Zagrypiona's Blog

Centrum komunikacji i edukacji dla wszystkich zagrypionych i nie tylko.



  • Witam wszystkich gości, a szczególnie tych któ- rzy są zainteresowani wzajemną wymianą in- formacji. Zachęcam do podsyłania linków i dzie- lenia się ciekawymi ar- tykułami oraz do dysku- sji. Zbiory w działach będą służyły nam wszy- stkim grypowiczom i osobom początkującym do edukacji.

    Data założenia: 03.06.2010



  • wykluczeni.info

    Internet bez Antypolonizmu

    Popieram Internet Bez Chamstwa

    Bykom - stop

  • Nie popieram i tolerować nie będę:

    -fanatyzmu:
    -- politycznego
    -- religijnego Fanatyzm zakłada nieomylność ziemskiej - tworzonej przez ludzi - instytucji politycznej bądź religijnej. Nierozsądnym i nieodpowiedzialnym jest przypisywanie grupom politycznym nieomylności w sposób bezkrytyczny. W przypadku instytucji religijnych, wiara w nieomylność, nieskazitelność, niezdolność do grzeszenia religijnych dostojników jest herezją i obrazą Boga. Omylność i zdolność grzeszenia dotyczy tych ludzi tak samo jak wszystkich innych.

    -hipokryzji - jednostka ludzka powinna być spójna: to samo robi, to samo mówi, to samo myśli. Przypadki rozdwojenia, czy nawet roztrojenia stanowią o chorobie takiej jednostki lub jej nieczystych intencjach. Jeśli wyznajemy taką a taka wiarę, czy poglądy - według nich postępujemy.

    -zacietrzewienia - ludzie którzy w gniewny, agresywny sposób bronią swoich idei, zazwyczaj merytorycznie czują się i są słabi - stąd agresja. A przecież można się pięknie różnić, szanować nawzajem.

    -głupoty - brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli czegoś w danej chwili nasz rozum nie pojmuje, np. w wyniku braku wiedzy albo mechanizmu wyparcia nie znaczy to, że to nie istnieje. Rzeczywistość i wszystkie jej zjawiska istnieją bez względu na możliwości percepcyjne poszczególnych jednostek w tej rzeczywistości tkwiących.

    -owczego pędu - jesteśmy ludźmi, mamy rozumy. Czasami jednak ulegamy instynktom stadnym, być może z lenistwa? Powinniśmy swoje decyzje, opinie popierać argumentami opartymi na faktach, a nie: 'bo tak wszyscy robią', 'bo tak powiedziała pani w TV'.

    -manipulacji - podpuszczania, prowokowania, dezinformacji...

    ...

27.07.2010 – Quod me nutrit, me destruit: mięso.

Posted by zagrypiona w dniu 27 lipca 2010


Dzisiaj troszkę o jedzeniu. Szczególnie o tym pochodzenia zwierzęcego. Sporo sie o tym mówi, opinii jest wiele. Jeść, nie jeść, oto jest pytanie…

Z góry zaznaczam, że nie jestem zwolenniczką wegetarianizmu i odrzucania mięsa z przyczyn ideologicznych w stylu: ‚nie jem nic co ma twarz’; ‚nie jem swoich braci’… itd. Podobnie jak to jest z  innymi postępowymi zjawiskami (feminizmem, pacyfizmem) wegetarianizm odwraca kota ogonem, przeinacza problem i ideologizuje, odrealnia problemy pomijając rzeczywiste przyczyny i namawia ludzi do czynienia sobie źle. Wynikiem czego, ci którzy odrzucają mięso całkowicie – muszą się faszerować suplementami – zarabia koncern farmaceutyczny. Ci zaś, którzy dalej jedzą mięso – szkodzą sobie chemią, którą ono zawiera – potem muszą się leczyć, wiadomo kto na tym zarabia. O ileż prościej byłoby ucywilizować produkcję tak by mięso było jak najmniej szkodliwe i służyło zdrowiu nas wszystkich? Dlaczego mamy rezygnować z czegoś, bo ktoś intencjonalnie partaczy robotę? Dlaczego nasza walka ze złym musi się zawsze opierać na wyborze mniejszego zła i kluczeniu krętymi ścieżkami podczas gdy wybór jest prosty? Przecież nas konsumentów jest więcej niż producentów… Cóż niestety większość ludzi ma gdzieś co je i jak to jest produkowane. Dopóki bebzon pełny – jest OK.

W przypadku mięsa problemem jest jego produkcja, zdegenerowana przez ludzi którzy chcą zysku. Dlatego zamiast całkowicie negować spożywanie produktów pochodzenia zwierzęcego, należy zwrócić uwagę na to jak ono jest produkowane i w związku z tym dlaczego jest/może być ono szkodliwe. Konsumenci powinni wspólnie się zastanowić jak temu zaradzić. Jak powalczyć o zdrowe mieso dla siebie i swoich rodzin.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Na początek, w TVN24 pojawił się ciekawy news (tak oglądałam tvn, zgrzeszyłam bardzo) … link do źródła z materiałem filmowym: http://www.tvn24.pl/12691,1666034,0,1,jedz–pij-i-tyj-restauracja-atak-serca-zaprasza,wiadomosc.html. Polecam obejrzeć. Jeśli materiał ten nie jest wyreżyserowany  jako prowokacja i pokazuje prawdziwe owieczki napychające się ta karma jak tuczniki, to… Pozostaje tylko mieć nadzieje na rychły koniec. Takich nikt nie nawróci. Nawet zwierzęta bywają mądrzejsze.

Jedz, pij i tyj. Restauracja „Atak serca” zaprasza

Poczwórny hamburger z poczwórnym serem i 8 tysiącami kalorii, papierosy bez filtra i coca-cola – takie specjały serwuje restauracja „Atak serca” z USA. Każdy klient, który nabierze w niej masy i udowodni, że waży 160 kilogramów lub więcej, może dożywotnio jeść za darmo. To nie sequel filmu „Wielkie Żarcie”, ale makabryczna prawda. Restauracja „Atak serca” w Arizonie nie przypomina zwykłego lokalu. Utrzymana jest w klimacie sali operacyjnej, a potrawy serwują kelnerki przebrane ze pielęgniarki. Klienci do jedzenia zakładają szpitalne fartuszki. Dewiza? „Smak wart śmierci”.

Rzeczywiście. Jedzenie serwowane w lokalu może doprowadzić do śmierci – albo przynajmniej pod skalpel kardiochirurga. Ale klienci grill-baru wydają się z tym pogodzeni. – Czemu miałbym tego nie jeść, żyje się może krócej, ale tylko raz! – mówi smakujący poczwórne hamburgery Brian Aprille.

I chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, właściciele „Ataku serca” zachęcają do tycia – każdy, kto nabierze masy w lokalu i będzie ważył 160 kg lub więcej, może jeść za darmo każdego dnia.

Tłuszczyku nigdy nie dość?

Dietetycy ostrzegają jednak: wystarczy jeden taki „atakowy” posiłek, żeby przysporzyć sobie dodatkowych kilogramów. Dla przykładu przeciętna, ważąca 60 kg kobieta, dziennie potrzebuje około 2 tysięcy kalorii. Tak więc po jednym hamburgerze waga może pokazać o pół kilograma więcej.

Czy to znaczy, że koniecznie musimy prowadzić życie w wersji light? Według krakowskiego restauratora Jana Kościuszki, niekoniecznie. Ale chodzi nie o ilość, ale jakość. – Za ten smak na pewno nie warto umierać – przekonuje. Ale żeberka czy golonka – to już co innego. Oczywiście serwowane bez pieczywa i ziemniaków.

Pomysł na prowadzenie Grill-baru „Atak serca” jest tak makabryczny, że trudno uwierzyć, że ktoś rzeczywiście traktuje to jak sposób na zarabianie pieniędzy. W Stanach Zjednoczonych trwa kampania prowadzona przez pierwszą damę Michelle Obamę, która zachęca do uprawiania sportu i gubienia kilogramów.

Niewykluczone też, że pomysł z zabójczą restauracją to tylko kolejny sprytny sposób by wstrząsnąć amerykańskimi smakoszami i zwrócić uwagę na problem coraz większej otyłości wśród młodzieży.

Więcej na ten temat znalazłam też tu: Jeżeli koszty produkcji żywności przewyższają cenę sprzedaży to znaczy że w owy interes dokładają firmy farmaceutyczne. Prócz kwestii mięsnej, autor zalinkowanego artykułu pisze co nieco o żywności GMO. Polecam.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Drugi artykuł, który znalazłam wcześniej: Mniam, potraktowana amoniakiem ‚różowa maź’ teraz znajduje się w większości mielonego w USA. Wprawdzie nie o polskim mielonym, ale kto wie co u nas jest dodawane? Zważywszy na fakt, że wszystko co ‚dobre’ płynie do nas z zachodu, można się spodziewać, że jeśli jeszcze nie stosuje się takich praktyk w Polsce, to tylko kwestia czasu nim się tak stanie… Chociaż po tym jak rozprowadzono na rynku 200 ton 25 letniego mięsa sproszkowanego ze Szwecji to… Wszystko jest możliwe.

Nie uwierzysz co amerykanie jedli przez ostatnie 2 lata (Dziękujemy, panie Bush! Dziękujemy wam lobbyści przemysłu mięsnego!)… kiedy jesz burgera z McDonalda (lub hamburgerowe paszteciki w dziecięcych, szkolnych zestawach obiadowych)  albo gdy kupujesz mielone w swoim supermarkecie.

Zgodnie z tym co podaje dziś New York Times, większość hamburgerów, które teraz są sprzedawane w USA zawierają tłuste odpadki z ubojni “które przemysł mięsny kiedyś oddawał na karmę dla zwierząt i produkcje oleju,” “zazwyczaj włączając większość materiału z wnętrza tułowia” które zawierają “większe populacje mikrobiologiczne.” [od admina – czyli mówiąc oględnie, jelita, tłuszcz, ścięgna, krew… wszystko z wyjątkiem kości i elementów układu nerwowego – ale kto ich tam wie…]

Ta  “obrzydliwa różowa maź” jak określił ja jeden z mikrobiologów FDA, jest odwirowywana z cieczy i tłuszczu, i poddana działaniu amoniaku by “spowolnić psucie się,” a później zamieniana w “papkowata substancje, na koniec zamrażaną w bloki lub wiórki”.

Dzieki temu, oszczędza się koszty produkcji – 3 centy/na funt produktu. Tym samym, przysparzając firmie Beef Products Inc., fortuny. $440 milionów rocznie dochodu. Czy to nie jest coś?

Podkreślam: ta różowa maź trafia nie tylko do fastfoodowego menu czy darmowych zestawów obiadowych dla biednych dzieci:

„Posiadając znak jakości U.S.D.A., firmy przetwarzające wołowinę stały się filarem amerykańskich hamburgerów. McDonald’s, Burger King oraz inni giganci fast foodów używają jej jako składnika  mielonego mięsa, podobnie jak robią to sieci sklepów spożywczych. Federalny program karmienia uczniów w szkołach zużył około 5.5 miliona funtów przetworzonej wołowiny tylko w zeszłym roku!.”

Bushowska U.S.D.A. zezwoliła tym “innowatorom” na opisanie na etykietach amoniaku jako “środka przetwórczego” zamiast dokładnie wymienić z nazwy. Zgodziła się także na metody przetwarzania – i późniejsze zwolnienie hamburgerów z rutynowych badan zawartego w nich mięsa, sprzedawanych szerokim rzeszom odbiorców — bazując tylko na zapewnieniach firmy o bezpieczeństwie, które nie było poparte żadnymi niezależnymi badaniami.

Ponieważ smak amoniaku był tak okropny, (“To było zamrożone, ale nadal mogłeś czuć zapach amoniaku,” powiedział Dr. Charles Tant, urzędnik departamentu rolnictwa Georgii. “Nigdy przedtem nie widziałem czegoś podobnego.”) firma zaczęła używać mniej  zasadowego amoniaku, i teraz wiemy —  dzięki testom zrobionym dla szkolnego programu obiadów dla ubogich dzieci – ze to obrzydlistwo  nie zabija skutecznie patogenów.

„Ale zapisy rządowe i przemysłowe pozyskane przez The New York Times ukazują, że badania wykonane dla szkolnego programu obiadów dla dzieci ubogich, że patogeny E. coli oraz salmonelli zostały znalezione dziesiątki razy w mięsie Beef Products, kwestionując twierdzenia firmy oraz U.S.D.A. na temat skuteczności odkażania. Od roku 2005, E. coli była znaleziona 3  razy, a salmonella 48, włączając incydenty, jeden po drugim wykryte w sierpniu w których dwie 27,000-funtowe partie okazały się zakażone. Mięso zostało przechwycone zanim trafiło na jadalniane stoły.

W czerwcu, urzędnicy od szkolnych obiadów tymczasowo wstrzymali dostawy od producentów hamburgerów używających mięso z Beef Products w fabryce z Kansas z powodu salmonelli — było to trzecie wstrzymanie w ciągu 3 lat, jak dowodzą zapisy. Mimo to, fabryka dalej produkowała dla innych odbiorców i wciąż była rekomendowana przez U.S.D.A..

Zaprezentowane przez The Times wyniki badań szkolnych obiadów, zostały skomentowane przez urzędników [U.S.D.A.] w ten sposób: nie byliśmy świadomi tego, co nasi koledzy z programu obiadów szkolnych znajdowali przez lata.”

Artykuł w The New York Times (article) dziś ma raczej niewinny nagłówek, “Bezpieczeństwo przetwarzania wołowiny zakwestionowane.”

Ja powiem, że ten cytat ze slow mikrobiologa U.S.D.A., Geralda Zirnsteina, który nazwał przetworzona wołowinę “różową mazia” w swym emailu do kolegów w roku 2002, przedstawia sytuacje lepiej: “Nie uważam tej rzeczy za mięso mielone, uważam uznawanie tego jako mieloną wołowinę za formę mylnego etykietowania.”

Myślałam o akcji w tej sprawie, i wpadłam na 3 pomysły: a. napisac do Michelle Obamy poprzez formularz na tej stronie: http://www.whitehouse.gov/… albo zwykła pocztą: The White House, 1600 Pennsylvania Avenue NW, Washington, DC 20500; 2. wydrukować artykuł z NY Times i przekazać go managerom lokalnych supermarketów, i spytać czy sprzedają jakikolwiek rodzaj mielonej wołowiny, który nie zawiera tej “różowej mazi” lub czy ich rzeźnicy zmiela dla klienta swieże mięso; 3. po prostu przestac kupować ten przeklety produkt.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Polskie firmy liczą na eksport kurczaków do Rosji. A to w związku z tym, ze dotąd eksportowane kurczaki z USA, były kąpane w chlorze! Kto by pomyślał. Ciekawe w czym są myte kurczaczki w Polsce?  Bo nie wierze, że w samej wodzie. Fragment z zalinkowanego artykułu:

Według Kawskiego, handel będzie jednak możliwy dopiero, gdy Rosjanie złagodzą wymagania sanitarno-weterynaryjne, które są bardziej rygorystyczne niż prawo unijne. [od admina – brawo Rosja!] W 2009 r. eksport mięsa drobiowego do Rosji był marginalny.

Od 1 stycznia 2010 r. Rosja wstrzymała import kurczaków odkażanych chlorem ze Stanów Zjednoczonych. Rosja pod względem produkcji kurczaków nie jest samowystarczalna i co roku sprowadza ponad ok. 1 mln ton drobiu. W 2009 r. Stany Zjednoczone dostarczyły na rosyjski rynek 780 tys. tego mięsa. Rezygnacja z amerykańskiego drobiu oznacza, że Rosja będzie musiała znaleźć innych dostawców.

W ubiegłym tygodniu odbyły się rosyjsko-amerykańskie rozmowy na temat eksportu kurczaków, ale nie doprowadziły one do kompromisu. Premier Rosji Władimir Putin poparł wprowadzanie zakazu importu chlorowanych kurczaków i stwierdził, że Amerykanie „nie są gotowi do spełnienia rosyjskich wymogów sanitarno-weterynaryjnych”, więc Rosja będzie szukała innych możliwości zakupu drobiu.

W wyniku zakazu importu, kurczaki już w styczniu podrożały w hurcie o ok. 20 proc. W opinii rosyjskich eksportów, nie jest to ostatnia podwyżka i podrożeją one po wyczerpaniu amerykańskich zapasów, a pod koniec 2010 r. będą kosztowały o 30 proc. więcej niż w grudniu 2009 r.

„Zakaz importu amerykańskich kurczaków jest dla polskich producentów szansą na eksport, ponieważ koszty transportu są niskie” – powiedział Kawski. [od admina – o a nie przez to, że nie sa chlorowane? No to wszystko jasne, chodzi o koszty, a nie chlor…]  Podkreślił, że 10 polskich zakładów ma uprawnienia do sprzedaży mięsa drobiowego.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Korzystając z okazji, że jesteśmy przy temacie hodowli zwierząt które zjadamy, zakończę dzisiejszy wpis kilkoma drastycznymi pozycjami… Kto ma słabe nerwy niech nie ogląda.

1. Jak powstaje koszerne mięso:

2. Sekrety farm mlecznych:

3. I najciekawsze, najbardziej absurdalne. Krowy z dziurami. Dawno temu natknęłam się na ta ‚metodę naukowa’ oglądając jakiś weterynaryjny program na niemieckiej stacji telewizyjnej (swoja droga polecam, Niemcy maja dziwne podejście do zwierząt i zadziwiający sposób pokazywania tego w TV). Otóż, wyjaśnię po krotce, ze dziurawią te krowy celem przyjrzenia się procesowi trawienia i celem pozyskiwania bakterii z określonego miejsca układu trawiennego by z pobranego materiału odtwarzać kultury bakterii dla chorych krów (co wydaje mi się trochę dziwne, bo z tego co wiem, by bakterie pokarmowe człowiekowi podać, nie trzeba mieć pod ręką człowieka z dziura prowadzącą do bebechów w domowej apteczce – tak wiem, ze człowiek i krowa to 2 rożne stworzenia… Niektórzy porównują drenowanie do jam ciała człowieka z TYM co te krowy maja zainstalowane – moim zdaniem takie porównanie jest chybione, chociażby z uwagi na rozmiar owej dziury, o celu i okresie posiadania takiego drenowania nie wspomnę…). Głównym jednak celem ‚dziurawienia’ krów są eksperymenty, które maja na celu zwiększyć produkcje mleka, testować trawienie pokarmów i ich wpływ na ilość produkcji – mając jednocześnie przez cały czas wszystko ‚na oku’. Pokrętne to jakieś ale cóż, tak jest. (Chyba dlatego mleko od dzieciństwa odrzucało mnie – nie pijam do dziś, i żyję. Wychodzę z założenia, ze żaden inny gatunek nie pije mleka od samic innych gatunków, a juz na pewno nie w wieku dorosłym, dlaczego wiec ja miałabym? Nie jestem cielakiem.)

