęcie historii zależy od realiów epoki w której żyje historyk, czy też innymi słowy jego teraźniejszości. A także od realiów epoki oraz intencji twórców dokumentu, z której on pochodzi.

Co jest faktem historycznym i dlaczego? Faktem historycznym może stać się coś, co przez kogoś – począwszy od uczestników zdarzenia – zostało uznane za warte odnotowania. Historyk dawniejszych epok nie ustala faktów – korzysta z gotowych elementów zaczerpniętych z nauk pomocniczych np. archeologii, chronologii. Bierze je za pewnik. A przecież nigdy nie są to pełne fakty, przeszły już bowiem proces głębokiej selekcji.

Jak fakty są selekcjonowane i przez kogo? Przez uczestników zdarzeń, przez utrwalającego owe fakty, przez tych którzy je publikowali, wreszcie przez samych historyków. Gdy zostaną zaakceptowane i wykorzystane przez historyka, stają się faktami historycznymi.

Przykład autora wykładu, na selekcjonowanie dokumentów: Minister Spraw Zagranicznych Republiki Weimarskiej Gustaw Stressman, po śmierci zostawił mnóstwo dokumentów [1 etap selekcji]. Jego przyjaciel opublikował część z nich w trzech księgach [2 etap selekcji] chcąc uczcić jego pamięć. Opublikował jednak jedynie te – pełne sukcesów dotyczące polityki zachodniej. Negocjacje z ZSRR pominął. W późniejszym czasie, z owych 3 ksiąg dokonano wyboru na potrzeby studentów [3 etap selekcji]. Dzisiejsi historycy biorą je za pewne źródło wiedzy o historii tamtego okresu, mimo iż jest to tylko część większej całości, znacznie okrojona i wyrwana z kontekstu. Reszta dokumentów prawdopodobnie została zniszczona lub zaginęła w czasie II Wojny Światowej. Jeśli ktoś chciałby obiektywnie zająć się notatkami Stressmana z negocjacji z ZSRR, musiałby przeczytać dokumenty pozostawione przez obie strony negocjacji (notatki, raporty z przebiegu rozmów), gdyż jednostronnie nie są one obiektywne. Historyk musi obiektywnie zrekonstruować przebieg negocjacji, lub przynajmniej spróbować zbliżyć się do poziomu maksymalnego obiektywizmu i w pełni wykorzystać wszystkie dostępne fakty. A wiadomo, że o brak obiektywizmu można posądzić już piszącego notatkę [1 etap selekcji informacji].

Podsumowując, historycy XIX wieku byli obojętni wobec filozofii historii. Fakty im wystarczyły, posiadali optymizm i wiarę w ustalenie kompletnego obrazu dawnych wydarzeń. Wierzyli w oczywistość sensu historii, był to wiek pewnego rodzaju niewinności. Na początku XX wieku pojawili się tak zwani heretycy atakujący kult faktów (W. Dilthey – Niemcy; B. Croce – Włochy). Jednak dopiero po I Wojnie Światowej zaczęto krytycznie spoglądać na kult faktów. Nic nie było już takie pewne jak przed wojną.

W dzisiejszym rozumieniu, historia to patrzenie na przeszłość oczami teraźniejszości. Historyk rekonstruuje, ocenia, interpretuje. Badana przez historyka przeszłość żyje w teraźniejszości. Historia jako całość nie jest martwa, jednak jeden wybrany z kontekstu fakt jest martwy historycznie. Cechą dzisiejszego badacza historii powinna być umiejętność tzw. „obrazowego rozumienia” – badacz musi rozumieć (neutralnie, umieć postawić się w miejsce uczestników badanego zdarzenia, musi myśleć jak oni). Nie może pochwalać ani krytykować zanim ustali co się wydarzyło. Musi w pewnym sensie zachowywać się jak detektyw. Sam historyk również nie jest nigdy w 100% obiektywny. Jest skażony ówczesnym mu światem i realiami jego teraźniejszości. Bada przeszłość przez pryzmat dnia dzisiejszego. Używa słów, które mają inne niż dawniej konotacje: wojna, demokracja itd. Nawet jeśli używa słów z epoki takich jak: „plebs”, „polis” to wciąż nie jest to 100% obiektywności. Dla stopnia obiektywizmu nie bez znaczenia jest też kim jest sam historyk, jakie ma poglądy, skąd się wywodzi i do jakiej grupy społecznej należy. Nikt nie jest w 100% neutralny.

Jak stwierdzić czy coś w historii jest obiektywne i na ile? Zawsze przecież mówienie o historii ma jakiś kontekst dzisiejszy. Historyk może jedynie starać się być jak najbliższym obiektywizmowi. Musi w tym celu wypełnić pewne obowiązki: musi szanować faktybyć sumiennym; musi uczciwie ukazać wszystkie fakty, w miarę możliwości być bezstronnym. Dopiero później interpretować. Jeśli zaś korzysta ze źródeł nie powinien ich przepisywać a opracowywać. Nie powinien też rozprzestrzeniać propagandy wyjmując fakty z kontekstu, przemilczając jedne a eksponując drugie i manipulować nimi.

Czym jest więc tytułowa historia? Trwałym procesem interakcji pomiędzy historykiem a faktami; dialogiem między teraźniejszością a przeszłością.


Część druga: Dotyczy relacji społeczeństwo – jednostka, a także osoby historyka w kontekście obu tych zagadnień. Antyteza: jednostka – społeczeństwo zostanie obalona jako abstrakcja.

Społeczeństwo i jednostka są nierozdzielne, niezbędne wobec siebie, komplementarne. Jesteśmy częścią całości. Od chwili narodzin, z jednostki biologicznej przechodzimy w społeczną, na przykład poprzez naukę języka, który jest społeczny. Literatura mówi, że od społeczeństwa nikt się nie oderwie (np. Robinson Crusoe – spotkał Piętaszka). Jedyną ucieczką jest dobrowolna śmierć (Kiryłow z „Biesów”). [Tu osobiście nie zgadzam się, nie każda dobrowolna(?) śmierć wyklucza ze społeczeństwa. Pozostaje przecież coś takiego jak pamięć o osobie, która moim skromnym zdaniem jest pewnego rodzaju obecnością w społeczeństwie. Więc jak tu dobrowolnie pozbawić się życia tak aby nikt nie zauważył i aby zbytniego rozgłosu nie narobić? Odważę się więc dodać od siebie, że w moim odczuciu powinno chodzić o biologiczną dobrowolną śmierć.]

Im bardziej jednostki różne, bardziej wyspecjalizowane, tym lepiej rozwinięta cywilizacja. Rozwój jednostki i społeczeństwa idą w parze – wzajemnie się warunkują. Indywidualizm jednostek polega jedynie na ich zróżnicowaniu.

Według Carra, kult indywidualizmu to mit. Zaczął się on już w renesansie gdy doszło do zwrotu jednostki ku sobie samej. Dotąd człowiek był świadomy siebie jako członek rodziny, rasy, narodu. Później nastał kapitalizm i czasy rewolucji, walki o prawa człowieka i obywatela – a więc jednostki. Indywidualizm stał się też elementem filozofii utylitaryzmu. Inicjatywy społeczne jednostek miały na celu dobro społeczeństwa. Indywidualizm więc był napędem postępu.

Nie ma walki jednostka – społeczeństwo. Są natomiast walki między grupami jednostek. Żadna jednostka nie stoi poza społeczeństwem. Podobnie rzecz ma się ze wspomnianym w pierwszej części historykiem. Wiedza jaką posiada nie jest jego własnością. To wiedza gromadzona przez pokolenia – a więc należy ona do grupy. Historyk i jego badania zależą więc od społeczeństwa w którym żyje i którego przeszłość bada. Nasuwa się zatem pytanie: jak dalece historyk jest indywidualistą, a jak częścią społeczeństwa? Otóż historyk jest częścią pewnego tłumu. Świat widzi z jego perspektywy. Tłum owy maszeruje wraz z historykiem, pojawiają się więc nowe punkty widzenia. [Historia więc siłą rzeczy i w sposób naturalny jest nauką dynamiczną – jak więc ten fakt ma się do różnego rodzaju prób blokowania niektórych tematów, zakazywania badań nad nimi? Takie działania są niezgodne z punktu widzenia nauki i z historią nie mają wiele wspólnego – a więcej raczej z odgórnie ustaloną propagandą – ustaloną raz na zawsze.]

Jeżeli historyk pisze dzieło na temat Grecji, to prócz wiedzy o samej Grecji w jego dziele znajdziemy informacje o nim samym i o społeczeństwie w jakim żył. Przykłady:
T. Mommsen – Niemiec, liberał. Rozczarowany rewolucją 1848/1849. Idealizuje Cezara – ukryte pragnienie silnego człowieka dla Niemiec, który uporządkowałby porewolucyjny zamęt.
F. Meinecke – zmienia swoje poglądy pod wpływem zdarzeń historycznych podczas których żył: 1907 – ufność w niemieckie ideały narodowe; 1925 – zaniepokojenie nierozwiązanymi konfliktami w polityce kraju; 1939 – odrzucenie wiary iż cokolwiek się dzieje w historii dzieje się dobrze, co poprzedzone było odebraniem mu honorów przez nazistów; 1946 – wierzy w historię jako efekt ślepego przypadku. [Jak takie zmiany u historyków mają się do obiektywizmu? Być może zamiast nazywać historykami osoby które zajmują się współczesnymi im czasami powinno się ich raczej nazywać świadkami bądź komentatorami?]

Jak więc daleko wydarzenia i przemiany społeczne wpływają na historyka?

Fakt historyczny – indywidualny czy społeczny? Dawniej bohaterów uznawano za wybitne jednostki – dziś jednak wiemy, że działali oni pod wpływem warunków społecznych/ekonomicznych/politycznych. Jak sugeruje autor, łatwo powiedzieć, że Hitler był złym człowiekiem lub że Marks był twórcą komunizmu. Nic nie jest jednak tak proste, wszystko bowiem ma swoje korzenie wcześniej oraz swój kontekst. Prościej rzecz ujmując, ideologie takie jak np. ideologia Hitlera muszą trafić na podatny grunt w społeczeństwie, między propagatorem ideologii a społeczeństwem [lub jego częścią] musi istnieć podobieństwo przekonań.

Zdarzenia historyczne nie są więc zdominowane jedynie przez świadome działania jednostek, lecz także przez inne siły, jak nazwał je T. S. Eliot: „wielkie pozaosobowe siły„.

