Zagrypiona's Blog

Centrum komunikacji i edukacji dla wszystkich zagrypionych i nie tylko.



  • Witam wszystkich gości, a szczególnie tych któ- rzy są zainteresowani wzajemną wymianą in- formacji. Zachęcam do podsyłania linków i dzie- lenia się ciekawymi ar- tykułami oraz do dysku- sji. Zbiory w działach będą służyły nam wszy- stkim grypowiczom i osobom początkującym do edukacji.

    Data założenia: 03.06.2010



  • wykluczeni.info

    Internet bez Antypolonizmu

    Popieram Internet Bez Chamstwa

    Bykom - stop

  • Nie popieram i tolerować nie będę:

    -fanatyzmu:
    -- politycznego
    -- religijnego Fanatyzm zakłada nieomylność ziemskiej - tworzonej przez ludzi - instytucji politycznej bądź religijnej. Nierozsądnym i nieodpowiedzialnym jest przypisywanie grupom politycznym nieomylności w sposób bezkrytyczny. W przypadku instytucji religijnych, wiara w nieomylność, nieskazitelność, niezdolność do grzeszenia religijnych dostojników jest herezją i obrazą Boga. Omylność i zdolność grzeszenia dotyczy tych ludzi tak samo jak wszystkich innych.

    -hipokryzji - jednostka ludzka powinna być spójna: to samo robi, to samo mówi, to samo myśli. Przypadki rozdwojenia, czy nawet roztrojenia stanowią o chorobie takiej jednostki lub jej nieczystych intencjach. Jeśli wyznajemy taką a taka wiarę, czy poglądy - według nich postępujemy.

    -zacietrzewienia - ludzie którzy w gniewny, agresywny sposób bronią swoich idei, zazwyczaj merytorycznie czują się i są słabi - stąd agresja. A przecież można się pięknie różnić, szanować nawzajem.

    -głupoty - brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli czegoś w danej chwili nasz rozum nie pojmuje, np. w wyniku braku wiedzy albo mechanizmu wyparcia nie znaczy to, że to nie istnieje. Rzeczywistość i wszystkie jej zjawiska istnieją bez względu na możliwości percepcyjne poszczególnych jednostek w tej rzeczywistości tkwiących.

    -owczego pędu - jesteśmy ludźmi, mamy rozumy. Czasami jednak ulegamy instynktom stadnym, być może z lenistwa? Powinniśmy swoje decyzje, opinie popierać argumentami opartymi na faktach, a nie: 'bo tak wszyscy robią', 'bo tak powiedziała pani w TV'.

    -manipulacji - podpuszczania, prowokowania, dezinformacji...

    ...

Archive for the ‘historia’ Category

29.12.2011 – Ku pokrzepieniu, 93 rocznica Powstania Wielkopolskiego

Posted by zagrypiona w dniu 29 grudnia 2011

Dawno nie pisałam. Witam więc po dość długiej przerwie Drogich Czytelników, którzy czasem tu zaglądają. Normalnie nie zajrzałabym tu, jednakże skłoniła mnie do tego zaiste dziwna sytuacja. Mianowicie, niedawno obchodziliśmy 93 rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego. W kraju w którym z uporem maniaka psychopaci wbijają nam do głów beznadzieję, smutek i bierność, wydawałoby się, że to niezwykle ważna data i dobra okazja by podnieść nieco ducha narodu… Spodziewać by się można było fali artykułów na blogach mieniących się patriotycznymi. A tymczasem… Cisza. Wałkowanie jakichś mało znaczących pierdół w stylu: ‚a w Pcimiu Dolnym trzęsienie ziemi – koniec świata bliski’ i tak cały rok sianie strachu i oczekiwanie, a potem następne proroctwa i przepowiednie; albo ‚rewelacja – w tv w newsach itd występują aktorzy!’ – zaiste rewelacja, może dla kogoś kto TV uważał za jako taki autorytet, a przecież wiadomo, tak na logikę że wszystko co w TV to ustawka nakręcana wcześniej i nakierowana na manipulacje umysłami. Więc nie wiem skąd to zdziwienie. Bez względu na okoliczności i tak nas oszukują i tak nie warto się opierać na wiadomościach głównego nurtu – no chyba że ktoś potrafi właściwie interpretować. Ponadto inne jakieś jałowe dyskusje o naprawdę nieistotnych sprawach, które wywołują tylko kłótnie między czytelnikami i marazm. (Nie mówię, że ja jestem w tej sprawie bez winy bo też nic w tym roku nie napisałam. Ja jednak nie pretenduję do miana wyroczni, a wręcz zawiesiłam swego bloga, bo nie lubię tak po próżnicy grochem o ścianę… Chyba reaktywuję tego bloga. Nazbierało się zresztą ciekawych rzeczy do wklejenia tu dla potomności…)

Tak więc:

GWOLI PRZYPOMNIENIA: MÓJ ZBIORCZY ARTYKUŁ SPRZED ROKU

PARĘ MIEJSC Z INFORMACJAMI O POWSTANIU: 27grudnia.pl i powstaniewielkopolskie.pl

I KILKA FILMIKÓW Z TEGOROCZNYCH OBCHODÓW W POZNANIU:

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Co dodatkowo zaskakujące, więcej miejsca niż wyżej wymienione blogi patriotyczne Powstaniu poświęciła Gazeta Wyborcza. Jest to pewien znak, świadczący o czymś dobitnie. Gdy my śpimy zajęci kłótniami, inni zajmują się naszą historią, i może nawet nam ją przepisują. 😉 A lud do którego my powinniśmy trafić z informacją o naszych historycznych sukcesach jest informowany przez nie do końca odpowiednie instytucje czy osoby.

Reklamy

Posted in historia, Polska | Otagowane: , , , | 8 Komentarzy »

27.12.2010 – Powstanie Wielkopolskie, 92 rocznica.

Posted by zagrypiona w dniu 27 grudnia 2010

Dzisiaj o czymś o czym zapewne w mediach głównego nurtu nie wspomną (tych ogólnokrajowych, w lokalnych pewnie będzie wzmianka). Dzisiaj o POWSTANIU WIELKOPOLSKIM, którego dziś przypada 92 rocznica.

Wpis dedykuję tym, którzy zauważyli, ze w Polsce (generalnie) nie celebruje sie pozytywnych dla narodu rocznic powstan. Nie mowi sie o tym. w szkolach kroloje powstanie listopadowe i styczniowe w ktorych Polska poniosla ogromne straty. Starsi (co za tym idzie pewnie i madrzejsi) namowili mlodych by rzucic sie na barykady… Mimo braku realnosci powodzenia. W kazdym razie w takiej formie w jakiej to bylo przeprowadzone wtedy. Jakos tak na zywiol. Z wrogiem trzeba walczyc JEGO metodami, no ale nie o tym chcialam pisac. Ale o POWSTANIU WIELKOPOLSKIM, ktore dla Polski bylo zwycieskie, i którego rocznica jest w moim miescie obchodzona co roku.

Kiedys to ludzie mieli ducha walki, a dziś. Byle micha była pełna i bak w samochodzie pełny (bez względu na koszty)… A i tez zdaje się w czasach okołopowstańczych nie było głodu. Była poniewierka, wynarodowienie i germanizacja. szyderstwo z tradycji. Czyli podobnie jak dzis tylko dziś jest w ładnym opakowaniu, zeby sie ofiara nie pokapowała ze chodzi o to samo, wynarodowienie, grabież, szyderstwo z dorobku cywilizacyjnego narodu. Sie ubiera wszystko w piekne słówka w stylu, tolerancja, postęp, równosc… itd. Ciemny lud to kupi.

Wpis zawiera treści stad: Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego. Po wiecej informacji zapraszam właśnie tam oraz tu: 27grudnia.pl

————————————————————————————————————-

Historia, kalendarium Powstania Wielkopolskiego (skrót informacji zawartych na pierwszej z wymienionych wyżej stron). [najciekawsze i najważniejsze w moim odczuciu fragmenty są na zielono]

1914-1917 – Mimo trudnych warunków wojennych wzmagał się w tym okresie polski ruch niepodległościowy, którego ważnym elementem były polskie organizacje o charakterze paramilitarnym, takie jak: Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, skauting i inne. Mimo powołania wielu instruktorów na front, młodzież odbywała szereg ćwiczeń, nierzadko w tajemnicy przed władzami pruskimi. Obok dotychczasowych, mających wieloletnie tradycje walki o utrzymanie polskości, zaczęły powstawać również nowe organizacje. Do takich należała między innymi Polska Organizacja Wojskowa zaboru pruskiego, na czele której stanął Wincenty Wierzejewski.

1918 Coraz bliższa perspektywa klęski Niemiec uaktywniła polskie działania. Szczególny wpływ na przyspieszenie biegu wydarzeń na terenie zaboru pruskiego miała rewolucja w listopadzie tego roku i podpisanie rozejmu kończącego działania wojenne (11 XI).

11 listopada 1918 – Ujawniła się Straż Obywatelska, organizowana już potajemnie od pewnego czasu. Kilkanaście dni później została przemianowana na Straż Ludową. Równolegle do tego, nadal w konspiracji, tworzyły się polskie organizacje wojskowe.

13 listopada Jedna z pierwszych i bardziej spektakularnych polskich demonstracji zbrojnych, tzw. „zamach na ratusz”. „Było to zorganizowane najście na odbywające się w ratuszu posiedzenie Wydziału Wykonawczego Rady Robotników i Żołnierzy, w którym dotąd dominowali Niemcy. W wyniku akcji udało się usunąć 4 Niemców, a na ich miejsce wprowadzono 4 Polaków zaangażowanych w przygotowania zbrojne: Bohdana Hulewicza, Mieczysława Palucha, Henryka Śniegockiego i Zygmunta Wizę. Dzięki wejściu do Wydziału Wykonawczego, Polacy uzyskali kontrolę nad Komendą Miasta i dowództwem V Korpusu.

Druga połowa listopada i grudzień 1918 – Polskie działania zmierzające do budowy struktur wojskowych przybrały na sile. Jednocześnie przeprowadzono szereg akcji mających na celu zdobycie broni i odpowiedniego sprzętu, między innymi na Urząd Umundurowania i magazyny wojskowe przy Bramie Kaliskiej, skąd zabrano większą ilość broni i amunicji. Zaczęto wydawać również pisemko dla żołnierzy – Polaków pt. „Druh”.

 

Pierwszy okres walk powstańczych – wyzwolenie większej części Wielkopolski (do 8 stycznia 1919)

27 grudnia 1918 – W godzinach popołudniowych w Poznaniu wybuchły walki. Jeden z pierwszych ataków nastąpił na Prezydium Policji. W czasie ataku zginął Franciszek Ratajczak. Polakom udało się opanować również Dworzec Główny, Pocztę, kilka redut systemu fortecznego Poznania. Wybuchły również walki na prowincji. Jednym z pierwszych poległych był Józef Mertka, który padł pod Boczkowem. Komunikat Naczelnej Rady Ludowej w sprawie wydarzeń poznańskich w dnia 27 grudnia (fragment): „{…) Wczoraj po południu, krótko przed czwartą, nadciągały do miasta ż koszar na Jeżycach oddziały uzbrojonych żołnierzy niemieckich z 6 pułku grenadierów, w liczbie około 200, z oficerem na czele, śpiewając niemieckie pieśni, wtargnęli do gmachu Naczelnej Rady Ludowej, zrywając tamże sztandary angielskie, amerykański i francuski. W dalszym pochodzie przez św, Marcin, ul, Wiktorii, Berlińską i Plac Wilhelmowski czynili to samo, wdzierając się zwłaszcza na Berlińskiej do domów prywatnych i zrywając tamże z balkonów chorągwie koalicyjne i amerykańskie, i polskie, które deptano nogami. Prowokacyjne zachowanie się gwałtowników niemieckich zwabiło nie przygotowaną na napaść i prowokację ludność polską, która wyległa na ulice. Tymczasem żołnierze niemieccy dotarli do Banku Związku, tu zdarli i znieważyli sztandary angielskie i amerykańskie i tu padł pierwszy strzał do dyrektorów, który na szczęście chybił (…). Gdy mrok zapadał, rozpoczęli żołnierze niemieccy strzelaninę z kierunku Prezydium Policji. Niemcy ustawili tutaj dwa karabiny maszynowe i wśród ogólnego popłochu skonsternowanej ludności rozpoczęli ogień w kierunku „Bazaru”, między innymi w okna, gdzie mieszka Paderewski, złożony niemocą po przebytej na okręcie hiszpance (…). Ze strony polskiej zrazu nie odpowiadano, usiłowano dojść do jakiegoś porozumienia i uniknąć krwi rozlewu. Gdy jednak strzały nie ustawały, gdy szereg osób odniosło rany, Straż Ludowa poczęła odpowiadać na strzały i zarządziła środki bezpieczeństwa mające chronić przechodniów (…)” „Kurier Poznański” nr 298 z 29 XII 1918 r.

28 grudnia 1918 – Dalsze sukcesy Polaków w trakcie walk o Poznań, opanowali oni między innymi cytadelę, redutę Grollmanna, arsenał przy Wielkich Garbarach. Komisariat NRL mianował tymczasowym naczelnym dowódcą powstania kpt. Stanisława Taczaka.

29 grudnia 1918 – Walki w Poznaniu, natomiast na prowincji wyzwoliły się między innymi takie miejscowości jak Kórnik, Grodzisk, Kiecko, Witkowo, Wielichowo i szereg innych.

30 grudnia 1918 – Doniosły sukces polski w Poznaniu – zdobycie koszar 6 pułku grenadierów. Jednostka ta jeszcze tego samego dnia opuściła Poznań.

31 grudnia 1918 – Wyzwoliły się: Ostrów, Oborniki, Kościan, a w dniach poprzednich między innymi: Śrem, Wągrowiec, Wronki. Początek polskiej ofensywy z Gniezna pod dowództwem Pawła Cymsa w kierunku Kujaw. […]

1-5 stycznia 1919 – Oswobodzenie wielu miejscowości, między innymi: Jarocina, Nakła, Mogilna, Strzelna, Krotoszyna, Kruszwicy, Nowego Tomyśla, Czarnkowa, Miejskiej Górki, Jutrosina, Rawicza, Wolsztyna.

6 stycznia 1919 – Powstańcy zdobyli lotnisko na Ławicy. Tym samym akcja wyzwalania Poznania dobiegła końca. Wybuchły walki pod Czerskiem i Kościerzyną na Pomorzu (Prusach Zachodnich). Powstanie wykroczyło poza teren Wielkopolski.

7 stycznia 1919 – Niemcy zdobyli Chodzież, zajętą dzień wcześniej przez powstańców.

8 stycznia 1919 – Bitwa pod Chodzieżą, powstańcom udało się odbić miasto. Odzyskano również Czarnków chwilowo zdobyty przez Niemców. Zwycięstwo powstańców pod Slesinem i wyzwolenie Sierakowa. Gen. Józef Dowbor-Muśnicki został mianowany wodzem powstania.

 

Drugi okres walk powstańczych (8-15 stycznia 1919) – walka o zdobycie kolejnych obszarów i ugruntowanie zdobyczy powstańczych.

9 stycznia 1919 – Powstańcy zostali zmuszeni do opuszczenia Nakła.

10 stycznia 1919 – Walki w południowej Wielkopolsce, w rejonie Leszna, pod Rydzyną i Kąkolewem, zdobycie przez powstańców Sarnowy.

11 stycznia 1919 – Bój o Szubin zakończył się zwycięstwem strony polskiej. Jego znaczenie było duże. W rękach powstańców znalazł się nie tylko Szubin, ale również i Żnin, Łabiszyn, Złotniki. Również w innych rejonach północnej Wielkopolski dała się zauważyć znaczna aktywność strony polskiej. Na zachodzie natomiast miało miejsce niepowodzenie pod Zbąszyniem, a na południu Polacy utracili Sarnowę.
Notatka prasowa o zachowaniu się Niemców podczas walki pod Szubinem:
Podczas bitwy stoczonej pod Szubinem dopuszczali się żołnierze niemieccy okrucieństw na Polakach. Naoczny świadek opowiada, że Niemcy o rannych żołnierzy polskich nie troszczyli się zupełnie. Z poległych zdzierano mundury i buty, pozostawiając ich tylko w koszuli. Ponieważ nie było opieki lekarskiej, ranni odwiezieni przez obywateli i gospodarzy do miasta padali na ulicy. Pomocy i żywności Niemcy zakazywali udzielać rannym. Jeńców polskich bito kolbami. Odznaczyli się przy tym uzbrojeni urzędnicy kolejowi z Bydgoszczy i żołnierze, którzy odgrażali się, że wszystkich pozabijają.
Potwierdza się także wiadomość, że w Krzyżu wszystkich wojskowych polskich internują. Żywność żołnierzom polskim poodbierano. Kto miał więcej niż jedną koszulę, musiał wszystko oddać. Żołnierze niemieccy głosili cynicznie: Nie walczymy za Ojczyznę, lecz za pieniądze.
” „Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł”. Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak. Poznań 1983 s. 255.

12 stycznia 1919 – Walki w rejonie Leszna, pod Lipnem.

13 stycznia 1919 – Powstańcy utracili Szamocin.

15 stycznia 1919 – Nieudana operacja powstańcza pod Szamocinem.

Trzeci okres walk powstańczych (16 stycznia -16 lutego 1919) – narastające zagrożenie niemieckie i walka o utrzymanie zdobyczy powstańczych.

16 stycznia 1919 – Walki w rejonie Międzychodu. Gen. J. Dowbor-Muśnicki objął funkcję naczelnego wodza.

17 stycznia 1919 – Został ogłoszony pobór do wojska. Pod broń powołano roczniki 1897, 1898 i 1899. Ważny etap w przekształceniu ochotniczych sił powstańczych w regularną Armię Wielkopolską. Gen. J. Dowbor-Muśnicki zwrócił się z odezwą do żołnierzy:
(…) Do Was zwracam się oficerowie! Zapomnijcie o tej zmorze, która panowała w szeregach armii narodów – ciemięzców, w których nieludzkie obchodzenie się z żołnierzami i pogarda dla niego były systemem. Podobnie stosunki nie mogą mieć miejsca w szeregach Wojsk Polskich. Winniście być nie tylko dowódcami (…), ale też zawsze starszymi, kochającymi i troskliwymi braćmi żołnierzy (…)„.