Tak się teraz zastanawiam. Gdzie ci wszyscy ekolodzy, miłośnicy zwierząt głoszący troszkę lewe poglądy o tym ze jesteśmy równi, ze zwierzętami itd. Gdzie oni są podczas gdy tego typu rzeczy są praktykowane? Dlaczego atakują konsumentów w stylu ‚patrz patrz, a potem to jesz, one giną przez ciebie’. Otóż nie cierpią tak przez konsumenta, ale poprzez chciwość producentów. Przez duże korporacje produkujące takie mięso, które nie dbają o zwierzęta, nie dbają o jakość, nie dbają o konsumenta. Dlaczego tam nie uderzacie? Dlaczego nie słyszy się o akcjach ekologów przeciwko hodowlom tak postępującym? (tak wiem na czym ten świat stoi, to są pytania retoryczne, głos wołającego na puszczy – wiadomo – co złego to zawsze konsument, człowiek nizin społecznych, który po prostu chce zjeść, a zyjac na przykład w duzym miescie nie ma szans zdobyć produktów wytworzonych z poszanowaniem istot zywych i bez chemii…)

Reklamy

Komentarzy 128 to “27.07.2010 – Quod me nutrit, me destruit: mięso.”

  1. eteryczna ziemia said

    http://zb.eco.pl/zb/182/recenzje.htm

    http://www.viva.org.pl/index.php?id=124

    (juz 24 lat „nie jem zwierzat” i jakos zyje…)

    • eteryczna ziemia said

      Z kościa brata w zebach: przecietny człowiek zjada przez całe życie 4022 zwierzat, w tym
      1158 kur,
      39 indyków,
      28 kaczek,
      23 owce,
      18 swiń,
      4 krowy
      + ryby
      W sumie kazdego roku zabija ZABIJA SIE dla jedzenia 52 biliony zwierzat, a w samej Polsce roczne spożycie miesa na osobę wynosi 73-75 kg i ciagle wzrasta.

  2. Zapsa said

    Ja za mlekiem przepadam niestety, więc możecie mnie nazwać cielakiem.

    Co do kurczaków ostatnio nie sposób znaleźć normalnie smakującego, więc kurczaki poszły w odstawkę.
    Sprowadzanie przez Rosję kuraków z USA to przegięcie na maksa – w rolniczym kraju, gdzie bida piszczy, powinni pielęgnować rodzime farmy.

    • zagrypiona said

      Słuszna uwaga z tymi rosyjskimi farmami. Dziwi, że jakiś rosyjski inwestor nie założy farmy – przecież to żyła złota mogłaby być w takiej sytuacji… W artykule o tych kurczakach, czy na jakimś forum przeczytałam, że ten kurczakowy spór Rosja – USA, może być zaaranżowany żeby coś tam ugrać… A jeśli nie, to Putin może swemu ludkowi pokazać jak bardzo o nich dba. Przynajmniej stwarza pozory, nie to co nasze…

      Ja trochę przesadziłam z tym cielęctwem – Zapso nie bierz tego do siebie. Sama miałam taki okres że byłam cielakiem, a teraz jestem cielęciem pośrednim bowiem spożywam produkty pochodzenia mlecznego – sery. Wyszła ze mnie hipokryzja. 😛 Ale prawda, że mleko w czystej (obojętnie czy nafaszerowane chemia, czy prosto z…) postaci mnie odstrasza… :/

  3. felicyta said

    ” Wynikiem czego, ci którzy odrzucają mięso całkowicie – muszą się faszerować suplementami – zarabia koncern farmaceutyczny”

    -nie moge sie zgodzic z tym stwierdzeniem, poniewaz jestem przykladem,jednym z wielu, niejedzacej miesa i obywajacej sie bez jakichkolwiek suplementow.
    Wyszlam z cukrzycy, nadcisnienia, nadwagi i depresji dzieki m.in. niejedzeniu miesa, ktore jest uzalezniajace jak narkotyk, natomiast odzywiajac sie surowymi jarzynami i owocami (w 90%)-dieta dr Ewy Dabrowskiej
    http://www.dieta-dabrowska.pl/dieta.html.
    Polecam ksiazke dr Ewy Dabrowskiej „Cialo i ducha ratowac zywieniem”. Jest w sieci do sciagniecia.

    • zagrypiona said

      Dzieki za linka – dobrze ze podali wskazania, przeciwskazania itd. No i tego typu procesy najlepiej przeprowadzac z zaufanym lekarzem. Chociaz ja juz golym okiem widze ze to nie dla mnie. Bowiem nie za bardzo mam z czego sie odchudzac. Od miesa tez nie jestem uzalezniona, czasem jednak mam ochote (wieprzowina i wolowina moglyby dla mnie przestac istniec – nie jadam takowych, drob natomiast i ryby musza byc, no i jajka oraz produkty wytworzone z mleka)

      Wciaz sie ucze i jestem na takim etapie, ze nie miesci mi sie w glowie 100% odrzucenie produktow pochodzenia zwierzecego. Dlatego dzieki za linka. Moze jak zglebie tematyke i sie doksztalce to pewne sprawy stana sie dla mnie bardziej zrozumiale.

      • ALFA said

        Drób to najgorsze mięso tyle jest w nim chemii trzeba się zapoznać czym karmią to byś do ust nie wzięła czasami sery nie są serami chemia ,jak jeść to kupować na bazarach od rolników.I o to musimy walczyć bo niedługo to zlikwidują małe gospodarstwa i będziemy mieć samą chemię.
        Ryby dawniej rybka to była rybka teraz morskie mają dużo rtęci.Też trzeba kupować u tych co mają hodowlę ryb i zapytać się czym karmią.Niedługo nie będzie prawdziwej żywności.
        Mleko po winno się pić tłuste od krowy bo rozpuszczają witaminy w tłuszczach .
        A brak wapna, które dzieci czerpią z mleka surowego, jest powodem krzywicy, psucia sie zębów i nerowowści. Z wapnem połączony jest też fosfor, który jest potrzebny do normalnego funkcjonowania mózgu i zdrowia kości. Mleko „pasteryzowane” na „organiczne” jest również oszukiwaniem ludzi. Ludziom potrzebne jest mleko surowe, pochodzące od krów karmionych naturalną paszą (zielona trawa), przebywajacych na wolnej przestrzeni, a nie w klatkach, na betonie, gdzie nie mogą sie poruszać.

        Przy obecnej masowej hodowli bydła w klatkach, na betonie, bez ruchu i bez słońca, na sztucznej paszy, krowy są chore, a ich mleko zawiera szkodliwe dla zdrowia bakterie.

        • Zapsa said

          No i to jest właśnie problem, bo markiety wupierają małe hodowle.Ciężko kupować ryby „od zaprzyjaźnionego rybaka”…Ostatnio wymyśliłam z kumplem że włąśnie kupowanie od „zaprzyjaźnionych” rolników,rzeźników i innych jest niestety na dłuższą metę niemożliwe.Ja biorę jajka ze wsi tylko dlatego,że moja ciocia jeździ co tydzień na działkę, a ryneczek mamy w mieście akuratnie w taki dzień, że nie mogę pojechać.Mięsa praktycznie nie jadam więc problem rozwiązany, ale jak kupuję to w mięsnym polskim sławnym zresztą zakładzie.Po odstawieniu samych wędlin można skudnąć kilkanaście kilo – i to jest najczystszy dowód jak wędliny są ulepszane. Kumpela, której ojciec właśnie para się kontrolą jakości czy coś opowiadała, że nagminnie mu się zdarza że wsadza takową szyneczkę do maszyny która sprawdza zawartość „ulepszaczy”(dopuszczalna jakoś chyba 20% czy ileś, nie pamietam) – a tam 40 %. Potem ludzie to żrą i się dziwią że dupa jak szalupa.
          Kupowanie dziś dobrego wartościowego jedzenia to nawet juz nie jest kwestia wyboru.To raczej kwestia szczęścia, bo znalezienie dobrego źródła graniczy z cudem.

    • Zapsa said

      wydaje mi się, że każdy z nas ma predyspozycje, dzięki którym np. po spożywaniu mięsa zapada na cukrzycę itd. Mięso powoduje u niego jakieś tam jazdy z glukozą, ponieważ w jego organiźmie czegoś brak czy czegoś nadmiar.Nie sądzę, by na każdego mięso miało tak oddziaływać i by każdemu dieta stricte-warzywna miała słuzyć.Myślę że róznorodne organizmy potrzebują jednak dość różnorodnych diet.
      Ja jem mięso do dwóch razy w tygodniu, a tak to czasem nie jem tygodniami – więc teza o uzależnieniu chyba odpada.Jakby była prawdziwa, musiałabym jeść regularnie, a jem baaaardzo wybiórczo.
      Felicyta ty miałaś nadwagę, więc cukrzyca i nadciśnienie są jej następstwem,a tłuste mięsiwo to oczywisty Twój wróg.Cukrzyca zwykle dotyka ludzie z nadwagą i zwykle jest jej często jest jej przyczyną zła, tłusta dieta. Ja mam wiecznie chude corpo i dla mnie wegetarianizm mógłby skończyć się anemią.

      Zagrypiona zaprawdę ja cielak powiadam Ci odrzuć kuraki 🙂 Są złe, źle im patrzy z oczu 🙂
      A tak serio mam jakieś dziwne wrażenie że to najbardziej faszerowane zwierzęta hodowlane, najbardziej nakoksowane.Kiedyś uwielbiałam nawet gotowanego kurczaka, teraz mocno pieczony nawet mi nie wchodzi, trąci czymś??

      • hjk said

        Są ośrodki lecząco-wypoczynkowe czy wczasowe wg metody E.Dąbrowskiej i na miejscu badaja lekarze i zalecają odpowiednią dietę, prowadzą wykłady, uczą własciwego odżywiania i trybu życia. była o tym kiedyś audycja w RM, gdzie byli zaproszeni.

      • ALFA said

        @ZAPSA
        A powiedz z czego szczupli mają cukrzycę ,nadciśnienie ,chory układ krążenia,miażdżycę itd nie mają nadwagi?????czy chory z nadwagą i szczupli chorują na to samo,a to jest choroba naszych komórek od tego się zaczyna i Felicyta pisze dobrze.Mięsem zakwasza się organizm i toksyn jest pełno w naszym organiżmie z jedzenia i picia.A dieta polecana jest skuteczna oczyszcza organizm(komórki) tego z nadmiarem wagi i tych szczupłych tego brudu.

        • Zapsa said

          Nie napisałam, że tylko grubi chorują, tylko że otyłość niesie ze sobą takie a nie inne następstwa. A ja jako anemiczny chuderlak nie mający w dodatku cukrzycy nie muszę odrzucać mięsa.

          I nigdzie nie napisałam, że Felicyta pisze źle.

        • zagrypiona said

          Popieram. Ale wiesz, chuderlaki takie jak my nigdy nie są zrozumiane. Bo tak na dobra sprawe jajka i ryby tez by trzeba porzucic. Ryby bo rtec, i tez czuja, a w jaki okrutny sposob umieraja. 😉 Jajka – bo pelne chemii i kury cierpia znoszac je.

          Trza myslec jak naprawic sprawe ale nie poprzez glodzenie sie. Tym z gory o to wlasnie chodzi, bysmy sami zrezygnowali z tego co naturalnie nam potrzebne.

          Jak wreszcie bedzie ten koniec swiata. 😛 To ja potem jade na wies i zakladam mala faremke, bede hodowac zwierzeta. Siac warzywka itd. jestescie zaproszeni. 😉

        • felicyta said

          @Zagrypiona i Zaspa
          -ja tez bylam chuderlakiem do 40 mile panie
          i nawet urodzilam sobie dziecko po tej 40, wiec juz tak nie obnoscie sie ze swoja szczuploscia i brakiem zrozumienia.
          I nie porownujcie cierpien kury przy znoszeniu jajka do zabijania. Wszystko, co nam potrzeba do zycia jest w roslinach a mowienie, ze mozecie sobie pozwolic na mieso z tych czy innych wzgledow lub, ze jecie go rzadko jest zwyklym tlumaczeniem sie z nalogu, z ktorego mozecie nie zdawac sobie sprawy…

        • zagrypiona said

          No to juz sie nie moge doczekac tej 40, bo mam dosc ciaglego tlumaczenia ze sie nie odchudzam. 🙂 Chociaz nie wiem czy dozyje.

        • Zapsa said

          Felicytunia

          To żeś pojechała z nami 🙂 Jak z gównem prawie 😀 Jednak wegetarianie to fanatycy, jesteś tego najlepszym przykładem. Fanatyzm zawsze bywa destrukcyjny w stosunkach międzyludzkich.Nie wytrzymałaś napięcia i musiałaś sobie napisać o tym naszym uzależnieniu 😀 Współczuję toku rozumowania, ale może u wegetarian to taki ubytek spowodowany brakiem mięsa – agresja w stosunku do osób, które mięso jedzą i usilne przekonywanie do swoich racji.Miała być wymiana poglądów, wyszło jak zawsze, kiedy fanatyzm weźmie górę.

          P.S. Nie przejmuj się tak tą figurą, to kwestia hormonów – po 40stce jakiśtam hormon odkłada się w boczkach wokół talii 😀 Skręty tułowia pomagają.

        • felicyta said

          @Zapsa, przepraszam za literowke

        • felicyta said

          Droga Zapso, moja nadwaga to bylo 12kg, bez boczkow. Co do fanatyzmu i agresji to je widac u Ciebie, oprocz strachu, zeby Ci nie odebrano tego uzalezniajacego miesa, nie u mnie. Te rzeczy przejawia sie wlasnie u jedzacych mieso. Pozdrawiam cieplo i zycze duzo zdrowia.

      • ALFA said

        Moje Panie widać kto jest agresywny to te osoby, które jedzą mięso.
        Niebezpieczny dla naszych organizmów jest też wysoki poziom adrenaliny, który organizm zwierzęcia wytworzył ze strachu przed śmiercią lub zagrożeniem życia. To wszystko nie jest obojętne dla ludzkiego zdrowia. Badania sugerują, że osoby jadające duże ilości mięsa są bardziej agresywne, niż np. wegetarianie. W miarę bezpieczna ilość mięsa możliwa do przetworzenia przez organizm to mała porcja spożywana raz w tygodniu. I czy się komuś to podoba czy nie, takie są fakty.
        Jak jesteście takie szczupłe to za parę lat zobaczymy co powiecie.
        Należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden szkodliwy czynnik zawarty w mięsie, a mianowicie antybiotyki, hormony, czasami anaboliki podawane zwierzętom za życia, by mogły przetrwać stresujące warunki, jakie im stworzono, przybierać na wadze i szybko powiększać masę mięśniową.
        Dla zjadaczy mięsa to dla człowieka obciążające, powoduje odkładanie nadmiaru w postaci złogów w żyłach, organach wewnętrznych i zapoczątkowuje proces miażdżycowy, będący powodem takich chorób jak: zawały serca, zatory, udary mózgu, nadwaga i inne zwyrodnieniowe zespoły chorobowe. Białko składa się z wielu aminokwasów, z których część organizm potrafi syntetyzować, a część to aminokwasy egzogenne, które musi otrzymać z pożywieniem. Mięso zawiera komplet potrzebnych aminokwasów, lecz ma niekorzystne zakwaszające działanie na organizm. Spalanie aminokwasów z białek zwierzęcych powoduje tworzenie się dużych ilości kwasu moczowego, który w postaci moczanów osadza się w ścięgnach i stawach, powodując artretyzm i inne schorzenia stawów. Nadmiar kwasów organizm neutralizuje zużywając zasady ustrojowe głównie z kości i zębów. Największą jednak szkodliwością jadania mięsa są procesy gnilne zachodzące w jelicie grubym. Człowiek jest anatomicznie zbudowany jak roślinożerca, ma długi przewód pokarmowy w przeciwieństwie do zwierząt mięsożernych, które mają krótki. Zaleganie trawionego pokarmu mięsnego w długich jelitach człowieka sprawia, że bakterie gnilne mają sprzyjające warunki rozwoju na niestrawionych resztkach mięsnych produkując: skatol, fenol, putrescynę, krezol, kadawerynę, silne toksyny, które, wchłaniane wtórnie do krwi z jelita grubego, zatruwają cały organizm.

        ODEZWIJCIE SIĘ ZA PARĘ LAT JAKIE BĘDZIECIE SZCZUPŁE.
        POZDRAWIAM

        • eteryczna ziemia said

          Ludzie niewatpliwie przynależa do roslinożernych, ponieważ jak wynika z genetycznych cech ludzkiego układu trawiennego, do trawienia „miesa” człowiek nie ma odpowiednich warunków fizjologicznych ani morfologicznych.
          Np. Eskimosi, którzy odzywiaja się prawie wyłącznie „miesem”, sa na ogół „zdrowi”, ale ich średnia długośc zycia wynosi przecietnie NIE WIECEJ NIZ 30 LAT!

        • Zapsa said

          Moim zdaniem widać co innego – że niejedzący mięsa tworzą Kółko Wzajemnej Adoracji i wzajemnie sobie przytakuja we wszystkim.

          Wystarczy prześledzić wpisy pod tym tematem – każdy fan wegetarianizmu wspomina, że tylko niejedzenie mięsa jest słuszne. Mało tego, padają słowa „mordercy” i inne. To nie jest agresja w stosunku do osób, które jedzą mięso?Wg was nie jest, bo wasza racja jest bardziej „wajsza” niż „najsza”. Sami robicie podział na wegetarian i „morderców” – serio – prześledźcie swoje wpisy i postarajcie się być obiektywni,a nie tylko brać udział w zbiorowym owczym przytakiwaniu „swoim”.
          Kwestia „szczupłpości” to jakieś nieporozumienie – powyżej coś tam napomknęłam o skłonności do wystających kości i było to w odpowiedzi na insynuacje Alfy, że nie zgadzam się z wpisem Felicyty nr 3.W ogóle do głowy by mi nie przyszło, że kogoś zrani tak moja szczupłość. Przepraszam kochane grubaski – na pocieszenie dodam że kiedyś ważyłam 70 kg, więc każda z nas ma wzloty i upadki wagi :)Cieszcie się ze swoich dużych piersi, tak jak ja to wtedy robiłam 😀 Naprawdę można kochać swoje ciało, nie trzeba się pieklić bo ktoś tam wspomniał, że jest szczupły 😀

          Ale dość – każdy i tak swoje wie – a ja morderca właśnie zamierzam zagłębić zęby w czymś, co biegało kiedyś.