Postawy jednostek. Człowiek świadomie pracuje dla siebie, nieświadomie dla ogółu. Nieświadomym rezultatem działania dla samego siebie może być wojna. Buntownicy, jak np. Pugaczow nie są indywidualistami. Oni jedynie wypowiadają na głos opinię mas z opozycji. Gdyby nikt ich nie popierał, zostaliby zignorowani lub uznani za szaleńców, a historia by ich nie odnotowała. Wszystko więc zależy od czasu, w którym dana jednostka się pojawi i od tego czy trafi ona na odpowiednie warunki [dodam od siebie – i czy ma finansowe poparcie „wielkich pozaosobowych sił]. Wielcy bowiem, to tacy, którzy zdaniem Hegla potrafili wygłosić myśl i opinię swoich czasów. Potrafili pójść na fali już istniejących sił.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na koniec zapraszam na grypę666. Dzisiejszy wpis również zawiera ciekawe i dość ostre w wymowie teksty: Słudzy Pana Ciemności.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Przypominam o mojej ankiecie przedwyborczej: „isć, albo nie iść”. Dziękuję tym którzy głos już oddali i zachęcam tych którzy jeszcze tego nie zrobili o oddanie głosu. 🙂

Reklamy

Posted in historia, książki | Otagowane: , , , | 37 Komentarzy »

25.06.2010 – Iść, albo nie iść…

Posted by zagrypiona w dniu 25 czerwca 2010

Postanowiłam przetestować opcje WordPress jeśli chodzi o tworzenie ankiet. A przy okazji zadać Szanownym Czytelnikom, stałym i nowym pytanie odnośnie II tury wyborów prezydenckich.

Jedni pytają: Jarosław, czy Bronisław? Szczęśliwi którzy znają już odpowiedź na to pytanie. I z wiarą pójdą oddać swój głos, spełnić swój demokratyczny obowiązek.

Ja natomiast pytam: ‚iść, albo nie iść na II turę wyborów prezydenckich 2010?’

Myślę, że o kandydatach w tym miejscu pisać nie muszę, każdy wybiera co mu odpowiada. I dość już o nich było powiedziane tu i ówdzie.

Dziękuję za udział w ankiecie. 🙂

Posted in ankiety, Polska | Otagowane: , , | 61 Komentarzy »

24.06.2010 – Co polscy żołnierze robią w Chicago?

Posted by zagrypiona w dniu 24 czerwca 2010

Zapraszam na grypę666. Ciekawe artykuły i doniesienia ze świata. Dzisiejszy wpis: CZY W OGÓLE MAMY POLSKĘ? W dzisiejszym wpisie miedzy innymi o: k. Dziwiszu, przekrętach około wyborczych z zagranicy, alternatywnym leczeniu raka i główny artykuł z pytaniem w tytule „Czy w ogóle mamy Polskę?”

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Tak sobie wędrowałam przez Internet i znalazłam ciekawą rzecz. Otóż, polscy żołnierze (wespół z innymi polskimi służbami) ćwiczą sobie w Chicago jakieś manewry wspólnie i pod okiem swoich amerykańskich towarzyszy. Zastanawiam się, po co aż tak daleko jeździć by poćwiczyć pacyfikacje ludzi i ich wywożenie z jakiegoś magazynu (konkretnie magazynu firmy Nalco – tak tej samej od Corexitu, który jest rozpylany w Zatoce Meksykańskiej – może zamierzają aresztować pracowników firmy która dodatkowo truje przyrodę i ludzi?) do innego miejsca. Po co? Czyżby amerykańscy koledzy mogli zaskoczyć czymś nowym i wartym przekazania stronę polską? Aaa… No i podstawowe pytanie… Kto za te szkoleniowe podróże płaci?

materiał filmowy z ćwiczeń

Coś ostatnio sporo tych ćwiczeń… Vigilant Guard 2010 Riot Control, Detention Drills.

(‚food? now??’ – groźny terrorysta żąda jedzenia, w tle widzimy niczym nie niepokojony przybytek uciech dla mężczyzn, na żywo, za darmo oraz karczmę: dwie rzeczy istotne dla życia obywatela, a tu się jedzenia komuś jeszcze zachciewa – zdjęcie pochodzi z powyższej strony )

A tymczasem w Polsce… Społeczeństwo z pasją zajmuje się II Turą Wyborów (bo akurat taka rozrywkę zaserwowała im władza i media). Zwolennicy jednego jak i drugiego nawzajem obrzucają się błotem, ba nawet dochodzą nas słuchy, że na ustawki chodzą i się biją! Jakby wybór jednego czy drugiego miał jeszcze jakieś istotne znaczenie. Ślepym trzeba być by widzieć różnice. I jeszcze się o nie nawzajem żreć.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na koniec tego krótkiego wpisu, chciałam jeszcze tylko zauważyć, że mimo wszystko możliwość pisania blogów powinna być licencjonowana, w ogóle dostęp do netu powinien być kontrolowany. (nie bijcie za ten pomysł, ale zobaczcie sami ile śmieci i dezinformacji w necie się plącze, ile chamstwa). Aż się ryczeć chce jak się widzi pieniactwo, chamstwo, hipokryzję, cenzurę, fanatyzm, a wszystko to okraszone różnymi czynnościami z pogranicza prawa… Długo by wymieniać. Ręce opadają.

Wolność słowa jaką mamy dziś jest w pewnym sensie antywolnościowa i rodzi chaos. Stoimy w jednej wielkiej grupie i każdy ma coś do powiedzenia. Nikt nikogo nie słucha bo zajęty jest własnym darciem się. Wszyscy więc krzyczą, przekrzykują się, a zwycięża ten kto nie mądrzej krzyczy ale głośniej (czytaj: kto ma poparcie mediów, pieniądze, albo talent do generowania sensacji). Reszta ginie w tłumie, i choćby nawet miała realne dobre pomysły, czy lepsze realne pomysły to i tak pójdzie na zmarnowania.

Póki co, z uwagi na to, że dziś ‚każdy może’ sobie pokrzyczeć, nie ma odnośnie tego żadnych ograniczeń, jedynym sposobem na unikniecie niepotrzebnej utraty energii jest   i g n o r a n c j a – nie można dać się sprowokować (i tym samym dać wyssać z siebie energie, która możnaby spozytkować ku jednoczeniu a nie dzieleniu). Choć bardzo czasem kusi, trza w chwili największej słabości trzymać rączki z dala od klawiatury. Co niniejszym zamierzam wcielic w życie z dniem dzisiejszym włącznie.

Posted in NWO, Polska | Otagowane: , , , , , | 58 Komentarzy »

23.06.2010 – Drill Baby Drill!

Posted by zagrypiona w dniu 23 czerwca 2010

Dzis angielski tytuł wpisu. Mi już ręce opadają na tych duraków. Niech wiercą! Może chociaż część z naszych ziemskich problemów się dzięki temu rozwiąże. 😉

Po wycieku ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej Barack Obama zakazał prowadzenia tam jakichkolwiek odwiertów powyżej 500 stóp głębokości. Firmom naftowym bardzo się to nie spodobało i zaskarżyły tę decyzję do sądu, który przyznał im rację, uznając, że zakaz prezydenta jest niepotrzebny i zbyt szeroki. Okazało się jednak, że sędzia, który sprawę prowadził, mógł mieć jeszcze jeden powód, aby znieść zakaz – tysiące dolarów, które sam zainwestował w spółki naftowe.

Zakaz Baracka Obamy miał obowiązywać przez sześć miesięcy. Kilkanaście koncernów naftowych uznało, że jest to niepotrzebne i niesprawiedliwe, bo zastój generuje olbrzymie koszty nie tylko dla koncernów, ale też dla tysięcy pracowników, którzy stracą pracę [od admina – niech pomogą czyścić zatokę, zdaje się sporo pracy przy tym jest]. Zaskarżyli więc tę decyzję do sądu.

Sędzia Martin Feldman zakończył sprawę we wtorek i przyznał rację koncernom. Według niego zakaz Obamy uderza w naftowe firmy, ponieważ – jak argumentował – to, że jedna platforma uległa awarii, nie oznacza, że wszystkie inne instalacje wiertnicze stanowią zagrożenie. „Czy jeśli jedna platforma zatonie, to czy można racjonalnie przyjąć, że wszystkie tak skończą? Czy wszystkie samoloty są niebezpieczne, bo jeden się rozbił?” – pisał w uzasadnieniu Feldman. [od admina – to nic że dno zatoki jest dziurawe jak sito, to nic że nikt nie wie jakie konsekwencje może wywołać zbierający się pod zatoką metan, trza wiercić i to szybko bo jak metan pierdyknie to nie będzie czego zbierać]

Tuż po tej decyzji rzecznik Białego Domu zapowiedział apelację. W środę okazało się, że rząd Obamy ma teraz przeciw koncernom mocną kartę.

Martin Feldman mógł bowiem nie być bezstronny. Z jego sprawozdania finansowego z 2008 roku (to najnowsze sprawozdanie Feldmana, do jakiego dotarła agencja AP) wynika bowiem, że sędzia miał 15 tys. dolarów ulokowanych w akcjach spółki Transocean Ltd., tej samej, która była właścicielem nieszczęsnej platformy Deepwater Horizon. Ponadto miał pakiet akcji w spółce Halliburton, która dostarczała na Deepwater Horizon spoiwa do budowy szybów naftowych. Feldman miał też akcje innych spółek z tej branży. Czy ma je także dziś? Nie wiadomo, bo na pytania dziennikarzy sędzia nie odpowiedział.

Wiadomo natomiast, że Feldman nie jest jedynym przedstawicielem władzy sądowniczej Luizjany i innych stanów leżących nad Zatoką Meksykańską, który robi interesy z naftowymi spółkami.

Po wyroku sądu koncerny mogłyby zacząć kontynuować działalność w Zatoce, ale niektóre wolą się wstrzymać z kontynuowaniem odwiertów aż do zakończenia procesu.

źródło artykułu: wyborcza.biz (tak wiem…)

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Z cyklu: pomysły psychopatów na leczenie planety i ochrony jej przed rakiem jakim jest człowiek.

Przerabialiśmy już opryski związkami siarki, aluminium, baru, srebra. Celem uchronienia nas przed jakże zgubnym promieniowaniem słonecznym. (An overview of geoengineering of climate using stratospheric sulphate aerosols jak to z kolei się ma do tego, że naukowcy alarmują iż grożą nam kwaśne deszcze:  Car fumes raise spectre of 1980s revival nobody wants…acid rain? Naukowcy mogliby jakoś bardziej skoordynować swoje działania i wypowiedzi. Na chemii się nie znam, ale coś mi tu nie bardzo gra) oraz laserami (Wywoływanie opadów za pomocą lasera). Oczywiście bez zbędnego wnikania z jakich to przyczyn słoneczko nagle stało się  rzekomo taaakie groźne – intuicja podpowiada mi, że ktoś przy czymś majstrował i po prostu ‚spsuło’ się jak zwykle.

Ale do rzeczy. Tzw naukowcy wpadli na nowy pomysł jak ratować planetę. Tym razem postanowili zadbać o sferę wodną planety. Otóż najnowszym pomysłem jest zasiewanie wód żelazem, w celu pobudzenia fitoplanktonu i użyźnienia tym samym wody: Żelazo w morzach i oceanach zatrzyma ocieplenie klimatu. A tyle się mówi o przeżyźnieniu wód wszelkiego rodzaju spowodowanym zanieczyszczeniami i związkami azotu jakie spływają do wody. I teraz nagle okazuje się, że trzeba dosiać związków użyźniających..? Chyba nie nadążam.