21 stycznia 1919 – NRL ustanowiła tekst roty przysięgi wojsk powstańczych:
W obliczu Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego ślubuję, że Polsce, Ojczyźnie mojej i sprawie całego Narodu Polskiego zawsze i wszędzie służyć będę, że kraju Ojczystego i dobra narodowego do ostatniej kropli krwi bronić będę, że Komisarzowi Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu i dowódcom, i przełożonym swoim mianowanym przez tenże Komisariat, zawsze i wszędzie posłuszny będę, że w ogóle tak zachowywać się będę, jak przystoi na mężnego i prawego żołnierza-Polaka, że po zjednoczeniu Polski złożę przysięgę żołnierską, ustanowioną przez polską zwierzchność państwową„. „Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł”. Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak, Poznań 1983, s, 207, 224.

22 stycznia 1919 – Wzmogły się walki na froncie północnym – Niemcy zajęli Potulice. Natomiast na południu powstańcy odnieśli sukces pod Robczyskiem koło Leszna.

23 stycznia 1919 – Skuteczna powstańcza obrona Miejskiej Górki.

25 stycznia 1919 – W wyniku śmiałej akcji siły powstańcze zajęły Kargowę i Babimost.

28 stycznia 1919 – Niemcy podjęli ofensywę na froncie północnym, w rejonie Bydgoszczy i Nakła. W dniach następnych ciężkie walki toczyły się pod Rynarzewem. Powstańcy utracili Szubin.
Sprawozdanie o sytuacji bojowej na froncie północnym (fragmenty):
(…) Walki toczące się na naszym froncie mają przeważnie charakter partyzancko-pozycyjny. Nieprzyjaciel jest tak samo rozstawiony po wsiach i wzdłuż punktów o wadze strategicznej, częściowo okopany, jak i nasze siły. Naturalne przeszkody jak np. Noteć, tworzą główne podstawy oparcia (…).
Nie można mówić o froncie w znaczeniu frontu np. francuskiego, zabezpieczonego drutem kolczastym, zasiekami, rowami itp. Jednakże front faktycznie istnieje, tu i ówdzie są sztuczne umocnienia, zależnie od terenu i wagi (…).
Głównym wrogiem jest „Heimatschutz”. Są to słabo zorganizowane oddziały, które formują się zwykle wokół kilku pozbawionych bytu dawnych pruskich oficerów liniowych, z materiału ludzkiego zwabionego łatwym i wysokim żołdem, do 30 mk dziennie (…).
Niekarne to wojsko nie ma żadnych form uczciwości żołnierskiej, walczy środkami barbarzyńskimi, dobija rannych lub pastwi się nad nimi. Strzelają kulami dum-dum, obdzierają jeńców z odzieży i bielizny. Drugi wróg to zorganizowani urzędnicy kolejowi, funkcjonariusze drobnych urzędów oraz koloniści. Ostatni są przeciwnikami, których lekceważyć nie można, gdyż są doskonale uzbrojeni, mają dużo poukrywanej amunicji i walczą podstępnie (…).
„, „Kurier Poznański”, nr 27 z 2 II 1919.

3 lutego 1919 – Rozwijająca się pomyślnie ofensywa niemiecka na północy za łamała się. Wróg został wyparty za Noteć. Powstańcy odbili Rynarzewo i odnieśli zwycięstwo pod Kcynią. W dniu następnym odzyskano Szubin.

4 lutego 1919 – Działania zaczepne na południu. Powstańcy dotarli do przedmieść Rawicza, jednak zostali odparci. Ciężkie walki na tym odcinku toczyły się również w następnych dniach.

7 lutego 1919 – Ciężkie walki o Kolno, które przechodziło z rąk do rąk. Komisariat NRL mianował 122 podoficerów Polaków z byłej armii pruskiej na stopień podporucznika.

9 lutego 1919 – Na zachodzie w rejonie Trzciela powstańcy odparli niemieckie natarcie.

10 lutego 1919 – Odparcie natarcia niemieckiego pod Rawiczem.

12 lutego 1919 – Natarcie niemieckie przy wsparciu pociągów pancernych na Kargowę i Babimost odniosło sukces. Atak niemiecki został powstrzymany pod Kopanicą.

14 lutego 1919 – Niemcy przenieśli siedzibę naczelnego dowództwa do Kołobrzegu, co świadczyło o planach ofensywy przeciwko Wielkopolsce.

16 lutego 1919 – W Trewirze został przedłużony rozejm Niemiec z państwami Ententy. Obejmował on również front wielkopolski. Tym samym armia powstańcza została uznana za wojsko sprzymierzone.
Fragmenty układu o przedłużeniu rozejmu – Trewir 16 lutego 1919
(…) Niemcy powinni niezwłocznie zaprzestać wszelkich działań ofensywnych przeciwko Polakom w Poznańskiem i we wszystkich innych okręgach. W tym celu zabrania się wojskom niemieckim przekraczania następującej Unii: dawna granica Prus Wschodnich i Prus zachodnich z Rosją aż do Dąbrowy Biskupiej, następnie zaczynając od tego punktu linii na zachód od Dąbrowy Biskupiej, na zachód od Nowej Wsi Wielkiej, na południe od Brzozy, na północ od Szubina, na północ od Kcyni, na południe od Szamocina, na południe od Chodzieży, na północ od Czarnkowa, na zachód od Miał, na zachód od Międzychodu, na zachód od Zbaszynia, na zachód od Wolsztyna, na północ od Leszna, na północ od Rawicza, na południe od Krotoszyna, na zachód od Odolanowa, na zachód od Ostrzeszowa, na północ od Wieruszowa, a następnie aż do granicy śląskiej.” „Sprawy polskie na konferencji pokojowej w Paryża w 1919 T, Dokumenty i materiały” T. 1, Warszawa 1965, s. 385.

Niespokojny rozejm i pokój (16 lutego – styczeń 1920)

17 lutego 1919 – Mimo rozejmu pod Rynarzewem, nad Notecią i pod Nową Wsią Zbąską zacięte walki.

18 lutego 1919 – Powstańcy pod Rynarzewem zdobyli niemiecki pociąg pancerny.
Do końca lutego – Starcia zbrojne pod Margoninem, Bydgoszczą, Chodzieżą, Nakłem, Kępnem, Krotoszynem, Ostrzeszowem.

9 marca 1919 – Kompania ochotnicza powstańców wyruszyła do Małopolski w celu walki z Ukraińcami.

24 kwietnia 1919 – Dalsza rozbudowa armii powstańczej. Komisariat NRL powołał pod broń roczniki 1891, 1892, 1893, 1894, 1901.

30 maja 1919 – Straż Ludowa została przekształcona w Obronę Krajową.

6 czerwca 1919 – Starcia w rejonie Bydgoszczy.

18 czerwca 1919 – Walki pod Rynarzewem.

28 czerwca 1919 – Niemcy podpisały traktat wersalski, w wyniku którego do Polski powróciła – z wyjątkiem skrawków prawie cała Wielkopolska. Czyn zbrojny Wielkopolan zakończył się sukcesem.
Czynniki, które wpłynęły na sukces armii powstańczej w ocenie gen. J. Dowbor-Muśnickiego (fragment memoriału):
(…)1. Znajdowanie się władzy zwierzchniej w rękach Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej, która pragnąc mieć wojsko silne i dobre, nie szczędziła środków materialnych na potrzeby wojska, pozostawiając Dowództwu zupełną swobodę działania w sprawach organizacyjnych i operacyjnych (…).
2. Dobry wybór oficerów fachowców, starszych dowódców postawionych na czele poszczególnych rodzajów wojsk i jednostek bojowych.
3. Doskonale wyćwiczony stary żołnierz z armii niemieckiej jako instruktorzy.
4. Sprawna organizacja gospodarki wojskowej, uczciwie i sumiennie spełniającej swe ważne zadania zaopatrywania żołnierza, nigdy nie dającej powodów do narzekania i niezadowolenia żołnierzy.
5. Jednolitość składu formacji: żołnierze wszyscy tylko poznańczycy Polacy, oficerowie także, z nielicznymi wyjątkami (na ogólną liczbę 1150 oficerów tylko 181 z byłego I Korpusu i armii rosyjskiej, 18 z armii austriackiej, a 939 z byłej armii niemieckiej).
6. Zupełne niedopuszczenie do jakiejkolwiek polityki, intryg lub nadużyć w armii, co było możliwe tylko dzięki zupełnemu nieprzyjmowaniu elementów niepolskiego pochodzenia.
7. Szeroki współudział i zainteresowanie miejscowego patriotycznego społeczeństwa w sprawach formacji wojskowych, w których prądy lewicowe nie odgrywają żadnej roli, jego moralne i materialne poparcie znacznie ułatwiło robotę dowództwu. [od admina –  a dziś te obce, lewackie elementy taką postawę nazywają faszyzmem, jasno widać kto po jakiej stronie OD ZAWSZE STAŁ]
8. Dobrze postawiona robota kulturalno-oświatowa w formacjach w duchu czysto narodowym zjednoczyła dążenia wszystkich do jednego celu – miłości i dobra ojczyzny. (…)

„Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł”. Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak, Poznań 1983, s. 345-346.

1 lipca 1919 – Ogień artylerii na froncie wielkopolskim.

2 lipca 1919 – Niemcy pod Kąkolewem koło Leszna zabili dwóch polskich oficerów.

II półrocze 1919 – Mimo podpisania traktatu pokojowego na linii frontu wielkopolskiego dochodziło jeszcze do sprowokowanych przez Niemców zajść.

10 stycznia 1920 – W życie wszedł traktat wersalski, na mocy którego armia powstańcza miała przejąć Pomorze oraz te miejscowości Wielkopolski, które do tej pory pozostawały w rękach niemieckich, np. Leszno i Rawicz.

13 stycznia 1920 – Dowództwo frontu wielkopolskiego wydało rozkaz do rozpoczęcia przejmowania zajmowanych dotąd przez Niemców terytoriów.

17 stycznia 1920 – Początek akcji przejmowania.

8 marca 1920 – Likwidacja frontu wielkopolskiego – koniec ery Powstania Wielkopolskiego.

Powstanie Wielkopolskie – kalendarium wydarzeń politycznych

W powszechnym odbiorze społecznym Powstanie Wielkopolskie jest traktowane przede wszystkim jako czyn zbrojny, który wpłynął decydująco na postanowienia konferencji pokojowej przyznającej Polsce Wielkopolskę i Pomorze. W cieniu walk na frontach powstańczych pozostaje mniej efektowna, ale równie ważna działalność polityczna władz poznańskich. Monografie dziejów powstania, szczególnie nowsze, dają obszerną panoramę nie tylko walk zbrojnych, ale również zagadnień polityczno-społecznych. Jednak poza wąskim gronem specjalistów, o nich wie się na ogół niewiele. Jedynie Sejm Dzielnicowy oraz przyjazd Paderewskiego do Poznania mają swoje miejsce w świadomości społecznej. Przedstawione niżej zestawienie głównych wydarzeń społeczno-politycznych wykonane w oparciu o wybraną literaturę ma na celu przypomnienie niektórych faktów.

Przed powstaniem

Styczeń 1916 Utworzenie Tajnego Międzypartyjnego Komitetu Obywatelskiego skupiającego posłów – Polaków do parlamentu Rzeszy i sejmu pruskiego. [od admina – dziś nie do pomyślenia, jakieś ponadpartyjne uzgodnienia i projekty]

Lipiec 1918 – Na terenie zaboru pruskiego powstała sieć polskich Komitetów Obywatelskich.

11 października 1918 – Wspólny komunikat organizacji polskich działających w Rzeszy, opowiadających się jawnie za niepodległością Polski: „Tylko zjednoczenie wszystkich części narodu osiadłych na ziemiach polskich w jedną całość, wyposażoną w pełnię praw państwowych, stanowić może rękojmię trwałego przymierza narodów”

12 listopada 1918 – Z łona Centralnego Komitetu Obywatelskiego wyłoniono tymczasowy Komisariat w składzie: ks. Stanisław Adamski, Wojciech Korfanty, Adam Poszwiński. Jarogniew Drwęski prezydentem Poznania.

13 listopada 1918 – Komisariat Naczelnej Rady Ludowej wydał odezwę do społeczeństwa polskiego zaboru pruskiego, wzywając do spokoju: „Polacy!
Pękły okowy, krępujące wolność naszą. Z całą ufnością doczekamy wyroku kongresu pokojowego, który z naszym współudziałem ustali zachodnie granice ojczyzny naszej: Polski.
Dosyć polało się krwi polskiej w tej wojnie morderczej. Toteż pokojową drogą pragniemy dojść do upragnionego celu – do utworzenia zjednoczonej Polski (…).
„.

17 listopada 1918 – Komisariat NRL wezwał do jednorazowego „podatku na rodowego”.

18 listopada 1918 – Wybory członków powiatowych rad ludowych i delegatów na Sejm Dzielnicowy.

3-5 grudnia 1918 Obrady Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu. Uczestniczyli w nim przedstawiciele wszystkich ziem polskich znajdujących się pod zaborem pruskim, jak również polskiej emigracji zarobkowej w Niemczech (głównie Westfalii). Sejm podjął szereg uchwał wyrażających wolę ludności polskiej mieszkającej pod zaborem pruskim do połączenia się z innymi ziemiami polskimi w zjednoczonym państwie polskim. [od admina – moze moje słowa zabrzmia kontrowersyjnie, ale sadzac po tym co mamy dzis, to dziwne negatywne ciażenie wschodu, no i cała ta Warszawa wraz z wiejska i innymi siedliskami, moze trzeba nie było tych innych ziem siła zmuszac do zjednoczenia, może one nie chciały? Czy ktos pytał ICH mieszkańców o cos podobnego? No i czy te inne dzielnice wschodnie tak bardzo dbaly by do wladz nie przeszly obce, lewackie elementy? po jaka choinke sie wyzwalac i dback o jakosc tych co u wladzy gdy chce sie oddac to co sie wywalczylo innym co do ktorych pewnosci nie ma…]
Rezolucje ogólne Polskiego Sejmu Dzielnicowego – 5 grudnia 1918:
I. Polski Sejm Dzielnicowy stwierdził, że w sprawie naszej dzielnicy, bez zgody naszej i współdziałania naszego przesądzać nie wolno.
II. Polski Sejm Dzielnicowy stwierdza, że cały naród zgodnie stanie za rządem tworzącym wierne odbicie sił swego narodu. Rząd taki musi prowadzić szczerze demokratyczną i ludową politykę Rzeczypospolitej Polskiej (…).
III. Polski Sejm Dzielnicowy oświadcza się przeciwko wszechwładzy państwa w dziedzinie życia publicznego, społecznego i kulturalnego i wypowiada się za szerokim samorządem organizacji politycznych, kulturalnych, społecznych i wyznaniowych.
IV. Polski Sejm Dzielnicowy zwraca uwagę całego społeczeństwa na straszne niebezpieczeństwo, jakie szerzenie idei bolszewickiej w umysłach niedojrzałych na kraj cały sprowadzić może
„.
„Kurier Poznański” nr 80 z 6 XII 1918 r.

6 grudnia 1918 – Pierwsze posiedzenie wybranej przez Sejm Dzielnicowy Naczelnej Rady Ludowej. Na czele prezydium stanął Bolesław Krysiewicz. Organ roboczy stanowił Komisariat Naczelnej Rady Ludowej, w którym zasiedli: ks. Stanisław Adamski (Poznań), Wojciech Korfanty (Śląsk), dr Stefan Łaszewski (Pomorze), red. Adam Poszwiński (Kujawy), Józef Rymer (Śląsk) i Władysław Seyda (Poznań). W Gdańsku i Bytomiu utworzono podkomisariaty.

11 grudnia 1918 – W szkołach poznańskich wprowadzono naukę języka polskiego i religii w języku polskim.
W okresie powstania – walka dyplomatyczna o międzynarodowe uznanie władz powstańczych i budowanie zrębów państwowości polskiej.

30 grudnia 1918 – Próby pertraktacji ze stroną niemiecką w Poznaniu. Nie udało się na stronie niemieckiej wymóc stwierdzenia, że winę za wybuch walk w Poznaniu 27 grudnia 1918 roku ponosi strona niemiecka, która sprowokowała Polaków.

3 stycznia 1919 – Posiedzenie Naczelnej Rady Ludowej, w czasie którego z uwagi na zagrożenie stanem anarchii podjęto decyzję o przejęciu władzy. Decyzji tej początkowo nie podano do publicznej wiadomości.

4 stycznia 1919 – Dekret Komisariatu NRL o powierzeniu funkcji naczelnego prezesa prowincji i prezesa rejencji poznańskiej adwokatowi Wojciechowi Trampczyńskiemu. Władze niemieckie wezwały urzędników do bojkotu samozwańczego prezesa”.

7 stycznia 1919 – Organizacja powstańczej administracji wojskowej. Cały teren opanowany przez Polaków został podzielony na 7 okręgów wojskowych.

8 stycznia 1919 – Komisariat Naczelnej Rady Ludowej przejął kierownictwo nad sprawami administracyjnymi i wojskowymi, nie określając jednocześnie terytorialnego zasięgu swej władzy. Uczynił to celowo chcąc wykazać, że jego aspiracje nie kończą się na Wielkopolsce. Gen. Józef Dowbor-Muśnicki został mianowany Naczelnym Wodzem Powstania.
„Odezwa Komisariatu NRL” informująca o przejęciu władzy w Wielkopolsce przez Naczelną Radę Ludową (fragment):
(…) Oręż polski, przelana krew polska dały nam władzę, którą ujęła silnie w swe ręce Naczelna Rada Ludowa. Niniejszym składamy w imieniu całego narodu hołd i dzięki dzielnemu żołnierzowi polskiemu, członkom Straży Ludowej, którzy swym męstwem i odwagą pomnożyli sławę oręża polskiego i wyzwolili naród polski spod jarzma niewoli. Opierając się na zaufaniu żołnierza i obywatela polskiego, Naczelna Rada Ludowa zdobytej władzy wydrzeć sobie nie pozwoli. Przedstawiciele jej to wypowiedzieli bawiącym w Poznaniu ministrom pruskim, którzy się z tym stanem rzeczy zgodzić musieli. Uporządkowanie nowych prawnych stosunków nie może nastąpić od razu, ale stanie się to niebawem. Odpowiadałoby uczuciom narodu, gdyby nasza ziemia złączyła się od razu z Macierzą – Ojczyzną. Rozum polityczny, względy na politykę wewnętrzną i zewnętrzną nakazują nam nie zrywać ostatnich nici łączących nas z Berlinem, lecz pozostawić ostateczne określenie granic Polski kongresowi pokojowemu (…)„.
„Kurier Poznański”, nr 5 z 8 I 1919 r.