        • Gustaf said

          GMO pogodzi wszystkich 😉
          Po spożyciu kapusty z genami np, chełbii modrej wegetarianie doznają smaku móżdżku. 😀
          Albo ziemniaków z genem kreta 😛 – oczka są , a nie widzą

        • zagrypiona said

          Pewnie ze sie odezwe. 😛 Tu na tym blogu wstawie swoja fotke jak juz stuknie mi 40 wiosna.

          Ja nie wiem o co tu chodzi, bo ja ani Zapsa nie powiedzialysmy nigdzie ze trzeba zapychac sie miesem i produktami pochodzenia zwierzecego (jajka, ryby, sery)… Do wszystkiego umiar jest potrzebny. A KOMPLETNE CAŁKOWITE wykluczanie z diety produktow ktore przed chwila wymienilam brakiem umiaru nie jest. jest przegieciem ale w druga strone.

      • Gustaf said

        Ja Was chyba pogodzę 🙂
        I jeszcze pozaczepiam @Aułcsajdera (uśmiech)
        Od 4 m-cy jestem dumnym posiadaczem działki na granicy miasta i wewsi.
        Jeszcze wiele nie rośnie, ale już trochę mogę żreć własnego/zielonego , wodę mam z głębinówki(I pychota, a i zimna jaka 🙂 ).
        Już mi minęły objawy szoku tlenowego 😛
        Mam nad sobą całe moje(prawie, bo latają) niebo.
        Od początku załatwiłem dostawy mleka, masła, twarogu i jaj(póki nie mam własnych „gadów”) od chłopa/krowy widzę pasące się 300m stąd.
        Śmietany już nie muszę kupować.
        Mleko spożywam sporadycznie i to tylko kwaśne, jak zostanie, to przerabiamy na twarożek, jak jest nadmiar twarożku i zaczyna się starzeć, to mu pozwalamy 😛
        Po stopieniu starego twarożku z kminkiem- paluszki lizać !!!
        U chłopa jest i chlewik niewielki 🙂
        Plan na ten rok: ocieplić starannie drzymałkę i się przezimować.
        Na przyszły rok elektrownia wiatrowa ,kurniczek może jakaś koza ?
        W nocy podchodzą pod okna sarenki, liski…
        Rano wydzierają się na polu obok żurawie i skurwonki.
        Jajec żrę co najmniej 5 dziennie na śniadanie, mięskiem czasami nie wzgardzę, pamięć mam dobrą i z agresją sobie radzę 😀
        Najbardziej agresywni z ze społeczności gastronomicznych udziwniaczy są „jedzący optymalnie”-padlinożercy w/g przepisu Kwaśniewskiego.
        Ja jadam normalnie, to co regionalnie jest dostępne. Nie cuduję z dietą, ale kombinuję skąd wziąć jak najwięcej naturalnych witamin, na jesień zrobię sobie 2-3 dniowego „Miszurowa”(ścisły post) i zakończę 3 tygodniową dietką „Dąbrowskiej”.
        W celu jak najlepszego oczyszczenia organizmu z toksyn i chemtraili zastosuję(sprawdziłem w zeszłym roku) kombinację mikstura Słoneckiego + fura czosnku z cytryną, oraz na pół roku założę znowu „cieciorkę”.
        Poza tym czytuję „Alfę” i wyciągam wnioski.
        Zimą postaram się wyhodować sadzonki „Stevii” w celu odrzucenia cukru i sadzonki tytoniu w celu odrzucenia monopolu państwowego 😛
        Wszystkim zdrówka życzę i pogody ducha

  4. M. said

    Witam. Czytam ten blog bardzo często.A ja znalazłam na ten temat:Mc Donald’s – I’m lovin’ it !!

    Mc Donald’s…
    Wielu kojarzy się z pysznym i tanim jedzeniem. Hmm, ja tam pracuję i co mogę powiedzieć?

    Może zacznę od najbardziej popularnego – cheesburger/hamburger. Pyszna bułeczka jest mrożona, nie wiem nawet jak długo (na pewno niektóre po kilka tygodni). Bułeczkę się podgrzewa i czas na dodatki; idzie musztarda, keczup – ok, potem cebulka „moczona”. W pierwotnej postaci, są to wiórki suszonej cebuli, które wrzuca się do kwasku i wtedy cebulka sie namacza, mogę powiedzieć, ze nie ma ona w ogóle smaku, tylko kwas. Na cebulkę dajemy jeden ALE TO JEDEN plasterek ogórka kiszonego, ten w przeciwieństwie do cebulki jest mega słony, a na koniec idzie serek cheedar tez słony, jak cholera.
    Najważniejsze; mięsko. Mięsko przed zgrillowaniem wygląda jak różowa kostka brukowa wrzucamy na płytę, zamykamy grilla na 30 sekund (gdy wyjdzie bułka z tostera i nakładamy wszystkie dodatki – broń boże, jak się spóźnisz, mięsko wyjdzie i zaczyna się kurczyć ), po otworzeniu się klapy mięsko sie przyprawia mieszanką soli i pieprzu (zawsze kropelki rozgrzanego tłuszczu i wody lecą na dłonie), a zapach? Jak to wołowina – zapach podgrzanego Pedigree – i wszystko. Tak samo powstaje BigMac, Royal i Wiesiek.
    Z Maca już bardziej mogę polecić kanapki, które powstają na stronie tzw. BOP. Czyli te, które zamiast mięska wołowego maja mięso kurczakopodobne. Przynajmniej w smaku lepsze, choć równie niezdrowe. Te mięsko smaży się w głębokim tłuszczu ok 4 minut. I nie polecam nigdy kanapki Crispy, bo schodzi ona bardzo rzadko, a żeby klient nie musiał czekać, mięso smaży się już wcześniej i czasem czeka nawet w podgrzewaczu z godzinę. Jest wysuszone i pomarszczone oczywiście, tak nie można robić, ale …
    A napoje? Tym sama byłam zaskoczona. Myślałam, że cola, sprite, fanta, cola light i ice tea są sprowadzane z fabryki, no ale, jakby pomyśleć – to nierealne! Na zapleczu mamy kilka dużych butli z CO2, oraz zagęszczonymi smakami napojów. Idzie woda kranówka przez filtry, jest nasycana CO2 i mieszana ze smakiem coli.
    Czyli każdy Mc to taka mała fabryka
    Może to nie jakaś super tajna sprawa, ale warto wiedzieć, co się je .
    link do stronyhttp://www.cala-prawda.pl/najpopularniejsze-ciekawostki.html

    • zagrypiona said

      Dziękuję za linka i za ten komentarz. Wprawdzie nie jadam w mcdo (ogólnie staram sie unikać restauracji – cholerka wie co oni tam dosypuj), ale nie wiedziałam ze to AŻ tak… Zwłaszcza z tymi napojami. Z całego serca współczuje ludziom którzy tam jadają.

    • Zapsa said

      Za moich studenckich czasów kiedy dorabiałam w Macu, standartem były 3 plasterki ogórka na cheesburgera czy hambrg 🙂 Widzę że standarty się zmieniły 😀 Fakt, że przez plasterki te o średnicy 2cm widać Paryż…Cebulka była w kostkach (suszona czy mrożona nie pamiętam), tzn w 2mm sześcianach. Tak jak mówisz, wrzucało się je do wody i moczyło, zaznaczając na wiaderku, kiedy „moczenie” rozpoczęte 🙂
      Generalnie ja byłam w wielkim szoku, że studenciaki chmarami przyłazili do MAca i wydawali 20 zł na obiad, po którym szczerze mówiąc ja nadal byłabym głodna. Bułki nadmuchane nieprawdopodobnie.Co do mięsa – to dla mie wołowina od dzieciństwa trąciła bagnem, tak jak dla Zagrypionej mleko. Wszyscy jadali chamburgery z budki na wakacjach a ja nie 🙂

      • zagrypiona said

        Coz kryzys jest, trza na ogórach oszczędzać. Ja to w pełni rozumiem. 😛

        Skoro juz to mleko powraca…. To mam tez dodatkowo uraz z dzieciństwa – może dlatego mam taka reakcje na ten produkt. W przedszkolu dawali takie wystygłe tłuste mleko z kożuchem jak stad do Chin… I kto nie wypił, ten siedział po śniadaniu tak długo az nie wypił. No wiec se siedziałam sama przy stoliku, inne dzieci miały z głowy a ja modły nad kubkiem. W końcu i tak nie wypijałam, ale musiałam odsiedzieć swoje.

        Ale śmietana może być, nawet mega tłusta. 😉

        • Zapsa said

          Tak samo jak ty nad mlekiem ja modliłam się nad wątróbką. Robiłam myki i zakopywałam ją np. w ziemniakach,żeby pani pozwoliła mi odejść od stołu 🙂

        • hjk said

          Ja kiedyś zwróciłem ją na talerz, to dopiero przedszkolanka uwierzyła, ze jednak nie lubię wątróbki 🙂

        • zagrypiona said

          O no to widze ze jest nas wiecej tych co maja poprzedszkolna traume. A myslalam ze to tylko ja tak mialam. 😉

        • Gustaf said

          Mi też się przygodziło obrzydzenie przedszkolne do mięsa i ryb. 🙂
          Pani przestała mnie zmuszać , kiedy po dwóch godzinach mojego żucia jednego kęsa – dała mi klapsa w obsikane rajtuski.i odtąd moje było na wierzchu 😛

  5. felicyta said

    Tekst z medycyny komorkowej.
    „WODA czy COCA
    WODA
    Szklanka wody wypita przed snem eliminuje sensację głodu podczas całej nocy
    u prawie 100% osób, które przestrzegaja dietę – wykazuje badanie na
    Universytecie Waszyngtońskim.

    Brak wody jest głównym powodem uczucia zmęczenia w ciagu dnia.

    Początkowe badania wskazują, że 8 do 10 szklanek wody dziennie mogą
    znacznie zmniejszyć bóle pleców i stawów u 80% osób, które cierpią na te
    bóle.
    Zwykłe zmniejszenie wody w ciele ludzkim o 2% może spowodować krótkotrwałe
    zakłócenie pamięci, problemy z liczeniem i trudności z koncentracją w
    używaniu komputera albo czytaniu

    Picie 5 szlanek wody w ciągu dnia:
    – Zmniejsza ryzyko raka odbytnicy o 45%
    – Może zmniejszyć ryzyko raka piersi o 79% i o 50%
    prawdopodobieństwa raka pęcherza.

    Czy wypijasz codziennie ilość wody, którą powinieneś ?
    COCA COLA
    Jeżeli zanuży się kość w szklance z Coca Colą, kość rozpuści się w dwa dni.

    Aby wyczyścić muszlę klozetową wystarczy wlać szklankę Coca Coli,
    pozostawić przez pewien czas i następnie spuścić wodę.

    Kwasek cytrynowy Coca Coli czyści plamy na naczyniach kuchennych.

    Aby wyczyścić plamy rdzy na chromowanych zdeżakach samochodowych wystarczy
    nacierć zdeżak kawałkiem folii aluminiowej zamoczonej w Coca Coli.
    Aby wyczyścić przedmioty nadżarte prez kwas z akumulatora samochodowego
    oblejcie Coca Colą miejsce skorodowane.

    Tłuste plamy na ubraniu czści się skutecznie wlewając szklankę Coca Coli do
    maszyny do prania z zatłuszczonym ubraniem i dodając proszek do prania

    Coca Cola pomaga czyścić tłuste plamy.

    Coca Cola pomaga również czyścić szyby samochodowe.
    Głównym składnikiem aktywnym Coca Coli jest kwas fosforowy.

    Jego PH jest 2.8 i może rozpuścić paznokieć w ciągu 4 dni.

    Kwas fosforowy, eliminuje wapień z kości i z tego powodu jest głównym
    powodem zwiększenia osteoporosis.

    Kilka lat temu badanie przeprowadzone w Niemczech w celu znalezienia powodu
    występowania osteoporosis u 10-cio letnich dzeci.

    Resultat : nadmierne spożywanie Coca Coli z powodu braku kontroli rodziców.
    Ciężarówki transportujące Coca Cola są zaopatrzone etykietą:COCA COLI

    <>
    Dystrybutorzy Coca Coli używają ją do czyszczenia motorów ich ciężarówek od
    ponad 20 lat.

    Coca Cola Diet jest uważana przez lekarzy i naukowców za bombę zegarową z
    powodu mieszanki Coca Coli z Aspartamą

    Podejrzewa się, że jest ona powodem autoimmunologicznej choroby Lupus i
    degeneracji systemu nerwowego.
    Nigdy nie należy pić Coca Coli i jednocześnie jeść cukierków miętowych z
    powodu ryzyka eksplozji żołądka wynikającej z reakcji chemicznej.

    Na zakończenie, radzi się nie myć zębów zaraz po piciu Coca Coli aby uniknąć
    permanentnego scierania emalii zębów.
    Po tym wszstkim: szklanka wody czy Coca Cola ?

    Nie zapomnijcie wysłać tą historyjkę do waszych przyjaciół. Oni i ich dzeci
    podziękują Wam później też.”

    • Zapsa said

      To że wyżera np. monetę to wiedziałam.Czy że zmiękcza skorupę jaja. Ale że rozpuszcza kość? To jest nowość.
      Ja piję colę raz na dziesięć lat pół szklanki jak potrzebuję zdezynfekować żołądek po jakiejś ostrzejszej alkoholowej bibie.Pomaga zupełnie tak samo jak domestos do brudnego kibelka :>

  6. Mira said

    Polecam także przeczytać książkę Kraina fast foodu. Ciemna strona typowych amerykańskich posiłków Eric Schlosser lub film ,którego scenariusz powstał w oparciu o tę książkę.”Fast food nation”Mną ten film wstrząsnął i na długo nie mogłam patrzeć na mięso.

  7. eteryczna ziemia said

    Hinduskie przysłowie powiada, ze człowiek staje sie taki, jak to co jada.

    Wszyscy o tym dobrze wiemy, że zwierzeta są maltretowane, okaleczne, torturowane,ZABIJANE – przez ludzi!!!~
    Nazywamy je MIESEM !?
    Przed zabiciem wiezi sie je w klatkach tak małych, ze nie moga sie poruszać. DZIEN i NOC, całe zycie.
    I zasiadamy do stołów, by pożerać CIALA współmieszkańców tej Ziemi.
    W porównaniu z pozostałymi stworzeniami okazujemy sie bestialskimi PSYCHOPATAMI!!! Człowiek okazuje się dla zwierzecia najbardziej przewrotnym diabłem!
    Zwierzeta (baranie i owco ludzka) mają świadomość, maja uczucia i mysli, tylko nieco różne od ludzkich.

    Niebawem wegetarianizm stanie się nie indywidualnym wyborem, a koniecznoscia…

    JEZUS powiedzial:

    A ciało zabitych zwierzat w jego ciele stanie sie jego grobem.
    Gdyz zaprawde powiadam wam, ten co zabija, zabija samego siebie,
    a ktokolwiek spozywa ciało zabitych zwierzat, spozywa ciało śmierci.

    • Zapsa said

      Zdaje się że Zagrypiona pisała coś o nietolerowaniu fanatyzmu…Ale ja wiem, racje są zawsze typu „mojsza i twojsza”.

    • zagrypiona said

      zgadzam sie co do bestialstwa itd i ze stajemy sie tym co jemy – hormony smierci i agresji w umierajacych zwierzetach trafiaja do naszych organizmow (procz chemii oczywiscie). Z tym powinno byc cos zrobione. Bo ja nie wierze ze nie mozna traktowac tych zwierzat lepiej. To tylko kwestia dobrej woli, nie tam zadnych pieniedzy czy ekonomii. No ale z drugiej strony, skoro czlowiek jadl mieso ZAWSZE to dlaczego teraz mialby rezygnowac bo grupka jakichs popaprancow maltretuje zwierzeta?

      Lew, tygrys, tez zzeraja wspolmieszkancow planety i im to nie przeszkadza. Natura jest tak zbudowana ze sa lancuchy pokarmowe. Jakos nie usmiecha mi sie stawanie PRZECIW naturze z powodow ideologicznych (tak samo np. religijnych czy lewicowych). Chociaz podkresle ze BESTIALSTWO tez jest przeciw naturze. I wymaga potepienia.

      Wymuszony wegetarianizm, przy obecnym braku zdrowych dobrych suplementow bedzie LUDOBOJSTWEM. Nalezy sie raczej zastanowic, kto zwierzetom gotuje taki los, bo my jestesmy nastepni w kolejce (my gojkowie, podludzie).

      Ten cytat NT skad dokladnie bo cos nie moge sie doszukac, a chcialabym zobaczyc kontekst.

      • Zapsa said

        Dobrej woli nie mają hodowcy, dla nich KASA KASA KASA.A póki będą mogli upychać dowolną ilość kuraków czy krów w klatce i tym samym hodować więcej i więcej zarabiać, póty będą to skurwy…ny robić niestety.

  8. Germaina said

    Zwierzęta nie tylko są maltretowane, okaleczane … ale dzisiaj są genetycznie modyfikowane.
    Kurczaki w ameryce chodowane są już bez pierza .., easy way …. lecz nikt się nie zastanawia jakie konsekwencje może to mieć na nasze zdrowie, osobisty rozwój.
    Czy to nie wpłynie również na nasze wyglądy … tak sobie czasami myślę, kiedy porzejerzdzam koło Kentacky Chicken i widzę tam długą kolejkę, że ludzie jedząc takie mięso mogą też wyglądać jak te gołe kurczaki ….. bez pierza na głowie?! 🙂 Niech to będzie tylko dowcip.!!!
    Póki co cierpią na wielką nadwagę i to też zasługa hormonów i innych genetycznych inowacji i nie tylko, jedzenia pustych kalorii….

    pozdrawiam.

    • zagrypiona said

      Chcialoby sie powiedziec ze USA to dziki kraj… Jedno wielkie laboratorium do eksperymentow na ludziach.

      Co by szkodzilo, zeby farmy byly mniejsze, rodzinne. wiecej ludzi mialoby prace, a zwierzeta by mialy wiecej wolnosci i lepsze traktowanie.