Ja mam jeszcze inny pomysł: może by tak generalnie na jakiś czas zostawić Matkę Naturę w spokoju? Posprzątać drodzy naukowcy swoje podwóreczko – zdaje się Zatoka Meksykańska potrzebuje teraz solidnej naukowej pomocy. Chociaż chyba niewiele możecie zrobić skoro ludność Zatoki prosi o modlitwy? Znaczy się, że musi być bardzo źle. (Niecodzienny sposób na walkę z katastrofą)

PS. Żeby nie było, są jeszcze naukowcy którzy nie myślą tylko portfelem: Naukowcy apelują o ostrożność w użyźnianiu oceanów żelazem. Ale czy zdołają się oprzeć tym, którzy pomysł lansują?

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Dziękuję moim Drogim Czytelnikom za dyskusję pod poprzednim wpisem. 🙂

Posted in chemtrails | Otagowane: , , , , , , , , , | 7 Komentarzy »

22.06.2010 – O obozie zagłady Polaków – Forcie VII Colomb w Poznaniu

Posted by zagrypiona w dniu 22 czerwca 2010

… i paru innych kwestiach które ‚wyszły’ przy okazji…

Dziś nieco inny wpis. Zupełnie nie tak sensacyjny jak plama ropy w Zatoce Meksykańskiej, powódź w Polsce, wybory czy też kto się w nocy okazał ‚agentem’. Chwilowo więc, porzucam te problemy bieżące na rzecz historii. Historii Polaków o której nie trąbi się w TV, nie uczy w szkołach, w internecie ‚polskim’ pomija, przeinacza…

Do napisania poniższego tekstu zmotywowały mnie rozmowy z ludźmi spoza Polski, od których kilkakrotnie słyszałam pytanie: „A czy odwiedziłaś już muzeum w Oświęcimiu?” Jak gdyby Polska kojarzyła się obcokrajowcom, zwłaszcza tym z USA, z tymże miejscem. Jakby w Oświęcimiu zamykała się kwestia cierpienia Polski podczas II Wojny Światowej. A także niezbity fakt, że Polacy nie są uczeni o takich miejscach, w szkołach temat traktowany jest po macoszemu – wiem z autopsji, sama byłam w sytuacji kiedy okres II WŚ przypadał na ostatnia klasę liceum, a tu wiadomo matury więc historia stała się nieobowiązkowa dla osób np. zdających biologię. Natomiast jeśli chodzi o młodzież dzisiaj to podobno wstęp do cel egzekucji jest dla ‚dzieci’ od lat 18. No ludu. Do 18 młode umysły są zarezerwowane dla indoktrynacji i praniu mózgów przez NWO – naiwniacy bowiem tylko myślą, że 18-letniej osobie może zaszkodzić widok zdjęć szkieletów, zwłok, szubienicy czy gilotyny. Tym sposobem polska młodzież nie jest edukowana w tych kwestiach.

Tymczasem nie trzeba jechać koniecznie TAM by przekonać się o męce jakiej polski naród był poddany. Polska ziemia WSZĘDZIE nosi znamiona tragedii i przesiąknięta jest Polską Krwią. I o takim miejscu, innym niż to wspomniane wyżej, chciałabym dziś napisać.

Z uwagi zaś na to, że jakiś czas temu sama miejsce owo odwiedziłam, załączę własne fotografie.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII Colomb

[tekst napisany na podstawie informacji z artykułu autorstwa Luizy Szumiło, Leszka Wróbla: Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII oraz: Fort VII w Poznaniu (obóz zagłady), a także na podstawie tego co pamiętam z wykładu przewodnika]

Lokalizacja:  (Fort VII Colomb w Poznaniu) – fotografia: google maps

Przed II Wojną Światową

Fort VII Colomb jest jednym z 18 fortów Twierdzy Poznań wybudowanej w czasie zaboru pruskiego, w latach 1876-1890. Jego powierzchnia wynosi 14 hektarów. Do 1918 roku pełnił ważną rolę w pruskich planach obrony miasta i wschodniej granicy II Rzeszy. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, pełnił funkcję magazynu.

Fosa okalająca Fort VII

II Wojna Światowa

W czasie II Wojny Światowej stał się pierwszym na okupowanych ziemiach polskich obozem koncentracyjnym. Utworzonym na mocy decyzji namiestnika Rzeszy na terenie województwa poznańskiego, Artura Greisera. Władze niemieckie wybierając tą lokalizację kierowały się dyskretnym położeniem fortyfikacji, z dala od ludności oraz tym że zabudowania były otoczone pasem zieleni i wysokimi wałami izolującymi je dodatkowo od otoczenia. Jednocześnie Fort VII był położony blisko miasta. Aby jeszcze bardziej odizolować obiekt od zwykłych mieszkańców, z jego okolic wysiedlono rdzenną ludność i ponownie zasiedlono ‚bezpiecznymi’ rodzinami funkcjonariuszy obozowych i GESTAPO. Datę rozpoczęcia pracy obozu szacuje się na 10. X. 1939r., kiedy to Policja Bezpieczeństwa oficjalnie przejęła teren od armii niemieckiej. Dowództwo jednostki objął zaś SS-Oberführer Erich Neumann, szef Einsatzgruppe VI. Komendantem zaś ogłoszono SS-Sturmbannführera Herberta Lange [od admina – ciekawe, że polska wikipedia nie podaje iż człowiek ten był komendantem w tymże obozie, a jedynie uwypukla jego dowództwo w Chełmnie nad Nerem, który jak wiadomo był obozem gdzie ginęli Żydzi. Co jeszcze bardziej zaskakujące wikipedia niemiecka o  dowodzeniu Fortem VII wspomina i to tam znalazłam potwierdzenie udziału Langego – poza oczywiście oficjalną stroną Muzeum, której nie podejrzewam o przeinaczenia, pracują tam państwowi naukowcy, historycy a więc specjaliści którzy wiedzą co piszą]. Kadra SS obsługująca jednostkę wynosiła 400 osób. W tej postaci, jako obóz fort  działał do 25.IV.1944 i przez ten czas, od rozpoczęcia działalności przewinęło się przezeń 18.000 więźniów, z czego według oficjalnych szacunków, 2.500 poniosło śmierć [od admina – według innych źródeł więcej, nawet do 45.000 i odpowiednio 20.000 zmarło]. Jednorazowo mógł pomieścić 2-2.500 osób. Poza Polakami, w obozie osadzani byli również  m.in. Anglicy, Francuzi, Jugosłowianie, Rosjanie, Ukraińcy i Niemcy. A więc był to jeden z tych obozów, które nie były przeznaczone dla Żydów.

Po wojnie cała dokumentacja dotycząca obozu i więźniów została przez hitlerowców zniszczona.

Oficjalnie fort był więzieniem i obozem przejściowym dla ludności cywilnej, w rzeczywistości jednak, obozem zagłady.

Wejście na teren Muzeum

Etapy działania obozu, nazewnictwo

Autorzy strony internetowej Muzeum dzielą ten okres działalności obozu na 3 etapy, wyznaczone zmianą jego nazwy:

– Od 10 października do połowy listopada 1939 roku funkcjonował jako: Sicherheitspolizei. Chef der Einsatzgruppe VI. Konzentrationslager – Posen. Tylko wtedy w jego oficjalnej nazwie pojawił się zwrot ,,obóz koncentracyjny”. W tym okresie trafiali do niego głównie przedstawiciele inteligencji wielkopolskiej, powstańcy śląscy i wielkopolscy, działacze społeczno-polityczni. Okres uwięzienia trwał wówczas maksymalnie około 1 tygodnia, co wynikało z faktu, że przedstawiciele powyższych grup skazywani byli na karę śmierci. W tym okresie prowadzono tu eksperymenty, polegające na jak najszybszym uśmiercaniu jak największych grup więźniów. Przeprowadzono tu pierwszą w dziejach ludzkości eksterminację ludności cywilnej za pomocą gazu [od admina – CO; artykuł na temat akcji T4 i gazowania więźniów] w październiku 1939 roku w bunkrze nr 17 zamordowano ok. 400 pacjentów i personel medyczny szpitala psychiatrycznego w Owińskach oraz oddziału psychiatrycznego szpitala przy ul. Grobla w Poznaniu. [od admina – z tego co jednak dowiedziałam się z wykładu przewodnika, w tym miejscu metoda ta uśmiercania masowego więźniów nastręczała problemów – nie nadążano utylizować tak dużej liczby ciał, poręczniej było oprawcom mordować ludzi w mniejszych ilościach ale systematycznie]

Komory gazowe

– Od połowy listopada 1939 do połowy 1941 roku obóz nazwano Aresztem Policji Politycznej (gestapo) i Obozem Przejściowym (Geheime Staatspolizei Staatspolizeileitstelle Posen. Übergangslager – Fort VII). Od kwietnia 1940 rozpoczęły się wywózki więźniów do innych, wielkich, obozów koncentracyjnych, m.in. Dachau, Auschwitz [od admina – gdzie zazwyczaj dokonywali żywota]. W tym okresie w Forcie VII pojawili się aresztowani członkowie struktur cywilnych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Czas przetrzymywania więźniów w tym okresie wynosił zwykle ok. 6 miesięcy. Więźniów najczęściej skazywano na karę śmierci, długoletnie więzienie lub pobyt w obozie koncentracyjnym. Wyroki uniewinniające i zwalniające więźniów z pobytu w obozie zdarzały się sporadycznie.

– Na skutek rozkazu Himmlera z 28 maja 1941 w sprawie osób uchylających się od pracy na rzecz III Rzeszy obóz został nazwany Aresztem Policyjnym i Obozem Pracy Wychowawczej (Polizeigefängnis der Sicherheitspolizei und Arbeitserziehungslager). W tym okresie pojawiła się nowa kategoria więźniów, tzw. niedzielnicy, czyli więźniowie ,,okresowi”, przetrzymywani w obozie od zakończenia pracy w sobotę do rozpoczęcia pracy w poniedziałek. Od marca 1943 roku, w związku z potrzebami niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i potrzebami frontu wschodniego, rozpoczął się proces powolnej likwidacji obozu. Więźniów zatrudniano przy budowie nowego obozu w Żabikowie pod Poznaniem, a następnie w nim umieszczano. Ostatnich więźniów przywieziono do Żabikowa 25 kwietnia 1944 roku. Fort VII zajęła fabryka ,,Telefunken”, produkująca radiostacje dla okrętów podwodnych i samolotów.