9 stycznia 1919 – Naczelna Rada Ludowa oficjalnie ogłosiła swoją decyzję z 3 stycznia o przejęciu władzy, gdyż:
(…) Wypadki ostatnich dni wykazały, iż jedynie Naczelna Rada Ludowa w dzielnicy naszej faktycznie posiada możność zachowania ładu i porządku (…)„.
„Tygodnik Urzędowy Naczelnej Rady Ludowej”, nr l z 16 I 1919 r.
Jednocześnie rozpoczęła się polonizacja administracji, choć często z braku kadr musiano na dotychczasowych stanowiskach pozostawić Niemców – z wyjątkiem najbardziej zaciekłych hakatystów. Niemieckim landratom dodano polskich starostów. Zarządzenia landratów musiały uzyskać ich akceptację. Stopniowo przejęli od landratów wszystkie uprawnienia, wskutek czego urząd ten uległ likwidacji. 14 stycznia 1919 – Komisariat NRL skierował apel do Romana Dmowskiego, prosząc o pomoc w zawarciu rozejmu z Niemcami.

16 stycznia 1919 – W rządzie warszawskim Ignacego Paderewskiego dwóch Wielkopolan objęło teki ministerialne. Dr Józef Englich został ministrem skarbu, a dr Kazimierz Hącia ministrem przemysłu i handlu. Ukazał się pierwszy numer „Tygodnika Urzędowego Naczelnej Rady Ludowej”.

20 stycznia 1919 – Wobec zaostrzającej się sytuacji dyplomatycznej między Poznaniem a Berlinem, wydano zakaz przekazywania pieniędzy do banków znajdujących się poza linią frontu, a 25 stycznia został wstrzymany ruch towarowy między Wielkopolską a Rzeszą. Fakty te świadczyły o rwaniu się nici zależności od Berlina, której początkowo politycy poznańscy, mimo wybuchu powstania, że względów dyplomatycznych, nie zamierzali zrywać.

21 stycznia 1919 – Rozwój ofensywy dyplomatycznej Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej. Do Paryża przesłano pismo prostujące fałsze zawarte w nocie ministra spraw zagranicznych Rzeszy z 17 stycznia. Udowadniano, że to strona niemiecka, a nie powstańcy, stosują terror wobec ludności cywilnej. Wskazywano, że armia powstańcza może być przydatna w walce z rysującym się na wschodzie zagrożeniem bolszewickim, żądano przysłania do Polski misji alianckiej. Przekazano również wiele obszernych informacji do prasy zagranicznej na temat sytuacji w Wielkopolsce.

22 stycznia 1919 – Rada Najwyższa państw koalicyjnych postanowiła wysłać do Polski specjalną misję na czele z Josephem Noulensem.

25 stycznia 1919 – Ostatecznie zniesiono wszelkie przepisy pruskie ograniczające naukę języka polskiego w szkołach.

29 stycznia 1919 – Na posiedzeniu Rady Dziesięciu w Paryżu Roman Dmowski wygłosił obszerny referat, w którym uzasadniał prawo Polski do ziem zaboru pruskiego. Wykazując agresywny charakter polityki niemieckiej na wschodzie, oskarżył Niemcy o dwulicowość:
(…) W obecnej chwili Niemcy zachowają janusowe, podwójne oblicze. Na Zachodzie mówią o pokoju, a na Wschodzie przygotowują wojnę. Wojsko na froncie zachodnim uznaje swoją porażkę, ale oddziały które są na froncie wschodnim, marzą jeszcze o podbojach. Zdają sobie doskonale sprawę z tego, co utraciły na Zachodzie, ale chcą utrzymać i – jeśli to możliwe – pójść dalej na Wschód. (…)„.
„Sprawy polskie na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 r. Dokumenty i materiały” t ł, Warszawa 1965 s. 47.

2-5 lutego 1919 – Polsko-niemieckie rozmowy w Berlinie. Stronom nie udało się dojść do porozumienia politycznego. Niemcy postawili bardzo ciężkie warunki, żądając między innymi rozwiązania formacji powstańczych i zapłacenia za szkody powstałe w czasie walk, a ponadto uznanie suwerennych praw Niemiec na terenie Wielkopolski. Strona polska nie przyjęła tych warunków. Obydwie strony jednakże osiągnęły efekt propagandowy, demonstrując wobec konferencji pokojowej ugodowe nastawienie i gotowość do rozmów.

4-6 lutego 1919 – Rozmowy przedstawicieli rządu warszawskiego z Komisariatem NRL w Poznaniu w sprawie reprezentacji zaboru pruskiego w Sejmie Ustawodawczym. Zrezygnowano z pierwotnej koncepcji przeprowadzenia wyborów, gdyż obawiano się międzynarodowych reperkusji. Uznawano w ten sposób fakt, że Wielkopolska nadal jest formalnie częścią państwa niemieckiego. Aby zapewnić jednak wpływ przedstawicieli Poznańskiego na prace Sejmu Ustawodawczego ustalono, że tymczasowo dotychczasowi posłowie polscy do władz ustawodawczych państwa niemieckiego będą zasiadać w Sejmie Ustawodawczym.

7 lutego 1919 – Dekret Naczelnika Państwa o dopuszczeniu do udziału w obradach Sejmu RP dotychczasowych 16 polskich posłów do Reichstagu. Pierwotnie postulowano, że z terenu byłego zaboru pruskiego do Sejmu Ustawodawczego miało być wybranych 126 posłów.

11 lutego 1919 – Komisariat NRL wydał rozporządzenie rozwiązujące rady miejskie. Wybory do nowych rad miały odbyć się w terminie do 25 marca.

14-16 lutego 1919 – Rozmowy na temat przedłużenia układu rozejmowego z 11 listopada 1918 r. Niemcy były przeciwne objęciu układem również frontu powstańczego, jednak pod naciskiem, głównie francuskim, musiały zgodzić się na zawarcie rozejmu wzdłuż linii frontów w Wielkopolsce. Wbrew układowi rozejmowemu zatrzymały jednak w swych rękach niektóre miejscowości, jak np. Zbąszyń, Międzychód.

Po powstaniu – droga do zjednoczenia z państwem polskim

l marca 1919 – Do Poznania przybyła misja aliancka.

6 marca 1919 – Misja aliancka wysunęła postulat wysłania pomocy wojskowej z Poznania pod Lwów w celu walki z Ukraińcami. Gen. Dowbor-Muśnicki przystał na tę propozycję pod warunkiem, że misja międzysojusznicza złoży zapewnienie, iż zostanie utrzymany układ rozejmowy z Niemcami.

19 marca 1919 – Niemcy zerwali trwające od 7 marca rokowania w Poznaniu, a misja aliancka opuściła Wielkopolskę. Mimo fiaska rozmów składano uspokajające stronę polską oświadczenia. Noules stwierdził:
(…) Możecie być pewni, że gdyby Was jutro zaatakowano, wówczas armie koalicji stojące nad Renem zmusiłyby Niemców do wstrzymania się i kapitulacji. Bezpieczeństwo Polski jest zapewnione. (…)„.
Antoni Czubiński, Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Geneza, charakter, znaczenie. Poznań 1978, s. 400.

20 marca 1919 – Wydano rozporządzenie, na mocy którego został zniesiony germanizacyjny system dodatków służbowych (tzw. Ostmarkenzulage).

23 marca 1919 – W wyborach do Rady Miejskiej Poznania Polacy odnieśli zwycięstwo.

24 marca 1919 – Komisariat Naczelnej Rady Ludowej skierował do Rady Ministrów RP wniosek, aby dla dzielnicy pruskiej utworzyć odrębny organ administracji. Był on podyktowany dążeniem do zachowania odrębnych instytucji byłego zaboru pruskiego w niektórych dziedzinach, np. w samorządzie. Politycy poznańscy uważali, że przystosowanie struktury administracyjnej i gospodarczej
Wielkopolski do innych dzielnic kraju „byłoby krokiem wstecz” (Korfanty).
W Warszawie początkowo zmierzano do jak najszybszego przyłączenia ziem polskich zaboru pruskiego do państwa polskiego i ich unifikacji z pozostałymi regionami, jednak pod wpływem Paderewskiego w końcu zdecydowano, że Komisariat NRL sprawuje pełnię władzy aż do chwili ustalenia polskiej granicy zachodniej, a w przyszłości w całym byłym zaborze pruskim będzie istnieć odrębna władza.

5 kwietnia 1919 – Uchwała Sejmu Ustawodawczego o wyborze 42 posłów z Poznańskiego.

9 kwietnia 1919 – Na mocy zarządzenia Komisariatu NRL w przemyśle, górnictwie, hutnictwie i handlu wprowadzono 8-godzinny dzień pracy.

10 kwietnia 1919 – Na mocy rozporządzenia nakazano do końca kwietnia usunąć niemieckie napisy z dworców, gmachów urzędowych, nazw ulic. Niewykonanie zarządzenia miało podlegać karze grzywny do 10 tyś. marek i 2 lat więzienia. Wkrótce w „Tygodniku Urzędowym NRL” zaczęto publikować nazwy miejscowości w polskim brzmieniu.

16 kwietnia 1919 – Zarządzenie nakazujące obchodzić 3 maja jako święto państwowe.

7 maja 1919 – Została zainaugurowana działalność Uniwersytetu Poznańskiego początkowo jako Wszechnicy Piastowskiej.

15 maja 1919 – Wprowadzenie języka polskiego do administracji. Odtąd niemiecki mógł być stosowany jako język posiłkowy. W sądownictwie język niemiecki utrzymał się do 1920 roku. Stosunkowo późne wprowadzenie języka polskiego wynikało z braku dostatecznej liczby urzędników polskich.

25 maja 1919 – Ze względu na możliwość zagrożenia ofensywą niemiecką Armię Wielkopolską pod względem operacyjnym podporządkowano naczelnemu Dowództwu Wojska Polskiego przy zachowaniu jej organizacyjnej odrębności.

l czerwca 1919 – Na terenach wyzwolonych przez powstańców przeprowadzono wybory do Sejmu Ustawodawczego. Dokonano wyboru 42 posłów.

6 czerwca 1919 – Zarządzenie o stanie wyjątkowym na całym obszarze podlegającym Komisariatowi NRL. Władze cywilne podporządkowano wojskowym w pasie 20 km od linii frontu. Kilka dni później wprowadzono zarządzenie karne o zdradzie, które przewidywało karę śmierci za rozmyślne wspieranie wroga lub szkodzenie polskiej sile zbrojnej.

28 czerwca 1919 – Układ w Wersalu przyznał Wielkopolskę odrodzonemu państwu polskiemu. Komisariat NRL zniósł od l lipca 1919 granicę celną między Wielkopolską a byłym zaborem pruskim.

9 lipca 1919 – Zniesiono, z wyjątkiem strefy przyfrontowej, stan wyjątkowy.

10 lipca 1919 – Posiedzenie rządu RP, na którym rozpatrywano w obecności całego Komisariatu NRL formę ustrojową byłej dzielnicy pruskiej. W czasie dyskusji ugruntowało się przeświadczenie, że różnice są zbyt duże, aby można dokonać mechanicznego połączenia. Podjęto decyzję o utworzeniu Ministerstwa Byłej Dzielnicy Pruskiej. Stosowną ustawę w tej sprawie Sejm Ustawodawczy podjął l sierpnia 1919, a weszła ona w życie z dniem 12 sierpnia 1919. Funkcję ministra byłej dzielnicy pruskiej objął Władysław Seyda.

l sierpnia 1919 – Sejm Ustawodawczy uchwalił ustawę „O tymczasowej organizacji zarządu byłej dzielnicy pruskiej”, która określała proces stopniowego włączenia Wielkopolski w skład odrodzonego państwa polskiego.

19 sierpnia 1919 – Uchwała o likwidacji Naczelnej Rady Ludowej.

28 sierpnia 1919 – Rozkaz dzienny nr 216 Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego o włączeniu organizacyjnym Armii Wielkopolskiej w skład Wojska Polskiego. W Poznaniu utworzono Dowództwo Okręgu Korpusu VII.

6 listopada 1919 – Formalna likwidacja Komisariatu NRL.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

A GW-ienko na swój sposób celebruje powstanie, opłakując swojaków których nie chciano w powstańczych szeregach, no jakiez to smutne. Lepiej by sie GW-ienko zastanowiło z jakiegoz to powodu nikt ich nigdy nie chcial, przeganial, odsuwal. Ktos kto jest zdrowy psychicznie i ma krztynke rozumu pojmie w mig. No chyba ze psychopata, wtedy bedzie saczyl zale i zaliki jakiz to ten swiat okrutny, a my cacy, zywcem do nieba.

Nie podam linka bo sie zdenerwowalam, reklamy GW-ienku robic nie bede.

Pozdrawiam Drogich Czytelników…

Posted in historia, Polska | Otagowane: , , , , , | 14 Komentarzy »

09.09.2010 – Faszysci, terrorysci – narodowcy, patrioci…

Posted by zagrypiona w dniu 9 listopada 2010

Mnie już jakiś czas temu wena opuściła. Ciągłe pisanie o tym samym z czasem zaczyna doprowadzać do apatii i depresji, a w obliczu niemożności zmienienia czegokolwiek realnie w tym kraju, poczucia bezsensowności i nieuchronności zwycięstwa zła i niegodziwości. Jednakże w ostatnich dniach, zaczęła mnie na powrót krew zalewać, a to w związku z propagandą serwowana przez media głównego nurtu, związaną z Marszem Niepodległości 11 listopada który jak jestem poinformowana, ma na celu upamiętnienie odzyskania niepodległości i przypomnienia, ze o taka niepodległość Polska wciąż musi walczyć. Bo nie ma tak, że coś dane jest raz na zawsze. Zwłaszcza to co najcenniejsze… Trzeba pielęgnować i dbać o to jak np. o ogród albo dom. 😉

Zanim przejdę do rzeczy, powiem tylko, że chciałam uniknąć poruszania tego tematu, ale po prostu nie mogę. Manipulacje trzeba obnażać i o tym mówić. Inaczej takie czy nawet gorsze rzeczy będą przechodziły dzięki naszej ignorancji.

Na początek podaję linka do tematu na jednym z for, który obfituje w informacje (między innymi ładnie nam wymienia tych którzy są po przeciwnej stronie barykady i sprzeciwiają się marszowi, patriotyzmowi, które według nich to faszyzm). Link: temat forum o marszu.

A tu link do oficjalnej strony z informacjami o marszu: Marsz Niepodległości.

Jakkolwiek mogłam jeszcze zdzierżyć porównywanie patriotów, narodowców do faszystów, tak teraz przysłowiowa palka została przegięta: do listy określeń opisujących patriotów dołączył wyraz t e r r o r y s t a. Artykuł o którym mowa ukazał się tu: Kukiz i Korwin-Mikke ramię w ramię z terrorystami?. Gołym okiem widać ze sjest klecony naprędce, z przekłamaniami i manipulacjami bezczelnie wciskanymi czytelnikom.

Tuż przed rocznicą Nocy Kryształowej dotarły do nas ciekawe informacje. [od admina – pierwsza manipulacja, co ma Noc Kryształowa do obchodów dnia niepodległości  11. 11. w Polsce? Nie bardzo rozumiem.] Gwiazda polskiej sceny rockowej – Paweł Kukiz i kandydat na prezydenta Warszawy – Janusz Korwin-Mikke popierają „Marsz Niepodległości”. Ten drugi potwierdził na swoim blogu, że zamierza się na marszu stawić. Marsz wywołuje wiele kontrowersji m.i.n ze względu na osoby i grupy zapowiadające swój udział. Wśród nich ma być m.in. Combat 18 – zbrojne ramię organizacji Krew i Honor, uznawane za organizację terrorystyczną. [od admina – na oficjalnej stronie Marszu nie ma wzmianki o tych organizacjach. Poza tym manipulacja – tłumaczenie nazw organizacji na polski, aby zasugerować nieobeznanemu czytelnikowi, ze są to polskie organizacje narodowe, wiadomo owieczki w linki nie klikną – bo i po co, a tymczasem co się okazuje? Są to brytyjskie organizacje i ja absolutnie nie mam pojęcia co by takie organizacje miały na polskim Marszu 11.11. robić? Chyba, ze ktoś im zapłacił za ‚pokazanie się’ by Marsz ów zdyskredytować. Nie od dziś wiadomo, że PSYCHOPACI mieszają się w sprawy różnorakich dziedzin w rozmaitych krajach.]

„Postanowiłem wziąć udział w marszu zorganizowanym 11 listopada przez Młodzież Wszechpolską, NOP i inne organizacje narodowe” – ogłasza na blogu szef „Wolności i Praworządności”. Przyjdzie, mimo iż „prawica za dzień przywrócenia niepodległości Polski uznaje 7-X-1918, gdy Rada Regencyjna ogłosiła niepodległość – a nie dzień, gdy przekazała władzę jakiemuś podejrzanemu socjaliście! Przed wojną endecy by tych młodych za taki pomysł ostro zbesztali”.

Co więc skłoniło (oprócz okazji do spotkania się z elektoratem) kontrowersyjnego polityka do wzięcia udziału w marszu? Media. A dokładniej ich ataki na organizatorów i uczestników marszów.

Korwin-Mikke uznał więc, że jako polityk ma obowiązek stanąć w obronie oplutych i poniżanych.  [od admina – co do KM to nie wiem, ale każdemu Polakowi powinna chyba drgnąć w duchu ta strunka i włączyć się alarmowe światełko, ze jak plują i szczekają na patriotów to jest coś nie tak i ze trzeba jakoś zareagować, inne nacje jak są w ten sposób traktowane to podnoszą raban i na dodatek pół świata im przytakuje, wiec dlaczego nam miałoby nie być wolno dbać o swoje dobre imię i wolność?] W tym wypadku są to narodowcy (czyli oficjalni organizatorzy) oraz „krewni i znajomi królika” spod znaku swastyki i wilczego haku (symbol europejskich neonazistów, wywodzący się z SS), o których piszą media. [od admina – niestety autor nie podaje jakie media i jakie organizacje prócz 2 powyższych pochodzenia brytyjskiego, których jak mniemam oficjalni organizatorzy nie zapraszali. Nie wspomnę już, ze gdyby tak pogrzebać w tych tzw ‚krewnych i znajomych królika’ od swastyk i SS to można by zajść w całkiem ciekawe miejsce, no ale o tym nie wolno mówić – faszyści nie pozwalają.]