      • Magdalena said

        Sa takie farmy w usa. Nie jest ich duzo, w stanie NY na necie dokopalam sie okolo 30 (pisze o takich, ktore maja dobrze rozbudowana strone internetowa). Skupieni sa w programie „Project grass” czyli choduje sie krowy, swinie, kozy, owce, kurczaki tylko i wylacznie na naturalnym pozywieniu np.krowy na pastwiskach (zima sianko), nie dostaja zadnych pasz, hormonow, antybiotykow. Kury biegaja po podworkach, swinie i reszta tez. Mozna tez kupic surowe mleko, ale to trzeba byloby mieszkac blizej, bo z centrum NY trudno kilka razy w tygodniu jechac okolo 2 godzin po mleczko 🙂 .
        Zaczelam sie interesowac tematem jakis czas temu, wczoraj juz dotarla zamowiona zamrazarka, wiec skladam zamowienie 🙂 . Ceny sa troszke drozsze, ale czego sie nie robi dla zdrowia. Takie farmy oferuja tez inne swoje przetwory np. sery, wedliny (chociaz watpie zeby mieli sucha krakowska 🙂 ), ziola, welne, miod (surowy).
        Co do warzyw i owocow-mozna dostac takie prosto z farmy(jajka i mleko tez, niestety pasteryzowane, ale za to ze smietanka na wierzchu, no i kisnie normalnie, jak dawniej w Polsce). Raz w tygodniu przyjezdzaja do NY (i tu mamy szczescie bo blisko nas). Takze jest do tego dostep od wiosny do jesieni. Nie mysle, zeby te warzywa nie byly wogule traktowane chemia, ale smakuja o niebo lepiej niz sklepowe. Dziwie sie tylko znajomym i sasiadom, bo wiekszosc z nich dalej kupuje ze sklepu nawet w lecie. Dla mnie nie ma soboty bez zakupow na placyku 🙂 .

  9. antykk said

    Nie na temat-sorry! Bankrutuje ukrainski własciciel Stoczni Gdanskiej i Huty Częstochowa!!! http://www.bibula.com/?p=24886

  10. eteryczna ziemia said

    Pozdrawiam Cie Germaino!

    c.d. mojej troski o los zwierzat.

    Osoby jedzace mieso b. czesto dowodza, że człowiek bedacy takze zwierzeciem, spożywajac inne stworzenia czyni tylko to, co czynią żyjace na swobodzie zwierzeta – ze dla przezycia jednego stworzenia niezbedna jest śmierć innych.
    Rozumowanie takie pomija fakt, ze miesozerne zwierzeta moga przezyc jedynie dzieki pożeraniu innych zwierzat – nie maja wyboru, ich zoładki zmuszaja je do tego – lecz ludzie z powodzeniem mogą obejsc sie bez spożywania zwierzat.
    Człowiek jest drapieżnikiem i to najniebezpieczniejszym ze wszystkich – nikt nie może się z nim równać!

    W stosunkach pomiedzy ludzmi wyrzekamy się moralnosci typu „silniejszy ma racje”. Lecz tam, gdzie w gre wchodza zwierzeta dopuszczmy się niczym nie ograniczonego wyzysku i ucisku, tłumaczac swoje ignoranckie postepowanie faktem, że są one istotami o nizszej niz nasza inteligencji i nie posiadają żadnych praw.
    Jeśli by wartosc danego zycia, ludzkiego czy innego miała być mierzona poziomem inteligencji danej istoty, to jak nazisci powinnismy posyłać na smierc wszystkich ludzi starych i opóżnionych w rozwoju, gdyz
    wiele zwierzat posiada wieksza inteligencję i zdolności do wsółżycia w ramach swojego gatunku niz powiedzmy osoba niedorozwinieta/uposledzona umyslowo.
    Przypuśmy, ze jakieś istoty pozaziemskie o inteligencji wyższej niz nasza mialyby zaatakować nasza planete.
    Czy to, że nie dorównywalibysmy ich poziomowi inteligencji i że SMAKOWALYBY IM NASZE CIALA, mogloby moralnie usprawiedliwić fakt zabijania nas i zjadania?!

    Z etycznego punku widzenia kryterium nie stanowi inteligencja lecz zdolnośc odczuwania fizycznego i emocjonalnego bólu. A zwierzeta doświadczja bólu, czuja sie osamotnione, smutne i przestraszone i trzymają sie zycia tak samo kurczowo jak ludzie i jeszcze bardziej ponieważ maja silniejszy instynkt samozachowawczy.

    Jak smiemy UDAWAC, że droga nam jest sprawiedliwośc, gdz dla UCIECHY swoich podniebień każdego dnia z zimna krwia, bez cienia wyrzutów sumienia mordujemy setki tysiecy BEZBRONNYCH ZWIERZAT!!! i coz za straszne dziedzictwo GWALTU i PRZEMOCY zapisujemy przyszłym pokoleniom!

    I na koniec wiersz ameerykańskiej poetki (nazwiska nie znam)

    Jam jest głosem, co bez głosu,
    Przez moje usta przemówi to, co nieme.
    Aż nieczułe ucho świata usłyszy w koncu
    O złu, jakie czyni sime słabym stworzeniom.
    Ta sama sila stworzyła wrobla
    Która stworzyła i człowieka, króla
    Bóg wszelkiego stworzenia tchnał iskierke duszy
    I w to, co pierzaste i w to, co nosi futro
    Ja jestem straznikiem dobra moich braci
    I bedę walczyć bez wytchnienia
    I przemawiać bedę za zwierzeta i ptaki
    Az świat swe praktyki pozmienia.

    • Zapsa said

      No właśnie – JAK ŚMIEMY? JAK? 🙂

      Rozumiem że jedzenie produktów pochodzenia zwierzęcego też nie powinno mieć miejsca – a zatem sery, jaja, galaretki i inne.

      P.S. Miałam zjeśc serek wiejski, ale nie zrobię tego, bo to byłoby na miarę znęcania się nad NASZYMI BRAĆMI ZIEMSKIMI 🙂

      • eteryczna ziemia said

        Zapsa – nie „podjudzaj” i nie sugeruj (Twoja dolegliwościa jest brak zmysłu moralnego)

        • Zapsa said

          Łojej przepraszam zatem 🙂 – Twoją natomiast jest wszechwiedza.Na temat zwierząt i na temat mojej moralności. Czad!

        • eteryczna ziemia said

          Zapsa – żadna wszechwiedza tylko zdrowy rozsadek i współodczuwanie.
          To moje współczucie nie jest uwarunkowane żadnymi osobistymi wzgedami a dotyczy jedynie cierpiacego i krzywdzącego stworzenia.
          Taki rodzaj współczucia nie mozna nazywać fanatyzmem.
          Współczucie jest jakby szóstym zmysłem i umozliwia widzenie wszystkich spraw w nowy sposób.

        • Zapsa said

          To teraz już wiem, dziękuję za wyjaśnienie.

    • zagrypiona said

      na masowa skale wegetarianizm nie jest dobrym rozwiazaniem. Te warzywa ogolnodostepne sa watpliwej jakosci. Mieso tez. Ale po co celowo jeszcze ograniczać zrodla potencjalnych zwiazkow odzywczych. W aptekach sa suplementy z aspartamem, i ogolnie sztucznie wytworzone, niekoniecznie zdrowe. Ten system jest chory. Przemysl spozywczy, nie rozumiem dlaczego w zwiazku z tym mielibysmy wszyscy sobie odejmowac od ust. jak juz to powinnismy walczyc o przejecie produkcji i zrobic po sowjemu – tak zeby zwierzeta nie cierpialy a mieso bylo jadalne i zdrowe.

      Czy dorosly mezczyzna ktory ciezko pracuje fizycznie po 10h dziennie tez ma sie samymi warzywkami odzywiac? Ja jakos tego nie widze. Przepraszam, ale powaznie nie wyobrazam sobie.

      A poza tym… 😉 Czlowiek jest rakiem tej planety. 😉 Prawda? wkurza mnie takie generalizowanie. Ja nie posylam zwierzat na cierpienia, i nie chce tego. wielu ludzi tez nie – to garstka PRODUCENTOW to robi. Ci ktorzy pociagaja za sznurki do tego doprowadzili. Co komu przeszkadzaly mniejsze domowe farmy gdzie zwierzeta mialy lepiej? Bo ale najlepiej zwalic wine na konsumentow, a barbarzyncy z wyzyn dalej beda robic swoje. Przepraszam ze tak pisze, ale MY (wy) czesto nie widzicie przyczyn a jedynie skutki i obrywa sie komus kto akurat stoi obok i nie winien. Mnie sie takie cos niekoniecznie podoba – bo daje przyzwolenie na barbarzynstwo tym ktorzy rzeczywiscie je czynia.

      PS. Jak kosmici przyleca i beda glodni, to niech zra do woli – ja akurat uznaje prawo silniejszego (o ile silniejszym wobec drugiego czlowieka nie jest czlowiek – jestesmy ludzmi, mamy mozgi i mozemy ich uzywac celem ratowania sie, jak ktos sie pakuje tygrysowi (czy kosmicie) w lapy to jego problem!). takie prawo natury. zreszta, my mamy dusze wiec jak zezra nam ciala to nic takiego 😉

      Z etycznego punku widzenia kryterium nie stanowi inteligencja lecz zdolnośc odczuwania fizycznego i emocjonalnego bólu. A zwierzeta doświadczja bólu, czuja sie osamotnione, smutne i przestraszone i trzymają sie zycia tak samo kurczowo jak ludzie

      Dokladnie to samo sie dzieje z ludzmi. Tyle ze nas ‚jeszcze’ nie jedza. Jestesmy na tym samym wozku co krowki, swinki. Ale spoko kwestia czasu. Juz raz byl taki w histori co chcial zrobic cos z… Dzis ludzie nie maja instynktu samozachowawczego – no chyba nie ci ktorzy chleja, cpaja, pala cmiki, rozbijaja sie samochodami, uprawiaja przygodny seks, laza po nocach, na wojny… Dlatego ten swiat wyglada jak kupka G, bo nie ma instynktu samozachowawczego – dlatego tez nikt nie ma odwagi przycisnac producentow trujacego miesa. Nikt nic nie mowi, kazdy sie boi. Chociaz gdy widza filmy z ferm to sie oburzaja i sa zszokowani. Ale coz, life goes on. Co wiecej, ludzie uwierzyli wladzom i dali pozamykac swoje male gospodarstwa rolne. He – to swiadczy o instynkcie samozachowawczym? No moze dpiero jak sie kolo dupy pali to wtedy pokrzyczy, ale wtedy to juz za pozno. 😉

  11. Zee said

    szczególnie nie polecam jedzenia mięsa ” produkowanego metodą przemysłą” w W.B. Holandii i Niemczech

    • zagrypiona said

      przepraszam, z jakichs powodów trafiło w ‚spam’, na szczeście w pore zauwazyłam.

      co do miesa, tez mi sie wydaje ze polskie nie jest jeszcze takie najgorsze…

      • Zapsa said

        podobno jednolinijkowce wordpress interpretuje nieraz jako spam.

      • Zapsa said

        ale jazda 🙂
        napisałam „podobno jednolinijkowce nieraz wordpress traktuje jako spam” – wysłałam, po czym wylądowało w spamie, bo to był jednolinijkowiec 🙂

    • Zapsa said

      Napisz proszę coś więcej jeśli masz jakieś ciekawe info.Mi się wydaje że im dalej na zachód, tym gorsza ta produkcja mięsa.

  12. ALFA said

    A teraz uważajcie na ziemniaki modyfikowane
    „Komisja Europejska zgodziła się na uprawę w krajach UE modyfikowanego genetycznie ziemniaka Amflora.
    Amflora to ziemniak wzbogacony przez niemiecki koncern BASF o gen AMRG, przenoszący odporność na antybiotyki. Stanowi drugi gatunek GMO, po kukurydzy MON 810, dopuszczony do uprawy w Unii Europejskiej. Na zatwierdzenie czekał 12 lat, aż w zeszłym roku uzyskał zielone światło Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Żywności.”
    „Amflora nie jest ziemniakiem przeznaczonym do konsumpcji. Wymyślono go z myślą o produkcji skrobi np. na potrzeby przemysłu papierniczego, choć dopuszczalne będzie też wykorzystanie produktów ubocznych do wyrobu pasz. BASF będzie sprzedawać sadzonki zainteresowanym plantatorom, którzy mają podpisane umowy z zakładami przetwórczymi”

    Na razie do produkcji skrobi i do pasz co się wiąże z konsumpcją przez człowieka.
    http://www.biotechnolog.pl/news-1067.htm

  13. Germaina said

    Obecnie żyjący człowiek nie ma łatwego życia i to chyba już na całym świecie. Tylko ci, którzy jeszcze ukryli się po dżunglach wiedzą co to jest zdrowa zywność. Są jeszcze nawet tacy:
    http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_z_serca_swiata_-_ostrzezenie_starszych_braci_napisy_pl.html.
    Ostatnio byłam daleko od Vancouver i odwiedziłam znajomą farmę, tam nabyłam miód, truskawki, jagody, i wiem, ze to jest jadalne, wychowane przez Indian. Chociaż patrząc na dzisiejszych Indian wiem, że i do nich dotarła wielka cywilizacja.
    U Indian mają jeszcze jadalne ziemniaki, można sobie przypomnieć ich prawdziwy smak.

    Osobiście bywam wysoko w górach, gdzie zbieram jagody, poziomki, grzyby i inne leśne zdobycze.
    Nabieram w górskich strumieniach wodę, to są jeszcze prawdziwe żródła życia.
    Mało kto wie, że kilka garstek leśnych jagód, poziomek wystarczy by zaspokoić dzienny przydział witamin.
    Toteż korzystajcie z lata i często odwiedzajcie las.

    Pozdrawiam.

  14. ALFA said

    Modyfikowana genetycznie kukurydza trafi do sklepów
    Kolejne genetycznie modyfikowane gatunki kukurydzy dopuszczone na unijny rynek. Zezwoliła na to Komisja Europejska mimo kontrowersji i sprzeciwu opinii publicznej w niektórych krajach członkowskich.

    6 gatunków kukurydzy GMO jest przeznaczonych do konsumpcji, a także do produkcji pasz dla zwierząt. Bruksela tłumaczy, że zdecydowała się na dopuszczenie ich na rynek, bo uzyskały one pozytywną ocenę Europejskiej Agencji do spraw Bezpieczeństwa Żywności. Komisja dodaje, że badania naukowe nie potwierdziły szkodliwego wpływu dla zdrowia ludzi i zwierząt. Poza tym kraje członkowskie nie umiały się w tej sprawie porozumieć. Skoro więc nie było decyzji, Bruksela wydała pozytywną opinię, ważną przez 10 lat. To nie oznacza jednak zgody na uprawy w Unii Europejskiej tych gatunków. Dozwolona jest na razie tylko uprawa genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810 firmy Monsanto, także ziemniaka GMO o nazwie Amflora, stworzonego przez koncern BASF.
    http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/swiat/artykul179667_modyfikowana_genetycznie_kukurydza_trafi_do_sklepow.html

  15. joe said

    http://www.tvn24.pl/-1,1667385,0,1,ewangelizowala-zlodzieja–przeprosil-i-sobie-poszedl,wiadomosc.html

  16. ałtsajder said

    Jasiu odpala swoją ciężarówkę. Kilkanaście ton stali wytacza się wolno na drogę. Lubi ta pracę. To nic, ze dzień w dzień ta sama trasa, te same punktu odbioru. W lusterkach widzi połyskujący zbiornik. Dziesięć tysięcy litrów mleka od wielu, wielu krów z różnych hodowli niedługo znajdzie się w jego trzewiach. Jasiu nieraz sam się zastanawiał nad tym ,czy mleko pochodzące od tylu krów z różnych hodowli aby na pewno jest zdrowe. Czytał gdzieś kiedyś, ze brud w jednym gospodarstwie nie jest szkodliwy dla jego domowników ale może być zabójczy dla gości, ale to pewnie jakaś bzdura. Jasiu ma tylko jeden problem – upał. Musi się spieszyć, w takiej temperaturze mleczko może lekko podkisnąć , chociaż i na to Jasiu ma sposób – przecież wystarczy wsypać paczkę detergentu . Najlepiej sprawdzał się proszek Ixi ale trudno kupić a te nowe NAJLEPSZE proszki – czy aby na pewno się sprawdzą? Jasiu i tak ma lepiej niż Heniu. Heniu wozi padłe bydło do utylizacji. Podobno robią z niego paszę dla rodzin tych zwierzątek co padły , ale czy to aby na pewno prawda?
    Szwagier Jasia pracuje w zakładach mięsnych.Mówił wczoraj po piwie, że najważniejszym parametrem, magicznym słowem, mantrą w ustach zarządzających tą firmą jest słowo UZYSK. Uzysk jest terminem określającym procentowy efekt finalny przerobu kilograma mięsa. Tak na przykład z kilograma mięsa wieprzowego( niekoniecznie z dupki świnki) robi się 2.2 kg wyborowej szynki. Wystarczy ją potem osmalić w komorze z mazutem i otrzymujemy szynkę babuni albo staropodlską. W taki przypadku uzysk wynosi 120 %. Smacznego.(usmiech)

  17. ałtsajder said

    Z jednego kilograma mięsa można zrobić nawet do dwóch kilogramów gotowego produktu. Maszyny do nastrzykiwania stoją w każdym zakładzie mięsnym. Tylko od uczciwości producenta, zależy to, ile solanki wstrzykuje się do mięsa. Fachowcy twierdzą, że połowa zakładów może nadmiernie nastrzykiwać mięso – mówi w programie UWAGA! Mariusz Zieliński, reporter TVN.
    Reporterzy UWAGI! poprosili wszystkich przodujących producentów mięsa i wędlin w naszym kraju o pokazanie, jak wygląda produkcja. Tylko jeden producent, Sokołów, drugi co do wielkości producent mięsa i wędlin w Polsce, zgodził się wpuścić dziennikarzy do zakładu. Dlaczego pozostali odmówili?

    – Wszyscy producenci liczący się w Polsce czyli produkujący powyżej 20 ton, na pewno takie maszyny mają – przyznaje Bogusław Miszczuk, prezes zarządu Sokołów SA.

    Zakłady Sokołów w swojej produkcji również używają solanek.

    – Dodawana jest solanka w ilości ok. 20 proc., aby przyśpieszyć proces peklowania, żeby wędliny były na przekroju różowe i miały smak w każdym punkcie identyczny. W końcowym efekcie ze 100 kg mięsa otrzymamy ok. 110 kg polędwicy. Wszystko jest atestowane, nie dostaje się nic, co jest zabronione – dodaje Bogusław Miszczuk.

    Na sklepowych półkach można jednak znaleźć produkty, które są zaledwie w 14 proc. mięsem! Pozostałe składniki to chemia.