Życie i śmierć w obozie

Jak wieść gminna niesie, w czasach działalności obozu w Forcie VII, był on postrachem wśród mieszkańców –  niektóre z akcji prowadzonych na jego terenie jak np. akcja „Mgła i Noc” miały na celu zastraszanie mieszkańców miasta i okolicy. Były bardzo nikłe szanse na powrót do domu żywym. Więźniowie i ich rodziny tracili nadzieje. Samo zamknięcie w obozie było traktowane jako wyrok śmierci. Z informacji zaś, które przekazali ci co przetrwali, na dłuższą metę obozu w Forcie VII nie dało się przeżyć z uwagi na to,  że na 1 strażnika przypadało 4-6 więźniów. Ciężko więc było uniknąć szykan czy czujnego wzroku znudzonych SS-manów.

Więźniowie obozu byli traktowani w wyjątkowo okrutny i bestialski sposób. Stosowano względem nich terror mentalny i fizyczny co prowadziło do ciężkiego upadku na zdrowiu a w końcu śmierci. Nie tylko dokonywano tam egzekucji sądowych (kara śmierci) na patriotach, inteligencji polskiej, ale też dopuszczano się samosądów i perwersyjnego znęcania nad grupami więźniów.

Warunki życia więźniów. W Forcie VII mieściło się 27 cel męskich, 3 cele kobiece, 2 karcery-ciemnice (gdzie więźniowie przebywali po 7-10 dni nawet za błahe przewinienia) oraz wewnętrzna służba obozowa, biuro gestapo obozowego, sypialnie SS-manów, paczkarnia, prasowalnia, gabinet lekarski, warsztaty, piekarnia, kuchnia, umywalnie i szalety.

W nieludzkich warunkach przetrzymywano jednorazowo 2,5 tysiąca więźniów, żyjących w ciemnych i wilgotnych kazamatach, gdzie temperatura nie przekraczała 10-12˚C, a na 1 osobę przypadało czasem 0,25 m2 . W celach 1 i 58, o wymiarach 20 x 5 m każda, zamykano jednorazowo 200-300 osób. W tej ostatniej wykonywano także wyroki śmierci. Bywało, że cele kobiece położone poniżej poziomu gruntu, zalewane były wodą, której nikt nie usuwał; kobiety zmuszone były stać w wodzie sięgającej do kolan.

Więzienne kazamaty

Więzienne cele

Do połowy 1942 roku cele nie posiadały prycz. Więźniowie spali na ceglanej posadzce lub zgniłej słomie. Żyli w skandalicznych warunkach sanitarnych, mieli bardzo rzadki dostęp do umywalni, w wielu przypadkach nie mieli go wcale. Byli siedliskiem wszy i pcheł. Warunki bytowe sprzyjały rozwojowi chorób – grypy, anginy, zapalenia płuc, gruźlicy, tyfusu, chorób układu krążenia i wielu innych.

Wyżywienie, nawet jak na hitlerowskie obozy koncentracyjne było wyjątkowo złe. Więźniowie otrzymywali 2 lub 3 posiłki dziennie. Rano kubek kawy parzonej z żołędzi lub ,,herbaty” z rosnących na stokach fortecznych ziół, bez cukru. Na obiad ok. 250 ml zupy z nadgniłych warzyw, rzekomo gotowaną na mięsie, a w rzeczywistości z 15 kg kości na 2,5 tys. więźniów. Na kolację więźniowie otrzymywali kawę z żołędzi i 200 g czarnego chleba pieczonego z dodatkiem trocin drzewnych jako wypełniacza. Oficjalnie więźniowie Fortu VII nie pracowali, więc przysługiwały im mniejsze racje żywności niż w innych obozach, w których istniał obowiązek pracy.

Tortury i szykany. Załoga obozu urządzała więźniom ćwiczenia, które nazywała ,,grami i zabawami na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha”, a należy pamiętać, że większość z więzionych osób przechodziła ciężkie śledztwa, podczas których była poddawana torturom. Najbardziej okrutnymi „zabawami” były: ,,wycieczka w Karpaty”, polegająca na wbieganiu na strome stoki wałów ziemnych i wykonywanie fikołków głową w dół, „spacer” czy „zabawa” na „schodach śmierci”. „Spacer” urządzano na skraju otaczającej mały majdan skarpy. Więźniowie musieli iść gęsiego aż nad wrota poterny, prowadzącej do wnętrza Fortu, gdzie wybranych, z zaskoczenia spychano w dół z wysokości ok. 7,5 m. „Zabawa” na ,,schodach śmierci” polegała na tym, że więźniowie wbiegali na schody z dużym polnym kamieniem ważącym 8-10 kg. Zimą schody były pokryte lodem. Na szczycie schodów stał strażnik i jeżeli któryś z więźniów mu się nie spodobał, kopnięciem zwalał go w dół wraz z niesionym przez więźnia kamieniem. Więzień spadając strącał pozostałych, którzy wbiegali za nim.

Miejsce ‚gier i zabaw na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha’, schody śmierci i skarpa z której strącano więźniów

Praca. Część więźniów pracowała w nielegalnych warsztatach komendantów obozu, które mieściły się na terenie Fortu VII. Wykonywali m.in. makaty, farbowali i haftowali pościele. Dla niektórych praca była dodatkową torturą, innym udawało się dzięki niej przesłać gryps lub coś „zorganizować”. Stąd pochodzą przede wszystkim pamiątki, pozostawione przez więźniów. Marianowi Szlegelowi dzięki pracy udało się uciec. Pracował na stokach przy garbowaniu króliczych skórek. Miał widok na cały obóz, zorientował się, w jakich godzinach obóz jest słabiej pilnowany i korzystając z okazji uciekł. Niemcom nie udało się go złapać. Ucieczka Mariana Szlegela jest jedynym znanym przypadkiem ucieczki więźnia z wnętrza obozu w Forcie VII.

Przyczyny śmierci więźniów.

– Złe warunki sanitarne w celach prowadzące do licznych chorób. Podczas działania obozu wybuchły dwie epidemie tyfusu, z których każda zdziesiątkowała liczbę więźniów o 80%.

– Złe odżywianie.

– Masowe egzekucje poprzez rozstrzeliwanie – pod ścianą śmierci dziennie rozstrzeliwano 7-9 osób; wieszanie – 9 osób jednorazowo. Rozstrzeliwano także w okolicznych lasach pod Poznaniem.

– Tortury, szykany: ‚gry i zabawy na świeżym powietrzu’.

Ściana śmierci

Czasy powojenne i PRL

Po wojnie, Fort VII dostał się w ręce Ludowego Wojska Polskiego i przekształcony został w magazyny wojskowe. Nie był dostępny dla badaczy, historyków. Dopiero w roku 1963, dzięki staraniom Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, udało się stworzyć tam Izbę Pamięci Narodowej. Dostępna jednak ona była tylko na Wszystkich Świętych oraz w kwietniu – miesiącu pamięci narodowej. W 1976 zapadła decyzja by utworzyć Muzeum Martyrologii Wielkopolan. Pomysł spotkał się z aprobatą wynikiem czego 31. VIII. 1979 roku doszło do jego otwarcia.

W roku 2001, na mocy ustawy prawnie zrównano więźniów Fortu VII z więźniami obozów koncentracyjnych.

Dziś…

Dziś w forcie znajduje się Muzeum które dokumentuje martyrologię Wielkopolan z czasów okupacji hitlerowskiej. Posiada bogaty zbiór korespondencji obozowej, rysunki, fotografie, rzeczy osobiste więźniów: dokumenty, medaliony z chleba, portfele, różańce. Archiwizowane są też relacje więźniów oraz kartoteki osobowe – tych jest około 5000 wraz z fotografiami uwięzionych. Ze zbiorów tych korzystają naukowcy oraz pracownicy IPN. Obecnie Instytut Pamięci Narodowej prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni nazistowskich popełnionych na terenie Fortu VII w latach 1939-1945.

Pamiątki po więźniach

Ekspozycja dotycząca innych obozów, zdjęcie środkowe przedstawia gilotynę, której używano w ‚celi śmierci’ w więzieniu hitlerowskim na ul. Młyńskiej w Poznaniu

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na zakończenie zapraszam na grypę666, nowe artykuły tam warte przeczytania. Kto nie widział a jest zainteresowany proszę iść poczytać. Szczególnie polecam ten z 21.06.2010. Chociaż dzisiaj też jest ciekawie, aczkolwiek nie tak sensacyjnie może jak wczoraj.

Zapraszam także na nowe blogi:

Mizi oraz MonitoraPolskiego.

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 22 Komentarze »

19.06.2010 – Katastrofa w Zatoce Meksykańskiej – podsumowanie tego co wiemy

Posted by zagrypiona w dniu 19 czerwca 2010

Nadszedł czas bym poruszyła temat BP i wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej. Uciekałam od tego jak najdalej. Jednak ignorowanie problemu nie sprawi, że problem zniknie. Wydaje się też, że wszyscy którzy mają taką możliwość powinni o tej katastrofie pisać. Jest to sprawa pokroju tzw. ‚świńskiej grypy’, ‚9/11’ czy też bardziej swojskiego ‚smoleńska 10.IV.’, lub nawet i większa bo o możliwym zasięgu globalnym. Z uwagi zaś na to, że wokół sprawy jest wiele tajemniczych okoliczności, a władza milczy, tak więc jak zwykle lud sam będzie musiał doszukiwać się prawdy i prowadzić niezależne śledztwo. Chociaż tym razem będzie owej władzy ciężko tuszować, zatajać itd. Głównie z uwagi na kaliber sprawy.

Poniżej zebrałam różnego rodzaju źródła informacji. Niektóre niestety po angielsku. Może kogoś temat jednak interesuje, a jeszcze nie czytał/oglądał, więc tak czy owak zamieszczam.


1. Sporo bieżących informacji na temat:

birdflu666 (tu hipoteza, że wyciek wywołano celowo, by ewakuować ludzi do obozów FEMA, a tam wiadomo co czeka – zdążyliśmy się dowiedzieć podczas paniki związanej ze świńską grypą)
Sekrety Ameryki
(tu różne bieżące doniesienia)

2. Artykuły:

Powolna śmierć Zatoki Meksykańskiej
Katastrofa w Zatoce Meksykańskiej jest najwiekszym wyciekiem ropy w historii
Zatoka Meksykańska – niebezpieczeństwo zagraża wszystkiemu, co żyje
16 Burning Questions About The Gulf Of Mexico Oil Spill That We Deserve Some Answers To – 16 palących pytań dotyczących wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej, które wymagają odpowiedzi. Niestety po angielsku.
BP Aware Of Cracks In Oil Well Two Months Before Explosion – Czy BP wiedziało o szczelinach przy ujęciu ropy na 2 miesiące przed eksplozją? Niestety po angielsku.
BP chief Tony Hayward sold shares weeks before oil spill – Szef BP Tony Hayward sprzedał aktywa tydzień przed wyciekiem ropy. Po angielsku.
Getting life back? BP CEO on way off spill duty – Powrót do normalnego życia… Szefowie BP zmęczeni sytuacją. Po angielsku.
Szef BP udał się na zawody jachtowe. Nie bacząc na okoliczności.
How the ultimate BP Gulf disaster could kill millions – W jaki sposób katastrofa w Zatoce spowodowana przez BP może zabić miliony? Mimo ostrzeżeń podjęto wydobycie w niezwykle trudnym miejscu. Po angielsku.
BP Oil Spill: Against Gov. Jindal’s Wishes, Crude-Sucking Barges Stopped by Coast Guard – Jak utrudniana jest praca przy usuwaniu ropnej mazi. Po angielsku.
Scientists Warn Gulf Of Mexico Sea Floor Fractured Beyond Repair – Naukowcy ostrzegają, że uszkodzenia dna morskiego w Zatoce są nie do naprawienia.
Zatoka Meksykańska – czarny scenariusz
No joke: Goldman Sachs shorted Gulf of Mexico – Czyżby GS wiedział co czeka BP i TransOcean? Po angielsku.