I tu docieramy do sedna sprawy, bo może Korwin-Mikke ma rację? Młodzież Wszechpolska i ONR są organizacjami legalnie działającymi w Polsce. Mimo odwoływania się do przedwojennych tradycji endeckich [od admina – no ale to chyba nie grzech odwoływać się do tradycji  endeckich?] i (przynajmniej w niektórych przypadkach) popierania m.in. zabójstwa Gabriela Narutowicza, patrzy się na nich przez pryzmat marginalnej grupy ekstremistów, jaką jest „Krew i Honor” (zapowiadającej swoją obecność). [od admina – no ale jak to jest, ze niby ta cala Krew i Honor, to jakaś organizacja fantom, ze nie można ich złapać ukarać, a ich strony są na serwerach amerykańskich, natomiast USA się nie kwapi  z tego co się orientuję, by ich przymknąć, wiec jak to jest, może w USA ich działalność jest jak najbardziej OK? Znaczy się USA popiera faszyzm? Antysemityzm?]

Bo przecież żaden z członków Młodzieży Wszechpolskiej nigdy nie używał pozdrowienia kojarzonego z III Rzeszą, lecz co najwyżej zamawiał alkohol dla siebie i gromadki kolegów. Dowodem na to, iż MW i reszta organizatorów jest poprawna politycznie są słowa wypowiedziane przed kilku laty przez jednego z ludzi Leszka Bubla. Podczas programu „Młodzież kontra…” powiedział on młodzieżówce Ligi Polskich Rodzin, iż „Jędrzej Giertych w grobie się przewraca, gdy widzi co jego wnuk robi. To my jesteśmy prawdziwą prawicą”. A to przecież wnuk Jędrzeja – sympatyczny Pan Roman – reaktywował Młodzież Wszechpolską.

Korwin-Mikke ma więc rację jednoznacznie opowiadając się po stronie opluwanych na marszach równości i manifestacjach patriotycznych, przez psychopatów spod znaku tęczowej wstążki, którzy ociekają nienawiścią i wrogością wobec każdej odmienności. [od admina – co do odmienności to nie, ale co do większości i owszem, wystarczy poczytać ich fora, blogi…] Miejmy nadzieję, że niedługo zaśpiewa nam o tym Paweł Kukiz, który również poparł marsz. Informacje o aprobacie znanego przeciwnika aborcji i sygnatariusza listu przeciwko organizacji Europride, przekazali na swojej stronie organizatorzy pochodu.

Czasy się zmieniają, ale niektórzy zawsze będą walczyli o wolność. Kiedyś obalali PRL – teraz spotykają się ponownie by walczyć o uciśnionych. Biednych chłopców, którzy tylko chcą pokoju i jedności. Na dowód przytoczymy fragment piosenki jednej z ulubionych kapel polskich narodowców (niestety, nie śpiewa w niej Paweł Kukiz) – zespołu Honor. Fragment odnosi się do przyjaciela wszystkich Polaków – Rudolfa Hessa, zastępcy Adolfa Hitlera, człowieka, który „zakończył życie człowiek za wolność, na którą czekał świat”. Jeśli o taką wolność chce walczyć Korwin-Mikke, to my z góry za nią dziękujemy. [od admina – i znowu manipulacja, nigdzie na stronie organizatorów marszu nie znalazłam jakichkolwiek powiązań z cytowanym przez autora artykulidła zespołem jak i z wyżej wspomnianymi organizacjami terrorystycznymi.]

Naczelny Politykier Kraju

źródło: Politykier.pl

Mi jest już po prostu brak słów. Wszystko jest ładnie pięknie jak w innych krajach, np. USA rozpamiętuje się daty historyczne, świętuje, lata z flagami. Świetnie jest gdy w imię idei narodowych w niektórych krajach morduje się niewinnych ludzi. Ale jak Polacy chcą U SIEBIE uczcić NARODOWE Święto Niepodległości zwykłym pokojowym marszem, to jest od razu faszyzm, nazizm, antysemityzm (a swoja droga skąd antysemityzm skoro w Polsce jest tylko 1000 czy iluś ‚semitow’?) terror i kto wie co jeszcze.

 

pozdrowienia dla Czytelników…

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , | 4 Komentarze »

27.09.2010 – Ja już sie powoli gubię…

Posted by zagrypiona w dniu 27 września 2010

Zaczynam się powoli gubić. Dzisiaj 3 rzeczy, które znalazłam w internecie.  Moim zdaniem połączone ze sobą. Pod rozwagę i ocenę każdemu indywidualnie w duszy ciszy.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

1. Dzieki uprzejmości jednego z Drogich mych Czytelników, otrzymałam namiar na pewien filmik, którego obejrzenie rekomendowałam może jakieś 2 miesiące temu. Kto wtedy nie obejrzał na PLANETE – teraz jest okazja obejrzeć. Polecam:

Książki zwane „stalagami”, których tematem był Holokaust i pornografia, pojawiły się w Izraelu w latach 60-tych XX wieku i szybko zyskały wielką popularność.

Ich fabuła powtarza się i dotyczy zawsze tego samego tematu. Rzecz dzieje się podczas II wojny światowej, a bohaterami są amerykańscy lub brytyjscy żołnierze, którzy dostali się do niemieckiej niewoli. W stalagu, w którym ich umieszczono, rolę strażników pełnią sadystyczne esesmanki, gwałcące i torturujące więźniów. Zwykle pod koniec bohater uwalnia się i mści na nich, gwałcąc je i mordując. W rzeczywistości jednak przez cały czas odczuwa do nich wielki pociąg seksualny.

W kolejnych wydaniach pojawiały się inne wariacje, ale zawsze dotyczące wykorzystywania seksualnego więźniów przez nazistowskich oprawców. W latach 60-tych książki te, sprzedawane na dworcu autobusowym w Tel Awiwie, czytali wszyscy. Oficjalnie były to przekłady autorów amerykańskich, opowiadających o swych doświadczeniach z niemieckich obozów. Powstawały jednak w Izraelu, a jedynie ilustracje pochodziły z amerykańskich magazynów. Izraelscy autorzy ukrywali się pod angielsko brzmiącymi pseudonimami i pisali tak, by tekst wyglądał jak tłumaczenie.

W 1961 roku rozpoczął się w Jerozolimie proces Adolfa Eichmanna. Według wielu właśnie to wydarzenie spowodowało, że „stalagi” zdobyły taką popularność. Do tamtego czasu niewiele mówiło się w Izraelu o Holokauście, a Zagłada Żydów podczas II wojny światowej była tu niemal tematem tabu. W latach 50-tych ocaleni z Holokaustu przybyli do nowo powstałego państwa, ale chociaż stanowili połowę jego populacji, ich historia pozostawała tajemnicą. Dopiero proces Eichmanna odsłonił wiele faktów, o których przez lata nie wspominano i dopuścił do głosu byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Pierwszym autorem, który pisał o Oświęcimiu po hebrajsku był Yehiel Feiner-Dinur. Pod pseudonimem Kacetnik jako jedyny w latach 50-tych opowiadał w swych książkach o Zagładzie. [od admina – no ale dlaczego pod pseudonimem?] Dopiero podczas procesu Eichmanna, w którym zeznawał jako świadek, ujawniono jego tożsamość. Według znawców literatura Kacetnika oraz proces Eichmanna dały początek pornograficznych „stalagów”. Dwa lata po pierwszym wydaniu na skutek skarg rodziców, a przede wszystkim ofiar Holokaustu, odbył się proces sądowy, w wyniku którego zakazano wydawania książek z tego gatunku.

Jak to obejrzałam, to byłam w szoku.

No ale co z tego wszystkiego wynika? Czyżby przypadkiem stalagi nie były zapoczątkowaniem pornografii pełnej przemocy, która króluje do dziś, zapoczątkowaniem przeinaczania historii, zapoczątkowaniem tworzenia mitu, indoktrynacji kolejnych pokoleń Izraelczyków?

W jednej z części dokumentu okazuje się, ze podobno autorem stalagów był działacz radykalnej lewicy pracujący przy wydawaniu pierwszego pisma pornograficznego w Izraelu. Później pojawia się watek prawdziwego autora, na wstępie następuje jednak usprawiedliwiająca bajeczka o ciężkim dzieciństwie itd. Kolejni autorzy wprowadzają do stalagów kanibalizm i kazirodztwo…

Resztę niech sobie Czytelnik Drogi dośpiewa sam i obejrzy pozostałe części dokumentu dostępne tu:  T U .

Na szczęście w dokumencie wypowiadają się też Izraelici posiadający kręgosłup moralny  we właściwym miejscu, tez zastanawiający się jaki cel ma tego typu literatura, broniący ocalałych z Holokaustu, którym tego typu książki czynią dodatkowa krzywdę a i same cierpienia sprowadzają do jakiegoś karykaturalnego poziomu, gdzie dewiant może nad ich niedola ulżyć sobie jeśli chodzi o jego niezdrowe popędy seksualne. Niektórzy z wypowiadających się historyków i znawców literatury wspominają o ‚handlarzach Holokaustem’, i kto wie czy to nie jest sedno problemu. Pomijając już właściwości indoktrynujące tego typu książek (stalagów, wspomnień z obozów – co do Kacetnika padają w dokumencie pytania, skąd on wiedział takie szczegóły z domu publicznego w Oświęcimiu?)…

Tak czy inaczej, wyraźnie widać zarysowujące się dwie grupy w dokumencie: środowisko związane z twórcami, zarabiającymi na nich, lubującymi się w stalagach ludźmi którzy z obozami mieli niewiele wspólnego (przez wypowiedzi autorów nieustannie przebija się kwestia zarobku na pisaniu tych tekstów) oraz grupa ocalałych i ich rodzin, którzy znali realia obozów i którzy uważają ze tego typu książki wypaczają problem zagłady.

Ciekawy też jest fakt, iż w pierwszej grupie znajdują się tylko mężczyźni, w drugiej głównie kobiety. Pewnie przypadek, ale…

Kto się TĄ tematyką interesuje od razu zauważy podział i doniesie do tego co pisane jest tu i ówdzie. Problem jak zwykle generuje garstka…

Cytaty z filmu:

Połączenie napięcia seksualnego, emocjonalnego i wojny niesie ze sobą bardzo silny ładunek seksualny. To sprawia ze pragniesz tam być…

W takim obozie mógłbym być do końca wojny. [od admina – czy w ten sposób marzy i zaspokaja swe seksualne potrzeby prawdziwa OFIARA tragedii takiej jak ta z IIWŚ?]

Nie jestem zboczeńcem. Jestem Izraelczykiem, który czerpie przyjemność z życia. [od admina – no cóż, naziści tez byli tylko nazistami wcielającymi w życie plany tych tam co ciągną za sznurki, i pewnie nie bez życiowej przyjemności – aj waj]

Naziści mogli torturować go jak im się podobało. Mogli robić wszystko. Byli panami świata. [od admina – zdrowy moralnie człowiek nazwałby ich zbrodniarzami, a nie panami świata]

A… No i nie można usprawiedliwiać tego typu dewiacyjnej fascynacji przemocą, jakimś wyparciem czy innymi pierdołami pseudopsychologicznymi. Autorami książek były osoby NIE mające doświadczeń obozowych. Wiec co niby wypierają? Poza tym, gdyby tak było, tego typu literatura królowałaby tez w Polsce i wszelkich innych miejscach na świecie gdzie doszło do zbrodni. Ba, ofiary gwałtów kochałyby swoich oprawców, fascynowałyby się ich mocą, a jednak tak się nie dzieje… Zresztą, mechanizmowi wyparcia przeczy reakcja OCALAŁYCH, ich rodzin – a potem decyzja sądu o zdelegalizowaniu stalagów.

Zboczenie jest zboczeniem, zło jest złem, i tak trzeba je nazywać i jako takie tępić a nie szukać głupawych pseudonaukowych usprawiedliwień.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

2. Rzecz która wiąże się w pewnym sensie z powyższym.
http://palestyna.wordpress.com/2010/09/01/izraelscy-neonazisci/

Zapewne każdy pamięta „Fanatyka” – film o młodym Amerykaninie żydowskiego pochodzenia, dla którego przystąpienie do neonazistowskiej subkultury było wyrazem buntu przeciwko własnemu dziedzictwu. A gdyby zebrać całą grupę takich młodych zbuntowanych Izraelitów, do tego w samym sercu Ziemi Obiecanej? Nie trzeba kręcić filmu, życie samo już napisało scenariusz.

Patrol 35 to zbuntowana młodzież, która ewidentnie poszła na całość w sztuce kontestowania miejscowych norm społecznych, otaczając kultem oprawców swoich dziadków. Organizacja o nazwie jakby rodem z japońskiego komiksu jest najprawdziwszą w świecie grupą neonazistów działającą w… Izraelu. Składa się – naturalnie – z samych obywateli tego kraju, do tego legitymujących się autentycznym pochodzeniem żydowskim.

W 2008 roku ośmiu członków grupy Patrol 35 – imigrantów z byłego ZSRR pochodzenia żydowskiego w wieku od 16 do 19 lat, którzy osiedlili się w Izraelu korzystając z Prawa Powrotu – zostało aresztowanych i postawionych przed sądem w Tel Awiwie za napastowanie gejów, narkomanów, chasydów, nielegalnie pracujących cudzoziemców, szczególnie gorliwych praktyków judaizmu oraz bezczeszczenie synagog malunkami swastyk.

Sprawa wywołała poruszenie w całym Izraelu, a w otrząśnięciu się z szoku z pewnością nie pomógł fakt, iż jeden ze skazanych okazał się wnukiem więźnia ocalałego z Holokaustu. Wnuczek i jego koledzy uzbrojeni w broń palną, materiały wybuchowe, noże i portrety Adolfa Hitlera, swoje wyczyny upamiętniali nagraniami video, które posłużyły policji jako materiał dowodowy w sprawie.

Sprawcy muszą odsiedzieć w więzieniu od roku do kilku lat. Przywódca i założyciel szajki, Erik Bonite alias Eli Nazista, dostał wyrok 7 lat pozbawienia wolności. Jako zwolennik doktryny Hitlera i jednocześnie osobnik świadomy własnych etnicznych korzeni, okazał się konsekwentny do bólu w swojej skądinąd trudnej do pogodzenia postawie – „nie chcę być ojcem żadnego śmiecia, który miałby w żyłach chociaż promil żydowskiej krwi” [od admina – zwracanie uwagi pospołu na ‚krew’, ‚geny’, ‚kolor skóry’ jest odwracaniem uwagi tegoż pospołu od indoktrynacji i wychowania, które powoduje tego typu haniebne, pełne uprzedzeń i nienawiści zachowania] – wyznał szczerze i prosto z mostu.

Maciej Wietrzyński
wiadomosci24.pl

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

3. I całkiem podobna historia z naszego własnego podwórka z ostatnich dni:

Warszawscy neonazisci odkrywają żydowskie korzenie

Głównym materiałem na stronie internetowej telewizji CNN w sobotę była historia warszawskich skinheadów, którzy odkryli swoje żydowskie korzenie. Dziś uczą się i modlą w Synagodze Nożyków.

CNN opowiada historię dwójki warszawiaków: Oli i Pawła, którzy przed laty byli związani z ruchem neonazistowskim. – Byłem w 100 proc. skinheadem. Wierzyłem w „Białą Siłę” i że Polska jest tylko dla Polaków – opowiada Paweł. [od admina – jaki absurd. Czysty rasizm. Jakieś skrajne nacjonalistyczne poglądy oparte na ‚kolorkach’ to nie może być nic innego niż prowokacja i zła wola inteligentnego człowieka kolaca w oczy. TO NIE KOLOR ŚWIADCZY O JAKOŚCI – ale TRADYCJA i WYCHOWANIE w takich czy innych wartościach albo ich braku.]

Pierwsza na ślad swoich żydowskich korzeni trafiła jego dziewczyna Ola. Z dzieciństwa pamiętała rozmowę z matką, w której tamta wspomniała o możliwym żydowskim pochodzeniu rodziny.  [od admina – a mimo to była skinheadka? Co za perwersja…] Potwierdzenie tych słów Ola znalazła w bogatym archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego. Co więcej, trafiła tam też na ślady takich samych korzeni Pawła. [od admina – i co, byle skinhead może sobie buszować po takim archiwum, czy tylko skinhead z korzeniami?]

Dziś Ola i Paweł są aktywnym członkami żydowskiej wspólnoty w Warszawie. Ona pracuje w kuchni w Synagodze, on studiuje tajniki uboju zwierząt w zgodzie z zasadami koszerności. [od admina – wzruszające, ze skinheadów stali się przykładnymi żydami. Z tego może wynikać tylko jedno – nie byli pewni swej wcześniejszej roli, albo pełnili ją z jakiś innych sobie znanych pobudek. Jest jeszcze trzecia opcja – choroba umysłowa zwana psychopatią.]

W materiale filmowym CNN wypowiada się m.in. rabin Michael Schudrich, widać warszawskie tramwaje i ulicę Próżną.

Ja do teraz nie bardzo rozumiem wymowy i wniosków płynących z tego jakże obszernego doniesienia prasowego. ale oto co mi się nasuwa:

1. ‚Polscy skinheadzi’ to antysemici, o ile oczywiscie nie przejdą na judaizm i nie staną się idealnymi przykładami do naśladowania dla reszty żydów. Nie widzę w artykule słowa krytyki wobec ich wcześniejszej działalności dlatego zakładam, ze według GW jest OK być rasistą z założeniem jak powyżej, ze się zmieni poglądy o 180 stopni. A i o ile nie wykryją sobie  w życiorysie korzonków. Tak wiec drodzy rasiści, poszperajcie w archiwach, zrobicie przysługę Polsce gdy wreszcie jasno opowiecie się po którejś ze stron. Po co stwarzać pozory i udawać, po co tak sie katować. Przecież to nie wstyd być takiego czy innego wyznania czy pochodzenia. 😉

2. Trzeba uważać na rasistów. Ci co najgłośniej krzyczą, sklecić logicznej wypowiedzi krytycznej nie potrafią (natomiast sporo o genetyce i kolorach maja do powiedzenia i na tym opiera sie ich nienawiść) to pewnie tacy podstawiency, wilki w owczej skórze jak ci powyżej. Na takich trza uważać. No i może od razu odsyłać ich do tych archiwów co by Polakom nie bruździli i czarnego PR-u nie tworzyli.

A swoja droga, gdyby ‚biali’ rzekomo byli tacy mądrzy, to nie kupowaliby tej całej propagandy, która nas otacza.  I nie dawaliby się robić w przysłowiowego balona na każdym kroku. Słowem, nie trzeba by było strzępić klawiatury celem edukacji owiec (a jakże białych – a głupich).

——

No i to tyle Z mojej strony. Pozdrawiam Drogich Czytelników, stałych i nowych.