    Przepisy Unii Europejskiej nie określają, ile ma być mięsa w wędlinach. Regulują jedynie maksymalne ilości zagęstników, substancji wzmacniających zapach i smak, konserwantów, soli, i innych dodatków. Unijne normy zezwalają również na używanie do produkcji wędlin barwników. Konsument ma jednak prawo o tym wiedzieć a producent ma obowiązek podać wszystkie informacje na etykiecie. Jak wykazała zeszłoroczna kontrola InspekcjiHandlowej, w praktyce często jest inaczej.

    – Podczas badań laboratoryjnych stwierdziliśmy, że tego mięsa jest mniej. Zastępowano je np. skrobią czy większą ilością tłuszczu. Parówki cielęce, które powinny zawierać cielęcinę w rzeczywistości miały jedynie przypraw do cielęciny. Miały mięso wieprzowe i wołowe – mówi Anna Jawoszek, rzecznik prasowy Inspekcji Handlowej.

    Znalezione w necie – (uśmiech – dla Gustafa)

    Proponuję następujący test – kilogram szynki włożyć do zamrażarki a następnie rozmrozić. W mięsku pojawią się otworki a to co z nich wycieknie – to właśnie uzysk.

    • ałtsajder said

      Jeszcze może mały dodatek od moich ulubionych holenderskich osobników Alfa. (Zerżnięte z portalu Focus)

      Naukowcom udało się wyhodować kawał świeżego, krwistego mięsa w laboratorium. Czy będziemy jeść hamburgery pędzone w probówkach?

      Naukowcy właśnie potwierdzili, że produkcja mięsa w laboratorium jest możliwa. Holenderscy uczeni z Uniwersytetu w Eindhoven z sukcesem uzyskali w warunkach laboratoryjnych porcję wieprzowiny bez konieczności zabijania całej świni. Mięso po prostu „urosło” w laboratorium. Na razie nie da się go zjeść, ale w ciągu kilku następnych lat takie mięso może zastąpić przynajmniej niektóre hodowle. Mięso jest dość tłuste i raczej grube, bo sztucznie hodowany mięsień nigdy nie ćwiczył. Prawdziwe mięso wygląda nieco inaczej, bo świnia – nawet w ciasnym chlewie – porusza się, dzięki czemu jej mięso jest mniej tłuste i to mimo, że świnie w hodowli są tuczone wysokoenergetyczną paszą. Nie wiadomo, jakie wartości odżywcze, w porównaniu ze zwykłym mięsem, ma to z laboratorium. Nie wiadomo także, czy długotrwałe spożywanie takiego mięsa nie będzie mieć negatywnych skutków. Dlatego oprócz opracowania metod skuteczniejszej i szybszej hodowli takiego mięsa, naukowcy myślą nad metodami poprawienia jego jakości poprzez opracowanie metod sztucznego „treningu”. Mimo tych niewiadomych specjaliści liczą na wyeliminowanie w przyszłości wielkiego przemysłu rolniczego, co pozwoliłoby uchronić niektóre regiony przed zalewaniem fekaliami z ogromnych farm, na których hoduje się jednocześnie setki tysięcy zwierząt. h.k.

    • Zapsa said

      Słyszałam o tych maszynach do „podrasowywania” mięsa od kumpeli, której ojciec kontroluje żywność. Mówi, że większość jest nawet do 40% naszpikowana ulepszaczami.Potem się dziwić że po wędlinkach takie wzdęcia 😀

  18. eteryczna ziemia said

    Owocożerna małpka zjadana „na zywca” przez małpozernego człowieka (miesożerni robia postępy)
    W pewnym kraju w restauracjach podawane sa……. małpie móżdżki!!!
    I to nie same móżdzki.Podawane sa całe i żywe małpki.
    Stolik z dziurą na głowe małpki pośrodku, małpka unieruchomiona, wyciagana na stół jest tylko głowa małpki (reszta pod stołem).
    Konsument rozbija małpie głowe i wygrzebuje łyżeczką móżdzek delektujac sie smakiem.
    W czasie konsumcji małpka strasznie krzyczy z bOlu!!!

    • Gustaf said

      Prawie to tak samo obrzydliwe, jak szpinak.
      Możecie już przestać !

      • eteryczna ziemia said

        Gustawie – należy budzić wyobraznie i wrażliwośc ponieważ ból i cierpienie zwierzat sa NIC NIE MNIEJSZE OD LUDZKICH.
        „Zdolnośc do cierpienia” wiąże sie z podkorowymi ośrodkami mózgu, będącymi siedliskiem uczuć, które u wszystkich ssaków są TAKIE SAME, JAK I U LUDZI.

      • ałtsajder said

        Dlaczego mam przestać? Walczysz o prawdę. Prawda może być niewygodna. Dlaczego odrzucacie fakt, że świat został stworzony, że jest siła, moc, intelekt przewyższający wszelkie nasze ułomne rozumienie? Czytam ten blog, czytam wasze komentarze i zastanawiam się. Co??? Co tak naprawdę powoduje wami, że mimo zdolności intelektualnych, mimo wiedzy , którą posiadacie – nie potraficie zrozumieć prostej zależności – jeśli akceptuję istnienie Boga – akceptuję transcendent jako jedyna realną rzeczywistość. To znaczy, że nie mogę oddzielić mistycyzmu od materii .Wiara, to polisa na wieczne życie. Składką jest ofiara siebie. Wiara nie jest religią. Żadna z religii nie jest wiarą. Mamy drogowskazy, ale zbyt często utożsamiamy je z celem podróży. To co widzę, czego dotykam jest ulotne jak wiatr. Rzeczy się dzieją – niezależnie od naszej woli i naszego chcenia. Nie uchronisz się Gustafie na działce pod miastem. Jedyne co możemy zmienić, to my sami. Próba wpływania na innych podobna jest do próby zamiany ołowiu w złoto.

        Pod przymkniętymi powiekami szeroko otwieram oczy
        By zobaczyć Pana mego Jezusa Chrystusa
        On weźmie mnie za rękę
        I zatańczymy

        Zatańczymy taniec życia i taniec śmierci
        Zatańczymy wiarę i zwątpienie
        Zatańczymy rozpacz i nadzieję

        I poznam miłość która nie krzywdzi
        I poznam miłość która nie boli

        A nie będę już jak cymbał brzmiący
        A nie będę już jak miedź brzęcząca

        Pod przymkniętymi powiekami szeroko otwieram oczy
        By zobaczyć Pana mego Jezusa Chrystusa
        On weźmie mnie za rękę
        I zaprowadzi do domu Ojca naszego.

        • Gustaf said

          no i właśnie.
          Trza o konkretach, a nie szukać szczególików po obcych kulturach 🙂
          Człowiek, jak i świnia zje wszystko.
          Nie każdy je tylko zielone i nie każdy tylko mięso.
          Ja za mleko i inne nie płacę podatków 😛

        • zagrypiona said

          Nie wiem czy dobrze zrozumialam, prosze nie brac mojej wypowiedzi jako atak ani nic, mam tylko chwilowa potrzebe uzewnetrznienia tego co mysle, ale…

          Wiara to jedno, a biologiczne zycie to drugie. W imie wiary nie zamierzam sie godzic na to zeby jakies buce lataly mi nad glowa, aspartam mi do zarcia dodawaly itd. Jak matka natura czy tez Bog przyjdzie po mnie to ok – ale ni godze sie na to zeby mi jakas mizerna ziemska istota przyspieszala proces umierania. Jak dla mnie to zycie duchowe ma taka sama wartosc jak zycie biologiczne tu i teraz. Przechylanie szali na korzysc tego rodzaju czy drugiego rodzaju zycia otwiera furteczke do naduzyc. Np. Oj co tam zycie doczesne, w niebie jest prawdziwe zycie – i w ten sposob owieczki traca instynkt samozachowawczy, ktory to zli ludzie wykorzystaja np. do depopulacji.

          Mozecie mnie ukamienowac za ta herezje, ale co mi tam. Jestem gotowa za to zginac. Zycie trza chronic poki jest i nikt nie ma prawa sie przeciw zyciu zamachiwac w imie jakichs ideologii o wyzszosci zycia duchowego. (oczywiscie nie mam tu na mysli parszywego zycia ktore zaklada zycie za wszekla cene ‚po trupach do…’, zwyczajnie chodzi mi o to, ze instynkt samozachowawczy musi byc – dzis go nie ma, i widzimy jak jest, wszyscy zra aspartam bo jest taaaki dobry, bo czemu ktos mialby nas truc, a zreszta, to tylko zycie doczesne,..)

          PS. Gdyby wyszyscy ludzie na ziemi przyjeli nauki Jezusa, nie musiałabym teraz pisac tego posta. I nie bylibysmy my wszyscy teraz w przyslowiowej d***e.

        • Gustaf said

          A dlaczego proszę o „przestanie”
          Obudziłem wyobraźnię i już nie mogę ….:D
          Zakwasy „boczków” i zajady pewne.
          Wyobraziłem sobie męki i cierpienia kur przy znoszeniu jaj i niedole dojonych krów 😛

    • zagrypiona said

      no ale my, ja czy Zapsa nie jestesmy temu winne ze malpki tak sa traktowane. My – z tego co sie orientuje – potepiamy barbarzynstwo. Myslalam ze to jest jasne. 😦

      • eteryczna ziemia said

        a czy ktoś twierdzi, że to Twoja wina, jeśli chodzi o zjadanie małp?
        Tu chodzi o to że zjadanie zwierząt ewoluuje i od zjedzenia świni czy krowy do zjedzenia małpy jest tylko jeden krok.
        Jesli sama nie masz pewnosci w kwesii potepiania barbarzyństwa to nic nie jest jasne.

        • zagrypiona said

          no ale chyba jest roznica miedzy meczeniem tych malp, a hodowaniem swinek, krowek w malej faremce, gdzie sa one szczesliwe na lace czy swinia w ziemi sobie moze pogrzebac? powinnismy sie skupic na tym jak naprawic sytuacje a nie obrzucac sie drastycznymi wizjami, szczegolnie tu gdzie ludzie jako tako sa swiadomi realiow i NA PEWNO potepiaja to w jaki sposob dzisiaj sa traktowane zwierzeta. ja to potepiam i nie chce miesa z takich hodowli. osobiscie staram sie nabywac u zaufanego dostawcy. ale w dzisiejszych realiach nie bardzo to na szeroka skale mozliwe. BO SYSTEM ZABIJA, CZY JUZ NAWET ZABIL MALE GOSPODARSTWA GDZIE O TE ZWIERZETA BARDZIEJ SIE DBA I NIE TRAKTUJE JAKO PRZEJSCIOWY OBIEKT DO UTUCZENIA.

          mam pewnosc co do moralnego potepiania barbarzynstwa, ale jego rozwiazaniem nie jest zaprzestanie CALKOWITE spozywania miesa i jego pochodnych, ale ZBIOROWE wywarcie jakiegos wplywu na producentow. Ale z takim nastawieniem to widze ze sie nie da. 😉 Bo jedni okresla mnie wariatka ‚bo wszystko jest ok’ a drudzy przeklna jako barbarzynce bo uwazam ze czasem mieso jest czlowiekowi potrzebne.

          szczerze to mam juz dosyc tej dyskusji i tych owczych polskich/niepolskich pedow owczych. niech wszystko zdycha, niech nastapi katastrofa, wtedy wszyscy (ci co przezyja) zaczna od 0 i bedzie git. 😉

        • eteryczna ziemia said

          Romain Rolland pisze:
          „Okrucieństwo wzgledem zwierząt i już SAMA OBOJETNOSC na ich cierpienia jest według moich poglądów NAJWIEKSZYM GRZECHEM LUDZKOSCI. Jest ona przyczyna LUDZKIEGO UPADKU.
          Jeśli człowiek starza wokół siebie tyle CIERPIENIA, nie ma moralnego prawa skarzyć się,
          JESLI SAM CIERPI.”

        • zagrypiona said

          No z tym ze cierpienia zwierzetom nie stwarzam ja ani ktokolwiek z tego bloga, ALE ci sami chciwi ludzie ktorzy przyczyniaja sie do cierpien ludzi. Co to w ogole za przewrotne sposoby myslenia: Jesz mieso – nie skarz sie na to ze ci ktos trucizny do zarla dodaje. – tak to odbieram, ale moze to przez to ze juz jestem przeczulona na punkcie tego tematu.

          Zło jest zlem bez wzgledu kto go doznaje, czlowiek czy zwierze – zloczynca ten faktyczny a nie zastepczy powinien poniesc konsekwencje.

          Cos czuje ze za chwilke, juz za momencik dojdziemy do stwierdzenia ze czlowiek jest RAKIEM tej planety i jednak trza sie zgodzic na te depopulacje. 😉

        • felicyta said

          @Zagrypiona,

          -czy widzialas kiedy w jaki sposob rolnicy, „zaufani hodowcy „zabijaja swoje zwierzeta, ktorymi sie opiekowali przez cale ich krotkie zycie i ktore to zwierzeta zdazyly nabrac zaufania do swoich karmicieli?
          Ja widzialam, nie polecam nikomu tego widoku. Nie sa uzywane specjalistyczne narzedzia do tego celu. Njczesciej ogluszaja zwierze kilkakrotnie obuchem siekiery, bo rzadko udaje sie za pierwszyn razem a w miedzyczasie zwierze ryczy i kwiczy lub ucierka wrecz. Gdy jest juz „ogluszone” podcina mu sie gardlo nozem i czesto zwierze wtedy sie budzi i znow krzyczy z bolu i strachu. Dlugo trwa ich chwila umieranaia a cierpienie jest wielkie…

        • czytelniczka said

          I tak można w kółko…Dlatego miałam się nie wypowiadać w tym wątku 😉
          Reasumując…załóżmy ,że od dnia dzisiejszego nie jemy mięska,serków i jajeczek(kurki w klatkach całe życie bez pazurków i dziobków -wiem!! ja kupuję ściółkowe jedynie) .
          (Zagrypiona „Humanitarne” pozbawiacie zwierząt życia to nadal pozbawianie zwierząt życia prawda?Wybacz wczułam się za bardzo 😉 )
          Mam swoją działeczkę,która -jeśli założę ,że żywię się jedynie warzywami i owocami nie wyżywi nawet mnie przez 3 mce o reszcie rodzinki nie wspomnę(na ogromne pole póki co nie mam czasu i możliwości).
          Co więc mi pozostaje-jeśli jestem majętna kupuję warzywa i owoce na targu a jeśli nie jestem(tu odnośnie większości Polaków/ludzi)?
          Jeśli mnie stać -czy te warzywa i owoce mają wartość?
          Czy nie zaszkodzę sobie żywiąc się zapewne „pryskanymi”?
          Jak to sprawdzić?
          Czy mogę mieć pewność ,że pan na targu mówiąc ,że jego pole nie jest tuż obok autostrady mówi prawdę(zakładam ,że chce upchnąć towar wiec niekoniecznie)?

          Pamiętam ,że w dzieciństwie jadłam szynkę tylko w czasie świąt,teraz nawet średnio-ubogi kupi pseudo-szynkę na co dzień w tesco …i się z tego cieszy ;nieważne co zawiera -ile jest szynki w szynce czy e621 ważne jest to,że się naje…Mam do czynienia z różnymi środowiskami więc wiem o czym piszę …

          Czy jedzenie chleba z dodatkiem jakiejś jarzynki wyjdzie mi na zdrowie? (Przypominam ,że niektóre chleby zmielone ludzkie włosy zawierają jak ktoś jeszcze o tym nie wie-nie ,nie podam linka tak słyszałam w tv -nie na tvnie hehe i nie mam czasu googlować w tej chwili ).
          Miałam znajomego w piekarni -pierwsza zasada”jeśli rodzina pracownika piekarni nie kupuje w niej pieczywa/nie chce go za darmo Ty też nie kupuj!!”- od średnio rozgarniętego znajomego dowiedziałam się m.in jak się bawią przy produkcji z „płynami ludzkimi” …

          Nawiązując do jednego z wcześniejszych postów skoro „ssaki czują” to ptaszki ,rybki,płazy i mięczaki ( i mniam karaluszki, komarki – owady) jednak można zjeść?
          A co z pchełkami muszkami i weszkami ?Zabijać czy nie? W czasie wojny Bóg zesłał ludziom weszki i pchełki ,żeby nie umierali z głodu(sorry za palikotowanie(kiedyś wejdzie to do słownika) ale chyba też mam już dość :().

          Nie ten Świat!!
          (Nie ta planeta!! Jako Dziecko Indygo to stwierdzam 🙂 pozdrawiam dzieci kryształowe! Żartowałam :))

          Chyba,że uwierzymy w http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=23517 🙂 i zastosujemy na masową skalę 😀

          ps:apropo roślinek może jeszcze :http://masterminds.pl/.14/Rosliny,tez,czuja.178.html

        • zagrypiona said

          No co Ty przawdziwy wegetarianin, milosnik zwierzat chodzi do piekarni na wies, od chlopa kupuje, warzywa tez codzien przychodzi patrzec jak rosna, dodam , ze prawdziwy wegetarianin nie pracuje 9bo nie ma czasu jak mieszka w miescie a po wioskach musi jezdzic pilnowac swego pokarmu), totez miesa jesc nie musi bo go przyslowiowa lopata nie obali. Tez bym tak chciala. Moze jednak warto przerzucic sie na warzywka, tylko kto mi kase bedzie dawal na zycie? 😉

          Tu dochodzi do jakiejs malej paranoi. Kazdy ma prawo do wlasnego zdania, ale na litosc boska, bez fanatyzmu. Jak tacy do wladzy dojda, to zakaza miesa jesc a robolki beda musialy pracowac jak teraz to biedne dlugo nie pociagna – to sie nazywa ludobojstwo i nienawisc wzgledem czlowieka. Inaczej tego nie nazwe.

          Dzieki za twoj koment, masz poczucie humoru i rozsadek. Glos rozsadku jest mi tu czasem potrzebny.

        • Zapsa said

          Czytelniczka
          I dobrze żeś pomyślała 🙂
          Ja od dziś nie wypowiadam się pod tamatami chwalącymi PIS, o wegatarianiźmie, Żydach i kilku innych – to skrajnie niebezpieczne. Przejście od tematu schabowego do tematu zżerania na żywca małpich mózgów jest jak przejście od jedzenia jajek kurzych do jedzenia na żywca jajek ludzkich niemalże 🙂
          Prawda jest jedna i słuszna i oświeceni zawsze będą nam ja wpajać za wszelką ceną. Trzeba schylić czoła i pokornie słuchać, bo wszelka argumentacja jest nazywana agresją.Dzieci Indygo wychynęły z kosmosu i szerzą prawdę objawioną.Ratuj się kto może.