3. Filmiki na youtube:

BP Blocking Media Access? New Orleans interview – Czy BP blokuje dostęp mediów do miejsca katastrofy?
ROV films oil leak coming from rock cracks on seafloor
– Przecieki ropy w innych miejscach z dna morskiego.
Gulf Oil Spill April 2010 was planned here is the proof
– ‚Zapowiedź’ katastrofy.
B.P. Suppressing Evidence!
Gulf Oil Disaster: Cause For Mass Evacuation? – Czy katastrofa jest powodem do masowej ewakuacji ludności?
BP Death Clouds Already Onshore! Benzene-3400ppb & Hyrdrogen Sulfide-1200ppb TOXIC AIR ALERT – Opary chemikaliów w okolicach katastrofy.

4. Mapki ze zdjęciami i filmikami:

Map: Impact of the oil disaster
Tracking the Oil Spill in the Gulf

If it was my home

5. Zdjęcia z okolic katastrofy:

Aerial images of the oil spill – z lotu ptaka.
More images from the oil spill
Photo gallery: Ripple effects of the BP oil spill

6. Ciekawy filmik, na temat pewnego miejsca na Florydzie, gdzie ulokowane są setki jeśli nie tysiące dziwnych pojazdów. Czy to ma jakiś związek ze sprawą? Z możliwą ewakuacją mieszkańców Zatoki? Możemy tylko snuć domysły, podobnie jak to miało miejsce ze słynnymi plastikowymi trumnami z czasów ‚świńskiej grypy’ czy obozami FEMA (zresztą może wreszcie się przydadzą?). Oil Disaster-Relocation UN Vehicles on Florida Base?

7. Filmik pokazujący jak Rosjanie za pomocą bomby atomowej powstrzymali wyciek gazu, podkreślam GAZU, na lądzie, nie ropy pod wodą – tak apropo tych co się tak straszliwie cieszą na odpalenie atomówki pod wodą głęboko w ziemi (bo nie wystarczy odpalić koło dziurki z której ropka wypływa). A mając na uwadze to jak Zatoka Meksykańska na dnie jest podziurawiona i niestabilna… Odpalanie tam atomówki to samobójstwo. Zwłaszcza jeśli mieliby to wykonać ci partacze z BP, w zdolności USA w tej kwestii też nie bardzo ufam.

A tu jeden z tych ‚myślicieli’ o użyciu bomby atomowej:Energy expert Nuking oil leak ‚only thing we can do’ i następny który jest za atomówką: Bomba zatamuje wyciek ropy u wybrzeży USA?

7. Linki z podwodną relacją niby-na-żywo:
ustream.tv
Oil Spill – CNN
Podwodne zdjęcia wycieku

——————

Co wiemy:

Jest więcej niż 1 wyciek. Mówi się o 6, które zarejestrowano podczas lotu nad zdewastowanym obszarem.

[…]przelot z wtorku 8 czerwca ukazał 6 wycieków w Zatoce Meksykańskiej, z czego 3 są dziełem DeepWater Horizon, a pozostałe 3 – innej firmy wydobywczej. To oznacza, że ilość oleju, która dostaje się do Zatoki jest WIELOKROTNE WIĘKSZA, niż wszystkie dotychczasowe szacunki podają. – za Sekrety Ameryki

Jeśli ten „najgorszy scenariusz” miałby się zrealizować (a są naukowcy, którzy mówią, że i ta ocena jest zaniżona), to do 19 maja do morza dostało się już ponad 280 tys. ton ropy! To siedem razy więcej, niż wyciekło z tankowca „Exxon Valdez” w 1989 r., podczas najgorszej katastrofy ekologicznej w historii USA. – za: ziemianarozdrożu.pl

BP nieudolnie próbuje leczyć dżumę malarią – czy jak to tam jest w przysłowiu – rozpuszczając w wodzie środek chemiczny corexit 9500, który jest trujący, kto wie czy nie bardziej niż sama ropa (skąd my znamy tego typu metody ‚naprawianie tego co się kiedyś zepsuło: majstrowało się przy atmosferze i teraz rzekomo zagraża nam promieniowanie słoneczne, więc mądrale z jasnieoświeconych kręgów wymyśliły żeby pryskać atmosferę i wszystko co pod nią związkami siarki, baru, aluminium i cholerka wie czym jeszcze, byle zatuszować swoje wcześniejsze winy i pokazać się  w ich mniemaniu ciemnemu ludowi w roli wybawcy, któremu należą się co najmniej pokłony). BP kpi sobie z opinii publicznej. Szefowie czują się zmęczeni, tudzież znużeni sytuacją. No przecież nic takiego sie nie stało.

Podobnież rząd USA wydaje się apatyczny w zaradzeniu tej straszliwej katastrofie, odrzuca oferty pomocy itd. (A może katastrofa wcale nie ma tak wielkich rozmiarów, tylko z jakichś niewyjaśnionych przyczyn próbuje się medialnie podsycić atmosferę wokół sprawy, zasiać chaos, by potem pod jej pretekstem ogłosić ewakuacje i stan wyjątkowy. Gdyby przyszła pomoc z zewnątrz mogłoby się okazać, ze nie jest tak źle, i cały plan wziąłby w łeb.)

Dotychczasowe próby zatamowania wycieku (1 czy wszystkich?) spełzły na niczym, ropa przez cały czas wypływa z przeciekających miejsc zabijając tamtejszą florę i faunę.

Blokuje się przepływ informacji z miejsca katastrofy do opinii publicznej. Dziennikarze są przeganiani a naukowcom nie wolno mówić o skali zagrożeń. Chociaż tu i ówdzie przedostają się informacje, że wyciek może mieć konsekwencje globalne w postaci wymarcia życia w oceanach, które to dostarczają planecie tlenu i maja wpływ na klimat planety.

Straty są ogromne, nie dla BP bo ono ma się dobrze, straty ponieśli/poniosą mieszkańcy terenów przyległych do zatoki trudniący się rybołówstwem i zarabiający w przemyśle turystycznym. Pomijając już straty najwyższej kategorii – jak utrata zdrowia, a kto wie czy w przyszłości nie życia. Takie są straty na dzień dzisiejszy. Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz na temat bańki metanu zgromadzonej pod dnem Zatoki i po jego uwolnieniu (również katastrofa) opadnięciu owego dna, czego wynikiem ma być tsunami – ludzie Ci stracą bezpowrotnie również domy, o ile wcześniej nie zginą.


ZASTANÓWMY SIE TERAZ, CZY TO DOPRAWDY NAJWIĘKSZYM ZAGROŻENIEM DLA NASZEJ PLANETY SĄ TERRORYŚCI, OSAMA BIN LADEN, ROSJA, KOSMICI, KRASNOLUDKI, SZATAN… ITD.? NIECH TO PYTANIE POZOSTANIE RETORYCZNE I NIECH KAZDY SOBIE W SERCU ODPOWIE SAM, ZANIM OGARNIE GO TRWOGA PRZED NIEWIDZIALNYMI STRASZAKAMI.

Posted in NWO | Otagowane: , , , , , | 62 Komentarze »

18.06.2010 – Aktualności

Posted by zagrypiona w dniu 18 czerwca 2010

Witam szanownych Czytelników. Wczoraj nie pisałam nic, bo mnie że tak powiem opuściła wena i ogarnęło zwątpienie, po wiadomości na temat tajemniczej śmierci dr Dariusza Ratajczaka. Czy warto ryzykować życiem dla narodu owieczek, niewdzięcznego, ciągle żrącego się o pierdoły, podatnemu na manipulacje unych? Ludzie inteligentni, niezaprogramowani, niewytresowani mają w tym kraju ciężko pod każdym względem.

Oczywiście nie było to samobójstwo. Gołym okiem widać. Pewnie jak ze wszystkim w tym kraju, sprawa nigdy się nie wyjaśni. I w moim odczuciu jest kwestią czasu, gdy usłyszymy o podobnym zdarzeniu ponownie.

Po więcej informacji zapraszam tu:
grypa666 Było o sprawie we wczorajszym artykule. Dziś jest kontynuacja.
Nie żyje dr Dariusz Ratajczak – „niepoprawny historyk”. Mord dokonany przez żydostan okupujący Polskę?
Pamięci dr-a Dariusza Ratajczaka

Jako komentarz pozwolę sobie zamieścić ilustrację. (źródło: judeopolonia.wordpress.com) To jest ogólnie jakiś ewenement na skalę światową, globalną odkąd cywilizacja ludzka istnieje, żeby był jakiś skraweczek w historii o który nawet nie można zapytać (i uzyskać konkretnej wiarygodnej odpowiedzi od wiarygodnych ludzi, tylko jakiś bełkot ciągle, 150 razy zmieniane wersje, nieprawdopodobne historie). Dlaczego owieczki nie zauważają, że coś jest nie tak. Przecież historia to dziedzina dynamiczna i wiadomo, że wraz z postępem badań czy ukazywaniem się nowych dowodów/dokumentów może się zmieniać. I wszędzie w każdym wypadku jest to NORMALNE, tylko nie w kwestii Holokaustu (w którym w końcu bądź co bądź ginęły też inne nacje i maja takie same prawo do prawdy jak Żydzi). Dlaczego niektórzy tego nie rozumieją, albo rozumieją ale z jakichś przyczyn jest im to nie na rękę? Ten świat to jedna wielka przedszkolna piaskownica, gdzie ludzie żrą się o pierdoły i prześcigają w promowaniu swoich racji.

Pominę już fakt, nadania artykułowi takiego a nie innego tytułu (który później tchórzliwie zmieniono). No jak się już planuje iść po całości to trzeba mieć odwagę. Mnie zawsze uczono, że aby żądać szacunku od innych, to samemu należy szanować innych (i siebie również).

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Na koniec dodam jeszcze coś z pogranicza tego tematu. Wczoraj czytałam sobie fora GW na temat tego człowieka podejrzanego o wymuszenie paszportów obcych państw dla użytku Mossadu. Abstrahując od samej akcji Mossadu. Wielu forumowiczów pisze, że przecież zlikwidował terrorystę, powinni go odesłać do Izraela.