Posted in historia, kompleks j, książki, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 41 Komentarzy »

13.09.2010 – Blogowy magielek

Posted by zagrypiona w dniu 13 września 2010

Miałam takie postanowienie, że nie będę pisać o tym co się dzieje na ‚innych’ blogach, bo szkoda czasu i generalnie niczemu dobremu nie służy roztrząsanie sporów między blogowiczami/czytelnikami, ale dziś nie mogę się powstrzymać. Tak, chodzi tym razem o szerokie spektrum kwestii, począwszy od wykluczonych.info, poprzez skasowaną judeopolonie.wordpress.com, a skończywszy na bluzgach w komentarzach na miziaforum.wordpress.com.

Nim zacznę. Kto zainteresowany kopią tekstów z judeopolonii.wordpress.com – proszę się zgłaszać w komentarzach tu:
http://7777777blog.wordpress.com/2010/09/12/oto-cytaty-wpisow-ktore-sa-prawda-i-dlatego-sa-usuwane-z-internetu/

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Wykluczeni. Już o tym portalu informowałam. Tych którzy jeszcze nie wiedzą o powstaniu zbiorczego portalu blogów patriotyczno/informacyjnych zapraszam TU. Pomysł na wykluczonych pojawił się już dość dawno. Po tym, jak  na przełomie maja i czerwca, miarka się przebrała (miarka przebrała się, chamstwo na forach zaczęło przybierać monstrualne rozmiary) wynikiem czego – i paru innych powodów – blog grypa666 zamknął komentarze. Tak sobie myślę, że w sumie i słusznie. Powstało potem kilka nowych blogów tzw. ‚sierocińców’ po grypie. NIEKTÓRZY uważają określanie ich mianem ‚sierocińce’ za obraźliwe. Cóż szukającemu dziury w całym możliwe, że może się to tak jawić, każdy sposób w końcu jest dobry dla desperatów chcących zasiać niezgodę między grypa666 a ‚sierocińcami’. Mnie to jednak nie obraża. Obraża mnie chamstwo, fanatyzm, zacietrzewienie i ciągłe mącenie. Stworzyłam ten blog bo czułam pustkę po maglowni z grypy, wielokrotnie przyzwoici Drodzy Czytelnicy podawali tam ciekawe informacje i tego mi właśnie brakowało. Mi pasuje nazwa ‚sierociniec’.  Trza mieć troszkę dystansu do siebie. Ja myślę, że taki dystans mam i zdrowe podejście do oceny tego co mnie faktycznie obraza bądź nie.
Wracając do tematu, to właśnie wtedy powstał pomysł konsolidacji blogów. A zaczęło się to mejlowo, niejaki MarcinZ i ktoś jeszcze (proszę wybaczyć, że nie pamiętam z imienia, a nie chcę czegoś pokręcić) zaoferowali pomoc w prowadzeniu mego bloga. A że to nie wypaliło, to zaraz pojawił się pomysł konkretnej konsolidacji na oddzielnej stronie internetowej (jako wzór miała służyć strona WYBORY 2010, patrz: zbiór linków po prawej). No ale, wiadomo jak to w życiu najpierw jest pomysł, potem dyskusja, no i stajemy w obliczu braku czasu. Dlatego wykluczeni pojawili się dopiero jakiś tydzień czy dwa temu.

No ale w czym problem? Niejaki Z., po tym jak nie został umieszczony na wykluczonych (moim zdaniem admini tamtejsi słusznie postąpili, z wielu różnych powodów), stwierdził, że wykluczeni powstali po tym, jak on rzucił hasło ‚stwórzmy 1000 patriotycznych blogów‚. Ach ci podli wykluczeńcy, tak mu okrutnie podebrali pomysł. 😉 A poważnie mówiąc, nie wiem co jedno ma z drugim: wykluczeni nie tworzą żadnych nowych blogów. Wykluczeni to portal na którym są wszystkie ważne linki ‚pod ręką’. Natomiast pan Z. nawoływał do powstawania nowych blogów. Więc o co chodzi? Gdzie leży konflikt interesów? W jaki sposób powstanie wykluczonych koliduje z tworzeniem nowych blogów?  Nie bardzo rozumiem. Jedyny powód jaki przychodzi mi na myśl, to zwyczajnie robienie szumu, tzw. trollowanie, w końcu od czasu do czasu trzeba się troszkę pożalić na blogu, stałych swych fanów wziąć na litość. Nie omieszkam przy tej okazji nadmienić, że wyżej wspomniany Z. na jednej z witryn która już nie istnieje, raczył pożalić się pod złym adresem, że nie ma go na wykluczonych. Ja się dziwię… Na co dzień bluzgać na grypę,  maruchę, mizię, sierocińce i wielu innych (wiadomo, wszyscy oni śpiochy i agenci, młodzieżówka PO, zwolennicy tuska i komora) a potem płakać, że się nie jest pośród nich wymienionym? Coś tu zgrzyta. Coś tu nie pasuje.

Strona ta jest chyba wciąż w budowie z uwagi na nieustabilizowany jeszcze skład wykluczonych. No bo jak zwykle w takiej sytuacji moi rodacy (jak mniemam), bracia/siostry Polacy, muszą się pożreć. Jedni o to, że ich nie ma wymienionych na liście. Drudzy o to, że są bo przecież być na jednym portalu z tymi co krytykują PiS to obraza. Więc kiedy zostają z listy usunięci, łażą i biadolą, tworząc swój martyrologiczny mit, który sobie nazwali: wykluczeni z wykluczonych. TO JEST NORMALNIE CYRK JAKIŚ POLSKI. I PRZEZ TO, PRZEZ TAKIE ZACHOWANIE W TYM KRAJU JEST TAK ŹLE. POŻREĆ SIĘ O BYLE G**** JAK DZIECI W PIASKOWNICY. Ja nie wiem, pozapominali już, że sami na własne życzenie się odcięli od środowisk pogrypowych, w tym ndb2010, który sam stwierdził, że nie chce mieć nic wspólnego, więc ja nie rozumiem dlaczego chodzą i biadolą, że NAWET ndb2010 został usunięty. Gdyby go na siłę zatrzymano, to by lamenty były żeby zdjąć bo sobie nie życzy. A już w ogóle na tej podstawie snucie wniosków, że pogrypowicze i wykluczeni nie chcą śledztwa w sprawie smoleńskiej to już szczyt szczytów. Ja nie wiem skąd się tacy „Polacy” pośród nas biorą, o tak złej woli i takim zacietrzewieniu.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Judeopolonia.wordpress.com. Tak sobie wczoraj ‚przeleciałam’ po pozostałościach tego bloga na Googlach. I tak się troszkę dziwię. Prosta kobieta z ludu jestem, siłą odciągana od garków i równą siłą sadzana przed kompem, w dodatku mlodą – więc głupiutką jeszcze. Staram się zrozumieć mym prostym umysłem rzeczywistość internetowo/realną… Więc  poszło o jakiś list, jakiegoś stowarzyszenia (szczegóły na grypie666, jest tam też link do tekstu, mi teraz takie detale nie są potrzebne do przedstawienia sprawy), LIST NIE BĘDĄCY AUTORSTWA WŁAŚCICIELA BLOGA, list skopiowany i wklejony przez wspomnianego właściciela. Zadziwia mnie to i doprawdy nie rozumiem dlaczego ten pozew wiadomego otwartego stowarzyszenia, nie był złożony przeciw autorom listu. To już nie można kopiuj/wklej – w tym kraju robić?

Inna rzecz. Ten blog pełen jest (był) różnych różnistych rzeczy podobnej treści – a nawet ostrzejszych w wymowie. Co więcej, również skopiowanych i wklejonych z innych blogów/książek – chyba legalnie wydanych. Te do dziś wiszą sobie spokojnie. Chociaż kto wie, może i te miejsca które je publikują, pójdą na odstrzał?

Jedyne co mogło razić ZAINTERESOWANYCH, na blogu to może te karykaturalne obrazki (chociaz te, także nie były- jak mniemam – autorstwa admina bloga)? Nie wiem. Albo po prostu miarka się przebrała, zbyt wiele niewygodnych faktów zaczęło się pojawiać. Po dr Ratajczaku i teraz po skasowaniu tego bloga, jakoś mnie to nie dziwi. Tylko na co sprawcy liczą? Na skuteczne zastraszenie, zakneblowanie blogerów? Na to, że nagle każdy w popłochu będzie kasował zawieszone na witrynach teksty? No litości. Tak postępują desperaci bardzo niepewni swej pozycji, którym nic innego nie pozostało jak fizyczne eliminowanie swych oponentów – zamiast otwartej pokojowej dyskusji i wspólnego rozwiazywania problemów: jak równy z równym. Ja już nie wspomnę, że takie zachowanie to woda na młyn tych tam anty-… Kolejny dowód na to, że mają rację? To może o to chodzi? O to by nieustannie kreować sztuczne podziały, konflikty, dawać dowody na anty-, by ośmieszyć prawdę w nich zawartą… W końcu i, na kreowaniu się jako ofiara, której nie wiedzieć czemu, cały świat nie trawi, też można wiele ugrać.

W każdym razie, blog został skasowany przez autora, co może dziwić i rodzić pole do spiskowych domysłów w przepastnej blogosferze (wspominam o nich niżej). W istocie jest to na pierwszy rzut oka dziwne, chociaż ja rozumiem, że autor mógł w popłochu bloga skasować, bo nie wiadomo jakie tam były naciski na niego itd. No każdy sobie chyba wyobraża jak to jest i może oczami wyobraźni postawić się w sytuacji właściciela takiego bloga.

No ale do rzeczy. Niestety, ale rzecz znowu dotyczy Z. U niego na blogu powstała teoria, że blog judeopolonia.wordpress.com miał służyć uczynieniu Polaków walczących z antypolonizmem i NWO – antysemitami. Co za tym idzie, ośmieszeniem całego ruchu patriotycznego. No dobrze, mamy wolność słowa, i człowiek ten latający ze skamieniałością przedstawiającą dziecko reptyliana – co ani trochę nie ośmiesza ruchów patriotycznych, ma prawo do głoszenia takich a nie innych opinii, ale na Boga, źdźbło w oku brata widzisz, ale belki w swoim ni chuchu…  Czas może pogodzić się z tym, że jedni nazywają rzeczy po imieniu. Nie rozumiem też  czemu Z. tak obstaje przy tym antysemityzmie – powtarza jakby mu płacili za ilość wstukań tego słowa w klawiaturę – koniecznie w kontekście słowa wykluczeni, zupełnie pomijając fakt, że raczej chodzi o antysyjonizm. No ale czego tam się spodziewać po takim, który wierzy w demony, anunaków, jaszczury, który pieczołowicie zbiera stare jakieś komentarze innych forumowiczów, i które przy okazji wywleka, żeby kogoś postawić w złym świetle, gdy jemu samemu brakuje argumentów – najlepiej jakieś antypisowskie wypowiedzi,  albo sugerowanie, że dany oponent ma tzw. ‚korzenie’. Jednym słowem – posiada swego rodzaju teczki na potencjalnych oponentów, skąd my znamy takie metody?).

No więc wg wyżej wspomnianego Z. właściciel judeopolonii.wordpress.com to agent, który wrobił nas wszystkich w antysemityzm (kopiując/wklejając teksty z naszych blogów i stron, niekiedy takze z prasy głównego nurtu, żeby było śmieszniej). Co warte odnotowania, tego typu tezę lansuje się tylko u niego na blogu. Daje do myślenia. Nieprawdaż? A cały ten ‚antysemityzm’ bierze się z żalu, że wykluczeni, raczej nie popierają PiSu (nie popieraja też PO – a postulują generalną wymianę kadrową u władz). Z tego też niedługo niebawem wyniknie, że wszyscy którzy nie należą do zwolenników PO, a którzy dodatkowo mają czelność krytykować PiS (czyli właśnie wykluczeni) to antysemici. W dodatku agenci opłacani przez nie wiadomo kogo. Już się w tym wszystkim szczerze mówiąc gubię. Nie wiem kto miałby nam niby płacić. Może reptylianie? Wszystkie spiski w Polsce, a kto wie czy i nie na świecie, są po to, żeby odsunąć PiS od władz. To wiadomo!

Sam Z. za antysemitę się nie uważa, a jednak, każdego kto się z jego zdaniem nie zgadza, prześwietla po jakichś archiwach rodowodowych (skąd takie zamiłowanie?) i szuka ‚korzeni’. No pewnie nie dość, że wszyscy jesteśmy zwolennikami PO, że płacą nam reptylianie za klepanie na klawiaturze, to jeszcze wszyscy mamy ‚korzenie.’ No niesłychane. Przykład Z. to jest właśnie antysemityzm w czystej postaci – szukanie ‚korzeni’, i publikowanie ewentualnych wyników jako coś negatywnego, co miałoby oponenta zdyskredytować w oczach publiki – bez względu na to co czyni i co kto mówi  wytykanie mu, że jest Żydem. Nawet jeśli to i co z tego, skoro ma głowę na karku? To tak jakby Z. zakładał że każda osoba pochodzenia żydowskiego knuje i spiskuje za plecami innych. No litości! To właśnie jest antysemityzm, klasyczny przypadek. Ludzi się ocenia po czynach po tym z kim przystają, po ich opiniach ewentualnie, a nie po rodowodzie!

Jak komuś się nudzi i ma mocne nerwy, to pod tym tekstem jest cała dyskusja: http://zenobiusz.wordpress.com/2010/09/08/czy-istnieje-spiskowa-teoria-dziejow/… Ja to się też trochę dziwię, że niektórzy wdają się w dyskusję z takim. Przecież to nie ma sensu. Para idzie w gwizdek. I TAKIM o to właśnie chodzi, by kanalizować emocje nie tam gdzie trzeba i odwracać uwagę. Nie ma sensu po prostu. Takich trzeba ignorować, niech piszą dla swojej publiki i tyle. Choćby nawet tłukli się do drzwi i płakali, trzeba ignorować.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Bluzgi i ochlejstwo u Mizi. Ostatnio naprawdę niewyszukane zwroty można tam przeczytać. Wiadomo, jego sprawa co tam w komentarzach sobie wypisuje itd., ale jednocześnie będąc uwzględnionym na wykluczonych, może być (i jest) coraz częściej wskazywany jako psujący opinie. Ja tam oczywiscie rozumiem, że można sobie wypić, zakląć raz czy drugi, ale… Kto bywa u Mizi ostatnimi czasy ten wie co i jak… Nie moja to rzecz, ale wykluczeni raczej nie powinni odstraszać publiki, co Mizia czyni. No bo przecież, gdyby ktoś chciał bluzgi czytać, to otworzyłby onet, czy inną GW i tam się upajał bogactwem rynsztokowego słownika.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

PS. Jeszcze do tych, którzy uważają się za patriotów. Nie żebym się czepiała, ale jak się jest patriotą, to ortografia polska obowiązuje. A już kwiatki w stylu: ‚umię’, ‚rozumię’, ‚w ogule’ czy ‚jesteś antysemitom’ – nie przystoją. Żeby nie było, że chodzę i sprawdzam jak kto pisze, nic z tych rzeczy, po prostu trafiło mi się przypadkiem i aż zakłuło w oczy – zdaje się na jednym z for.

Posted in antypolonizm, historia, kompleks j, Polska | Otagowane: , , , | 40 Komentarzy »

21.07.2010 – Oko Moskwy, HAARP i inne tego typu wynalazki.

Posted by zagrypiona w dniu 21 lipca 2010

A więc nic nowego na tej ziemi…

Na Oko Moskwy natrafiłam kooopę lat temu, w czasach kiedy interesowały mnie dziwne opuszczone  miejsca i budynki przemysłowe, szpitalne… Ostatnio jednak jakoś mi tak powróciła ta konstrukcja na myśl. Postanowiłam więc się z Drogimi Czytelnikami podzielić tym co znalazłam w internecie. Podaję jako ciekawostkę raczej, niż jako coś 100% pewnego, bowiem wokół tej konstrukcji krąży wiele teorii – to zaś dzięki milczeniu władz. Gdy władza milczy – rodzą się domysły – i to nam tylko w tej chwili pozostaje. Jedynym źródłem informacji na temat obiektu są ludzie podający się za byłych pracowników, artykuły na temat pisane przez Oleksandra Lalaka, oraz śmiałkowie którzy się tam wybrali (w pewien sposób w niektórych kręgach podróże do Czarnobyla są w modzie…) Faktem niepodważalnym jest, że konstrukcja istnieje, i budowa jej do najtańszych nie należała – mówi się o 1.5 miliarda dolarów.

Lokalizacja Oka Moskwy:

Prypeć, Czarnobyl – a po środku w lesie, stalowa konstrukcja.

Oko Moskwy to stalowa konstrukcja o oznaczeniu RŁU-1, znajdująca się kilka kilometrów  od elektrowni w Czarnobylu, zamknięta wraz z nią w Martwej Strefie – stąd nie za bardzo dostępna dla osób postronnych. Oko Moskwy stanowiło element sieci nadajników i odbiorników radzieckich znanych pod oficjalną nazwą DUGA (w Czarnobylu były główne instalacje projektu – można domniemywać, że elektrownia w niedalekim otoczeniu służyła m.in. zasilaniu tak ogromnego urządzenia, którego masa wynosiła 13.000 – 14.000 ton). Inną nazwą projektu, potoczną jest Russian Woodpecker (Rosyjski Dzięcioł), nadany mu przez  krótkofalowców z powodu dźwięku, rytmicznego, przypominającego stukającego w drewno dzięcioła. Sygnał urządzenia miał za zadanie zakłócanie niepożądanych przekazów i wykrywanie pocisków balistycznych z głowicami atomowymi, lecących ku Związkowi Radzieckiemu. W niedalekiej odległości od Oka Moskwy znajduje się też obiekt uznawany za baterie rakiet z wyrzutniami, które miały za zadanie taki namierzony pocisk zniszczyć (ciekawe gdzie miałby spaść? może na Polskę? – okrągły obiekt widoczny w google maps ok. 2 km od anteny) Obsługa tego obiektu wymagała 1000 osób, które zamieszkiwały w specjalnie dla nich zbudowanym miasteczku nieopodal zwanym Kurczatow oraz Lubecz-1.
Za czasów ZSRR, obiekt ten miał status ‚ściśle tajny’, a nieuprawnione wejście na jego teren miało być karane śmiercią. Niektóre z obiektów całego systemu były chronione przez jednostki specnazu – dotyczy to części nadawczych. Wokół anteny zamknięto obszar w promieniu 5km, a na mapach sztabowych oznaczono jako ‚obóz pionierski’.

Co do przeznaczenia tej potężnej konstrukcji (składającej się z większej: 138m oraz mniejszej: 85m części) krąży wiele teorii, najbardziej prawdopodobnymi są poniższe:
– obiekt stanowił element radzieckiej tarczy antyrakietowej – był w stanie nasłuchiwać obszar w promieniu 3000 km, stąd nazywany pozahoryzontowym kompleksem radiolokacyjnym. Nasłuchowi służyła wyższa część obiektu.
– mniejszy: obiekt nadawczy – według niektórych, miał służyć nie tylko nadawaniu sygnałów mających odbić się od potencjalnych pocisków. Niektóre sygnały nadawane przez antenę sklasyfikowano jako zakłócające pracę mózgu człowieka (powodujące depresje, bezczynność, otępienie, spowolnienie procesów myślowych) – a więc owa antena mogla być jakimś prototypem broni psychotronicznej.
– ten typ elektrowni atomowej, która była w Czarnobylu – jak podaje wikipedia – był narzędziem w sowieckim  programie budowy reaktorów służących do produkcji plutonu do celów militarnych.

Teorie… Spiskowe, albo i nie:
– niektórzy ludzie zajmujący się problemem katastrofy w Czarnobylu uważają, że Oko Moskwy mogło przyczynić się do tej tragedii. Moc urządzenia określa się na 4000MW, wiec impuls elektromagnetyczny mógł w jakiś sposób uszkodzić instalacje w elektrowni.
– drudzy uważają, że katastrofę upozorowano, by pozbyć się ludzi z okolicy i zamknąć wszystko w strefie zamkniętej – niedostępnej dla ludzi i kontrolowanej.
– krążą tez domniemania, ze dla Oka Moskwy elektrownia jądrowa położona niedaleko była swego rodzaju tarczą obronną. Któż by wtedy ryzykował śmierć mieszkańców położonego niedaleko 50 tysięcznego miasta, dla zniszczenia owego radaru? (rakiety dalekiego zasięgu w tamtych czasach ponoć nie były zbyt precyzyjne więc istniało ryzyko chybienia).

Pracę nad projektem ZSRR rozpoczął pod koniec lat ’50 a pierwszy radar powstał w okolicy miasta Mikołajow.  Po raz pierwszy w roku 1964, za jego pomocą wykryto start rakiety z kosmodromu Bajkonur.  Sześć lat później, został zastąpiony ulepszonym, lecz wciąż eksperymentalnym radarem o nazwie DUGA. Pierwsze odnotowane działanie obiektu, określa się na 4 czerwca 1976 roku. W ciągu kolejnych lat kompleks urządzeń ulepszano i budowano dodatkowe jego elementy, aż do momentu katastrofy czarnobylskiej. Z powodu eksplozji w Czarnobylu, Oko Moskwy oficjalnie przestało działać, choć istnieją pogłoski, że widziano tam pracowników jeszcze w roku 1996. Co ciekawe, mimo upływu czasu i narażenia na czynniki zewnętrzne, konstrukcja anten jest niemal w nienaruszonym stanie – choć zbudowana jest z metalowych rurek i lin. Fakt ten jednak nie powinien dziwić, bowiem konstrukcja została zaprojektowana tak, by przetrwać wybuch atomowy.

opracowane na podstawie informacji z:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Duga
http://pl.wikipedia.org/wiki/RBMK
http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=7129&st=0
http://x-12.pl/dzial/czarnobyl/artykul/oko-moskwy-najwieksza-tajemnica-czarnobyla
http://www.eksel.user.icpnet.pl/opowiadania/4miszmasz/czarnobyl10.php
http://passingstrangeness.wordpress.com/2010/04/23/the-russian-woodpecker/

zdjęcia dla zainteresowanych:

http://pix.fine.kiev.ua/egor/gallery/0000b02w

http://lplaces.com/en/reports/zona/24-zona

Co ma do tego wszystkiego HAARP? Ja tam nie wiem, ale podobnie wygląda, podobne możliwości i zadania się mu przypisuje, a powstał w roku 1993. 😉 Możliwe, że interes po prostu zmienił lokalizacje, na bardziej pożądaną w danym momencie. Może polaryzacja Zachód >< Wschód to jedynie iluzja?

Przy okazji szukania informacji na temat dwóch powyższych znalazłam coś takiego co łączy DUGĘ z HAARPEM – dzielę się wiec z Drogimi Czytelnikami, chociaż tekst po angielsku. Może kogoś zainteresuje…

Project Woodpecker

The U.S. and the Soviet Union first began secret cooperation on world weather engineering in about 1971. On July 4, 1976, the Soviets began generating powerful electromagnetic transmissions, that were dubbed „The Russian Woodpecker” by western ham radio operators.

Posted in historia, NWO | Otagowane: , , , , | 9 Komentarzy »

09.07.2010 – Nie wyrzucaj telewizora, naucz się go używać w sposób krytyczny.

Posted by zagrypiona w dniu 9 lipca 2010

Na początek, piękne niebieskie niebo nad Wielkopolską, z dzisiejszego poranka i południa…

Poucinane nad pewnym obszarem linie. Celowo, albo tak się przypadkiem złożyło ze akurat w pobliżu miasta, a właściwie nad nim panowały warunki w których ze zwyczajnego contrailsa – który jak wiadomo jest tylko parą wodną 😉 zaczęły się tworzyć znacznie większe chmuropodobne zjawiska. Tak wiec z malutkiej kreseczki, powstaje wielka rozlazła krecha. I tak od paru dni. Mimo, ze upał niemożebny i suchość potworna.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Ostatnio naszły mnie refleksje na temat telewizora. Co chwilka słyszy się / czyta się: „wyrzuć telewizor!” A co gdyby tak, na chwilkę go tylko wyłączyć? Poczytać, nauczyć się krytycznego odbioru treści telewizyjnych, po czym włączyć go? Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. 🙂 Ludzi należy uczyć interpretacji, poruszania się po meandrach tej cywilizacji (cofanie się cywilizacyjne nic nie zmieni). Bo jak nie telewizor, to internet, a potem kto wie co jeszcze.

Ale do czego zmierzam… Parę dni temu, podczas gdy ludkowie rozemocjonowani wyborami prezydenckimi, niedzielnym wieczorem oczekiwali z wypiekami na policzkach wyników, ja oglądałam pewien dokument na kanale PLANETE.  Mianowicie, był to dokument: Plastikowa planeta. Już wcześniej na tym i innych blogach (w komentarzach) pojawiał się problem np bisfenolu (patrz zakładka: „trują nas”) wydzielanego przez tworzywa sztuczne. Jednak dokument ten przedstawia problem szerzej, począwszy od kartelu naftowego, poprzez kartel chemiczny (obydwa ukrywają toksyczność i skład swoich produktów – tu kłania się NWO, choć nazwa NWO wcale nie pojawia się w dokumencie – może i lepiej. Rodzi się jednak pytanie – dlaczego ukrywają skład produktów? Dlaczego świadomie trują ludzi? Dlaczego na ten temat panuje tak wielka zmowa milczenia?) – kończąc na niezależnych badaniach.

Piszę o tym, bo tego typu programy można z powodzeniem wykorzystać w uświadamianiu ludzi. Nie traktują one tematu z ‚grubej rury’. A jedynie zasiewają ziarenko niepewności, poprzez pytania na które w programie nie pada odpowiedź, zachęcają do dalszych poszukiwań. A o to przecież chodzi – żeby wyedukować, naprawić percepcję jak największej ilości owieczek. Dopiero później, na bazie takich pytań można zacząć przechodzić do tematu – depopulacja, itd… No chyba, że komuś kompletnie obojętne, ze wpiernicza plastik a jego syn rodzi się na przykład bez ptaszka (syn bez ptaszka to w końcu dziewczynka – więc fajnie, jakoś to będzie, tu się wytnie, tam się doszyje i córeczka jak talala, w końcu pleć można dziecku nadać po urodzeniu). No ale takim to już nic nie pomoże. 😉

Oczywiście niektóre z programów emitowanych przez PLANETE, są dostępne na yt („Aspartam – słodkie nieszczęście”). Ale wiadomo, telewizor ma większą moc przemawiania do ludzi którzy przed nim siedzą non stop, a na yt wiadomo, same oszołomki i wideomanipulacje dla teoretyków spiskowych. 😉 No i chyba lepiej, żeby zaczynać edukację niewinnych, nieskalanych wiedza programami racjonalnymi, niz gdyby mieli zaczynać od newageowskiej propagandy ‚zeitgeista’ czy innych bredni o anunakach.

Chociaż oczywiscie i ten kanał telewizyjny należy oglądać w sposób krytyczny. Jak wszędzie trafią się i plewy pośród ziaren.

Dziś późnym wieczorem, na tymże kanale będzie dokument. Wygląda na ciekawy i traktuje o czymś zupełnie nowym w tematyce okoloholokaustycznej: http://www.planete.pl/dokument-stalagi-holokaust-i-pornografia-w-izraelu_27470. Kto by pomyślał, że takie rzeczy. Zrozumiałabym, że w Chinach ludzie podniecają się takimi historyjkami, albo w krainie Eskimosów, ale w Izraelu? Kraju gdzie mieszka naród który podobno przeszedł piekło? Coś tu zgrzyta.

No cóż, może w latach kiedy tego typu powieści kwitły i były chętnie czytane, nie mieli jeszcze starsi i mądrzejsi jeszcze ustalonej wersji PR-owej. Dziś to chyba stryczek za coś takiego – igraszki w obozie z więźniami. No… aż ciężko sobie wyobrazić chore umysły, które mogłyby coś takiego wymyślić. Na pewno sobie ten dokument obejrzę.

Fragment recenzji rzeczonego dokumentu:

Książki zwane „stalagami”, których tematem był Holokaust i pornografia, pojawiły się w Izraelu w latach 60-tych XX wieku i szybko zyskały wielką popularność.

Ich fabuła powtarza się i dotyczy zawsze tego samego tematu. Rzecz dzieje się podczas II wojny światowej, a bohaterami są amerykańscy lub brytyjscy żołnierze, którzy dostali się do niemieckiej niewoli. W stalagu, w którym ich umieszczono, rolę strażników pełnią sadystyczne esesmanki, gwałcące i torturujące więźniów. Zwykle pod koniec bohater uwalnia się i mści na nich, gwałcąc je i mordując. W rzeczywistości jednak przez cały czas odczuwa do nich wielki pociąg seksualny.

W kolejnych wydaniach pojawiały się inne wariacje, ale zawsze dotyczące wykorzystywania seksualnego więźniów przez nazistowskich oprawców. W latach 60-tych książki te, sprzedawane na dworcu autobusowym w Tel Awiwie, czytali wszyscy. Oficjalnie były to przekłady autorów amerykańskich, opowiadających o swych doświadczeniach z niemieckich obozów. Powstawały jednak w Izraelu, a jedynie ilustracje pochodziły z amerykańskich magazynów. Izraelscy autorzy ukrywali się pod angielsko brzmiącymi pseudonimami i pisali tak, by tekst wyglądał jak tłumaczenie.

Inne filmy dokumentalne, które będą emitowane:

10. Lipca – 8.40 Plastikowa Planeta.

17. Lipca – 14.15 Zaróbmy jeszcze więcej.

Programy często sa powtarzane, wystarczy tylko przyłapać moment. Więcej informacji: program.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Poniżej troszkę aktualności, tekstów które zainteresowały mnie w ciągu ostatnich dni, a którymi chciałabym się z Czytelnikami podzielić.

1. Znalezione u Maruchy:

Odnośnie „odszkodowań” dla Żydów – należy przypomnieć, że to PiS wniósł do sejmu projekt „odszkodowań” dla żydowskich roszczeniowców:

http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3570&Itemid=56

W związku z powyższym, przypomniała mi się pewna rzecz, która powiedziała przewodniczka oprowadzająca po Wawelu. Było to przy królewskich, polskich srebrach, zastawach stołowych ze srebra, których została tylko mała garsteczka – z powodu działań wojennych – wiadomo, grabieże itd. Przewodniczka powiedziała, że nie jest łatwo je odzyskać – jedyną zaś drogą na ich odzyskanie jest wykupienie za gruuuube pieniądze.

I teraz tak, czy ktokolwiek, jakiś PiS, jakieś PO się nad tym zastanawiało? Jak to jest, że okradziony, ograbiony musi swoją własność wykupić jeśli chce ja odzyskać? To się chyba nazywa paserstwo w pewnym sensie. Tymczasem rządy obiecują innym narodom (nie rozumiem dlaczego rządy polskie miałyby coś oddawać, to już inna historia) co i kiedy będzie im oddane. Dlaczego nie zajmą się odzyskiwaniem POLSKIEJ własności z łap oprychów, które kradły w Polsce w różnych czasach, zawieruchach historycznych? Co taki Kaczyński, czy Komorowski zrobili w tym kierunku?

2. znalezione na blogu A. Szuberta: Haniebnej nagonki na doktora Ratajczaka ciąg dalszy… – niedawno była tu dyskusja, na temat pana Michalkiewicza. Niektórzy dziwili się, dlaczego tego autora raz po raz się krytykuje. Pominąwszy wcześniejsze argumenty, mamy kolejny na jego własnym forum. Nie świadczy to na jego korzyść, że zezwala na owym forum szkalować w stylu GW-nianym, palikotowym pamięć zmarłego. (Wiadomo, że jak ‚Kaczyński ma krew na rekach’ – to wielkie oburzenie, ale jak ‚Ratajczak zapił się na śmierć’ – to trudno, widocznie tak było – nie rzucać mięsem we mnie prosze, to są cytaty, a nie moje opinie).

Zresztą, nie tylko on w kontekście śmierci dr Ratajczaka nie prezentuje się dobrze. Są takie blogi, portale, poczytne miejsca mieniące się patriotycznymi, katolickimi, które o nim nie wspomniały. Pewnie mało chwytliwy temat, mało sensacyjny. No i wiadomo, antysemitą był, alkoholikiem – jak mówi GW… Nie wypada, może pisać w jej tonie, więc w owych internetowych miejscach nie pisze się wcale, udaje że problem nie istnieje.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Na koniec, przyłączam się do życzeń, które zagrypieni dziś otrzymali od pana Piotra z okazji grypowej rocznicy. Minął rok odkąd powstał blog grypa666. Niektórzy bywają na grypie czy tu po dziś dzień. Pozdrawiam więc szanownych Czytelników, weteranów oraz tych którzy dołączyli do nas niedawno. 🙂

A w swoim własnym imieniu dziękuję twórcom grypy666 za możliwość edukacji i za nadanie mi oraz innym motywacji do dalszych poszukiwań. Nie wiem jak inni, ale ‚przed grypa666’ moja wiedza tkwiła na poziomie filmu ‚zeitgeist’. 😛 Tak więc wiele zawdzięczam wyżej wymienionemu blogowi.

PS. Co do znikających postów… Jakiś czas temu coś takiego znalazłam na blogu Z. Chodzi o ostatni komentarz z poniższego screena. Wisi po dziś dzień, a w moim odczuciu jest jawną groźbą czy wręcz zapowiedzią dokonania przestępstwa włamania się na cudzą stronę i złosliwego usuniecia tresci na niej zawartych. Widać Z. takie wypowiedzi toleruje, bo nie usunął. Czy Z. wie kto stoi za znikaniem artykułów z grypy666? 😉

Posted in antypolonizm, chemtrails, historia | Otagowane: , , , , , , , , , | 59 Komentarzy »

02.07.2010 – Wolność słowa, historia, i inne takie tam dyrdymały…

Posted by zagrypiona w dniu 2 lipca 2010

Kilka dni temu, drodzy Czytelnicy donieśli, że jedna z antysystemowych stron zniknęła. Cóż podobne rzeczy zdarzały się wcześniej. I przyznam, że osobiście myślałam, że właśnie tak jest i tym razem… Tymczasem wczoraj wyjaśniło się co tak naprawdę się stało. Na forum newworldorder.com pojawiło się ogłoszenie admina tejże strony:

Na wstępnie chciałbym wszystkim podziękować za maile i wsparcie z Waszej strony. Miło wiedzieć, że ta stronka jednak cieszy się sporym zainteresowaniem wśród czytelników. Poniżej w skrócie wyjaśniam w czym rzecz:

Jak powszechnie wiadomo w naszym pięknym kraju na wolność słowa istnieją stosowne paragrafy. Jednym z takich paragrafów jest tzw. „Ustawa o IPN”, artykuł 55 w myśl którego wyrażanie zdania innego niż oficjalne stanowisko historyków na temat Holocaustu jest karalne. Artykuł zamieszczony przez Mateusza na temat Oświęcimia nie spodobał się kilku uczciwym obywatelom, dla których zgłaszanie tego typu treści stanowi „społeczny obowiązek” – czyli w skrócie – wysłał maila w tej sprawie do IPN’u. Pomijam już całkowicie to, że wspomniany artykuł pochodził z innego serwisu, i zamieszczony był link do tekstu źródłowego.

Jako właściciel i autor portalu niejednokrotnie nadstawiam tyłka za treści publikowane tutaj przez niektórych użytkowników. Mam swoje poglądy na wiele spraw, które często kłócą się z poglądami niektórych osób tu piszących. Niektóre grupy w sieci wychodzą z prostego i zarazem błędnego założenia, że informacje publikowane na tej stronie odzwierciedlają ogół poglądów piszących tu osób. Osądzają całą społeczność na bazie poglądów danej jednostki. Gdy tworzyłem ten portal miałem w zamyśle stworzyć miejsce w sieci, w którym będzie można swobodnie wymieniać się poglądami, publikować treści związane z różnoraką tematyką i na luzie podyskutować.

Jak wiecie, do tej pory nie było tu cenzury – byłem jednak  zmuszony wykasować kilka artykułów o wyżej wspomnianej tematyce. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe.

Pozdrawiam!

Włos się jeży! Co ciekawe, to nie koniec dziwnych zaniknięć stron, dziś zauważyłam, że inna strona też jest zawieszona. Mianowicie polonica.net zniknęła z sieci. Robi się tym bardziej strasznie jeśli zważymy na to co ostatnio uczyniono z dr Ratajczakiem. Która strona internetowa będzie następna? Kto następny zostanie wyklęty?

Mnie dziwi jedno. Co to są za historycy i gdzie pobierali nauki (jak mniemam studiowali historię), że nie jest im głupio stać na straży praw ograniczających wolność wypowiedzi. Przyznam, że nie widziałam artykułu o który poszło w pierwszym przypadku, jednak nie sądzę aby był to artykuł CAŁKOWICIE zaprzeczający Holokaustowi. Chyba nikt zdrowy nie zaprzeczy mu całkowicie. Nikt zdrowy też nie powinien zabraniać badać faktów w tym kierunku np. metod, narzędzi jakich używano itd. Ja doprawdy się dziwię, że nikogo nie oburza fakt, że jakiś fragment historii jest z góry ustalony i broń Boże nie można o nim dyskutować, myśleć, nie wspominając o zadawaniu pytań.

Książka na temat istoty tego czym jest historia, o której pisałam ostatnio, jest OBOWIĄZKOWĄ lekturą na studiach historycznych. W myśl tej książki historia to nauka dynamiczna, której faktów raz na zawsze nie ustala się, po prostu dla tego, że cały czas wypływają nowe dokumenty, odkrywa się nowe ślady, poszlaki (jak w śledztwie kryminalnym). Zresztą, na prostą chłopską logikę można dojść do podobnych wniosków i bez owej książki.

Czy historycy nie czytają książek? Nie zastanawiaja się? Nie obowiązuje ich pogłębianie wiedzy? Przypuszczam, że studiowali w daaawnych zamierzchłych czasach kiedy owa książka nie była jeszcze dostępna – co oczywiście nie jest usprawiedliwieniem ewentualnej niewiedzy.

A skoro już ma być tak, że jakiś pewien obszar historii jest wyłączony z dyskusji i badań, to dlaczego odpowiednie służby nie reagują przeinaczeniom takim jak znane nam wszystkim ‚polskie obozy koncentracyjne’ – w końcu takie określenie to też w pewnym sensie przeinaczanie oficjalnej wersji.

PS. A swoja drogą, jeśli artykuł był w komentarzach, a nie stanowił treści opublikowanej przez autora, to czemu karać autora/właściciela strony internetowej? Co jeśli jakiś bardzo zły osobnik zacząłby wklejać dziwne teksty na WP. onet, czy GW a ktoś zgłosił to do IPNu? Coś tu nie gra.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Z bardziej aktualnych, około politycznych tematów: pojedziemy na wojnę? Krążą pogłoski tu i tam, że tak. Przepraszam, że daję źródło anglojęzyczne.

Secretary Clinton will also meet bilaterally with Foreign Minister Sikorski. I expect that they will discuss Afghanistan, Iran, European security, economic and energy issues, and our common interest in promoting good governance and human rights, especially in terms of the European Union’s Eastern Partnership. (http://www.state.gov/p/eur/rls/rm/2010/143769.htm)

Ms Clinton also plans to meet with Foreign Minister Radosław Sikorski. They are expected to discuss Polish involvement in Afghanistan and Iran, as well as issues concerning European security, economics and energy, according to a special briefing from the US Department of State. (http://www.wbj.pl/article-50175-hillary-clinton-flies-to-ukraine-to-visit-poland-saturday.html?typ=ise)

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Na koniec, ciekawy artykuł u Gajowego Maruchy: Kim są Kaczyńscy?

Tytułem wyjaśnienia: od osób które uważają się za patriotów, jedynych prawdziwych Polaków, które powiewają Polską flagą wymagamy więcej, wymagamy nieskazitelności. Jeśli takowej nie ma (przerzucanie się legendami na temat pochodzenia – od Piastów począwszy na kto wie kim jeszcze, a skończywszy na wiadomych ‚korzeniach’). dlaczego kandydat, patriota, nie może być zwykłym Polakiem, zdrowo myślącym, znającym dobrze realia kraju i warunków życia jego obywateli, nie szukającym wsparcia za granicami Polski, itd? Dlaczego koniecznie musi mieć rodowód królewski, i dlaczego takowy miałby być gwarantem czegokolwiek? Czy ludzie którzy w odległym życiorysie mają królewskie korzenie są genetycznie lepiej predysponowani do bycia lepszymi patriotami niż tzw. ‚zwykli’ Polacy? Dlaczego nie oceniamy kandydatów merytorycznie, a górę biorą ideologiczne sentymenty?

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , , | 65 Komentarzy »

28.06.2010 – E. H. Carr – Historia, czym jest?

Posted by zagrypiona w dniu 28 czerwca 2010

Ktoś kiedyś poprosił mnie o przeczytanie i streszczenie pewnej książki. Dziś zamierzam podzielić się z szanownymi czytelnikami, streszczeniem dwóch  jej rozdziałów – moim zdaniem najciekawszych i istotnych z punktu widzenia spraw o których większość z Czytelników już wie.

Gorąco polecam jednak sięgnięcie po całość, która jak gdzieś wyczytałam należy do kanonu najlepszych i najciekawszych książek uniwersyteckich, z czym się mogę zgodzić, mimo iż omawiana w niej materia nie ma nic wspólnego z moim wykształceniem. Oczywiście jeśli ktoś się tą tematyką interesuje lub chciałby spojrzeć na zagadnienie historii z nieco innej niż ta której uczą w szkole perspektywy (a jest początkujący w sprawach, które porusza ten blog), polecam.

Być może książka nie jest idealna , autor pomija kilka ważnych kwestii, jednakże myślę, że powinno się uczniom – powiedzmy licealistom – na początku nauki historii przedstawić chociaż fragmenty, z odpowiednim komentarzem, a nie wpajać bezmyślnie wiedzę podręcznikową. Wiele problemów z którymi się dziś borykamy (niedouczenie i nieznajomość historii,) może byłaby do uniknięcia. Należałoby pozostawić w głowach uczniów otwartą furtkę, przynajmniej w kwestiach wydarzeń które wciąż budzą spore wątpliwości. Oczywiście tendencja w nauczaniu historii i ogólnym jest odwrotna – by nauczyć jak najmniej. Tak więc wpis mój i pomysł można zaliczyć do marzeń o lepszym ,utopijnym świecie. 😉

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Część Pierwsza: Dotyczy faktów historycznych i osoby historyka.

Zacznijmy od tego, że historia była różnie postrzegana w poszczególnych epokach. Możemy to ukazać na przykładzie trzech historyków, których opisuje autor książki:
J. Acton (1896, późna epoka wiktoriańska) – jak na XIX wiecznego naukowca przystało, cechuje go optymizm. Traktuje on historię jako naukę o faktach -> celem działań historyka staje się pozyskanie wiedzy na temat całej historii. Towarzyszy temu wiara w siebie i wiara w możliwość pozyskania tej wiedzy. Dziś wiemy, że iluzją jest  twierdzenie , iż możemy posiąść wiedzę na temat całej starożytności. Pozostawione po niej dokumenty nie są obiektywne. Pozostawiła je grupka osób o tylko jednym punkcie widzenia. Znamy punkt widzenia Ateńczyków, ale nie Spartan czy niewolników.
– w XIX wieku również, Leopold von Ranke wysnuł tezę, która mówi: historia jest po to, by przekazać ludziom ‚jak coś naprawdę było’ (wie es eigentlich gewesen). Aby to uczynić, trzeba najpierw – w myśl empiryzmu XIX wiecznego – ustalić fakty jako niezależne od świadomości, płynące z zewnątrz – na przykład w postaci dokumentów. Potem dopiero wysuwamy wnioski.
G. Clark (1957) – jego zdaniem nie ma obiektywnej historii i prawdy historycznej. Historia jest interpretowana (nie ustalana obiektywnie) na podstawie dokumentów – procesowana. Dokumenty jednak, mówią nam tylko to, co myślał autor lub to co chciał żebyśmy myśleli że myślał. Dokument jest więc półprawdą. Historyk musi odszukać całą prawdę. Postawa Clarka jest pełna konsternacji i sceptycyzmu.

A więc, pierwszy wniosek jaki się nam ujawnia brzmi: pojęcie historii zależy od realiów epoki w której żyje historyk, czy też innymi słowy jego teraźniejszości. A także od realiów epoki oraz intencji twórców dokumentu, z której on pochodzi.

Co jest faktem historycznym i dlaczego? Faktem historycznym może stać się coś, co przez kogoś – począwszy od uczestników zdarzenia – zostało uznane za warte odnotowania. Historyk dawniejszych epok nie ustala faktów – korzysta z gotowych elementów zaczerpniętych z nauk pomocniczych np. archeologii, chronologii. Bierze je za pewnik. A przecież nigdy nie są to pełne fakty, przeszły już bowiem proces głębokiej selekcji.

Jak fakty są selekcjonowane i przez kogo? Przez uczestników zdarzeń, przez utrwalającego owe fakty, przez tych którzy je publikowali, wreszcie przez samych historyków. Gdy zostaną zaakceptowane i wykorzystane przez historyka, stają się faktami historycznymi.

Przykład autora wykładu, na selekcjonowanie dokumentów: Minister Spraw Zagranicznych Republiki Weimarskiej Gustaw Stressman, po śmierci zostawił mnóstwo dokumentów [1 etap selekcji]. Jego przyjaciel opublikował część z nich w trzech księgach [2 etap selekcji] chcąc uczcić jego pamięć. Opublikował jednak jedynie te – pełne sukcesów dotyczące polityki zachodniej. Negocjacje z ZSRR pominął. W późniejszym czasie, z owych 3 ksiąg dokonano wyboru na potrzeby studentów [3 etap selekcji]. Dzisiejsi historycy biorą je za pewne źródło wiedzy o historii tamtego okresu, mimo iż jest to tylko część większej całości, znacznie okrojona i wyrwana z kontekstu. Reszta dokumentów prawdopodobnie została zniszczona lub zaginęła w czasie II Wojny Światowej. Jeśli ktoś chciałby obiektywnie zająć się notatkami Stressmana z negocjacji z ZSRR, musiałby przeczytać dokumenty pozostawione przez obie strony negocjacji (notatki, raporty z przebiegu rozmów), gdyż jednostronnie nie są one obiektywne. Historyk musi obiektywnie zrekonstruować przebieg negocjacji, lub przynajmniej spróbować zbliżyć się do poziomu maksymalnego obiektywizmu i w pełni wykorzystać wszystkie dostępne fakty. A wiadomo, że o brak obiektywizmu można posądzić już piszącego notatkę [1 etap selekcji informacji].

Podsumowując, historycy XIX wieku byli obojętni wobec filozofii historii. Fakty im wystarczyły, posiadali optymizm i wiarę w ustalenie kompletnego obrazu dawnych wydarzeń. Wierzyli w oczywistość sensu historii, był to wiek pewnego rodzaju niewinności. Na początku XX wieku pojawili się tak zwani heretycy atakujący kult faktów (W. Dilthey – Niemcy; B. Croce – Włochy). Jednak dopiero po I Wojnie Światowej zaczęto krytycznie spoglądać na kult faktów. Nic nie było już takie pewne jak przed wojną.

W dzisiejszym rozumieniu, historia to patrzenie na przeszłość oczami teraźniejszości. Historyk rekonstruuje, ocenia, interpretuje. Badana przez historyka przeszłość żyje w teraźniejszości. Historia jako całość nie jest martwa, jednak jeden wybrany z kontekstu fakt jest martwy historycznie. Cechą dzisiejszego badacza historii powinna być umiejętność tzw. „obrazowego rozumienia” – badacz musi rozumieć (neutralnie, umieć postawić się w miejsce uczestników badanego zdarzenia, musi myśleć jak oni). Nie może pochwalać ani krytykować zanim ustali co się wydarzyło. Musi w pewnym sensie zachowywać się jak detektyw. Sam historyk również nie jest nigdy w 100% obiektywny. Jest skażony ówczesnym mu światem i realiami jego teraźniejszości. Bada przeszłość przez pryzmat dnia dzisiejszego. Używa słów, które mają inne niż dawniej konotacje: wojna, demokracja itd. Nawet jeśli używa słów z epoki takich jak: „plebs”, „polis” to wciąż nie jest to 100% obiektywności. Dla stopnia obiektywizmu nie bez znaczenia jest też kim jest sam historyk, jakie ma poglądy, skąd się wywodzi i do jakiej grupy społecznej należy. Nikt nie jest w 100% neutralny.

Jak stwierdzić czy coś w historii jest obiektywne i na ile? Zawsze przecież mówienie o historii ma jakiś kontekst dzisiejszy. Historyk może jedynie starać się być jak najbliższym obiektywizmowi. Musi w tym celu wypełnić pewne obowiązki: musi szanować faktybyć sumiennym; musi uczciwie ukazać wszystkie fakty, w miarę możliwości być bezstronnym. Dopiero później interpretować. Jeśli zaś korzysta ze źródeł nie powinien ich przepisywać a opracowywać. Nie powinien też rozprzestrzeniać propagandy wyjmując fakty z kontekstu, przemilczając jedne a eksponując drugie i manipulować nimi.

Czym jest więc tytułowa historia? Trwałym procesem interakcji pomiędzy historykiem a faktami; dialogiem między teraźniejszością a przeszłością.


Część druga: Dotyczy relacji społeczeństwo – jednostka, a także osoby historyka w kontekście obu tych zagadnień. Antyteza: jednostka – społeczeństwo zostanie obalona jako abstrakcja.

Społeczeństwo i jednostka są nierozdzielne, niezbędne wobec siebie, komplementarne. Jesteśmy częścią całości. Od chwili narodzin, z jednostki biologicznej przechodzimy w społeczną, na przykład poprzez naukę języka, który jest społeczny. Literatura mówi, że od społeczeństwa nikt się nie oderwie (np. Robinson Crusoe – spotkał Piętaszka). Jedyną ucieczką jest dobrowolna śmierć (Kiryłow z „Biesów”). [Tu osobiście nie zgadzam się, nie każda dobrowolna(?) śmierć wyklucza ze społeczeństwa. Pozostaje przecież coś takiego jak pamięć o osobie, która moim skromnym zdaniem jest pewnego rodzaju obecnością w społeczeństwie. Więc jak tu dobrowolnie pozbawić się życia tak aby nikt nie zauważył i aby zbytniego rozgłosu nie narobić? Odważę się więc dodać od siebie, że w moim odczuciu powinno chodzić o biologiczną dobrowolną śmierć.]

Im bardziej jednostki różne, bardziej wyspecjalizowane, tym lepiej rozwinięta cywilizacja. Rozwój jednostki i społeczeństwa idą w parze – wzajemnie się warunkują. Indywidualizm jednostek polega jedynie na ich zróżnicowaniu.

Według Carra, kult indywidualizmu to mit. Zaczął się on już w renesansie gdy doszło do zwrotu jednostki ku sobie samej. Dotąd człowiek był świadomy siebie jako członek rodziny, rasy, narodu. Później nastał kapitalizm i czasy rewolucji, walki o prawa człowieka i obywatela – a więc jednostki. Indywidualizm stał się też elementem filozofii utylitaryzmu. Inicjatywy społeczne jednostek miały na celu dobro społeczeństwa. Indywidualizm więc był napędem postępu.

Nie ma walki jednostka – społeczeństwo. Są natomiast walki między grupami jednostek. Żadna jednostka nie stoi poza społeczeństwem. Podobnie rzecz ma się ze wspomnianym w pierwszej części historykiem. Wiedza jaką posiada nie jest jego własnością. To wiedza gromadzona przez pokolenia – a więc należy ona do grupy. Historyk i jego badania zależą więc od społeczeństwa w którym żyje i którego przeszłość bada. Nasuwa się zatem pytanie: jak dalece historyk jest indywidualistą, a jak częścią społeczeństwa? Otóż historyk jest częścią pewnego tłumu. Świat widzi z jego perspektywy. Tłum owy maszeruje wraz z historykiem, pojawiają się więc nowe punkty widzenia. [Historia więc siłą rzeczy i w sposób naturalny jest nauką dynamiczną – jak więc ten fakt ma się do różnego rodzaju prób blokowania niektórych tematów, zakazywania badań nad nimi? Takie działania są niezgodne z punktu widzenia nauki i z historią nie mają wiele wspólnego – a więcej raczej z odgórnie ustaloną propagandą – ustaloną raz na zawsze.]

Jeżeli historyk pisze dzieło na temat Grecji, to prócz wiedzy o samej Grecji w jego dziele znajdziemy informacje o nim samym i o społeczeństwie w jakim żył. Przykłady:
T. Mommsen – Niemiec, liberał. Rozczarowany rewolucją 1848/1849. Idealizuje Cezara – ukryte pragnienie silnego człowieka dla Niemiec, który uporządkowałby porewolucyjny zamęt.
F. Meinecke – zmienia swoje poglądy pod wpływem zdarzeń historycznych podczas których żył: 1907 – ufność w niemieckie ideały narodowe; 1925 – zaniepokojenie nierozwiązanymi konfliktami w polityce kraju; 1939 – odrzucenie wiary iż cokolwiek się dzieje w historii dzieje się dobrze, co poprzedzone było odebraniem mu honorów przez nazistów; 1946 – wierzy w historię jako efekt ślepego przypadku. [Jak takie zmiany u historyków mają się do obiektywizmu? Być może zamiast nazywać historykami osoby które zajmują się współczesnymi im czasami powinno się ich raczej nazywać świadkami bądź komentatorami?]

Jak więc daleko wydarzenia i przemiany społeczne wpływają na historyka?

Fakt historyczny – indywidualny czy społeczny? Dawniej bohaterów uznawano za wybitne jednostki – dziś jednak wiemy, że działali oni pod wpływem warunków społecznych/ekonomicznych/politycznych. Jak sugeruje autor, łatwo powiedzieć, że Hitler był złym człowiekiem lub że Marks był twórcą komunizmu. Nic nie jest jednak tak proste, wszystko bowiem ma swoje korzenie wcześniej oraz swój kontekst. Prościej rzecz ujmując, ideologie takie jak np. ideologia Hitlera muszą trafić na podatny grunt w społeczeństwie, między propagatorem ideologii a społeczeństwem [lub jego częścią] musi istnieć podobieństwo przekonań.

Zdarzenia historyczne nie są więc zdominowane jedynie przez świadome działania jednostek, lecz także przez inne siły, jak nazwał je T. S. Eliot: „wielkie pozaosobowe siły„.

Postawy jednostek. Człowiek świadomie pracuje dla siebie, nieświadomie dla ogółu. Nieświadomym rezultatem działania dla samego siebie może być wojna. Buntownicy, jak np. Pugaczow nie są indywidualistami. Oni jedynie wypowiadają na głos opinię mas z opozycji. Gdyby nikt ich nie popierał, zostaliby zignorowani lub uznani za szaleńców, a historia by ich nie odnotowała. Wszystko więc zależy od czasu, w którym dana jednostka się pojawi i od tego czy trafi ona na odpowiednie warunki [dodam od siebie – i czy ma finansowe poparcie „wielkich pozaosobowych sił]. Wielcy bowiem, to tacy, którzy zdaniem Hegla potrafili wygłosić myśl i opinię swoich czasów. Potrafili pójść na fali już istniejących sił.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na koniec zapraszam na grypę666. Dzisiejszy wpis również zawiera ciekawe i dość ostre w wymowie teksty: Słudzy Pana Ciemności.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Przypominam o mojej ankiecie przedwyborczej: „isć, albo nie iść”. Dziękuję tym którzy głos już oddali i zachęcam tych którzy jeszcze tego nie zrobili o oddanie głosu. 🙂

Posted in historia, książki | Otagowane: , , , | 37 Komentarzy »

22.06.2010 – O obozie zagłady Polaków – Forcie VII Colomb w Poznaniu

Posted by zagrypiona w dniu 22 czerwca 2010

… i paru innych kwestiach które ‚wyszły’ przy okazji…

Dziś nieco inny wpis. Zupełnie nie tak sensacyjny jak plama ropy w Zatoce Meksykańskiej, powódź w Polsce, wybory czy też kto się w nocy okazał ‚agentem’. Chwilowo więc, porzucam te problemy bieżące na rzecz historii. Historii Polaków o której nie trąbi się w TV, nie uczy w szkołach, w internecie ‚polskim’ pomija, przeinacza…

Do napisania poniższego tekstu zmotywowały mnie rozmowy z ludźmi spoza Polski, od których kilkakrotnie słyszałam pytanie: „A czy odwiedziłaś już muzeum w Oświęcimiu?” Jak gdyby Polska kojarzyła się obcokrajowcom, zwłaszcza tym z USA, z tymże miejscem. Jakby w Oświęcimiu zamykała się kwestia cierpienia Polski podczas II Wojny Światowej. A także niezbity fakt, że Polacy nie są uczeni o takich miejscach, w szkołach temat traktowany jest po macoszemu – wiem z autopsji, sama byłam w sytuacji kiedy okres II WŚ przypadał na ostatnia klasę liceum, a tu wiadomo matury więc historia stała się nieobowiązkowa dla osób np. zdających biologię. Natomiast jeśli chodzi o młodzież dzisiaj to podobno wstęp do cel egzekucji jest dla ‚dzieci’ od lat 18. No ludu. Do 18 młode umysły są zarezerwowane dla indoktrynacji i praniu mózgów przez NWO – naiwniacy bowiem tylko myślą, że 18-letniej osobie może zaszkodzić widok zdjęć szkieletów, zwłok, szubienicy czy gilotyny. Tym sposobem polska młodzież nie jest edukowana w tych kwestiach.

Tymczasem nie trzeba jechać koniecznie TAM by przekonać się o męce jakiej polski naród był poddany. Polska ziemia WSZĘDZIE nosi znamiona tragedii i przesiąknięta jest Polską Krwią. I o takim miejscu, innym niż to wspomniane wyżej, chciałabym dziś napisać.

Z uwagi zaś na to, że jakiś czas temu sama miejsce owo odwiedziłam, załączę własne fotografie.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII Colomb

[tekst napisany na podstawie informacji z artykułu autorstwa Luizy Szumiło, Leszka Wróbla: Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII oraz: Fort VII w Poznaniu (obóz zagłady), a także na podstawie tego co pamiętam z wykładu przewodnika]

Lokalizacja:  (Fort VII Colomb w Poznaniu) – fotografia: google maps

Przed II Wojną Światową

Fort VII Colomb jest jednym z 18 fortów Twierdzy Poznań wybudowanej w czasie zaboru pruskiego, w latach 1876-1890. Jego powierzchnia wynosi 14 hektarów. Do 1918 roku pełnił ważną rolę w pruskich planach obrony miasta i wschodniej granicy II Rzeszy. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, pełnił funkcję magazynu.

Fosa okalająca Fort VII

II Wojna Światowa

W czasie II Wojny Światowej stał się pierwszym na okupowanych ziemiach polskich obozem koncentracyjnym. Utworzonym na mocy decyzji namiestnika Rzeszy na terenie województwa poznańskiego, Artura Greisera. Władze niemieckie wybierając tą lokalizację kierowały się dyskretnym położeniem fortyfikacji, z dala od ludności oraz tym że zabudowania były otoczone pasem zieleni i wysokimi wałami izolującymi je dodatkowo od otoczenia. Jednocześnie Fort VII był położony blisko miasta. Aby jeszcze bardziej odizolować obiekt od zwykłych mieszkańców, z jego okolic wysiedlono rdzenną ludność i ponownie zasiedlono ‚bezpiecznymi’ rodzinami funkcjonariuszy obozowych i GESTAPO. Datę rozpoczęcia pracy obozu szacuje się na 10. X. 1939r., kiedy to Policja Bezpieczeństwa oficjalnie przejęła teren od armii niemieckiej. Dowództwo jednostki objął zaś SS-Oberführer Erich Neumann, szef Einsatzgruppe VI. Komendantem zaś ogłoszono SS-Sturmbannführera Herberta Lange [od admina – ciekawe, że polska wikipedia nie podaje iż człowiek ten był komendantem w tymże obozie, a jedynie uwypukla jego dowództwo w Chełmnie nad Nerem, który jak wiadomo był obozem gdzie ginęli Żydzi. Co jeszcze bardziej zaskakujące wikipedia niemiecka o  dowodzeniu Fortem VII wspomina i to tam znalazłam potwierdzenie udziału Langego – poza oczywiście oficjalną stroną Muzeum, której nie podejrzewam o przeinaczenia, pracują tam państwowi naukowcy, historycy a więc specjaliści którzy wiedzą co piszą]. Kadra SS obsługująca jednostkę wynosiła 400 osób. W tej postaci, jako obóz fort  działał do 25.IV.1944 i przez ten czas, od rozpoczęcia działalności przewinęło się przezeń 18.000 więźniów, z czego według oficjalnych szacunków, 2.500 poniosło śmierć [od admina – według innych źródeł więcej, nawet do 45.000 i odpowiednio 20.000 zmarło]. Jednorazowo mógł pomieścić 2-2.500 osób. Poza Polakami, w obozie osadzani byli również  m.in. Anglicy, Francuzi, Jugosłowianie, Rosjanie, Ukraińcy i Niemcy. A więc był to jeden z tych obozów, które nie były przeznaczone dla Żydów.

Po wojnie cała dokumentacja dotycząca obozu i więźniów została przez hitlerowców zniszczona.

Oficjalnie fort był więzieniem i obozem przejściowym dla ludności cywilnej, w rzeczywistości jednak, obozem zagłady.

Wejście na teren Muzeum

Etapy działania obozu, nazewnictwo

Autorzy strony internetowej Muzeum dzielą ten okres działalności obozu na 3 etapy, wyznaczone zmianą jego nazwy:

– Od 10 października do połowy listopada 1939 roku funkcjonował jako: Sicherheitspolizei. Chef der Einsatzgruppe VI. Konzentrationslager – Posen. Tylko wtedy w jego oficjalnej nazwie pojawił się zwrot ,,obóz koncentracyjny”. W tym okresie trafiali do niego głównie przedstawiciele inteligencji wielkopolskiej, powstańcy śląscy i wielkopolscy, działacze społeczno-polityczni. Okres uwięzienia trwał wówczas maksymalnie około 1 tygodnia, co wynikało z faktu, że przedstawiciele powyższych grup skazywani byli na karę śmierci. W tym okresie prowadzono tu eksperymenty, polegające na jak najszybszym uśmiercaniu jak największych grup więźniów. Przeprowadzono tu pierwszą w dziejach ludzkości eksterminację ludności cywilnej za pomocą gazu [od admina – CO; artykuł na temat akcji T4 i gazowania więźniów] w październiku 1939 roku w bunkrze nr 17 zamordowano ok. 400 pacjentów i personel medyczny szpitala psychiatrycznego w Owińskach oraz oddziału psychiatrycznego szpitala przy ul. Grobla w Poznaniu. [od admina – z tego co jednak dowiedziałam się z wykładu przewodnika, w tym miejscu metoda ta uśmiercania masowego więźniów nastręczała problemów – nie nadążano utylizować tak dużej liczby ciał, poręczniej było oprawcom mordować ludzi w mniejszych ilościach ale systematycznie]

Komory gazowe

– Od połowy listopada 1939 do połowy 1941 roku obóz nazwano Aresztem Policji Politycznej (gestapo) i Obozem Przejściowym (Geheime Staatspolizei Staatspolizeileitstelle Posen. Übergangslager – Fort VII). Od kwietnia 1940 rozpoczęły się wywózki więźniów do innych, wielkich, obozów koncentracyjnych, m.in. Dachau, Auschwitz [od admina – gdzie zazwyczaj dokonywali żywota]. W tym okresie w Forcie VII pojawili się aresztowani członkowie struktur cywilnych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Czas przetrzymywania więźniów w tym okresie wynosił zwykle ok. 6 miesięcy. Więźniów najczęściej skazywano na karę śmierci, długoletnie więzienie lub pobyt w obozie koncentracyjnym. Wyroki uniewinniające i zwalniające więźniów z pobytu w obozie zdarzały się sporadycznie.

– Na skutek rozkazu Himmlera z 28 maja 1941 w sprawie osób uchylających się od pracy na rzecz III Rzeszy obóz został nazwany Aresztem Policyjnym i Obozem Pracy Wychowawczej (Polizeigefängnis der Sicherheitspolizei und Arbeitserziehungslager). W tym okresie pojawiła się nowa kategoria więźniów, tzw. niedzielnicy, czyli więźniowie ,,okresowi”, przetrzymywani w obozie od zakończenia pracy w sobotę do rozpoczęcia pracy w poniedziałek. Od marca 1943 roku, w związku z potrzebami niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i potrzebami frontu wschodniego, rozpoczął się proces powolnej likwidacji obozu. Więźniów zatrudniano przy budowie nowego obozu w Żabikowie pod Poznaniem, a następnie w nim umieszczano. Ostatnich więźniów przywieziono do Żabikowa 25 kwietnia 1944 roku. Fort VII zajęła fabryka ,,Telefunken”, produkująca radiostacje dla okrętów podwodnych i samolotów.

Życie i śmierć w obozie

Jak wieść gminna niesie, w czasach działalności obozu w Forcie VII, był on postrachem wśród mieszkańców –  niektóre z akcji prowadzonych na jego terenie jak np. akcja „Mgła i Noc” miały na celu zastraszanie mieszkańców miasta i okolicy. Były bardzo nikłe szanse na powrót do domu żywym. Więźniowie i ich rodziny tracili nadzieje. Samo zamknięcie w obozie było traktowane jako wyrok śmierci. Z informacji zaś, które przekazali ci co przetrwali, na dłuższą metę obozu w Forcie VII nie dało się przeżyć z uwagi na to,  że na 1 strażnika przypadało 4-6 więźniów. Ciężko więc było uniknąć szykan czy czujnego wzroku znudzonych SS-manów.

Więźniowie obozu byli traktowani w wyjątkowo okrutny i bestialski sposób. Stosowano względem nich terror mentalny i fizyczny co prowadziło do ciężkiego upadku na zdrowiu a w końcu śmierci. Nie tylko dokonywano tam egzekucji sądowych (kara śmierci) na patriotach, inteligencji polskiej, ale też dopuszczano się samosądów i perwersyjnego znęcania nad grupami więźniów.

Warunki życia więźniów. W Forcie VII mieściło się 27 cel męskich, 3 cele kobiece, 2 karcery-ciemnice (gdzie więźniowie przebywali po 7-10 dni nawet za błahe przewinienia) oraz wewnętrzna służba obozowa, biuro gestapo obozowego, sypialnie SS-manów, paczkarnia, prasowalnia, gabinet lekarski, warsztaty, piekarnia, kuchnia, umywalnie i szalety.

W nieludzkich warunkach przetrzymywano jednorazowo 2,5 tysiąca więźniów, żyjących w ciemnych i wilgotnych kazamatach, gdzie temperatura nie przekraczała 10-12˚C, a na 1 osobę przypadało czasem 0,25 m2 . W celach 1 i 58, o wymiarach 20 x 5 m każda, zamykano jednorazowo 200-300 osób. W tej ostatniej wykonywano także wyroki śmierci. Bywało, że cele kobiece położone poniżej poziomu gruntu, zalewane były wodą, której nikt nie usuwał; kobiety zmuszone były stać w wodzie sięgającej do kolan.

Więzienne kazamaty

Więzienne cele

Do połowy 1942 roku cele nie posiadały prycz. Więźniowie spali na ceglanej posadzce lub zgniłej słomie. Żyli w skandalicznych warunkach sanitarnych, mieli bardzo rzadki dostęp do umywalni, w wielu przypadkach nie mieli go wcale. Byli siedliskiem wszy i pcheł. Warunki bytowe sprzyjały rozwojowi chorób – grypy, anginy, zapalenia płuc, gruźlicy, tyfusu, chorób układu krążenia i wielu innych.

Wyżywienie, nawet jak na hitlerowskie obozy koncentracyjne było wyjątkowo złe. Więźniowie otrzymywali 2 lub 3 posiłki dziennie. Rano kubek kawy parzonej z żołędzi lub ,,herbaty” z rosnących na stokach fortecznych ziół, bez cukru. Na obiad ok. 250 ml zupy z nadgniłych warzyw, rzekomo gotowaną na mięsie, a w rzeczywistości z 15 kg kości na 2,5 tys. więźniów. Na kolację więźniowie otrzymywali kawę z żołędzi i 200 g czarnego chleba pieczonego z dodatkiem trocin drzewnych jako wypełniacza. Oficjalnie więźniowie Fortu VII nie pracowali, więc przysługiwały im mniejsze racje żywności niż w innych obozach, w których istniał obowiązek pracy.

Tortury i szykany. Załoga obozu urządzała więźniom ćwiczenia, które nazywała ,,grami i zabawami na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha”, a należy pamiętać, że większość z więzionych osób przechodziła ciężkie śledztwa, podczas których była poddawana torturom. Najbardziej okrutnymi „zabawami” były: ,,wycieczka w Karpaty”, polegająca na wbieganiu na strome stoki wałów ziemnych i wykonywanie fikołków głową w dół, „spacer” czy „zabawa” na „schodach śmierci”. „Spacer” urządzano na skraju otaczającej mały majdan skarpy. Więźniowie musieli iść gęsiego aż nad wrota poterny, prowadzącej do wnętrza Fortu, gdzie wybranych, z zaskoczenia spychano w dół z wysokości ok. 7,5 m. „Zabawa” na ,,schodach śmierci” polegała na tym, że więźniowie wbiegali na schody z dużym polnym kamieniem ważącym 8-10 kg. Zimą schody były pokryte lodem. Na szczycie schodów stał strażnik i jeżeli któryś z więźniów mu się nie spodobał, kopnięciem zwalał go w dół wraz z niesionym przez więźnia kamieniem. Więzień spadając strącał pozostałych, którzy wbiegali za nim.

Miejsce ‚gier i zabaw na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha’, schody śmierci i skarpa z której strącano więźniów

Praca. Część więźniów pracowała w nielegalnych warsztatach komendantów obozu, które mieściły się na terenie Fortu VII. Wykonywali m.in. makaty, farbowali i haftowali pościele. Dla niektórych praca była dodatkową torturą, innym udawało się dzięki niej przesłać gryps lub coś „zorganizować”. Stąd pochodzą przede wszystkim pamiątki, pozostawione przez więźniów. Marianowi Szlegelowi dzięki pracy udało się uciec. Pracował na stokach przy garbowaniu króliczych skórek. Miał widok na cały obóz, zorientował się, w jakich godzinach obóz jest słabiej pilnowany i korzystając z okazji uciekł. Niemcom nie udało się go złapać. Ucieczka Mariana Szlegela jest jedynym znanym przypadkiem ucieczki więźnia z wnętrza obozu w Forcie VII.

Przyczyny śmierci więźniów.

– Złe warunki sanitarne w celach prowadzące do licznych chorób. Podczas działania obozu wybuchły dwie epidemie tyfusu, z których każda zdziesiątkowała liczbę więźniów o 80%.

– Złe odżywianie.

– Masowe egzekucje poprzez rozstrzeliwanie – pod ścianą śmierci dziennie rozstrzeliwano 7-9 osób; wieszanie – 9 osób jednorazowo. Rozstrzeliwano także w okolicznych lasach pod Poznaniem.

– Tortury, szykany: ‚gry i zabawy na świeżym powietrzu’.

Ściana śmierci

Czasy powojenne i PRL

Po wojnie, Fort VII dostał się w ręce Ludowego Wojska Polskiego i przekształcony został w magazyny wojskowe. Nie był dostępny dla badaczy, historyków. Dopiero w roku 1963, dzięki staraniom Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, udało się stworzyć tam Izbę Pamięci Narodowej. Dostępna jednak ona była tylko na Wszystkich Świętych oraz w kwietniu – miesiącu pamięci narodowej. W 1976 zapadła decyzja by utworzyć Muzeum Martyrologii Wielkopolan. Pomysł spotkał się z aprobatą wynikiem czego 31. VIII. 1979 roku doszło do jego otwarcia.

W roku 2001, na mocy ustawy prawnie zrównano więźniów Fortu VII z więźniami obozów koncentracyjnych.

Dziś…

Dziś w forcie znajduje się Muzeum które dokumentuje martyrologię Wielkopolan z czasów okupacji hitlerowskiej. Posiada bogaty zbiór korespondencji obozowej, rysunki, fotografie, rzeczy osobiste więźniów: dokumenty, medaliony z chleba, portfele, różańce. Archiwizowane są też relacje więźniów oraz kartoteki osobowe – tych jest około 5000 wraz z fotografiami uwięzionych. Ze zbiorów tych korzystają naukowcy oraz pracownicy IPN. Obecnie Instytut Pamięci Narodowej prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni nazistowskich popełnionych na terenie Fortu VII w latach 1939-1945.

Pamiątki po więźniach

Ekspozycja dotycząca innych obozów, zdjęcie środkowe przedstawia gilotynę, której używano w ‚celi śmierci’ w więzieniu hitlerowskim na ul. Młyńskiej w Poznaniu

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na zakończenie zapraszam na grypę666, nowe artykuły tam warte przeczytania. Kto nie widział a jest zainteresowany proszę iść poczytać. Szczególnie polecam ten z 21.06.2010. Chociaż dzisiaj też jest ciekawie, aczkolwiek nie tak sensacyjnie może jak wczoraj.

Zapraszam także na nowe blogi:

Mizi oraz MonitoraPolskiego.

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 22 Komentarze »