        • eteryczna ziemia said

          Czytelniczka – myslenie cxxxxxx dx dxxx!
          Jesli Ty jesteś indygo, to ja zakonnica…

          Przeczytaj to, może coś zrozumiesz:
          http://www.dzikimietek.com/archiwum/zdrowie/mieso.htm

          i jeszcze to:
          http://www.zb.most.org.pl/zb/53/reichel.htm

        • eteryczna ziemia said

          Za psa – nie umiesz samodzielnie mysleć…

          Wiersz specjalnie dla Ciebie:

          Pożeraczem żywego nie może być człowiek,
          Co wyznaje zasady pokoju.
          Leń nie zazna bogactwa, choć stanie na głowie,
          Miesożerca nie zazna spokoju.
          Serce, które pobłaża cierpieniom jagniecia,
          Zabić kogoś tak samo jest w stanie.

          Wiele człowiek ma cech drapieżnego zwierzecia,
          Przecież ubój to też mordowanie.
          Jakże to, co Bóg darzy radością i życiem,
          Można jeść bez obawy kacerstwa?

          Gdybyś ty nie kupował tych zwłok na spozycie,
          Nikt nie czerpałby zysków z morderstwa.
          Trzeba wreszcie zrozumieć, że mieso to rana,
          Którą z ciała wyżerasz jak hiena.
          Niech wiec śmierć ta przedwczesnie zwierzęciu zadana
          Nie obciąża twojego sumienia.

          Zwierzeta mają duszę. Ich cierpienie „idzie” w eter z którego powstaja wszystkie elementy (Zywioły) Cierpienie zwierzat wraca do człowieka tylko w innej formie.

        • felicyta said

          @eteryczna ziemia

          -dziekuje za Twoje kolejne wpisy, jak zawsze, pelne madrosci, dobroci, zrozumienia i empatii.
          Tacy ludzie kiedys odziedzicza Ziemie.
          Pozdrawiam Cie z calego serca.

        • Zapsa said

          E.Z.

          Może pohamuj się od swoich światłych stwierdzeń typu „nie umiesz samodzielnie myśleć”, „nie posiadasz zmysłu moralnego”, bo dzięki takim wstawkom może sie zrobić naprawdę niemiło i na twoje życzenie właśnie niemiło się zrobiło.

          Nie wiem czy jesteś „onym” czy „oną”, ale twoje zacietrzewione tępactwo zaczyna mi działać na nerwy 🙂 Musisz zrozumieć, że nie jesteś tak wrażliwa(y) jak ci się wydaje, bo gdybys był(a), miał(a)byś zrozumienie nie tylko dla zwierząt, ale i dla ludzi.Ponieważ powtarzasz jak zdarta płyta tę samą przygłupawą mantrę i nie potrafisz dyskutować, bo rozmówców z góry oceniasz jako „morderców” albo „nie posiadających zmysłu moralnego” stwierdzam, że zostałaś (będę pisać jak do kobiety z góry cie przepraszam) poddana jakiemuś straszliwemu praniu mózgu.To nie ja cię pierwsza nazwałam fanatyczką, to ty jako pierwsza zaczęłaś wstawiać swoje przemyślane poezje o mordercach ludziach. A więc skoro ty rościsz sobie prawo do oceniania innych, choć nie masz do tego prawa, ja pozwolę sobie ocenić ciebie 🙂

          Nic co napisałaś nie było obiektywne – nie starałaś się nawet podjąć dyskusji z ludźmi tj. ja, którzy co prawda jedzą mięso, ale dla którcyh (mówię o sobie) wegetarianizm jest czymś,co podziwiają.Sama zastanawiałam się ostatnio, czy przejść na wegetarianizm – ale po twoich szalonych wpisach doprawdy dochodzę do wniosku, że uszkodzenie mózgu u niektórych niejedzących mięsa ma miejsce. I nie bierz tego za agresję – ja po prostu odpowiadam na twoją ocenę mojej osoby z wpisów powyżej 😀 Pamiętaj, że jak oceniasz kogoś w ten sposób (mordercy,bez moralności) na podstawie wpisów na jakimś blogu – KAŻDY NORMALNY CZLOWIEK UZNA CIĘ ZA FANATYCZKĘ.

          Stawiasz na równi tych, co hodują świnki z jakimiś psycholami, którzy zżerają mózgi małpie na żywca (a propos, może uściślij wyrażenie „w pewnym kraju”) – takie porównanie dowodzi u ciebie jakiegoś dramatycznego braku zdolności percepcyjnych.Naprawdę nam jedzącym mięso nie musisz mówić, że to jest złe – MY TO WIEMY – ale samo porównanie nas do tamtych jest obrazą.Dla ciebie to nie argument – bo dostałaś znak od Boga, Wszechświata czy Szefa z Innej Planety, żeby nawracać ludzi 🙂 A propos postępów, ty ich nie zrobisz działając w ten sposób. Będziesz działać na szkodę wegetarianizmu, bo ludzie będą brać wegetarian za niezrównoważonych psychicznie.

          Rozumiem, że nie tykasz jajek (kury bez dziobów w klatce w straszliwym ścisku), galaretek(no przecież żelatyna pochodzenia zwierzęcego, więc nigdy nie wiesz,jak zwierzę na nią było hodowane),ryb(hodowane w malutkich stawkach w ścisku, faszerowane sterydami),mleka(krowy są traktowane tak jak są, powyżej filmiki),sera żółtego i twarogu(pochodzi od mleka),drobiu(powyżej argument),mięsa czerwonego to oczywiste…
          No chyba że masz: zaprzyjaźnionego hodowcę kur,zaprzyjaźnionego hodowcę krów, zaprzyjaźnionego rybaka,zaprzyjaźnionego dostawcę produktów pochodzenia zwierzęcego takich jak żelatyna…Potem oczywiście sama robisz wszelkie sery i przetwory z mleka,no chyba że za dodatkową opłatą pan Zdzisiu z Koziej Wólki do której jeździsz po mleko, pędzi dla ciebie syr żółty i twaróg 🙂
          Ach! Zapomniałabym! Przecież rolników też musisz mieć zaprzyjaźnionych! Musisz wiedzieć, czy warzywa nie są pryskane cwancykiem firmy Monsanto – inaczej móżdżek małpy masz w pakiecie z marchewką!Myślisz, że to nie problem Polski jeszcze? Ależ oczywiście że tak! Wybierając składniki na jarzynową trzy razy musisz spojrzeć, czy seler nie jest z Holandii!Holandia,Hiszpania – bardzo często pojawiają się na etykietach warzyw nawet w osiedlowych sklepach, a chyba nie muszę przypominać,z czego te kraje słyną.
          Generalnie z powyższej mej analizy wynika, że żyjesz w przyjaźni z całym światem,tylko nie z mięsożernymi.Skoro tak jest,to albo jesteś obrzydliwie bogata i masz dostawę „ekologicznych” warzyw wprost do domu,albo jesteś obrzydliwie bogata i…nie pracujesz i sama jeździsz po wsiach 😀 Jest jeszcze trzecia możliwość – zapędziłaś się w ruchu „anty-mięso” tak bardzo, że zapomniałas poprzeć swe wątpliwej jakości wywody uczynkami życia codziennego.

          Bo jeżeli zabijanie zwierząt dla jedzenia jest barbarzyństwem i nie ma tutaj dla ciebie różnicy,nie powinnaść tykać powyżej wymienionych rzeczy i o wiele, wiele więcej.Nie ma zmiłuj – jedno wynika z drugiego.Tak jak ktoś napisał wcześniej musisz też sama doglądać hodowli.Dla hodowcy kura to potencjalne JEDZENIE,a nie dawca jajek jak dla ciebie – więc hodowca nie będzie dawał kurze imienia i czyścił jej pazurków!

          No nic – pozwoliłam sobie na odpowiedź godną ciebie.Ja morderczyni bez moralności – ty psychol bez umiejętności percepcji.Jak się oceniać to na całego 😀 I naprawdę kurcze zastanawiałam się nad tym wegetarianizmem od jakiegoś czasu,ale chyba moje uzależnienie poczyniło już takie zmiany,że nie dam rady 😀 No i poza tym ta agressssja, też mnie kręci 😀

          P.S Super wierszyki, sama je tworzysz? Może jakiś konkurs literacki czy coś?

          P.S.2 do Zagrypionej – wiem,że złamałam regulamin, ale moim zdaniem pod tym tematem był on łamany niejednokrotnie nie przeze mnie,a możliwość obrony musi być.Jak coś to nie obrażę się za wywalenie.

        • zagrypiona said

          Ja bym poszla dalej w ten temat. Komary, roztocza, bakterie — do jasnej choinki co one gorsze od krow i kur? A zabijamy je na potege i w eter idzie zla energia (jak zebrac je wszystkie go kupy to sie zbierze pokazna ilosc biomasy) – dlatego jest tyle zla na tej planecie. Ale mam pewne rozwiazanie. Zrobmy zbiorowego samoboja – nie badzmy rakiem tej planety – oddajmy naturze to co do niej nalezy. No zostanie moze ta garstka co szanuje nature (ciolki pokroju tych z BP co truja zatoke, z FEDu, z Bilderberga + paru wegetarian) 😛 A my bedziemy na zielonej lace u Szefa naszego.

          PS @ Zapsa – Nie wywale – bo madrze piszesz, nie da sie calkowicie wykluczyc produktow pochodzenia zwierzecego z diety (nie mowie tu o miesie, ale tak jak piszesz produkty z jajek, zelatyna, ubrania – chyba ze ktos sie ubiera tylko w bawelne i tworzywa PET :p ). Ale chyba zamkne mozliwosc komentowania bo to sie nigdy nie skonczy, a klocac sie wysylamy zla energie ktora sie gady z NWO karmia 😉 a ja nie chce zebysmy sie klocili.

        • Zapsa said

          Felicyta

          Twoje argumenty co do niejedzenia mięsa były naprawdę przekonujące, konkretne, podobnie jak Alfy.Ja wiem że wegetarianie razem się trzymają,ale czasem warto pohamować jak to pisze „Zagrypiona” „owczy pęd”, i wysłuchac drugiej strony.Pozdrawiam

        • zagrypiona said

          Gdyby wegetarianie poswiecali choc polowe energii ktora poswiecaja na obrone zwierzat, na obrone ludzi ktorzy cierpia od TYCH SAMYCH zbirow co zwierzeta… No ale coz, to wychodzi poza ich percepcje chyba. Brak im tzw z angielska ‚bigger picture’.

        • eteryczna ziemia said

          @Felicyta

          – wielkie dzieki za dobre słowo Droga Felicyto.
          Ja równiez pozdrawiam Cie z całego serca.

          p.s.
          Co do opinii wyrazonych na mój temat powiem jedno – nikt nie jest w stanie mnie zranic
          (moim jedynym „pocieszycielem” jest prawda)

        • eteryczna ziemia said

          @ Zapsa

          ble, ble, ble – i co ulżyło?

          Zrozumienie jest podstawą: nie ma zrozumienia – nie ma przemiany; pozostaje
          swiadomosc łowcy!!!

          kwa, kwa – i kto tu tworzy KWA (zagryziona + zapsa) Radze poczytac
          nt tzw. inteligencji emocjonalnej.

        • Zapsa said

          E.Z

          Twoja argumentacja jak zwykle na wysokim poziomie 😀

        • czytelniczka said

          Ez skoro tak rozmawiamy to Ty masz „myslenie cxxxxxx dx dxxx!” ! 😉
          a poza tym kxx zxxxxxx i wxxxx i jeszcze rxxxxxxxx jak się zapewne domyślasz oraz sxxxx i 3xz i 8xy i jeszcze delta do tego i parę całek 😉 i jeszcze 5e oraz wxxxx tx sxxxx x dxxx jxx pxxxxxxxx,pxxxxxxxxx ! 😉 (hehe jeszcze nikomu tak nie dox na blogu)
          [część jest do odszyfrowania jak się komuś nudzi-inne to żart)
          A może tak jakieś konkrety -odpowiedzi odnośnie mojej „argumentacji” lepiej napisać,co?

          Co do przeinaczania loginów to dzieci tak w 1 klasie SP z nazwiskami robią jak kogoś nie lubią(nie mnie to nie dotyczyło jakbyś chciała się tej średnio istotnej informacji doczepić ;))-podaję przykład kowalski-kosrarski itd…myślałam że jesteś bardziej rozgarnięta…no cóż -każdy się może pomylić…to jak to było na tym Zenobiuszu 😉 ?
          A teraz poważnie-takimi „super” tekstami robisz z siebie pośmiewisko( w oczach wielu:/)
          I teraz pomyśl! może zrozumiesz …MOŻE…MOŻE JEST NADZIEJA …MOŻE…MOŻE…
          (wczułam się w wszechwiedzącą „równą” tobie 😉 )
          Jeśli nadal nie rozumiesz przeczytaj mój komentarz znajdujący się trochę niżej 🙂
          ps: w której parafii jesteś zakonnicą ?

    • hjk said

      ale barbarzyństwo – żarcie surowego mięsa to już przegięcie, nie tylko zdrowotne, ale higieniczne…

  19. ALFA said

    Więc Panie i Panowie może już słyszeliście o trujących plombach tak dla przypomnienia i dla nie wiedzących
    Eksperyment przeprowadzony na uniwersytecie pokazujący jak rtęć zawarta np w plombach amalgamatowych niszczy nasze neurony.
    Wpływ plomb amalgamatowych na komórki mózgowe rtęć

  20. ALFA said

    Czy woda z kranu w Polsce jest fluoryzowana?
    Fluor szkodzi zdrowiu
    „Fluor jest dodatkiem do różnych preparatów stomatologicznych, stosowanych do walki z próchnicą. Wzmacnia szkliwo zębów, niestety – zdaniem wielu naukowców – pozbawia zarazem zęby i kości wapnia, przez co stają się kruche. Wśród skutków ubocznych stosowania fluoru naukowcy wymieniają zmiany szkieletowe, osteoporozę, zapalenie stawów, a nawet raka kości. Fluor może też negatywnie oddziaływać na układ nerwowy, immunologiczny, a u dzieci powodować stałe zmęczenie, niski współczynnik inteligencji, ospałość, a także depresję. Dla większości osób produkty zawierające fluor w dopuszczalnych przez normy dawkach nie wiążą się z kłopotami, ale są osoby bardziej wrażliwe lub podatne na fluor niż pozostałe. Do nich należą przede wszystkim ludzie z zaburzeniami pracy nerek, gdyż nerki są odpowiedzialne za wydalenie fluoru z organizmu.
    „Fluor powoduje przedwczesne starzenie się tkanek, skóry i tętnic. W miastach niemieckich, gdzie fluoryzowano wodę, częściej występowały choroby takie jak stwardnienie tętnic, arterioskleroza. Ostatnio naukowcy amerykańscy zwrócili uwagę na fakt iż fluor powoduje zmiany genetyczne.

    Uszkadza kod genetyczny ingerując w jądro komórkowe. Jest też przyczyną zablokowania funkcji wielu enzymów w organizmie, bez których organizm nie może prawidłowo funkcjonować. Ostatnie doniesienia naukowców wskazują na to, że fluor osłabia system obronny organizmu upośledzając funkcje białych ciałek krwi.
    A FLUOR MAMY W PASTACH DO ZĘBÓW
    „Żyjemy w świecie podyktowanym pieniędzmi i innymi „chorymi” pobudkami, jesteśmy utrzymywani w iluzji dobroci, uważamy że jest ok. Podczas gdy prawda jest zupełnie inna. Masz myśleć i robić wszystko byle tylko nie sięgać do wiedzy władzy, władzy która utrzymuje kontrole. Zastanów się dlaczego ludzi nie interesuje ta wiedza….tak właśnie ma być.”

    • eteryczna ziemia said

      FLUOR

      Fluor dodawany do wody pitnej pochodzi w istocie z fabryk nawozow fosforowych,cegielni i hut aluminium –
      powstaje jako produkt uboczny procesów chemicznych i jest pozyskiwany z wnetrza kominów zakładów
      przemysłowych.
      Fluor wykorzystuje sie do produkcji pestycydow i trutek na szczury – sladowe ilosci tego pierwiastka znajduja sie w kalifornijskich winach stolowych.

  21. czytelniczka said

    Człowieku zadaj sobie pytanie :

    „CZY JESTEM W STANIE DOPUŚCIĆ MOŻLIWOŚĆ ,ŻE MOGĘ SIĘ MYLIĆ?”
    (w jakiejkolwiek kwestii)

    [„Czy to, że widzę coś czarno na białym może jest takie bo tak mam to postrzegać albo ma mi się wydawać że ktoś /jakaś grupa 😉 chce bym tak to postrzegał itd.itp.?”]

    Jeśli odpowiedź brzmi NIE istnieje spore prawdopodobieństwo ,że jesteś ograniczony przez „taką bądź inną” manipulację 😉
    (Skoro piszę tak ogólnie to nadmienię ,że „każdy” dowód można tak sfabrykować by osiągnąć cel-czasem taki, który przez stulecia nie przyszedł większości do głowy-przypominam OGÓLNIE …)

    …a FANATYZM to ciężka choroba uznawana za wyleczoną(możliwą do wyleczenia) gdy na pierwsze pytanie szczerą odpowiedzią jest „TAK” 🙂 😉

    • zagrypiona said

      Madre i wywazone slowa… Wlasnie tak jest. Nasza wiedza opiera sie na tym co na ktos przekazal. Budowanie na takiej wiedzy swojej koncepcji swiata w ktora wierze na 100% i za ktora bylabym w stanie zabic 😉 lub zginac 😉 – jest conajmniej nierozsadne. Dlatego ja mam momenty ze watpie we wszystko i ogarnia mnie paranoja podejrzliwosci, czasami utrudnia to zycie w tym matriksie, ale coz, taka cena wiedzy. W zyciu by mi nie przeszlo przez mysl zeby glosic ze mam 100% racji a inni co mysla inaczej to barbarzyncy z epoki jaskin i maczugi.