Ja nie rozumiem tego dziwnego wybiórczego rozdwojenia względem prawa i manipulowania znowu Holokaustem sugerując, że jeśli Polska odda Żyda Niemcom, to będzie przywoływało złe skojarzenia. no ludu. Z tego co się orientuję, jesteśmy wobec prawa równi – bez względu na pochodzenie (kolejny absurd – jak dyskryminacja to źle, ale jeżeli nierówność w traktowaniu miałaby nam służyć to ok). Pan Brodsky będzie posłany do Niemiec, i tam jeśli okaże się niewinny – będzie wypuszczony. Włos mu z głowy nie spadnie. Przecież nie będą go podtapiać, gwałcić, czy zamykać w skrzyni z karaluchami, tudzież torturować Metaliką i Britney Spears. A swoją drogą, nie byłoby problemu gdyby nie pojawił się w Polsce. Inną kwestią jest w jakim celu i czego ów człowiek poszukiwał właśnie tu. Oczywiście pojawiły się już na łamach GW, że to pomyłka, i że chodzi o inną osobę, ale to już wyjaśni prokuratura niemiecka.

Kończąc, to ja nie rozumiem całego tego rozwodzenia się nad tym, że nasze ‚stosunki’ z Izraelem się pogorszą jeśli Brodsky zostanie przekazany Niemcom. Co jak co ale to nie nam powinno zależeć na prawidłowych ‚stosunkach’ z Izraelem, ale Izraelowi, który to ma interesy różnorakie u nas. My u nich raczej żadnych, które przynosiłyby nam – zwykłym Polakom –  jakieś wymierne korzyści.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Na koniec dodam coś z innej kategorii informacji. W ciągu ostatnich paru dni kilkoro forumowiczów zauważyło przerwę w chemtrailsowaniu. Było czyste piękne niebo, ze zwykłymi chmurkami tu i ówdzie, bez chemtrailsów – czy cokolwiek to jest, ostatnio zauważyłam, że wokół takiego chemtrailsa gromadzi się więcej wilgoci, z wąskiej linii robi się coraz grubsza, a niemożliwym jest żeby się w magiczny sposób sama rozmnażała (gdyby była to tylko chemia), tak wiec moim zdaniem, cokolwiek to jest, kondensuje to wokół siebie wilgoć – jak ktoś się zna na tych sprawach to proszę o próbę wyjaśnienia mi, dlaczego tak się dzieje.

Dzisiejsze linie były o tyle dziwne że w różnych chaotycznie rozmieszczonych miejscach pourywane równiusieńko. Starsze linie podobnie. Nie były to zwykła chmury bowiem wyraźnie było widać że zbudowane są z 2 równoległych linii.

Poniżej kilka fotek z dzisiejszego poranka:

Posted in antypolonizm, chemtrails, NWO, Polska | Otagowane: , , , , , , | 22 Komentarze »

16.06.2010 – Przymusowe badania c.d.

Posted by zagrypiona w dniu 16 czerwca 2010

Przepraszam szanownych Czytelników i Komentatorów, za to że znowu podejmuję ten nudny babski temat. Uznałam jednak, że mój emocjonalny poprzedni wpis wymaga uzupełnienia teraz w bardziej merytoryczne, spokojne argumenty. A także w trakcie dyskusji pod poprzednim wpisem wypłynęło kilka ważnych kwestii, które uważam że są warte zachowania na blogu w postaci wpisu.

Zapraszam też na grype666. Nowy artykuł jest. O sprawach politycznych itd.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Linki do forum i strony internetowej poświęcone walce z przymusowymi badaniami:

forum: powiedz-nie

skarga do RPO

Zacznę od przypomnienia, że nie jestem PRZECIW BADANIOM, jestem przeciw PRZYMUSOWI ich wykonywania, jako jednej z pozycji badań okresowych dla kobiet pracujących (nie tylko tych, które pracują biustem czy macicą – ale wszystkich, swoja drogą, co z reszta pań, które są samozatrudnione lub nie pracują? ich zdrowie nie jest ważne?)  i uzależnianiu zatrudnienia od wyżej wymienionych badań. I nie dlatego, że mam jakieś widzimisię, czy że mi się nudzi. Uważam, że aby odnieść sukces w profilaktyce, należałoby poczynić wiele więcej starań: wciągnąć mężczyzn w edukacje na temat zagrożeń i współodpowiedzialności za raka szyjki macicy, poprawić jakość wykonywanych usług żeby kobiety nie były odstraszane archaicznymi gabinetami i gburowatymi lekarzami (w końcu tu chodzi o okazanie intymnych części ciała zupełnie obcej osobie), wreszcie: zacząć pracować nad skuteczniejszymi metodami diagnozowania, które nie budzą tak wielkich kontrowersji na temat zagrożeń ich stosowania czy wreszcie dokładności diagnozy. Nie jesteśmy zwierzętami. Jeśli istnieje ryzyko, że ileś (choćby jedna) kobiet zostanie okaleczonych niepotrzebnie spośród iluś uratowanych, to barbarzyństwem jest uważać, że to się przecież i tak opłaca.  Każde życie jest jednakowo ważne i jednakowo wartościowe. Mało który mężczyzna chciałby się poświęcić w podobny sposób dla innych mężczyzn ryzykując utratę jader itd, dla dobra ogółu.

Medycyna powinna podchodzić do pacjenta indywidualnie, a nie masowo. Nie jesteśmy bydłem!

———

Zacznę od linku do projektu ustawy o której mowa: PROJEKT USTAWY o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy – Kodeks pracy

Drugi link przedstawia problem od strony prawnej: Przymusowe badania kobiet pracujących – prawo czy obowiązek ochrony życia i zdrowia?

Teraz o tym co to właściwie jest ten rak szyjki macicy i skąd się głównie bierze. Jako źródło informacji, podaję Wikipedię (może niedowiarkom łatwiej będzie uwierzyć źródłu głównego nurtu). Zresztą artykuł w Wikipedii ma odnośniki do stron naukowych itd. (jak ktoś ma ochotę to proszę sobie tam zajrzeć, ja nie zamieszczam linków i treści z uwagi na ilość materiału; hasło: rak szyjki macicy) tak więc nie jest to jakiś farmazon wymyślony przez kobiety mające widzimisię. To jest elementarna wiedza, od której trzeba zacząć w rozmowie z ludem, który jak pelikan łyka co mu rząd podrzuca.

Zakażenie ludzkim wirusem brodawczaka (HPV) jest koniecznie do rozwinięcia się raka szyjki macicy prawie we wszystkich przypadkach. Dwa typy wirusa: 16 i 18 są odpowiedzialne za około 70% przypadków raka szyjki macicy.

Na rozwój raka szyjki macicy wpływa wiele różnych czynników. Istnieje wyraźny związek między aktywnością seksualną kobiety a ryzykiem powstania stanu przedrakowego lub raka szyjki macicy. Wcześnie rozpoczęte współżycie seksualne i zmiany partnerów ułatwiają infekcje wirusem karcinogennym, przenoszonym drogą płciową. W wielu przypadkach jest on właśnie odpowiedzialny za raka szyjki macicy. Niekontrolowany i wielopartnerski seks zwiększa zagrożenie tą chorobą. Częściej występuje ona u prostytutek niż u mężatek. U dziewic w ogóle się jej nie stwierdza. Z reguły ujawnia się w odległym czasie od stosunku seksualnego, podczas którego kobieta została zarażona.

A więc zakażenie przychodzi nie z powietrza, nie z ręcznika, nie ze szklanki, nie z toalety. Kobieta HPV nie nabawia się współżyjąc sama ze sobą, ale… z mężczyzną który jest nosicielem i o tym nie wie, albo jeśli wie to ukrywa. Pomyślcie jak pięknie można by było (i tanio! – dla tych co wszystko przeliczają na pieniążki, taniej by było ogólnie eksterminować chorych, starych, którzy nic państwu nie mogą zaoferować, z wyjątkiem oczywiscie meneli którzy piją wino za 3.50 dokładajac sie zaiste w szalonym stopniu do budżetu państwa, ciekawe czy jak macie chorego w rodzinie na raka, który swoim życiem w pewnym sensie sprowokował chorobę to prawicie mu kazania, że nadwyręża budżet NFZ i że sam sobie winien, czy też jakąkolwiek inną chorobę np krążenia, na które też się nieraz pracuje całe życie) zapobiegać rakowi szyjki macicy, gdyby mężczyźni badali się na obecność wirusa. Gdyby mieli taki oto nawyk brania odpowiedzialności za to co robią. A nie tylko z kwiatka na kwiatek, niech kobieta się martwi konsekwencjami a dalej idąc społeczeństwo, które za tą niefrasobliwość MUSI PŁACIĆ. No ale wiadomo, że lepiej się za sprawę zabrać od przysłowiowej ‚d*** strony’ (jak ze wszystkim zresztą w tym kraju), po co zwalczać przyczyny, jak można leczyć skutki i jeszcze robić kokosy na tym. A wiadomo, baby uległe są – bo ciężko robotę dostać, rodzinę trza wyżywić, na emeryturę której nie będzie pracować, to się je zaszantażuje i w końcu pójdą jak kobyłki się przymusowo badać. Gdyby narzucić mężczyznom obowiązek badania się na obecność wirusa (nie tylko HPV ale i innych) wynikłyby dla nich różnego rodzaju niedogodności, trzeba by być ostrożnym podczas zbliżeń seksualnych, jeszcze by się sumienie odezwało, no kto dzisiaj potrzebuje tak sobie życie komplikować. 😛

Zidentyfikowano następujące czynniki ryzyka raka szyjki macicy:

* Zakażenie wirusami HPV, głównie typami 16, 18, 31, 33, 35
* Palenie papierosów
* Przyjmowanie doustnych środków antykoncepcyjnych
* Zakażenie pochwy wirusem HSV-2
* Zakażenie chlamydiami, HIV, CMV, EBV, przewlekłe bakteryjne zakażenia pochwy
* Immunosupresja
* Częsta zmiana partnerów seksualnych (promiskuityzm) lub utrzymywanie stosunków seksualnych z partnerem, który miał (ma) wielu partnerów seksualnych[4][5]
* Liczne ciąże i porody, zwłaszcza w młodym wieku[6]
* Nieobrzezani partnerzy seksualni

* Przebyta radioterapia na okolicę miednicy małej
* Prostaglandyny w spermie[7][8]
* Wczesne rozpoczęcie współżycia płciowego[6]
* Niski status socjoekonomiczny[6]
* Niedobór prowitaminy A, karotenoidów i witaminy C[6]
* Ekspozycja na dietylstilbestrol
* Rak szyjki macicy w rodzinie[4].
[od admina: zakładam, że chodzi o ten mniejszościowy przypadek nie spowodowany przez HPV, czy inna z przyczyn związanych z takim a nie innym stylem życia seksualnego]

10 na 16 przyczyn stanowią te związane z życiem seksualnym. Reszta przyczyn powiedziałabym jest o zasięgu marginalnym i bardzo indywidualnym. I dotyczy osób, które już kiedyś się leczyły na inne choroby okolic intymnych itd. Zamiast masowo pchać kobiety do gabinetów, należałoby najpierw edukować o chorobie, o jej przyczynach – czego w życiu unikać itd. i zawęzić ‚populacje potencjalnych pacjentek’ do odpowiednich rozmiarów. Byłoby taniej.

———

Poniżej na temat mammografii, czym jest i jakie niesie ryzyko. I czy istnieją inne sposoby wykrywania zmian rakowych w tkance biustu (wiadomo, że istnieją, niestety są nieco droższe i zupełnie nieszkodliwe, więc nie można kokosów na nich robić, nie opłaca się najzwyczajniej).

Przykładowe linki prasowe dotyczące problemu:
Mammografia – cała prawda czy półprawdy?
Link do głosu na forum:
Mammografia, samonakrecajacy się biznes

Znowuż posłużę się Wikipedią (hasło: mammography), zainteresowani mogą się udać na jej strony  także pogrzebać w odnośnikach do wyników badań naukowych.

Czym jest mammografia: ta o której mowa, jest niczym innym jak prześwietleniem tkanki za pomocą promieni X. (do mammografii zaliczamy też badania dotykowe przeprowadzane przez kobietę oraz lekarza, a także USG – które to są nieszkodliwe, jednak badanie USG jest droższe itd. więc bardziej popularne jest stosowanie promieni X – i tu tkwi cała kontrowersja).

Za Wikipedią o ryzyku, niestety Wikipedia na ten temat jest tylko po angielsku (no bo po co kobiety w Polsce miałyby wiedzieć o ryzyku. Jeszcze by zaczęły mieć jakieś wątpliwości i zaczęły myśleć na ten temat. Kto potrzebuje takich problemów? Dodatkowo wersja angielska tyczy się sytuacji w USA i WB, a tu trzeba by pisać o Polskich warunkach, jeszcze by się wydało, że nie ma za bardzo się czym chwalić). Mimo to jednak zapraszam do zapoznania się z hasłem które też zawiera odnośniki do wyników badań na których artykuł jest oparty.

Krytyka mammografii jako metody badań przesiewowych

Wykorzystanie mammografii jako narzędzia badań przesiewowych służących wykrywaniu wczesnych stadiów raka piersi ciągle jest dyskutowane.  Krytycy wskazują, że aby wykryć raka, badaniu trzeba poddać [od admina: na chybił trafił] ogromną liczbę kobiet. Kopans przypomina, że od roku 1990, współczynnik śmiertelności na raka piersi zmniejszył się o prawie 30% i wskazuje na wyniki badań ze Szwecji i Holandii, które pokazują że 2/3 tego zmniejszenia zaszło dzięki badaniom przesiewowym. Keen and Keen wykazali, że regularne dokonywanie mammografii, zaczynając od wieku 50 lat ratuje życie około 1.8 kobiety w ciągu 15 lat badań przypadające na każde 1000 przebadanych kobiet. Ten wynik jednak musi być jednak widziany w przeciwstawieniu go liczbie negatywnych pomyłek w diagnozie rezultujacych niepotrzebnym leczeniem i wystawieniu na promieniowanie. Zwolennicy mammografii twierdzą, ze korzyści są większe. Analiza badań przesiewowych Cochrane wykazuje, że „nie jest jasne czy badania przesiewowe czynią więcej dobrego, czy bardziej szkodzą”. Zgodnie z ich analizą 1 na 2000 kobiet będzie miała życie przedłużone w ciągu 10 lat badań przesiewowych, jednakże, następne 10 zdrowych kobiet będzie poddanych niepotrzebnemu leczeniu raka piersi. Newman wskazuje, ze mammografia przesiewowa nie redukuje współczynnika śmiertelności, ale czyni  znaczące szkody pobudzając psychozę przeciw rakowi i niepotrzebne interwencje chirurgiczne. Wreszcie znaczący z ostatnich artykułów wskazuje, że udany program badań przesiewowych powinien ukazywać zwiększenie wykrywalności wczesnych stadiów raka piersi, a zmniejszenie liczby wykrytych późnych stadiów raka. Jednakże to się nie dzieje przy obecnych badaniach przesiewowych mammograficznych.

Podsumowując ten cytat, powiem tylko, że jeśli są wątpliwości i świat nauki nie jest jednogłośny co do danej metody, to dlaczego nie zawiesi się jej stosowania do czasu naprawy i wyjaśnienia. Dlaczego nie uczyni się badania dotykowego i USG metodą wiodącą? I wreszcie, dlaczego w Polsce ktoś wpada na pomysł PRZYMUSU traktowania kobiet metodą niepewna i ryzykowną, bo nie wierzę że będą miały wybór USG czy RTG. Podobnie jak nie wykonuje się prześwietleń jąder u mężczyzn (gdyż są wrażliwe na promieniowanie) tak samo powinno się czynić z kobietami – robić USG. Lub popracować nad innymi nieszkodliwymi w 100% metodami.

——

Na koniec mojego przydługawego wywodu powiem jeszcze jedno, w razie gdyby ktoś powiedział: spoko to tylko 1 badanie 1 prześwietlenie na 2 lata. Tak to jest tylko 1 prześwietlenie biustu. Niektórzy jednak jeszcze potrzebują prześwietlać sobie inne części ciała. O narażeniu na inne źródła promieniowania nie wspomnę choćby takie: na dworcach i na lotniskach. I kto wie o innych o których dziś nie mamy pojęcia. Nie wspominając o innych rakotwórczych substancjach, zjawiskach na jakie jesteśmy narażeni. Bo  ‚chodzi o twoje zdrowie, o Twoje bezpieczeństwo’, i niektóre jednostki z ludu kupują to bez zadawania zbędnych pytań.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Z ostatniej chwili, w trosce o nasze dobro, prócz zaglądania nam do tyłków prześwietla także nasze życie, w następnej kolejności pozostaje już tylko prześwietlenie umysłów. W końcu wszyscy jesteśmy t e r r o r y s t a m i i p a s o ż y t a m i społecznymi które maja czelność domagać się od państwa leczenia, bezpieczeństwa, poszanowania godności itd. Jakby to wszystko kurcze było za darmo, złaski dane przez rząd, ale to jest z podatków, z NASZEJ ciężko zapracowanej GOTÓWKI.

Platforma Obywatelska, nie respektując wyroku Trybunału Konstytucyjnego, przyznaje nowe uprawnienia funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Biuro ma teraz zbierać bez kontroli dane o chorobach, przekonaniach politycznych i religijnych oraz preferencjach seksualnych obywateli. CBA będzie mogło teraz ścigać wszystkich i wszystkie rodzaje przestępstw.

Dziennik dotarł do projektu zmian ustawy o CBA.Nowela jest sprzeczna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego oraz europejskimi standardami wolności obywatelskiej. Zdaniem ekspertów, to zamach na wolności obywatelskie. Nowa ustawa pozwala CBA ścigać wszystkie przestępstwa związane z korupcją lub godzące w interesy ekonomiczne państwa. Zapis ten jest tak nieprecyzyjny, że biuro będzie mogło ścigać niemal wszystkie rodzaje przestępstw. Co więcej, z noweli zniknęła definicja korupcji a pojawiła się możliwość gromadzenia bez zgody sądu tzw. danych wrażliwych. Funkcjonariusze będą mogli gromadzić dane nawet o tych przedsiębiorcach, którzy nie wykonują zleceń na rzecz podmiotów państwowych.

Eksperci biją na alarm. Zdaniem prof. Antoniego Kamińskiego, eksperta od walki z korupcją i założyciela Transparenty International, takie rozszerzanie kompetencji jest zrozumiałe w państwie totalitarnym, ale jest nie do przyjęcia w kraju demokratyczny.

– Każda służba gromadzi dane wrażliwe. Ale to musi się dziać pod kontrolą, a obywatele muszą mieć gwarancję, że informacje zostaną zniszczone, jeśli nie będą potrzebne do prowadzenia śledztwa – dodaje profesor.

//

Posted in co możemy zrobić?, kobiety a NWO, NWO, Polska | Otagowane: , , , , , | 47 Komentarzy »

15.06.2010 – Brak słów…

Posted by zagrypiona w dniu 15 czerwca 2010

Na początku chciałabym podziękować czytelnikom, za podzielenie się informacjami na temat szkodliwości różnych środków spożywczych/użytku domowego/kosmetyków. O to właśnie chodzi by zbierać dane tego typu i wzajemnie się ostrzegać, przekazywać innym. Postaram się w niedalekiej przyszłości stworzyć osobną zakładkę na tego typu ostrzeżenia. A jak będę miała czas to może przygotuję jakieś skrótowe opracowanko w formie elektronicznej ulotki.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Jak zwykle, zapraszam też do czytania grypy666, gdzie znajdują się dzisiejsze ciekawe artykuły. Autorzy grypy666 podejmują kolejną próbę ukazania prawdziwych problemów Polski (polemika z wizją Chodakiewicza  którego zdaniem jedynym problemem Polski był socjalizm oraz spuścizna po nim, Rosja, itd. na które również jedynym remedium byłby J. Kaczyński, co oczywiście jest niemożliwe, bowiem Polska cała jest przeżarta ‚złym’ i jedna osoba niczego nie zmieni, zwłaszcza jeśli sama jest uwikłana.). Ale już dziś widać, z samego rana, że to syzyfowa praca, bo co niektórzy zamiast dojść do refleksji nad całym artykułem spostrzegli tylko „opluwanie J. Kaczyńskiego„, którego swoją drogą tak naprawdę tam nie było, bo w jakiż sposób  stwierdzeni, że Kaczyński nie poprawi naszej sytuacji jest ‚opluwaniem‚? A nawet jeśli, to przecież konstruktywna krytyka – jakiej autorzy się podjęli – bez wycieczek osobistych, polegająca na ocenie faktów jest dozwolona i właściwa w państwie demokratycznym. Przecież autorzy nie zniżają się do poziomu Palikota i innych tego typu osób. Bracia Kaczyńscy to też ludzie, i też mają prawo do błędów. A błędami takimi były zaniedbania związane z 10.IV. także niestety z ich samych strony (zakładając oczywiście, że nikt nieszczęsnych ofiar tej katastrofy silą nie wepchnął razem do jednego samolotu), zaniedbania względem procedur, emocjonalne podejście do całej wyprawy itd. Czy przypadkiem do tragedii nie doprowadziło myślenie: „no przecież niemożliwe, nie mogą nam nic zrobić, nic się nie może stać… tak daleko się nie posuną” lub „że tego rodzaju wypadki lotnicze się nie zdarzają, zresztą lecimy tylko godzinkę niedaleko, więc szanse są małe„. Tak jak to niektórzy z nas dziś myślą IGNORUJĄC ostrzeżenia, fakty i skupiając się na pierdołach.