      A w przypadku tematu jedzenia miesa – od tysiecy lat jedzono i mamy na to dowody – to bylo zgodne z natura – co jest zgodne z natura, jest prawdziwe – nawet inne zwierzeta jedza mieso, ba nawet bawia sie swoja ofiara w celach edukacyjnych. To nie jest wymysl tego stulecia. Co innego ze produkcja zostala wypaczona i cala idea pozyskiwania pokarmu miesnego, no ale czyja to wina? Nie moja, ani nikogo na tym forum. A zyc trzeba. (ale i wtym przypadku zakladam, ze ktos moze myslec inaczej i miec do tego prawo i czynic jak mu sie podoba – i szanuje to – mnie nic do tego. Oczywiscie dopoki ktos mnie personalnie nie zaatakuje.) 🙂

    • Zapsa said

      moim zdaniem fanatyzm jest zaburzeniem psychicznym, a nie wolnym wyborem.Jest łudząco podobny do niektórych objawów psychozy i stanów maniakalnych.Zobaczmy z wiki:

      „(…)Psychoza (gr. psyche – umysł i osis – szaleństwo) – zaburzenie psychiczne definiowane w psychiatrii jako stan umysłu, w którym doznaje się silnych zakłóceń w percepcji rzeczywistości. Osoby, które doznają stanu psychozy doświadczają, zaburzeń świadomości, spostrzegania, a ich sposób myślenia ulega zwykle całkowitej dezorganizacji. Osoba znajdująca się w stanie psychozy ma przekonanie o realności swoich przeżyć i wydaje się jej, że funkcjonuje normalnie. Istotą psychozy jest brak krytycyzmu wobec własnych, nieprawidłowych spostrzeżeń i osądów, przy czym należy tu rozróżnić psychozy z prawidłowo zachowaną świadomością, od psychoz z towarzyszącymi zaburzeniami świadomości.(…)”

      Tak że nie wiem czy mamy prawo besztać jakikolwie rodzaj fanatyzmu, czy po prostu należy współczuć.

  22. eteryczna ziemia said

    Dzis pomijajac problem cierpienia zwierzat napisze
    o NIEBEZPIECZENSTWACH ZWIAZANYCH z JEDZENIEM MIESA.

    Niebezpieczeństw wiazacych sie z jedeniem mięsa jest bardzo wiele. I tak np. statystyki lekarskie stale wykazują niska średnia dlugośc życia wsród ludzi spożywajcych dużo „mięsa”.
    ESKIMOSI, Lapończycy, mieszkańcy Grelandii, jak i rosyjscy Kirgizi, wszyscy spozywaja duzo „miesa” i zyja najkrócej na świecie 30-40 lat, podczs gdy Bułgarzy, mieszkańcy Kaukazu, Indianie z Yukatanu, Todowie z Indii Wschodnich oraz Hunzowie z Pakistanu, odzywiając się dieta niskobiałkową, osiagają średnią długość życia 90-100 lat.

    Chorobą, której prawdopodobny zwiazek z wysokim spożyciem „miesa” nauka wykazuje najczęsciej, jest rak.
    Istnieje obecnie zasadniczy dowód na to, że spożycie „mięsa wołowego” jest kluczowym czynnikiem decydujacym o wystepowaniu raka żoładka.
    Z powodu wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych i cholesterolu „mięso” uznawane jest przez wielu badaczy za główna przyczynę chorób serca.
    Powszechnie wykazuje sie, że spożycie miesa może sie przyczynić nie tylko do powstawania chorób przewlekłych i zwyrodnieniowych, ale także do nagłych zachorowań i infekcji. Dlaczego?

    Przede wszystkim ubój przerywa naturalne funkcje oczyszczajace organizmu i produkty przemiany materii pozostaja w CIELE ZABITEGO ZWIERZECIA.
    W krwi i tkankach wystepują TRUJACE WYDZIELINY, m.in. kwas moczowy, ponadto bakterie, zarówno martwe jak i nadal aktywne, pochodzące nie tylko z procesów gnilnych, ale i z chorób zwierzecych, takich jak schorzenia pyska i kopyt, zakażne poronienia, róża świń, złośliwe guzy itp.
    Złogi kwasu moczowego w miesie stanowia zbyt wielkie obciażenie dla naszych nerek i watroby, które muszą ponadto usuwać dzienna porcję kwasu moczowego wytwarzanego przez organizm, tak że nadmiar ten może powodować zmiany zwyrodnieniowe w stawach, bóle głowy, epilepsje, miazdzycę i nerwice.

    Kwas moczowy, który uległ rozkładowi wywołuje skutki podobne do wywoływanych przez kofeinę, wskutek czego spożywanie przez dłuższy czas miesa prowadzi do rozdraznienia, wybuchowości i agresywności.
    Rozkład kwasu moczowego wywołuje także niemiłą woń ciała.
    c.d.n.

    • Mira said

      Tak ogólnie, bo nie miałam netii.
      @EZ masz klapki na oczach, te wszystkie przypadłości są albo wydumane przez naukoffców od szcypionek , albo wręcz wynikają z zamierzonego podtruwania zwierząt hodowlanych w celu depopulacji.
      Twoja argumentacja jest miałka i odwracająca uwagę od prawdziwych przyczyn chorób. Nie chce mi się zbijać wszystkich Twoich argumentów, ale jeden : wykarm Eskimosów trawą, albo sałatą karm Lapończyków.
      Statystyki są naciągane ,to bardziej propaganda niż nauka i badania.
      Poziom kultury i agresja w Twoim wydaniu wskazują , że spożywasz zbyt dużo czerwonych mięs.
      Gościsz u @Zagrypionej, ale nie czytujesz jej , ani innych postów, bo zbyt zajęta jesteś sobą . Dziwi mnie jej tolerancja , wbrew zapewnieniom o wykluczaniu fanatyków.

      • Zapsa said

        Mnie też dziwi nadmiar tolerancji, ale jestem w stanie ją zrozumieć.Mizia sie z takimi nie patyczkuje i jedzie ostro – ale Zagrypiona nie chce konfliktów a jako prowadząca bloga ma cięzki wybór pomiędzy uspokajaniem tego typu ujadaczy,a ich wywalaniem.Jak widzimy – uspokajanie i argumenty nie są skuteczne w obliczu tego typu tworu.z kolei wywalenie mmogłoby poskutkować oskarżeniem Zagrypionej o cenzurę itd., pomimo ze osoba która miałaby być wywalona nie stosuje sie do podstawowych zasad stosunków międzyludzkich.Ktoś kto pierwszy raz wejdzie na bloga i przeczyta wiadomego typu rewelacje, ucieknie czem prędzej.

        • zagrypiona said

          Wciaz licze ze sie temat wygasi. Licze ze Drodzy Czytelnicy, a wszystkich szanuje, uszanuja moja wole i zaczna ignorowac ten temat. 😛 Nie chce zamykac komentarzy, bo czasem ktos moze wkleic cos wartosciowego.

        • Mira said

          Jak dla mnie taka blogowiczka przynosi poważne szkody blogowi.
          Posługuje się kłamstwem , manipuluje faktami, przytacza wymyślone na poczekaniu cytaty a w dyskusji obraża i ignoruje argumenty.
          Poglądy ma rażąco kłócące się z tymi już wcześniej wypracowanymi na blogu.
          To ewidentny agent pobierający kasę za wprowadzanie zamętu na blogach.
          Instrukcja dla @Zagrypionej:
          Weźmi nicka trolowego, IP oraz adres mailowy i wklej w to takie miejsce w kokpicie co samo filtruje. 😀
          Zapewniam, że nikt nie zauważy braku 😀
          A jeśli nawet – to niewielu zatęskni 🙂
          Szmaty trzymie się w kiblu.
          O cenzurę najbardziej wydrą się zamęciarze i
          agenciury 🙂

        • zagrypiona said

          Dam szanse do jutra. Jak do jutra rana nie bedzie spokoju, o ktory goraco prosze, zrobie tak jak radzisz.

        • eteryczna ziemia said

          mira- nazywanie kogoś szmatą jest syndromem psychopatii
          artykul Takiej- Tam (zagrypionej) nt psychopatii
          https://zagrypiona.wordpress.com/2010/06/08/09-06-2010-rzecz-o-psychopatach-czesc-i/

          To jest jawna profanacja!!!

          http://interia360.pl/artykul/kochajcie-zwierzeta,32363

        • zagrypiona said

          Prosze zeby to byl ostatni komentarz zawierajacy klotnie osobiste, wycieczki personalne itd. Z gory dziekuje za zrozumienie.

        • Gustaf said

          @Zagrypiona
          Gratulacje !!!
          Jedna podrzędna agenciura (zbanowana na grypie) potrafiła , przy Twojej beztrosko biernej , ale za to kulturalnej postawie rozpędzić na cztery wiatry komentatorów.
          Tak właśnie padają blogi.
          Ja też się pożegnam…

        • zagrypiona said

          No to mozemy sie wszyscy teraz obrazic i pozegnac. A na koniec pozagryzać jeszcze. Moge przestac byc kulturalna i mila, ale doczego to doprowadzi…

          Kamienujcie mnie, wieszajcie. 😉 Ja powoli i tak zaczynam mieć to wszystko tam gdzie słonce niedochodzi. Szkoda mojej energi na pierdy i kłótnie – tym bardziej ze roboty nie mam, a trza cos pokombinowac zeby jakos zyc w miare. Co dzien to samo, walkowane tematy co dzien te same. I nic z tego nie ma! Babuliny wokol krzyza tancza, fanatycy o mieso sie zra. I szopka trwa.

          Komentatorzy nie przychodza bo ostatnio nie pisze zbyt wiele. Nie mam czasu! Nadrabiam zaleglosci w tlumaczeniach dla grypy666. Nie rozdwoje sie, nie roztroje. 😉 Jak masz Gustawie, czy ktos inny jakis ciekawy tekst do opublikowania – prosze bardzo.

          PS. Nie posiadam listy pobanowanych agenciur z grypy, tak wiec nie wiem. Jak bede w posiadaniu to sie zastanowie.

        • eteryczna ziemia said

          @mira (05.08) za te słowo* zostaniesz ukarana, w mysl starej prawdy (i nie tylko):
          To co uczyniłaś innym, zostanie tobie uczynione!!!

          Wazna informacja dla smakoszy „miesa” czyli kanibali:
          http://www.rp.pl/artykul/518654_zmodyfikowana_zywność_trafila_na_stoly.html

        • czytelniczka said

          @eteryczna ziemia już się ustosunkowałaś do tej wypowiedzi wyżej -nie pamiętasz 😉 ????

          Zagrypiona jestem przeciw blokowaniu ip ale w tym przypadku…

          ps: napisałabym,że czekam na jakieś nowe artykuły ale rozumiem Twoją sytuację więc póki co powodzenia 🙂

        • zagrypiona said

          Mam pare wartosciowych rzeczy dodanych do ulubionych, moze dzis cos skrobne. Dzieki za wyrozumialosc.

    • Magdalena said

      W poszukiwaniu diety możliwej do zaakceptowania dla tych, co nie życzą sobie przegryzania jednego liścia sałaty na dzień, Ryszard Mac Karness opracował szczegółowe studium sposobu żywienia się Eskimosów, żyjących na polarnych lodowcach oraz amerykańskich Indian, spożywających swoją tradycyjną żywność. W swym naturalnym środowisku obydwie grupy są zasadniczo mięsożerne, spożywając upolowaną zwierzynę, włączając w to łosia i karibu, wspomaganą jedynie dzikimi jagodami, kiedy bywają one dostępne w sezonie. Główą rzeczą, którą MacKarness podkreśla w swej książce “ Jedz tłusto i chudnij” jest fakt, że pomiędzy tymi ludami nie występuje problem otyłości; jest to interesujący fakt, jako że regularnie zajadają się oni zwierzęcym tłuszczem nasyconym co najmniej dwa razy na dzień. Ale bardziej interesującym faktem jest dowód na to, że Eskimosi i Indianie amerykańscy, żyjący w swych naturalnych środowiskach i spożywający naturalną żywność NIGDY nie zapadają na raka ani nie chorują na serce, dokładnie tak samo, jak plemię Hunza w Himalajach, pomimo, że Eskimosi i Indianie amerykańscy są raczej mięsożerni i nie są jaroszami. Dokładne badania wykazują, że jest to efekt działania witaminy B 17. Mięso karibu jest główną cześcią diety obydwu grup. Karibu, które żywią się głównie trawą strzałkową, zawierającą ok. 15.000 mg na kg nitriloside, pierwszorzędnego źródła witaminy B 17. Łososiowe jagody, suszone i spożywane zarówno przez Eskimosów, jak i Indian na równi, zawierają ogromne ilości witaminy B 17. Te znacznie różniące się społeczności, wegetariańskie i mięsożerne pozostają w doskonałym zdrowiu. Jest to szczególnie ważne dla tych, którzy ze względów środowiskowych nie są w stanie wybrać dowolnie wegetariańskiej diety. Taka dieta byłaby całkiem niemożliwa w regionach polarnych, czy na pustyni.

      Wiecej: http://www.eioba.pl/a93247/witamina_b17_amigdalina_amygdalina_laetrile_letril_to_lekarstwo_na_raka#ixzz0vg7mnQo7

    • eteryczna ziemia said

      dalszego ciagu – nie bedzie…
      zamiast:
      Pewna pani podróżująca samolotem, gdy podano jej posiłek wegetariański spostrzegła, że siedzacy obok niej męzczyzna
      równiez zamówił to samo.
      Zwróciła sie więc do niego z pytaniem: „Prosze wybaczyć, ale czy pan jest też wegetarianinem?”
      Odpowiedz brzmiała: Nie – jestem inspektorem sanitarnym w zakładach miesnych.

      • hjk said

        dokładnie – nie chodzi tu o samo mięso, ale jego pochodzenie i sposób uzyskiwania, a takze zewnętrzne warunki, jakie panują.
        Wiadomo, ze „mięsiwo” hodowane metodą masową za pomocą sztucznych i modyfikowanych pasz z zerową swobodą dla zwierząt zestresowanych i często zmaltretowanych jest szkodliwe i to tym bardziej, im więcej się go je, co jest niemalze oczywiste. Gdy ktoś ma własny chów a zwierzę karmi się w miarę naturalnie i ma pewną swobodę ruchu (kury łażące po polu, krowy na pastwisku, itd.) to sprawa jest radykalnie odmienna. Dotyczy to też nabiału – co innego ten od własnej krowy, a co innego z mleka z fabryk od 10 tys krów, zmieszanego z konserwantami, antybiotykami, poddawanego różnej technologii, itd.
        Ponadto jesli np. w Polsce mamy warzywa i owoce, kasze, ziarna, i inne, to wiadomo, ze nasza dieta musi być inna od tej eskimosów. To samo z tropikami – ich musi być inna od naszej. Nadto tzreba uwzględnić inne uwarunkowania jak typ metaboliczny czy grupe krwi, bo podobno to też ma znaczenie. nadto wiek i rodzaj wykonywanej pracy. ten sam człowiek inaczej musi się zywić w roznych porach roku czy przebywając w różnych sferach klimatycznych.
        Tak wiec potzreba tu i wiedzy i rozsądku, a wszelkie skrajności mogą doprowadzić tylko do różnych szkód.

  23. eteryczna ziemia said

    Czytelniczka – POPIS głupoty i nic wiecej (za duzo miesa jesz)

    • Dominik said

      Eteryczna Ziemia wydaje się niestety trolem z argumentami rodem z GW.

      Sprawdźmy fakty dot. życia mieszkańców grenlandii, za wiki choćby:
      Średnia długość życia: (2008 r.)

      * dla całej populacji: 69,46 lat
      * średnia długość życia mężczyzn: 66,81
      * średnia długość życia kobiet: 72,25
      Wcześniej było podobnie.

      Twoje argumenty, przypomnę:

      ESKIMOSI, Lapończycy, mieszkańcy Grelandii, jak i rosyjscy Kirgizi, wszyscy spozywaja duzo „miesa” i zyja najkrócej na świecie 30-40 lat

      są niestety z palca wyssane. Pomijając fakt, iż w tak srogich warunkach średnia długość życia musi być mniejsza, to jednak tłuszcz bez łączenia z dużą ilością węglowodanów spisuje się znacznie lepiej niż standardowa „zbilansowana” dieta lub też dieta bezmięsna. Polecam prace dr. Kwaśniewskiego dot. diety optymalnej. Gdyby faktycznie dieta mięsna byłaby dla nich tak szkodliwa, to ich już dawno by nie było.

      Statystyki lekarskie na które się powołujesz, są robione przez lekarzy, a oni są, jakby to powiedzieć, w większości ukierunkowani. Ktoś musi podtrzymywać pewien schemat myślenia, aby owieczki się nie wyłamywały i nie próbowały sięgać do naturalnych metod leczenia, niż od razu do farmaceutyków. Badania można tak ułożyć, aby udowodnić pewną tezę, i jeśli oglądałaś kiedyś filmiki o Monsanto to powinnaś załapać o co biega.

      W życiu istotny jest umiar – czy jako osoba myśląca nie dopuszczasz możliwości, że i całkowite niejedzenie mięsa może być złe?

      Zamiast obrażać czytelników bloga sugeruję nauczenie się netetykiety i zacząć tolerować odmienne zdanie innych, w szczególności jeśli mają sensowne kontrargumenty. Tak myślę robi większość czytelniczek i czytelników tego bloga.

      A to co robisz do tej pory – grasz trolla i twoje kolejne posty coraz bardziej tę tezę potwierdzają.

  24. eteryczna ziemia said

    Oto wypowiedzi „fanatyków”:

    PITAGORAS – Wszystko to, człowiek zwierzeciu wyrzadził, spadnie z powrotem na człowieka.
    Tak długo jak człowiek będzie zabijał zwierzeta’ ludzie będa zabijali się nawzajem.
    W istocie, ten kto zabija i zadaje ból, nie zazna radości i miłości.

    LEW TOLSTOJ – Człowiek może zdrowo żyć nie zabijając zwierzat dla pożywienia.
    Dlatego też, jeśli zjada mieso, UCZESNICZY W ODBIERANIU ZWIERZETOM ZYCIA tylko po to
    aby zaspokoić swój (wypaczony) apetyt.
    Działanie takie jest wiec niemoralne!!!

    Jak możemy oczekiwać idealnych warunków na Ziemi, gdy nasze ciała sa grobami zamordowanych zwierzat?
    Dopóki będą istniały rzeznie, będa istniały i wojny.

    LEONARDO DA VINCI – Zaprawde, człowiek jest królem zwierzat, gdyż przewyzsza je w okrucieństwie.
    Zyjemy kosztem śmierci innych.
    Jesteśmy cmentarzami? (…)
    Ale przyjdzie czas, kiedy człowiek będzie traktował mordowanie zwierząt w ten sam sposob w jaki obecnie traktuje zabijanie ludzi (…)
    Ten, kto nie szanuje i nie ceni zycia, nie zasługuje na to, aby życ.

  25. eteryczna ziemia said

    Zabierasz na kolacje piekną dziewczynę i częstujesz ja – kanapką z szynką!
    Przysłowiowa głupota jest rzucanie pereł przed wieprze. Lecz jak nazwać manierę rzucania świń przed perły?