A nawet jeśli było tak jak w tym artykule to do samego końca mogli zmienić plany i jechać pociągami/autobusami…

Żeby nie było, dodam że oprócz winy środowiska prezydenckiego, winę ponosi jednak również strona rządowa. Obie nie dążyły do porozumienia i od samego początku po dziś dzień są względem siebie wrogo nastawione. Żrą się o pierdoły, byle niczego sensownego nie robić, byle nie poprawić sytuacji kraju, a jedynie by się nachapać póki jeszcze jest dostęp do korytka. Podobnie postępują zwolennicy czy to rządu czy strony związanej z Kaczyńskimi, żrą się a tymczasem:

nie ma polskiej armii (więc nikt nas przed niczym nie obroni i nie pomoże ewentualnie uwolnić się od zniewolenia, chyba że NATO, Niemcy albo Rosja przyjdą z bratnia pomocą, a ci w środkach przebierać nie będą) – (co robi Kaczyński, inni kandydaci, rząd by odbudować armię? Chciałabym doprawdy wiedzieć.)
rośnie bezrobocie i poziom ubóstwa (co robi Kaczyński, inni kandydaci, rząd by to naprawić? Też chciałabym wiedzieć, żeby ktoś przedstawił mi jakieś konkrety, i możliwie żeby była to osoba młoda która wie jakie są problemy ludzi młodych – z perspektywy emerytury i braku potomstwa sytuacja może wyglądać nieco inaczej – z całym szacunkiem dla tych co są na emeryturze i nie mają wnuków w Polsce.)
lud jest truty (patrz mój poprzedni wpis i komentarze ludzi którzy widzą problemy i się solidarnie dzielą swoją wiedzą, zamiast się żreć o pierdoły) – (czy Kaczyński, Komorowski, Olechowski itd. chociaż wiedzą co to aspartam, chemtrails i że jesteśmy szprycowani ubezpładniaczami i substancjami rakotwórczymi? ja już nie wymagam żeby się z powyższymi rozprawiali wycofując z rynku, ale żeby chociaż edukowali społeczeństwo odnośnie szkodliwości – to przeciez nie kosztuje nic)
powódź rujnuje południe Polski – (żaden rząd nie zajął się na poważnie odbudową, celowo przeciągają procesy tworzenia odpowiednich ważnych dla zwykłego człowieka ustaw, np. ustawę stworzą w czasie swojej kadencji, a w czasie następnej gdy rządzi inny – ustawę się odrzuca, i tak w kolo Macieju, a wałów i zbiorników jak nie ma tak nie ma)
wzrasta antypolonizm w mediach, dochodzi do demonizacji Polaków, obarczania nas winą za Holokaust i jakoś wielbiciele Kaczyńskiego i innych się na to nie oburzają, bo są ważniejsze wydarzenia na przykład co powiedział Palikot czy inny by odwrócić uwagę ludu od spraw ważnych. Ale co się dziwić skoro mało kto zna historię tego co się stało z Serbami i kto wie czy w podobny sposób nie rozpracowano jeszcze innych narodów (oczywiście przy pomocy pieniążków płynących z dalekiego zachodu i temu podobnych kierunków).

Powyższe to tylko pojedyncze przykłady, które na szybko przychodzą mi do głowy.

Ciekawe czy tym co tak bronią Kaczyńskiego (i innych) to się podoba: antypolonizmy. Gdzie oni wszyscy byli, jak trzeba nas było bronić przed takimi oszczerstwami? Bo nie obiło mi się o uszy żeby była jakakolwiek reakcja. Oni sami nawet wola roztrząsać jakieś kosmiczne, mało istotne kwestie o kosmitach/diabłach itd. Młoda jestem, więc mogę nie pamiętać jeśli ktoś z władz rzeczywiście stanął w naszej obronie (skutecznie). Jednak intuicja mi podpowiada, że zajęci byli wtedy korytkami, tudzież jakimiś polskimi sporami między sobą nawzajem.

Przykładów by można mnożyć z narastająca ilością ‚pomyłek‚ w mediach ostatnio nt. ‚polskich obozów koncentracyjnych‚, czy ‚faktu‚ ze 6 milionów Żydów ‚było w swoim domu Niemczech i Polsce mordowanych‚. Demonizacja narasta a wy nic, tylko się żreć o to czy Kaczyński to czy tamto, czy Mikke, Komorowski, Tusk, Lepper to czy tamto.

Ogólnie szkoda mi już klawiatury na pisanie o zaślepieniu coniektórych osób. Zamiast jednoczyć się z ludźmi, którzy są dzień w dzień oszukiwani, truci i traktowani jak BYDŁO, zamiast pomagać ludziom, dodawać otuchy (tak jak to było w walce ze ‚świńska grypą‚ to oni się jednoczą wokół jakichś politycznych rzekomo autorytetów, które na przestrzeni minionych lat miały szansę sie zaprezentowac w pozytywny sposób, jednak poniosły na tym polu porażkę. Powinni zacząć się teraz modlić, żeby przez nich ludzie jeszcze bardziej nie ucierpieli i, jeśli przetrwają to żeby broń Boże nie zapamiętali kto i za czym agitował. Wydaje się, że cierpliwość Polaków nie ma ograniczeń, ale to do czasu. Chociaż już sama nie wiem, patrząc na to zaślepienie i ogłupienie to zaczynam wątpić.

Posted in 10.IV., antypolonizm, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 46 Komentarzy »

13.06.2010 – O przymusowych badaniach mammograficznych i cytologicznych

Posted by zagrypiona w dniu 13 czerwca 2010

Na początek, wyjaśnię, że nie jestem przeciwko badaniom o których piszę w artykule. Jestem przeciwko badaniom pod przymusem. Przeciw korelowaniu ich wyników ze zdolnością lub nie do pracy (jest to nie tylko dyskryminacja kobiet, ale i dyskryminacja chorych – a to pierwszy krok do wiadomo czego…). No i przeciw łamaniu konstytucji. Bo z tego co wiem, nie ma przymusowości badań/leczenia w Polsce. A jeśli tak, to czemu nie leczy się meneli, alkoholików leżących po pijaku na ulicach albo psychopatów? Jeszcze zrozumiałabym, gdyby kobieta pracowała biustem lub macicą. Wtedy badanie byłoby wskazane z uwagi na potencjalne zagrożenie osób trzecich. Tak więc uprzedzam, i proszę nie agitować w komentarzach ZA przymusowymi badaniami. Dziękuję za poszanowanie mojej prośby.

Mało kto wie o tym co nam kobietom szykuje Ministerstwo Zdrowia. Mało kto zdaje sobie sprawę co przymus takich badań oznacza. Zacznę może od krótkiego przedstawienia problemu: wiadomo, polskie kobiety są bezmyślną masą, która nie wiadomo dlaczego unika polskiej służby zdrowia, która jak wiemy jest na najwyższym światowym poziomie.

Ktoś wpadł więc na pomysł aby polskie kobiety zaszantażować, i jak kobyłki zagonić do zagrody i hurtem, na siłę ‚przebadać’. Na czym polega szantaż? Polega na tym, jeśli dobrze rozumiem, że aby podjąć pracę, kobieta będzie musiała odbyć PRZYMUSOWE badanie części intymnych swego ciała, na okoliczność raka piersi i szyjki macicy (ten wywoływany ponoć przez wirusa, którego nosicielami są mężczyźni – dziwi więc dlaczego i mężczyzn nie bada się by wyeliminować źródło ewentualnego zagrożenia, też można by na tym przecież zarobić, ale jakoś nie ma pomysłu by panom zaglądać w majtki). Z tego co się orientuje to nikt takich badań na mężczyznach nie prowadzi, ani nawet nie myśli o tym, bo i po co. Tak więc skąd ten przymus, no bo chyba nie z troski o zdrowie kobiet (podczas gdy hurtowo się im przepisuje tabletki anty-, faszeruje aspartamem, a gdy już maja tego raka to w kolejce muszą czekać tygodnie czy miesiące na leczenie – wtedy oczywiście nie ma przymusu itd.) Wiec o cóż może chodzić? Może zwyczajnie o wykreowanie zbytu dla usług medycznych (tych łatwiejszych, wymagających mniejszych nakładów od lekarzy)? Może właśnie chodzi o to, o pieniądze? No bo w końcu do ginekologa pójdą może jakieś kobiety, które się jeszcze ostały, będzie im można wcisnąć jakieś tabletki, szczepionki, których skutków ubocznych dziś niesposób przewidzieć, ale to nie jest problem, bo nawet jeśli doprowadzą do bezpłodności, to przecież troskliwi lekarze za kasiorke pobieżą z pomocą itd. Interes się kręci.

Moim zdaniem jednak nie tylko o kasę tu gra. Chodzi także o upokorzenie i dalsze uprzedmiotowienie kobiet. Oraz, kto wie czy nie kreowanie klienteli pod zbyt usług leczenia poważnych chorób. Było przecież ostatnio głośno o tym, że mammografia może być szkodliwa. W normalnym świecie, w takiej sytuacji, do czasu wyjaśnienia sprawy powinno się zawiesić taką metodę badania lub zastąpić ją inną. (artykuł o tym tu: Mammografia – cała prawda czy półprawdy?)

Problem o którym piszę, utonął oczywiście w cieniu innych ważkich spraw takich jak świńska grypa, lub po prostu został zignorowany przez autorów blogów i dyskutantów w ogólności, którzy to zazwyczaj są mężczyznami, którzy być może nie widzą problemu w przymusowym siadaniu na fotel ginekologiczny i szantażu związanym z owym siadaniem. (no bo jak wyjdzie diagnoza – rak, choćby początkowe stadium, to co, pracki nie będzie?) Co więcej, pomysłodawczyni owej ustawy, została wyniesiona w zeszłym roku pod niebiosa, bo powiedziała ‚nie’ szczepionkom na świńską grypę. Dobrze, że podjęła taką decyzję, ale nie jest to powód by ignorować wszystko inne, bo w ten sposób to i eutanazje będzie można przepchnąć bocznymi drzwiami.

Nie wiem czy czasem nie jest już za późno, ale przedstawiam link do petycji przeciw owym przymusowym badaniom: przeciw przymusowym badaniom Pewna grupa kobiet walczy o to, by przepisy te nie weszły w życie. Nie wiem jednak czy podołają zadaniu, gdyż sprawa nie jest szczególnie nagłaśniana, a wiekszosć kobiet zindoktrynowana na własne uprzedmiotowienie, nie widzi problemu. Podobnie jak to jest z tabletkami anty-, które są teraz w modzie i łyka się je jak cukierki.

Posted in kobiety a NWO, NWO, Polska | Otagowane: , , , | 95 Komentarzy »