    Dla tych, którzy nie widza problemu:
    http://forum.empatia.pl/viewtopic.php?f=27&t=808

  26. radek said

    Festiwal dla kanibali w Mrągowie

    Unia Europejska finansuje propagowanie kanibalizmu.

    Kanibalizm

    Wikipedia podaje taką definicje kanibalizmu. ,,Kanibalizm – praktyka zjadania osobników własnego gatunku, dość rozpowszechniona w naturze.” Potocznie myśląc i mówiąc o kanibalach mamy na myśli ludożerców, czyli ludzi zjadających ciała innych martwych ludzi. Co jedzą kanibale? Do jedzenia nadaje się mózg. Niektórzy kanibale myślą, że jak zjedzą mózg człowieka mądrzejszego od siebie, to też będą tacy mądrzy jak człowiek zjedzony. Kanibale jadają też serce, płuca, wątrobę, żołądek, nerki, mięśnie (najlepiej te z pośladków – szynka). Reszta raczej nie nadaje się do jedzenia.

    A czym różni się jedzenie kawałków ciała ludzkiego od jedzenia kawałków ciała zwierzęcego? Niczym. Ciało człowieka i ciało zwierzęcia biochemicznie niczym nie różni się. No może niektóre zwierzęta mają większe owłosienie i dlatego nie noszą ubrań. Ciało człowieka i ciało zwierzęcia to kości, skóra, mięśnie i różne organy wewnętrzne składające się z takich samych komórek. Skład chemiczny komórki człowieka i komórki zwierzęcia jest taki sam. Co jedzą kanibale ciał zwierząt? Mózg, serce, płuca, wątrobę, żołądek, nerki, mięśnie (najlepiej te z pośladków – szynka).

    Zdrowe i niezdrowe odżywianie

    Człowiek jako konsument żywności ma do wyboru dwa rodzaje pożywienia. Są to produkty pochodzenia zwierzęcego lub produkty pochodzenia roślinnego. Wśród mieszkańców planety Ziemia coraz bardziej popularne jest tzw. zdrowe odżywianie. Rynek zdrowej żywności bardzo szybko rozwija się. A zdrowa żywność to warzywa, owoce, rośliny strączkowe, zboża, kasze, grzyby, przyprawy i zioła z upraw ekologicznych. Wzrost popularności wśród konsumentów zdrowej żywności oznacza, że wydają oni coraz więcej swoich pieniędzy na zakup zdrowej żywności. A coraz mniej wydają swoich pieniędzy na zakup żywności pochodzenia zwierzęcego. Na planecie Ziemia w szybkim tempie wzrasta ilość wegetarian zainteresowanych zdrowym odżywianiem.

    Kto na tym traci? Coraz mniejsze przychody, dochody i zyski ze sprzedaży swoich produktów osiągają właściciele firm branży mięsnej. Rynek zbytu na wyroby mięsne (przy tej samej liczbie konsumentów) kurczy się. Zatem firmy lobby mięsnego coraz bardziej rozwijają reklamę niezdrowej żywności z własnych funduszy. W tym celu sięgają nawet po fundusze Unii Europejskiej, czyli po pieniądze pochodzące z podatków wszystkich podatników zamieszkałych na terenie Unii Europejskiej. Oto przykład.

    Festiwal dla kanibali

    Zanim napiszę o samym Festiwalu dla kanibali, napiszę jak doszło w Mrągowie do zorganizowania takiego festiwalu. Od kilku lat organizowany był w Mrągowie ,,Festiwal golonki”, czyli festiwal jednej potrawy wykonanej z najbardziej tłustych kawałków zabitej świni, czyli z nogi wieprzka. Organizatorem ,,Festiwalu golonki” w Mrągowie byli pracownicy domu kultury. Festiwal odbywał się pobliżu domu kultury. Dom kultury jak powszechnie wiadomi jako instytucja jest powołana do upowszechniania kultury i sztuki. Ale w Mrągowie pracownicy domu kultury dodatkowo zajmują się od lat reklamowaniem niezdrowej żywności i bardzo dbają o interesy branży mięsnej. O to, aby zyski właścicieli branży mięsnej były jak największe. W ten sposób zachęcają do zabijania zwierząt, aby potem zjeść ciała zwierzęcych trupów. W ten sposób kreują popyt na cierpienie zwierząt. Może ktoś wie jaki to ma związek z kulturą? Otóż ma. To jest element ,,kultury” barbarzyńców, a nie ludzi humanitarnych.

    W tym roku Pani Burmistrz Mrągowa postanowiła zmienić formułę ,,Festiwalu golonki”, czyli festiwalu jednej potrawy przygotowywanej z jednego rodzaju mięsa (wieprzowego), czyli kawałka zabitego prosiaka, na ,,Festiwal potraw z mięsa czerwonego”, a w podtytule ,,festiwal potraw z mięsa wieprzowego, wołowego, jagnięcego, koziego”. W tym roku konsumentom serwowano potrawy przygotowane z zabitych świniaków (wieprzowina), z zabitych krów (wołowina), z zabitych owiec (jagnięcina), z zabitych kóz (kozina). Podczas festiwalu Pani Burmistrz Mrągowa, która była członkiem komisji konkursowej oceniającej przygotowane potrawy dla kanibali, upominała się o potrawy z zabitych koni. Powołała się na przykład Włochów, którzy z całej Europy sprowadzają do siebie konie, tam je zabijają i zjadają ich ciała. Pani ta przez wiele lat była dyrektorem szpitala w Mrągowie i w Biskupcu. Wydawałaby się, że taka osoba powinna dbać o zdrowie mieszkańców Mrągowa. A jednak tak nie jest. Burmistrzem Mrągowa jest Pani Otolia Siemieniec – polityk SLD.

    ,,Festiwal golonki” odbywał się prawie w centrum miasta. W tym roku Pani Burmistrz Mrągowa postanowiła zmienić miejsce festiwalu. ,,Festiwal potraw z mięsa czerwonego” odbył się 31 lipca 2010 roku w Mrągowie na terenie Westernowego Miasteczka „Mrongoville”, czyli na skraju miasta. Dlaczego właśnie tam? Ponieważ konkursy kulinarne otrzymały współfinansowanie ze środków ,,Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie”. Zorganizowanie takiej imprezy na terenie Westernowego Miasteczka „Mrongoville” oznaczało poważny ,,zastrzyk finansowy” dla bankrutującego „Mrongoville”, który w ubiegłym roku stracił płynność finansową i od dawna w sztuczny sposób utrzymywany jest przez różne ukryte transfery pieniędzy z budżetu miasta Mrągowa.

    Festiwal dla kanibali to 16 stoisk wystawców, a w tym 12 stoisk, na których serwowano potrawy z rozkładających się trupów zwierzęcych, konkursy na ,,najsmaczniejsze potrawy z trupów”, czyli z różnych rodzajów mięsa, dwie kamery telewizyjne i duży telebim pokazujące jak kucharze z różnych restauracji i zakładów gastronomicznych gotują, smażą, pieką kawałki zabitych ciał zwierząt, wynajęta firma ochroniarska pilnująca ,,porządku” na festiwalu, ratownik medyczny na wypadek gdyby ktoś zatruł się jedzeniem. Imprezę prowadził Pan dr Grzegorz Russak. Pan Rusak jest lekarzem weterynarii z tytułem naukowym znanym na Warmii i Mazurach jako zwolennik zabijania zwierząt przez myśliwych. Często wypowiadający się w lokalnej telewizji. Wydawałoby się, że jako ,,lekarz od zwierząt” powinien dbać o ich stan zdrowia, o ich dobrostan, o to aby żyły w zdrowiu jak najdłużej. Ale Pan dr Grzegorz Russak zachęcał wszystkich do zadawania cierpienia zwierzętom, do zjadania ciał zabitych zwierząt.

    Wśród uczestników festiwalu przechadzał się autor tego artykułu w koszulce z rysunkiem na niej różowej świnki wraz z napisem ,,DON`T EAT ANIMALS. JUST LOVE THEM”. Autor tego artykułu już od ponad dziesięciu lat nie jest kanibalem. Na festiwalu nie zjadłem ani jednego kawałka mięsa i nie zostawiłem ani jednej złotówki. A tak przy okazji festiwal to impreza kulturalna a nie kulinarna.

    Organizatorami Festiwalu dla kanibali byli: Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego Jacek Protas (polityk PO), Burmistrz Miasta Mrągowo Otolia Siemieniec (polityk SLD), Dyrektor Centrum Kultury i Turystyki w Mrągowie Lech Gołębicki oraz Dyrektor Zarządu Miasteczko Westernowe „Mrongoville” Sp. z o.o. Zygmunt Mierczak.

    Patronat medialny, czyli reklamowego wparcia udzielili: Polskie Radio Program I, TVP Olsztyn, Gazeta Olsztyńska, Polskie Radio Olsztyn, ITV Mrągowo, Radio Planeta, Kurier Mrągowski.
    Czy kiedyś doczekam się, że z funduszy Unii Europejskiej zostanie sfinansowana impreza w Mrągowie promująca zdrową żywność, czyli warzywa, owoce, rośliny strączkowe, zboża, kasze, grzyby, przyprawy i zioła z upraw ekologicznych?

    Apel ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), agendy ONZ

    Lekarze od dawna wiedzą, że spożywanie tłuszczu pochodzenia zwierzęcego powoduje niewydolność układu krążenia krwi – podwyższenie poziomu cholesterolu (LDL – zły cholesterol), miażdżycę, zatory, zawały serca. Dlatego lekarze osobom z dolegliwościami układu krążenia zalecają ograniczenie spożywania mięsa.

    Kilkanaście lat temu Światowa Organizacją Zdrowia wystosowała gorący apel o zakończenie dominacji mięsa na Ziemi. Powinno się wprowadzić procedury promujące uprawę roślin i ograniczające promocję mięsa i nabiału. Jest to, jak podano w raporcie, tańszy, zdrowszy, bardziej wydajny i jedyny sposób, by wykarmić Ziemian.

    Sathya Sai Baba o zwierzętach

    W Indiach mieszka Sathya Sai Baba. Sai Baba jest kimś takim jak Jezus. Z tym, że żyjącym obecnie. Jest to mistrz duchowy, nauczyciel duchowości, czyli człowiek oświecony lub inaczej mówiąc zbawiony. Sai Baba przez wiele lat rozmawiał z polskim naukowcem – matematykiem Danielem Ostoją. Oto fragmenty wypowiedzi Sathya Sai Baba o zwierzętach znajdujące się w książce Daniela Ostoji – ,,Miłość bez granic”.

    (…)Zwierzęta są specjalnym wyrazem Boskości. To nieprawda, że Bóg ustanowił je jako podległe człowiekowi. W miłości wszystko znajduje swe właściwe miejsce i jest nawzajem powiązane i zależne od siebie, więc nie istnieje hierarchia taka, jaką chcielibyście widzieć. Człowiek nie jest królem Stworzenia, tak jak wy to rozumiecie, jedynie jedną z jego faz. Człowiek jest królem Stworzenia tak jak Ja rozumiem, ponieważ może stać się Boskością w działaniu. Król Stworzenia to ten, który kocha wszystko i nie ma w nim nic oprócz miłości.

    Zadaniem człowieka jest nieść miłość wszystkiemu, co go otacza i w ten sposób ulepszać świat, w którym żyje dzięki kontaktowi z Boską esencją wewnątrz. Zadaniem człowieka jest także nieść miłość i okazywać ją zwierzętom, w tym rozumieć ich potrzeby i jeśli to możliwe zaspokajać je. Musicie pomagać waszym młodszym braciom, ponieważ nawet nie jesteście świadomi, jakie głębokie związki łączą was z nimi.

    Jedynie dzielenie się miłością z serca jest w stanie zdjąć z was więzy i ograniczenia nałożone przez wcześniejsze życie w ciele zwierząt. Może się to wam wydawać nowe czy niezwykłe, lecz jedno jest pewne – to, że jesteście dziś ludźmi, to że macie ludzkie ciała, zawdzięczacie przejściu poprzez łańcuch ewolucji w ciałach zwierzęcych.

    Jeśli źle traktujecie zwierzęta to w rzeczywistości naruszacie spójność życia oraz oczywiście szkodzicie swoim ,,młodszym krewnym”. Czas już się otrząsnąć z tego stanu, czas przestać korzystać z cierpień i śmierci świata zwierzęcego, czas nauczyć się kochać i pracować na jego rzecz. Możecie to czynić w rozmaity sposób, przez pomoc, dokarmianie, udzielanie schronienia i opiekę. Jest to wasz obowiązek wobec Życia. W ciele zwierząt jestem Ja, czująca lecz jeszcze niewyrażona w pełni Miłość. Patrząc zwierzęciu w oczy widzicie Mnie. Miłość powinna płynąć szerokimi strumieniami z waszych serc i obdarzać swoim serdecznym promieniowaniem cały świat, ba, cały Wszechświat, wszystkich ludzi, planety i stworzenia.

    Otwórzcie swoje serca na cały Wszechświat i wszelkie formy Boskości Go zamieszkujące. Bądźcie dobrzy dla zwierząt, dla innych i dla siebie samych. Kochajcie Boskość a Ona uniesie was ku Sobie. Zbliż się do Mnie już teraz.

    Od lat słyszy się, że organizm ludzki nie jest przystosowany do wegetariańskiej diety, że wasze uzębienie i budowa przewodu pokarmowego wskazuje na to, iż jesteście mięsożercami. To nieprawda, zupełna bzdura. Tak jakbyście nie mieli rozumu, aby zrozumieć, co jest właściwe a co nie i serca, aby odczuć głęboko życie tętniące w sercach zwierząt, to samo, które płonie jasnym światłem w was.

    Zwierzęta nie są po to by je wykorzystywać i zabijać. Zostały stworzone po to, by byście mogli rozwinąć w sobie żywe uczucia miłości do młodszych dusz tam zamieszkujących, w zamian za co, staną się wiernymi towarzyszami waszych dni.

    Nie będę powtarzał już ile negatywnej energii spożywacie w mięsie zabijanych zwierząt. Powiem za to inaczej, – jeśli zastanawiacie się, dlaczego ludzkość nęka tyle nieszczęść i kataklizmów to przejdźcie się do rzeźni i przyjrzyjcie się dokładnie ,,procesowi produkcji”. Może to sprawi, że się ockniecie? Jeśli narzekacie na ,,niesprawiedliwość” Boską to przyjrzyjcie się jak sami traktujecie inne stworzenia.

    Oczywiście poszukiwanie winnego na zewnątrz, poza wami jest w ludzkim stylu. To Bóg jest winny, że ten świat jest taki kiepski. Świetny pogląd, szkoda tylko, że nieprawdziwy. Cóż można tutaj powiedzieć więcej. Chcecie żyć w lepszym świecie? Jego zmiany zacznijcie od samych siebie. Znajdźcie Boga w waszych sercach, porzućcie negatywne nawyki a życie zaraz się odmieni na lepsze, bo kochająca was Boskość stanie się wam bliskim i oddanym towarzyszem.

    Zabijając inną żywą istotę zabijacie Mnie w niej. Pomyślcie nad tym faktem dłużej niż zazwyczaj i pomyślcie jak możecie zmienić istniejący stan rzeczy – na własną, niewielką skalę. Jeśli chcecie zrobić Mi przyjemność postarajcie się odejść od spożywania mięsa oraz korzystania w jakikolwiek sposób ze śmierci i towarzyszących jej cierpień innych stworzeń. Ponadto módlcie się gorąco abym usunął z was osady ciężkich energii naniesione przez lata korzystania z pokarmów mięsnych.

    Miłość chciałaby i mogłaby się przejawić bardziej w waszym życiu, gdybyście się tak nie obciążali jedzeniem mięsa. Miłość to czułość i delikatność dla wszystkich stworzeń. To pragnienie przynoszenia im wszelkiego dobra, wsparcia, opieki, miłości i rozwoju. Kochajcie zwierzęta, uczcie się miłości ku nim i ku Mnie. Bądźcie szczęśliwi. Bądźcie szczęśliwi jak Ja jestem szczęśliwy. Bądźcie szczęśliwi Moim szczęściem.

    Pierwszą i podstawową powinnością ludzką jest nawiązanie bliskiego i czułego kontaktu ze Stwórcą. Poznanie i doznawanie Jego opieki, miłości, radości i czułości całkowicie zmienia człowieka, ma on wtedy łatwy dostęp do Boskich inspiracji i wszelkiego dobra, które Ojciec ma do zaoferowania.

    Zwierzęta są na Ziemi po to by je kochać i wspomagać na drodze ku Światłu. Dusze bytujące dziś w tych istotach wkroczą kiedyś w świat ludzki i będą uczyć się i rozwijać ku objęcia pełni Boskości.(…)

    (…)Przy dzisiejszym stanie technologii tworzyw sztucznych nie ma już konieczności noszenia skór zwierzęcych, nawet obuwia czy pasków. Wyroby skórzane można z powodzeniem zastąpić syntetycznymi i to z korzyścią dla wszystkich. Podobnie jest i ze spożywaniem mięsa, istnieje tyle zamienników bogatych w białko nawet lepiej przyswajalne niż zwierzęce, a co ważniejsze nieobciążonych energiami świata zwierząt.

    Wegetarianizm to dieta przyszłości, ale już dziś człowiek o aspiracjach duchowych nie powinien żywić się ciałami swych młodszych braci ani w żaden sposób korzystać z ich cierpień.(…)

    (…)jedząc mięso zjadasz Moje ciało stworzone do radości i miłości, stworzone jako dar dla istoty je zamieszkującej by mogła cieszyć się nim, żyć i z niego korzystać wznosząc coraz wyżej po spirali duchowej ewolucji. Zwierzę to Miłość Stwórcy i On Sam przyobleczony w ciało. Pamiętajcie o tym i do tego dostosujcie swoje działania.(…)

    źródło: Daniel Ostoja – ,,Miłość bez granic”. Wydawnictwo ARCANUS, Bydgoszcz 2005.

    Przeczytaj też: Kochajcie zwierzęta!!!

    http://interia360.pl/artykul/kochajcie-zwierzeta,32363

  27. eteryczna ziemia said

    Witam!
    http://www.eioba.pl/a101345/przyjaciel_na_talerzu_czyli_zwierz_ta_s_do_kochania_nie_do_jedzenia

  28. eteryczna ziemia said

    odżywiaj sie swiadomie:
    http://www.fioletowyplomien.com/odzywiaj-sie-swiadomie

  29. […] żeby było zgodnie z ich boskim prawem, no ale o tym już nie napiszą. Ja pisałam o tym tu: Quod me nutrit, me destruit jak kogoś interesuje ten […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: