Zagrypiona's Blog

Centrum komunikacji i edukacji dla wszystkich zagrypionych i nie tylko.



  • Witam wszystkich gości, a szczególnie tych któ- rzy są zainteresowani wzajemną wymianą in- formacji. Zachęcam do podsyłania linków i dzie- lenia się ciekawymi ar- tykułami oraz do dysku- sji. Zbiory w działach będą służyły nam wszy- stkim grypowiczom i osobom początkującym do edukacji.

    Data założenia: 03.06.2010



  • wykluczeni.info

    Internet bez Antypolonizmu

    Popieram Internet Bez Chamstwa

    Bykom - stop

  • Nie popieram i tolerować nie będę:

    -fanatyzmu:
    -- politycznego
    -- religijnego Fanatyzm zakłada nieomylność ziemskiej - tworzonej przez ludzi - instytucji politycznej bądź religijnej. Nierozsądnym i nieodpowiedzialnym jest przypisywanie grupom politycznym nieomylności w sposób bezkrytyczny. W przypadku instytucji religijnych, wiara w nieomylność, nieskazitelność, niezdolność do grzeszenia religijnych dostojników jest herezją i obrazą Boga. Omylność i zdolność grzeszenia dotyczy tych ludzi tak samo jak wszystkich innych.

    -hipokryzji - jednostka ludzka powinna być spójna: to samo robi, to samo mówi, to samo myśli. Przypadki rozdwojenia, czy nawet roztrojenia stanowią o chorobie takiej jednostki lub jej nieczystych intencjach. Jeśli wyznajemy taką a taka wiarę, czy poglądy - według nich postępujemy.

    -zacietrzewienia - ludzie którzy w gniewny, agresywny sposób bronią swoich idei, zazwyczaj merytorycznie czują się i są słabi - stąd agresja. A przecież można się pięknie różnić, szanować nawzajem.

    -głupoty - brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli czegoś w danej chwili nasz rozum nie pojmuje, np. w wyniku braku wiedzy albo mechanizmu wyparcia nie znaczy to, że to nie istnieje. Rzeczywistość i wszystkie jej zjawiska istnieją bez względu na możliwości percepcyjne poszczególnych jednostek w tej rzeczywistości tkwiących.

    -owczego pędu - jesteśmy ludźmi, mamy rozumy. Czasami jednak ulegamy instynktom stadnym, być może z lenistwa? Powinniśmy swoje decyzje, opinie popierać argumentami opartymi na faktach, a nie: 'bo tak wszyscy robią', 'bo tak powiedziała pani w TV'.

    -manipulacji - podpuszczania, prowokowania, dezinformacji...

    ...

Archive for the ‘religia’ Category

23.12.2010 – Przedswiatecznie…

Posted by zagrypiona w dniu 23 grudnia 2010

Witam drogich Czytelników po krótkiej chwili mojej nieobecności (gdzieś tam w tle byłam, ale brakło mi czasu na pisanie wciąż borykam się z kryzysem i zwątpieniem w sens pisania – tkwię w niewyobrażalnym łajenku otoczona bronkowcami, kaczkowcami, owieczkami śpiącymi naszprycowanymi aspartamem – ciężko obudzonemu egzystować pośród takich, życie w pewnym sensie staje się wówczas udręką, cóż to się chyba niestety nie zmieni).

No ale do rzeczy. Tu i tam czytam sobie oglądam, i co widzę, że nienawiść względem chrześcijańskich, będących ostoją polskich tradycji związanymi ze świętami Bożego Narodzenia wzrasta z każdym rokiem – i co roku niezmienni. Kto śledzi media głównego nurtu (krytycznie) ten wie o czym mowa. Istnieje kilka płaszczyzn na których święta te, jak i sami je obchodzący są atakowani.

1. Tradycyjnie nagonka rozpoczyna się w grudniu od polskich KARPI. Że tak okrutnie cierpią dostając młotem w głowę albo będąc wyciągniętymi z wody – no zaiste niebywała tragedia – a co mają powiedzieć śledzie, makrele, dorsze i inne poławiane na morzach, których w ogóle nie puka się w łebki. Czy eko-ateisto-oszołomy bardziej wyczulone na los zwierząt niż ludzi myślą, że te ryby zaraz po wyłowieniu są uśmiercane, patroszone, itd?. Generalnie najlepiej to przestać karpia kupować i przestać jeść, przerzucić się na wegetariańskie sojowe kotlety (koniecznie z GMO soi od monsanto czy innej korporacji tego typu), chociaż i to pewnie za jakiś czas będzie piętnowane bo przecież rośliny też czują! A człowiek rak tej planety powinien się sam wyeliminować z tego ekosystemu.

W nagonce na KARPIA przoduje kompleks około gówno-wybiórczy. No w każdym razie tam to się najbardziej rzuca w oczy. Wiadomo: barbarzyńcy chrześcijanie męczą biedne KARPIE. A eko-ateisto-oszołomskie mutanty z ww środowisk bronią praw tych biednych zwierząt hodowlanych. Co ciekawe, los krówek, świnek, kurek w wielkich korporacyjnych hodowlach im nie wadzi. Trza w spożycie karpia uderzyć, bo dodatkowo wiążę się to z polską tradycją (no i chyba też ekonomicznie z Polską bo karp jest lokalnie hodowlany póki co i nie sprowadzany jeszcze z Chin czy innych krajów), ze świętami i jest to świetna okazja do przyłożenia chrześcijanom, Polakom i polskim producentom tejże ryby. Już krąży propaganda, żeby kupować mrożonego, nie wiadomo skąd.

Kupujemy karpia hodowlanego (pomijam technikalia czy te karpie są pędzone sterydami czy antybiotykami, raczej nie są tam skąd ja kupuje, ale nawet jeśli, to nie jest przedmiotem niniejszego wpisu) ale jest to chyba korzystniejsze dla środowiska niż odławianie ryb z naturalnych ekosystemów i w ten sposób prowadzenie ich na drogę wymarcia. Więc niech się te eko-ateisto-oszołomki uspokoją i dadzą ludziom świętować wg ich tradycji. W końcu my nie bronimy innym, np muzułmanom i żydom jeść koszernego – chociaż temat byłby ciekawy o tym jak się takie koszerne zwierzęta ubija żeby było zgodnie z ich boskim prawem, no ale o tym już nie napiszą. Ja pisałam o tym tu: Quod me nutrit, me destruit jak kogoś interesuje ten temat.

Albo, kto jeszcze nie wyrzucił TV to wie, że na kanałach przyrodniczych często trafiają się hobbystyczne produkcje wędkarskie w których zapaleńcy z grubymi portfelami jeżdżą po świecie i łowią dla sportu ryby. ŁOWIĄ je na HACZYK, po czym złowiwszy taka rybę, podbudowawszy swoje marne ego, wyrywają z jej dzióbka ów haczyk a rybę won z powrotem do wody. TO JEST DOPIERO TORTURA. Dlaczego eko-ateisto-oszołomki się tym nie zajmą? Tylko z psychopatycznym zapałem uderzają w ludzi którzy po prostu naturalnie chcą sobie zjeść karpia na święta.

A no i dodam jeszcze, że u mnie w domu karp NIGDY nie smakuje mułem – takie sposoby zniechęcania ludzi do karpia po internecie też krążą – mój karp zawsze jest smaczny i nigdy tłusty. 🙂 No ale ja tam nie wiem, jak ktoś karpia bierze ze ścieku albo nie umie przyrządzić to może i trąci nieco mułem? Nie wiem… Nie jest też prawdą że, zwyczaj jedzenia karpia na święta pochodzi z czasów PRLu, chyba kiedyś na gówniano-wybiórczym forum takie mądrości wyczytałam, że za komuny nauczono ludzi jeść karpia na wigilie bo nie było innego mięsa. Tymczasem karp w Polsce był hodowany i spożywany od czasu średniowiecza… Więcej info o tym np. tu: karp milicki.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

2. Druga rzecz ściskająca pupkę z żalu tak zwanym ateistom, to fakt że w chrześcijańskim kraju ludzie mają wtedy wolne od pracy. No znamy tą gadkę z ww mediów o tym jak nam straszliwie PKB leci w dół gdy mamy wolne w jakieś święto i że nie stać NAS (swoją drogą jakich nas?) na świętowanie. Zresztą kwestia ta nie dotyczy tylko świąt Bożego Narodzenia, ale też wszystkich innych kościelnych świąt chrześcijańskich/katolickich. Cóż. Ja mam rozwiązanie tego problemu bardzo proste i łatwe: niech ateiści/ekonomiści i inni tego typu wezmę dupska w troki i zaiwaniają do pracy w wigilię. A najlepiej też w soboty i niedziele. Skoro są ateistami to w żaden z tych dni nie wypada im święto. Niech pracują na PKB/ZUS/renty/emerytury/podatki i na wojnę w Afganistanie.

Ciekawe jest dla mnie niezmiernie też to, że kraje muzułmańskie +Izrael stać na wolne w ich dni świąteczne. Może to dlatego, że sobie to tak jakoś sprytnie wykombinowali, że za nich w te dni pracują gojkowie. Myślę, że my powinniśmy uczynić analogicznie. Jak wyżej wspomniałam, ateistów i tych od innych wyznań uwolnić od dni wolnych 25-26 grudnia i pozwolić im pracować. Sądząc po ich zapale do pracy, kto wie może i udałoby się na wigilię ustanowić dzień wolny od pracy dla chrześcijan? W końcu od czego mamy ateistów i innowierców? No chyba nie tylko od szczekania na nasze tradycje?

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

3. Rzecz: odreligijnienie świąt katolickich, chrześcijańskich. Ciężko znaleźć kartki świąteczne z motywem religijnym. Chyba tylko w sklepach prowadzonych przez środowiska religijne, kościół?

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

4. Rzecz: całe to gadanie, że Polacy w święta żrą, chleją i po pijaku do kościoła idą. No litości, żeby takie osądy wydawać to chyba trzeba z własnego doświadczenia? Ja tam nie wiem ale u mnie w rodzinie tak się nie robi. Ani też nie widziałam nikogo ‚pod wpływem’ w kościele. Ale może za krótko żyję, młoda jestem i mało wiem?

Nie spotkałam się też z nadmiernym obżarstwem w czasie świąt. Jemy inne potrawy, tradycyjne, takie których na co dzień się nie jada, ale żeby to obżarstwo miało być? Nic z tych rzeczy.

Nie twierdzę, że wszyscy Polacy są tacy idealni. 😉 Bo nie są. Ale też nie trawię tego typu generalizowania, że wszyscy chrześcijanie – to fasada, a w domu rozpusta, i hipokryzja. Chrześcijanie tak jak i inne wyznania, Polacy tak jak i inne narodowości mają te same wady, te same słabostki, i NA PEWNO nie wyprzedzają w tej kwestii statystycznie innych narodów czy wyznań.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Ale w Polsce to chyba jeszcze nie jest tak źle. Jeszcze spore pole do popisu maja eko-ateisto-oszołomki.

– z obserwacji internetu wynika, że niepoprawnym politycznie jest życzenie ‚Happy Christmas’ i inne tego typu. Bo a nuż trafisz na żyda? Toż to byłaby dla niego taka zniewaga że ho ho. Jawny antysemityzm. Ale już szczęśliwej Chanuki przejdzie i palenie wszędzie świateł chanukowych nawet tam gdzie przebywają osoby innych niż judaistyczne wyznań. Ja tego w ogóle nie rozumiem. Jak można traktować życzenie komukolwiek szczęścia z takiej czy innej okazji (oficjalnie uznanej za święto) za obrazę i dyskryminację? Coś takiego się może zrodzić tylko w jakiejś chorej, psychopatycznej głowinie z nadmiarem czasu wolnego.

– tu jest parę ciekawych tekstów na tematy dyskryminacyjno-bożonarodzeniowe: http://bazarchandel.wordpress.com/2010/12/23/301/

——

PS. Ja nie mam siły na tematy polityczne dzisiaj… 😦 Jak ktoś złakniony potaplania się w polityce, zapraszam tu: marucha.wordpress.com,
grypa666.wordpress.com
,
krasnoludkizpejsami.wordpress.com

albo tu: miziaforum.wordpress.com.
Autorzy powyższych stron lepiej się zresztą znają na polityce ode mnie i więcej mają doświadczenia i nerwów. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam Drogich czytelników.

Reklamy

Posted in antypolonizm, kompleks j, Polska, religia | Otagowane: , , , , , , , | 3 Komentarze »

12.11.2010 – Spirala milczenia

Posted by zagrypiona w dniu 12 listopada 2010

Znalazłam ciekawy tekst ostatnio, którym poniżej dziele się z Czytelnikami. Moze nie tak sensacyjny jak na innych blogach, bardziej może dla początkujących poszukiwaczy prawdy. Może komuś się przyda do edukacji innych ta myśl o spirali milczenia’. zawarta w tekście.. A może troszkę dla nas tez którzy czujemy się wyobcowani i przez różnych pseudointeligentów, którzy chwalą się otwartością umysłu – wariatami. [PS. Artykuł posiada pewne watki polityczne z którymi się nie zgadzam, a bez których nic by mu nie ubyło, a wręcz przeciwnie, można by dotrzeć do większej ilości osób z z jego ogólnym przesłaniem gdyby właśnie nie te wstawki o Smoleńsku itd… Bo to jest jakiś problem Polski ale nie jedyny i nie najważniejszy. W każdym razie nie dla zwykłego szarego człowieka.]

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Źródło artykułu: Kto tu jest nienormalny?

Kto tu jest nienormalny?


W przedziale pociągu siedzi pięć osób. Znają się, ale udają, że spotkali się po raz pierwszy i przypadkowo. Do przedziału wchodzi młody człowiek – tym razem rzeczywiście przypadkowo. Kiedy pociąg rusza, zaczynają dyskutować o biciu dzieci: „Ależ to nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach! Z dziećmi trzeba rozmawiać, a nie bić! Kto to widział, żeby uciekać się do przemocy?!”

Mężczyzna, który wsiadł ostatni do przedziału, najpierw długo się przysłuchuje. Wprawdzie sam nieraz dostał klapsa i nie sądzi, żeby mu to szczególnie zaszkodziło, ale udział w dyskusji starszych i bardziej wykształconych wydaje mu się nobilitujący, więc chętnie włącza się w rozmowę: „No jasne. Przecież te dzieciaki będą miały potem traumę do końca życia”. Do zatrzymania pociągu wszyscy dyskutują, podając kolejne przykłady negatywnych konsekwencji bicia dzieci. Nie zdający sobie sprawy ze sztuczności całej sytuacji, młody człowiek wysiada, a jego miejsce zajmuje mężczyzna w sile wieku. Przedstawienie powtarza się, podstawieni pasażerowie rozpoczynają dyskusję. Jednak mężczyzna milczy. Jest zdania, że jak czasem dziecku trzeba dać klapsa, to trzeba – dla jego własnego dobra i uchronienia od dużo poważniejszych konsekwencji. Ale do końca podróży nie zabiera głosu. Wysiada bez pożegnania.

Spirala milczenia

Taka pozorowana dyskusja była częścią badań przeprowadzonych w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku przez Elisabeth Noelle-Neuman poświęconych oddziaływaniu opinii publicznej i gotowości obrony własnych poglądów. Wynikiem badań jest teoria, którą autorka nazwała „spiralą milczenia”. Spirala milczenia to inaczej presja, jakiej poddawane są osoby nie podzielające punktu widzenia większości. Główny wniosek płynący z badań brzmi: kiedy zgadzamy się z opinią większości, chętnie wyrażamy własne stanowisko. Jednak kiedy się nie zgadzamy – nie spieramy się, nie protestujemy, nie kłócimy. Milczymy. A może i więcej – zastanawiamy się, czy nie jesteśmy nienormalni i co powinniśmy zrobić, żeby nie czuć się odrzuceni.

W dzisiejszym świecie media tzw. głównego nurtu, czyli największe stacje telewizyjne i radiowe, wysokonakładowe czasopisma i najważniejsze portale internetowe, pełnią rolę podobną do owych osób w przedziale – narzucają tematy, o których wolno mówić, decydują, co jest tematem tabu, które opinie są słuszne, a które „oszołomskie”, co jest, a co nie jest moralne. Ponieważ mało kto jest gotów iść pod prąd obowiązujących opinii, sposobów myślenia i mówienia, trendów i mód, stopniowo dopasowujemy się do opinii – jak się nam wydaje – większości, przez co tracimy to, co najważniejsze – system wartości oparty na wierze w Boga, na Dekalogu, który w jasny sposób określa uniwersalne zasady moralne: najważniejszy jest Bóg, [od admina –  proszę nie bić, ale Bóg jest wg mnie tak samo ważny jak człowiek w związku z tym…] trzeba szanować rodziców, nie wolno zabijać, zdradzać, kraść, kłamać… Ich miejsce zajmują niepostrzeżenie dogmaty politycznej poprawności: tolerancja (dla wszystkiego poza konsekwentnym chrześcijaństwem), wolność (od zobowiązań i poświęcenia), prawda, że każdy może mieć swoją prawdę (pod warunkiem, że nic z niej nie wynika).

Wartości czy balast?

Wszystko to sprawia, że osoby, którym bliskie są takie wartości jak: wiara, rodzina, ojczyzna, tradycja, szacunek dla starszych, poświęcenie itp., mają wrażenie bycia w mniejszości i poczucie wyobcowania. Sami wciąż jeszcze są gotowi trwać przy swoich ideałach, ale mówią o nich coraz mniej i rezygnują z przekazywania tego – ponoć dzisiaj zbędnego „balastu” – dzieciom i wnukom. [od admina – i tu jest właśnie podstawowy błąd i główna przyczyna, dlaczego nasza walka nie ma szans na powodzenie, bo jeśli my nie zadbamy o wychowanie naszych dzieci, to zrobi to za nas ktoś inny] Dopiero nadzwyczajne wydarzenia – takie jak śmierć Ojca Świętego czy katastrofa prezydenckiego samolotu [od admina – co do tego to akurat mam mieszane uczucia, te wymienione w artykule są dość tendencyjne, bo do tego wszystkiego należy dodać najważniejsze: GMO, chemtrails, aspartam, i inne tego typu rzeczy, które są dla przeciętnego człowieka bardziej istotne ze względu na to ze zagrażają jego fizycznemu bytowi, a obnażają perfidie producentów i rządzących, którzy się na trucie nas godzą. A niestety to te kwestie czynią nas ‚oszołomami’, ”wariatami’, ‚paranoikami’. w oczach typowego oglądacza TV, ba, nawet tzw. prawicowcy/katolicy w podobne rzeczy nie wierzą…] – potrafią wydobyć ich postawy na światło dzienne i pokazać, że nie tylko nie są nienormalną mniejszością, ale znaczącą, zdrową, wciąż jeszcze większością. Nie tylko wśród „starszych, ubogich, niewykształconych i z małych miejscowości”, jak ze słabo ukrywaną pogardą powtarzają niektórzy przedstawiciele opiniotwórczych „elit”, ale we wszystkich warstwach społeczeństwa. Doskonale pokazywał to film „Solidarni 2010”. Z tego powodu wywołał tak wściekłą nagonkę na autorów.

Jednak poza głównym nurtem (gdzie także zdarzają się tytuły i dziennikarze płynący pod prąd) istnieją media, które stawiają sobie za cel pokazywanie, że nie trzeba wstydzić się poglądów ośmieszanych jako niemodne, średniowieczne, „oszołomskie”, ekstremistyczne, ksenofobiczne, homofobiczne, czy jakie tam jeszcze epitety redaktorzy wielkich redakcji są w stanie wymyślić.

Pod prąd

Takie media po trosze trzeba samemu znaleźć, bo same z trudnością przebijają się przez morze tytułów tylko pozornie różniących się między sobą czasopism czy stacji telewizyjnych i radiowych. Wśród nich ważną rolę pełnią media katolickie. Po pierwsze dlatego, że dla dorosłego człowieka, który nie przynależy do żadnego ruchu religijnego, są bodaj jedyną okazją (może poza niedzielnym kazaniem), by pogłębić wiedzę religijną, dowiedzieć się czegoś więcej o konsekwencjach społecznych, kulturowych, politycznych wynikających z chrześcijaństwa. Jest też drugi ważny aspekt: dzięki nim można odkryć, że wyniesione z domu wartości i moralność to nie fobie, stereotypy i kompleksy, ale zdrowe postawy, jak najbardziej zgodne z prawem Bożym, najlepszymi tradycjami naszego narodu i wielopokoleniowym doświadczeniem polskich rodzin.

A oto kilka prawd, które choć dla ludzi dojrzałych, ukształtowanych moralnie i religijnie mogą wydać się banalne, innym jednak pomogą przywrócić właściwe znaczenie pojęć:

– Normalna jest wiara w Boga i gotowość do publicznego jej wyrażania. Nienormalne jest wstydzić się do niej przyznać.
Normalna jest kochająca się rodzina, czyli matka, ojciec i dzieci. Choć zawsze przeżywa mniejsze czy większe (czasem ogromne) problemy, to najlepiej przygotowuje do życia. Nienormalne, i z ogromną krzywdą dla dzieci, są sytuacje zdrady i rozwodu rodziców. Nienormalne i chore w sensie emocjonalnym są wszelkie relacje homoseksualne. Pomysł, by związkom homoseksualnym dawać przywileje małżonków, jest aberracją, a możliwość adopcji – zbrodnią na dzieciach.
– Normalne jest nazywanie aborcji zabijaniem dzieci, a nienormalne – domaganie się ukarania  państwa polskiego za brak procedur umożliwiających zabicie Julki ze względu na ewentualną możliwość pogorszenia się wzroku matki.
Normalne jest stawianie dzieciom wymagań oraz domaganie się od nich szacunku dla starszych, a nienormalne rezygnowanie z dyscypliny i pobłażanie tym więcej, im bardziej dzieci się rozzuchwalają, a młodzi nie respektują norm społecznych w domu, szkole czy na ulicy.
Normalna jest miłość ojczyzny, własnego narodu i kultury (przy oczywistym szacunku dla innych), czyli patriotyzm, a wynaturzeniem, kompleksem niższości i egoizmem jest brak tej miłości. Jeśli dziennikarz dużej telewizji prywatnej mówi o „demonach patriotyzmu”, to jego poglądy są nienormalne.
Normalne jest domaganie się w życiu społecznym prawdy, uczciwości, solidarności, kompetencji, przejrzystości, a nienormalne godzenie się na niesprawiedliwe wyroki sądów, wybory polityków na podstawie koloru krawata, litowanie się nad przestępcami bardziej niż nad ich ofiarami, wyłudzanie rent i przekonanie, że miliony (w tym pierwszy) można i trzeba ukraść.
– Normalne jest pokazanie, co naprawdę myślą ludzie, chcący oddać cześć zmarłemu prezydentowi. Nienormalne – bezkrytyczne schlebianie rządzącym.
– Nienormalne jest przekazanie najważniejszego dla Polaków śledztwa Rosjanom. [od admina – tak jakby polskim śledczym można było ufać, sam autor nawet o tym pisze powyżej, a wiec czy Rosjanie, czy Polacy prowadziliby śledztwo to i tak nie ma znaczenia.]

Media są dla współczesnego człowieka coraz bardziej środowiskiem życia. Jak woda dla ryb, powietrze dla ptaków. Nie sposób przejść przez życie całkowicie poza zasięgiem ich wpływu, zapewne nawet w zakonach kontemplacyjnych, a tym bardziej, jeśli ktoś przygotowuje dzieci i młodzież do dorosłego życia. Wychowanie do właściwego rozumienia i krytycznego odbioru mediów to coraz ważniejsze zadanie współczesnego wychowawcy. Poszukiwanie sprzymierzeńców dla tego dzieła wśród nich samych, to ważna część tego zadania.

Jeśli nie chcemy widzieć świata tak, jak go nam prezentują największe media, szukajmy tych mediów, które wciąż jeszcze widzą go tak, jak my i jak chcielibyśmy, by widziały go nasze dzieci i wychowankowie.
ks. Andrzej Godyń SDB

 

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

PS. Biedroń aresztowany w związku z jego udziałem w pochodzie ‚antyfaszystów’. Co za niesprawiedliwość, no ludzie jak tak można, homofobiczna faszystowska policja polska aresztowała niewinne jagniątko miłujące pokój i tolerancyjne dla innych poglądów (ironia). Świat się kończy, FASZYZM zwyciężył!!!

Biedroń zatrzymany. 17 osób w areszcie
Biedroń aresztowany za napaść na policjanta! (FOTO)

 

 


Posted in antypolonizm, NWO, Polska, religia | Otagowane: , , , , , | 13 Komentarzy »

Globalizacja, komercjalizacja, racjonalizacja…

Posted by zagrypiona w dniu 31 października 2010

Dzisiaj taki sobie tekst tutaj wysmaruję na temat haloweenowo-dziadowo-wszystkichświętowy. Pośród nielicznych oburzeń jednostek obudzonych owczego ludu na obce, kontrowersyjne zwyczaje, i pośród wszechobecnej ignorancji tracimy z oczu jakiś taki większy obraz problemu. Nie dostrzegamy, ze w ciągu trwania historii i zmieniania się naszych wierzeń (pod wpływem takich a nie innych sił religijnych, politycznych, zawirowań dziejowych), wszystko zmierza w dość zaskakującym budzącym niepokój kierunku. Tak się ostatnio zastanawiałam właśnie nad tym wszystkim, obserwując ludzi na cmentarzu, obserwując miasto pogrążone w helołinowej gorączce… Gnębi mnie w związku z tym pytanie, skoro mamy obiekcje względem obcej tradycji helołinowej to jaki stosunek powinniśmy mieć do np. dziadów – obrzędu czynionego przez Słowian i Bałtów ku czci zmarłych, i czy negowanie obrządku dziadów nie wpędza nas czasem w pułapkę. I tu się właśnie zaczynają przysłowiowe schody, wątpliwości. W każdym razie dla mnie, ponieważ mam jakiś taki sentyment i szacunek względem tego w co wierzyli nasi pradziadowie Słowianie, i nie widzę tego koniecznie jako sprzeczne z tradycją chrześcijańską. Zaraz mnie ktoś powiesi i do piekła wyśle, ale kurcze, dlaczego miałabym się brzydzić i oburzać pogaństwem moich praprzodków w końcu w ich czasach to co czynili było właściwe, tak jak nam właściwe są teraz wierzenia chrześcijańskie. (co nie oznacza, że w 100% zgadzam się z takimi zmianami, przekreśleniami różnych tradycji – a dlaczego, o tym na samym końcu) Jako chrześcijanka pewnie powinnam potępiać wszystko jak leci, ale jednak w tej kwestii nie mogę i nie ma takiej osoby, która mnie przekona ze wierzenia praprzodków powinnam wrzucić do jednego wora z helołinem i innymi okultystyczno-kabalistycznymi wierzeniami. Tym bardziej, ze wierzenia mych praprzodków z helołinem wspólnego nic nie maja. I odkąd zaczęliśmy grzebać w wierzeniach naszych praojców, odtąd wszystko zmierza w mrocznym satanistycznym kierunku (no bo w końcu jak jedna tradycje odrzucono jako niewłaściwą, to można odrzucić i druga na rzecz nowej np. satanistycznej – a będąc świadomym istnienia PSYCHOPATÓW pośród nas, ustanowienie takiej tradycji nie byłoby dla mnie wielkim zdziwieniem). O czym popełniłam poniższy tekst. Pewnie ktoś zechce mnie za to powiesić i do piekła wysłać, ale… Zaryzykuje, bo niestety tak to widzę moim wzrokiem i tak to oceniam moim prostym rozumkiem.

Mianowicie, zachodzi powolna racjonalizacja, odduchowienie, komercjalizacja wierzeń i obrzędów… Ku zmianom, ku przygotowaniu miejsca na nowe… A zaczęło się to wraz z nastaniem epoki chrześcijańskiej, a raczej katolickiej. Proszę się nie oburzać. Wszystko ma swoje plusy i minusy. 😉

Dziady.

Kiedyś, Polacy praktykowali sobie te dziady – jak wiemy z lektur szkolnych (choćby tych podstawowych lektur) … No wiec ludzie zbierali się na cmentarzach, czy innych miejscach obrządku przynosili jedzenie aby ugościć dusze, uczynić je sobie przychylnymi, nakarmić je, bo wierzono ze w te dni zmarli przychodzą do świata żywych szukając pożywienia. Zapalano tez ogniska mające odstraszyć złe duchy, których echem dzisiaj – jak mówi Wikipedia, są dzisiejsze znicze. Prócz tego istniało wiele przesądów co w ten dzień należy robić, lub nie robić, a podyktowane to było tym, ze wierzono ze tego dnia dusze zmarłych pałętają się po ulicach i nawiedzają domy – a wiec bardzo wierzono w obecność istot duchowych, swoich bliskich i zmarłych pośród żywych. Sam obrzęd dziadów w czasach chrześcijańskich odprawiano przy grobach, albo w miejscach dawnego kultu pogańskiego. Niejednokrotnie ulokowanie kaplic jak i tych właśnie miejsc nakładało się na siebie. Wraz jednak z ekspansja chrześcijaństwa dziady były wypierane i tępione (jako konkurencje dla dziadów ustanowiono dzień zaduszny, kiedy to odprawiano modlitwy, msze, śpiewy żałobne, ponure – mające wyprzeć składanie pożywienia, spotkania z duchami zmarłych itd). Jednak jak mówi Wikipedia, cześć z obrzędów w szczątkowej formie przetrwała aż do ubiegłego wieku, np specjalne pieczywo które dawano ubogim zamiast zapłaty za modlitwę za zmarłych (pieczywo było w rzeczywistości wypieczone dla dusz zmarłych). Tam gdzie wpływy KK były mniejsze, tam obrzędom udało się przetrwać dłużej, głównie we wsiach odizolowanych od ośrodków kościelnych, miejskich itd. Do dziś praktykuje się noszenie pożywienia na groby zmarłych we wschodnich częściach Polski, w części Rosji,  na Ukrainie i na Białorusi.

Zaduszki, Wszystkich Świętych…

Dzisiejsze, chrześcijańskie praktyki obejmują modlitwy, msze za zmarłych. Prócz tego, już we własnym świeckim zakresie, chodzimy czyścic groby, postawić kwiatki, zniczyk… Niejednokrotnie prześcigamy się kto ile kwiatków postawi. No i obowiazkowo na 1 listopada wyciągamy futra z szaf by pokazać się na cmentarzu w pełnej krasie. Cmentarz nie jest już miejscem gdzie żywi spotykają się z duszami zmarłych, stal się miejscem gdzie spotykają się żywi z żywymi aby powspominać zmarłych, pomodlić się, ewentualnie porozmawiać o innych sprawach, pokazać się. Tak. Potem wracamy do domu i jest święto (tudzież jedzenie picie). Jednocześnie gdzieś w tle mówi się nam ze cmentarze, mogiły, są dla nas, dla żywych, żeby zagłuszyć smutek po utracie bliskich, bo zmarłemu to i tak wszystko jedno itd. Jednym słowem, chrześcijaństwo w pewien sposób dosłowny i przenośny odduchawia święta poświęcone zmarłym (świadomie czy nie, to już nie problem tego wpisu). Ze zgorszeniem przyjmuje się bajdurzenie o duszach pałętających się po ulicach, a wręcz mówi się o okultyzmie itp. próbując zracjonalizować dawne obrządki, a także dopasować je do chrześcijańskich wierzeń. Duchy jak wiemy, nie pałętają się po ulicach, ale wędrują do piekła, czyśćca ewentualnie nieba. Żywi niewiele już mogą dla nich zrobić. Tak naprawdę.

Halloween.

Na tak przygotowany grunt, w taka odduchowiona próżnię wkracza nowe… Odduchowienie, oderwanie tego święta od pradawnych obrzędów wkrada nam się tzw. helołin. Dynie, wampiry, stwory z kreskówek, lateks, przebieranki, diabeł, mrok, świeczki, nietoperze, kruki, zombi i inne tego typu pierdoły. Każda knajpa ubrana w dynie, nawet gdzieniegdzie na ulicach. Na myśl o duszach błąkających się po ulicach szukających kontaktu z bliskimi wszyscy wciąż pukają się w czoła, ale przebierać się za wyżej wymienione to już nic takiego. Nie ma żadnych duchów. Jest helołin. Wampiry, szatan, dynia trzeba się przebierać, kupować durne rekwizyty helołinowe. Póki co niewinnie, jako zabawa. Tak, żeby się oswoić z sytuacją. To jest szykowanie gruntu pod coś poważniejszego. Pod coś co przestanie być niewinna zabawa, a stanie się nowa tradycja. Tylko musi przyjść odpowiedni moment. Owce muszą być odpowiednio przygotowane.

Do czego to wszystko zmierza? Jaki będzie następny krok? Bo niewątpliwie jeśli na to spojrzeć właśnie z perspektywy czasu to zachodzi w naszych obchodach związanych ze zmarłymi stopniowa zmiana:
racjonalizacja/odduchowienie – jakie tam duchy. Zmarli leża w ziemi i tyle. Świeczka kwiaty dynia… Gniją.
komercjalizacja –  w miejsce wypartych obrzędów (nazywanych pogańskimi, chociaż według mnie dziady mogłyby się wkomponować w chrześcijaństwo, no ale tak, ktoś wybrał inna drogę, drogę całkowitej negacji, celowo czy nie torująca szlak nowym tradycjom które nastąpią w przyszłości) wchodzi jakaś amerykańska błazenada, i kto wie czy nie prawdziwie okultystyczna, kabalistyczna. a przede wszystkim na której zarabia się, bo przecież stroje, dekoracje… z każdym rokiem coraz chętniej u nas stosowane.

Cytat z Wikipedii:

W związku z pogańską genezą tego święta, Halloween spotyka się z krytyką ze strony niektórych duchownych Kościoła rzymskokatolickiego, prawosławnego, episkopalnego i luterańskiego. [od admina – mogą sobie protestować, precedens już nastąpił wieki wcześniej, jedna tradycja odchodzi, zostaje wyparta a nowa się pojawia] Jednocześnie od obchodzenia Halloween w Polsce, odcinają się również słowiańskie rodzimowiercze związki wyznaniowe – opowiadające się za kultywowaniem rodzimych zwyczajów, związanych z tradycją Dziadów. [od admina – i słusznie, bo helołin nie ma nic wspólnego z dziadami, tylko ślepcy i ignoranci wrzucają je do jednego wora] Noc z 31 października na 1 listopada jest także ważnym świętem w Kościele Szatana. [od admina – to chyba się pojawiło nie dawno, a wiec nowa tradycja tworzy się na naszych oczach. wystarczy jeszcze tylko usankcjonować, zatwierdzić i… Za jakiś czas będziemy sobie czcić szatana zamiast wszystkich świętych] Z tegoż powodu kościół rzymskokatolicki potępia Halloween i utożsamia je z kultem szatana.

————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Stop dla pogańskiego ”święta” Halloween

Cytat z powyższego:

Katechizm Kościoła Katolickiego W artykule 2116 KKK mówi: “Należy odrzucić wszelkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, wywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie tajemnych mocy. Praktyki te są sprzeczne z czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu“. W artykule 2117 Katechizm mówi: “Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do opanowania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalna władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekania się do interwencji demonów.”

Na moje, to dziady pod to nie podpadają. Ale za to mamy helołin, którego niestety nie da się powstrzymać. W każdym razie nie gadaniem. Bo odnoszę dziwne wrażenie, że dziady były tępione z większym zapałem niż teraz helołin.

A już zupełnie na koniec, jeśli mówimy o mijaniu i pojawianiu się nowych tradycji. Kiedyś przyjęliśmy chrześcijaństwo (nie mówię, że to źle więc proszę się nie czepiać, uważam ze to dobrze, chociaż niektórzy pobłądzili i przeinaczyli nauki chrystusowe) ale przyczyna tego nie było nagłe oświecenie czy przypływ wiary. Przyjęliśmy chrześcijaństwo, pomijajac przymus (jak nie po dobroci to ogniem i mieczem) bo taki był trend. Podobnie jak wstąpilismy ostatnio do UE. Bo taki był trend. Bo w UE jest nasz sąsiad. Wróg.

Czy jak będzie trend na satanizm-okultyzm, to tez go przyjmiemy (bo…)? Odpowiedź na to pytanie w kontekście powyższego wpisu nie jest aż tak bardzo łatwa…

Posted in NWO, Polska, religia | Otagowane: , , | 12 Komentarzy »

Takie tam cytaty z Ewangelii św. Mateusza…

Posted by zagrypiona w dniu 25 października 2010

[UWAGA – wiem, że mało kto przebrnie przez ten wpis. Nie zmuszam. 😉 Ale myślę że warto czasem przypomnieć sobie nauki Jezusa Chrystusa, które z tego co wiem są ważnym składnikiem naszej wiary, chyba wręcz głównym. Zachęcam więc, także do sięgnięcia do źródła cytatów, ].

Jeśli ktoś nie jest wierzący, a jest Czytelnikiem mego bloga, to proszę się nie zrażać i proszę o wyrozumiałość. Właściwie to mój wpis kieruje głównie do tych co zapomnieli albo którzy celowo przeinaczają albo próbują nam wmówić ze prostego przekazu płynącego ze słów Jezusa przeciętny człowiek nie zrozumie i nie powinien próbować robić tego sam (bo zostanie okrzyknięty  jehowita i pochłoną go ognie piekielne, buuu). Ja już pominę to, że Jezus gdy żył głównie zwracał się do prostych ludzi a nie do duchownych, uczonych w piśmie. Tak więc język jego wypowiedzi jest taki aby był zrozumiały dla ogółu.

Doprawdy, nie trzeba tęgiej głowy mieć żeby rozumieć nauki Syna Bożego. Nie jest tak, jak to mówią niektórzy: ‚oj ty lepiej swym małym rozumkiem za dużo nie myśl, a idź do księdza on ci lepiej słowo wytłumaczy…‚ Do rozumienia/zaakceptowania nauk Jezusa wystarczy wiara, i tzw kręgosłup moralny (wiele z tego czego naucza to wartości uniwersalne), i do dalszej interpretacji jako takie rozeznanie o świecie. Dodatkowo, PŚ zawiera stosowne przypisy, wyjaśnienia… Po co jeszcze pośrednicy jacyś? Im więcej pośredników, tym więcej matactwa.

Sama mam właśnie parę wątpliwości wynikających z owych matactw, którym kiedyś dałam się zwieść, które mam nadzieję rozwieją się gdy skończę czytać wszystkie 4 Ewangelie. Moje wątpliwości zrodziły się ze słuchania różnych osób, czytania wypowiedzi które jakoś pokrętnie po swojemu próbowały interpretować słowo i te interpretacje narzucać innym. Dziś właśnie, pośród tylu różnych ludzi głoszących swoje interpretacje można niestety zagubić prawdziwy sens i znaczenie slow Jezusa Chrystusa. Konkretnie chodzi mi o wyjaśnienie tych kwestii:

  1. czy rzeczywiście jest tak, że nad ciałem i jego ochrona wiedzie prymat ochrona i dbałość o ducha? – jakiś człek kiedyś usilnie próbował mnie przekonać ze ciało to nic, ze forma przejściowa i ze przede wszystkim trzeba dbać o ducha, ze nieważne ze depopulacja, ze podłe wykorzystywanie ludzi jako biomasy [gdy mowie o dbałość o ciało nie chodzi mi o uciechy cielesne, przyjemności, ale ochronę jego, nie zabijanie, nie niszczenie i zadawanie tortur fizycznych, a traktowanie z szacunkiem i miłosierdziem]
  2. czy z nauk ewangelii wynika, ze należy bezczynnie przyglądać się złu i nadstawiwszy drugi policzek czekać na cud?‚niektórzy’ by chcieli żeby tak było. Żeby stać biernie i nadstawiać te policzki. Jezus Chrystus został do nas przysłany by powiedzieć nam jak zwalczać zło. Fizyczne, na świecie, nie tam jakieś wyimaginowane… kto czytał ten wie, jakich ludzi J.Ch napotyka, żadne tam demony, po prostu chciwców i niereformowalnych głupków.
  3. czy rzeczywiście tak jest ze wszelkie prawa kościelne, ziemskie są ważniejsze od miłosierdzia i czynienia dobra, skromności – czyli praw i zasad danych przez Stwórcę, a wreszcie od samego Stwórcy i miłości do niego?

Tym, których korci żeby mnie wyzwać od jehowitów i innych sekciarzy, weźcie poczytajcie sobie Pismo i zobaczcie co tam jest napisane. Jestem chrześcijanką, katoliczką (z wielkimi wątpliwościami), mimo to jakoś nie doczekałam się odpowiedniej nauki na temat NT czy Biblii w ogóle ze strony KK. Na religii oglądaliśmy instruktażowe filmy nt. aborcji, a na innych lekcjach ksiądz zajmował się swoimi sprawami pozwalając uczniom uczyć się na inne przedmioty. Z wcześniejszych mych lat pamiętam tez nie było nic na ten temat, nawet w organizacji przykościelnej dla dzieci do której należałam. Jakieś głupkowate zabawy, pioseneczki itd. 😉 Nic na temat PŚ. Generalnie, jakoś tak ja odnoszę wrażenie ze KK nie zachęca ludu swego do czytania Pisma Świętego. Może dlatego ze lud za wiele by wtedy myślał swym prostym rozumkiem… Kto wie.

Tak wiec jak ktoś nie lubi czytać cytatów z NT i komentarzy na ich temat to… zapraszam na inne blogi. Ja się tylko dziele tym co wyszukałam, ku przypomnieniu zbłąkanym duszyczkom, bo z tego co widzę, to NIEKTÓRZY baaaardzo się pogubili.

PS. Cytaty są z Biblii Tysiąclecia, jeśli wierzyć danym wydawniczym została ona zredagowana i wydana przez chrześcijan, katolików, więc jak coś komuś nie teges to proszę się zwrócić do redaktorów ewentualnie.

Aha, ciekawostkę jeszcze dodam, ze na równi nieoczytani w Piśmie są fanatycy ‚katoliccy’ jak i ateiści. Ci drudzy wyrywają z kontekstu jakieś zdanie (podobnie jak fanatycy) i się pastwią nad nim nadając własna interpretację. Po necie krążą różne ateistyczne wywody dowody na okrucieństwo Boga/Jezusa itd. Ci co je tam po swoich blogach publikują metodą kopiuj/wklej nie zaprzątają sobie swoich pustych łebków żeby sprawdzić u źródła jaki jest kontekst albo może po prostu nie rozumieją metafor? W każdym razie ateiści i fanatycy ‚katoliccy’ maja według mnie baaardzo wiele wspólnego. Ale to niech już sobie Drodzy Czytelnicy sami w głowach poukładają.

—————————————————————————————

Cytaty z Ewangelii wg św. Mateusza.

Mt 4, 3-4

3    Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem».   4    Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych»

[nie samym – czyli i chlebem i słowem, powyższy cytat raczej nie oznacza, ze człowiek ma żyć samym słowem. Nigdzie w PŚ nie jest negowane ze człowiek to istota dwoista fizyczno/duchowa wiec jeść także musi i tak jak dba się o czystość i zdrowie duchowe, sumienie itd, tak trzeba dbać o ciało. To jest oczywiste.]

Mt 4, 8-10

8    Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych    9    i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon».    10    Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»

[Panu Bogu, a nie przedmiotom, budynkom, ludziom, miastom, pomnikom, zjawiskom itd.]

Mt 5, 3-12

3    «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.   4    Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.   5    Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 6    Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. 7    Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 8     Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.    9    Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. 10    Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.   11    Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.  12  Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

[z mego powodu – czyli z powodu Chrystusa i wiary w jego nauki itd., a nie zaś z powodu przynależności do takiej czy innej instytucji kościelnej czy innej, przynależność jeszcze o niczym nie świadczy ale uczynki, i to te dobre raczej.]

Mt 5, 17-20

17    Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę, bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. 20    Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

[wyraźnie jest napisane, że Jezus nie przyszedł znosić/zmieniać Praw (jak mniemam swym prościutkim umysłkiem, chodzi o przykazania). Jak się wiec ma grzebanie przy przykazaniach zważywszy treść wersu 19? Czy jeśli widzę zgrzyt miedzy tym zapisem, a tym co mamy dziś w przykazaniach to jestem jehowitka i członkinią plemienia żmijowego? Ja już nie wspomnę o tej groźbie konsekwencji za grzebanie przy przykazaniach i nauczanie zafałszowanej ich formy – bo to nie moja rzecz. Ja bym chciała żeby rzeczywiście znalazł się ktoś na tyle mądry by mi to konkretnie i wiarygodnie wyjaśnić.]

Mt 5, 21-24

21    Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi.    22    A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. 23    Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!

[no i właśnie, co kto myśli, jak wierzy i interpretuje to sprawa osobista. Nikomu nie wolno potępiać drugiego co do jego wiary – o ile oczywiscie ten ktoś nie maci innym w umysłach celowo i z premedytacją. Ale to co ja sobie w duszy po cichu myślę, czy tez na moim blogu, to jest moja sprawa, i jeśli ja się mylę, to ja poniosę tego konsekwencje i nikomu nic do tego. Każdy niech najlepiej zajmie się swoim przysłowiowym ogródkiem/bałaganem. Oczywiście możemy sobie dyskutować nawzajem o interpretacjach itd, ale konstruktywnie i wiarygodnie i z obustronnym szacunkiem, a nie z głównym argumentem: ‚bo tak’ albo ‚ bo twój umysł jest prosty’… itd.]

Mt 5, 37

37   Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

Mt 5, 38-42

38    Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!    39    A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40    Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!    41    Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!    42    Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

[tu jest mowa raczej o bezsensownych sporach z niereformowalnymi głupcami – jeśli taki głupiec prowokuje, pluje na ciebie, to pajaca lepiej zignorować, ewentualnie nadstawić drugi policzek, okazać mu miłosierdzie i przez to swoja wyższość. Tu nie jest mowa o bierności wobec tak skrajnego zła jak morderstwo, trucie, gwałt, i brak szacunku względem innych – wiec ja nie wiem dlaczego niektórzy w takich sytuacjach przywołują ten cytat, ze niby dać się zabić w imię czego niby, ze ciało to tylko powłoka doczesna? To po co się w ogóle rodzic, może od razu po narodzinach wyprawiajmy się na tamten świat, ileż zła uniknęlibyśmy w ten sposób! Niektórzy ludzie maja problem z rozumieniem metafor!]

Mt 5, 43-48

43    Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.    44    A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; 45    tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46    Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?    47    I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?    48    Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

[mowa jest o modlitwie za nieprzyjaciół – co jest jak najbardziej w porządku. Natomiast nie ma tu mowy o bierności wobec zła i krzywdy dokonywanej słabszym. No bo przecież jak ktoś jest wielokrotnym mordercą i w amoku jest, to modlitwa nie pomoże. Trza delikwenta zamknąć, ewentualnie odseparować od społeczeństwa tak, ze już nigdy nikogo nie… 😉 A za dusze można a nawet trzeba się modlić. Kara i walka ze złem nie wyklucza modlitwy za dusze czy ogólnie za całokształt zło czyniącego.]

Mt 6, 1

1 Strzeżcie  się,  żebyście  uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

[no właśnie, nic na pokaz, nic na pokaz… Ja już nie wspomnę o czymś takim jak prześciganie się w tym, kto lepsza/większą/bogatsza świątynię wybuduje… Mój prosty, prościuteńki kobiecy umysł nie pojmuje jak coś takiego mogłoby się spodobać Bogu. No ale to już moja sprawa ewentualnie bo ja się w piekle smażyć będę jeśli się mylę. Ale wole swoja pomyłkę zawdzięczać sobie samej, niż jakiemuś pseudo…]

Mt 6, 5-8

5    Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6    Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 7    Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani.    8    Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.

[ja tam nie wiem. Moze i mogłyby być jakieś małe skromne kościołki, żeby organizacyjnie ludzi jakoś zebrać żeby nie musieli np w mrozie czy na deszczu stać podczas mszy itd., ale z umiarem, nic na pokaz, nic na pokaz i nie na wyścigi…]

Mt 6, 16-18

16    Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę.    17    Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, 18    aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Mt 6, 25-34

25    Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?    26    Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?    27    Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?    28    A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.    29    A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.    30    Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?    31    Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?    32    Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.    33    Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.    34    Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

[mam problem z tym fragmentem, to słowo zbytnio chyba zostało dodane w tym wydaniu czy coś, nie wiem jak sprawdzić czy w innych wcześniejszych wydaniach ono się znajduje. Jezus zdaje się nie przewidział, ze podłość tego świata i plemienia żmijowego sięgnie tak daleko, ze do pokarmów będą dodawane trucizny (aspartam) do ciuchów z chin (np. bisfenol i inne trucizny)… A unikając tych szkodliwych produktów można sobie dodać do życia tą metaforyczną godzinkę czy dwie, i ja doprawdy nie widzę w tym nic złego. Nie można tez wyżywić się jak owe ptactwo co nie sieje i nie zbiera, bo jest 6 miliardów populacji ziemi, rolnikiem nie można sobie ot tak zostać jak się chce na byle ziemi. Jak ktoś widzi ze to źle  ze człowiek dba o zdrowie czyli to co je, co ubiera to najpewniej źle rozumie powyższy cytat w którym chodzi o brak umiaru raczej, o potępienie martwienia się o zbytki, rzeczy materialne, bez uwagi na potrzeby ducha.]

Mt 7, 1-6

1    Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2    Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3    Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4    Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5    Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. 6    Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.

Mt 7, 12

12    Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.

[i o to właśnie chodzi, o to chodzi. Tylko ze ostatnio namnożyło się dewiantów, masochistów fizyczno emocjonalnych – PSYCHOPATÓW – którym się podoba jak ich gnębić, stad myślą ze inni pragną tego samego…]

Mt 7, 15-20

15    Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. 16    Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? 17    Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.    18    Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.    19    Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.    20    A więc: poznacie ich po ich owocach.

[te owoce to chyba wojna, krzywda, cierpienie, materializm, fanatyzm, bluźnierstwo, bałwochwalstwo… a nie miłosierdzie.]

Mt 7, 21-23

21    Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. 22    Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?”    23    Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!”

Mt 7, 24-29

24    Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale.    25    Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.    26    Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku.    27    Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».    28    Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką.    29    Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie.

Mt 9, 13

13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

[miłosierdzia – czyli czynienia dobra wobec innych (a przez to czynienia tego co podoba się Bogu), a nie gestów takich czy innych, bardziej pokazowych i niczemu dobremu nie służących.]

Mt 10, 32-39

32    Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.    33    Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. 34    Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35    Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową ;    36    i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy .    37    Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.    38    Kto nie bierze swego krzyża , a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.    39    Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

[tu nie ma mowy o tym ze Jezus chce żeby ludzie się nawzajem wyrzynali. Niektórzy nadużywają tego fragmentu by udowodnić ze Bóg jest okrutnikiem (ale to w ST pierwszych księgach bardziej). Tu raczej chodzi o czasy Chrystusowi ówczesne, przyszedł w pewnym sensie zbuntować ludzi przeciw faryzejskim czy innym zwyczajom, grzechowi itd. Te matki, synowie, córki wspomniani w tym tekście to orędownicy starego… od którego muszą się oddzielić ci którzy przyjmą naukę Jezusa. Ten miecz to jest metafora, która w kolejnych zdaniach fragmentu zostaje wyjaśniona.]

Mt 12, 1-12

1   Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść.   2   Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat».   3   A On im odpowiedział: «Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze?    4   Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom?  5  Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy?   6   Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. 7   Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. 8   Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu »   9   Idąc stamtąd, wszedł do ich synagogi.    10   A [był tam] człowiek, który miał uschłą rękę. Zapytali Go, by móc Go oskarżyć: «Czy wolno uzdrawiać w szabat?»   11   Lecz On im odpowiedział: «Kto z was jeśli ma jedną owcę, i jeżeli mu ta w dół wpadnie w szabat, nie chwyci i nie wyciągnie jej?   12   O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca! Tak więc wolno jest w szabat dobrze czynić».

[czyli miłosierdzie, dobre uczynki są w hierarchii wyżej niż obrzędy religijne, zasady i reguły organizacyjne kościoła jeśli w grę wchodzi życie, zdrowie ludzkie.]

Mt 15, 1-9

1   Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem:   2   «Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem».   3   On im odpowiedział: «Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji?   4    Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie .   5    Wy zaś mówicie: „Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie ,   6   ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki”. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. 7   Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz:   8    Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 9   Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi».

[i znowu mamy naginanie przykazań i co o takowym sądzi Jezus, ci co lubią bronić dzisiejszej formy dekalogu i tej z czasów biblijnych niech polemizują z tym co Jezus mówi, chyba nie ośmielą się nazwać Go jehowitą?]

Mt 15, 17-20

17   Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz.    18   Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym.   19   Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa.   20   To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym».

Mt 15, 32

32    Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze».

[a więc znowu dbanie o powłokę cielesną człowieka.]

Mt 16, 24-27

24    Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.    25    Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 26    Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? 27    Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

[niektórzy zwłaszcza fanatycy religijni, nie wiem chyba ludzie o jakiejś bardzo zlej woli tłumacza ten fragment tak: ‚jak przychodzi śmierć, to trzeba się poddać, nie szukać przetrwania, bo to tylko powłoka cielesna…’ i tym podobne brednie (swoja droga pewnie do lekarza nie chodzą a jak ulegną wypadkowi to się takich nie ratuje? To co Jezus ma na myśli to szukanie życia w przepychu, szukanie bogactwa doczesnego, materialnego. Co zresztą jest wytłumaczone w następnych zdaniach tego fragmentu. Wiec chodzi bardziej o to by dbać życie duchowe/wewnętrzne., w każdym razie zachować umiar miedzy duchowym a fizycznym i nie gonić za zbytkami, A nie tam żadną bierność względem oprawców, zła i bezmyślnemu poddawaniu się uszczerbkom na zdrowiu.]

Mt 18, 6-7

6    Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. 7    Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie.

[no właśnie i w kontekście tego co powyżej i tego co poniżej: np o grzebaniu w przykazaniach, przeinaczaniu tego co mówił Jezus, wiedzeniu ludzi z ambony na manowce… Albo zwykli ludzie którzy  robią coś wbrew naukom Jezusa (np. stawiają ten nieszczęsny pomnik) i jeszcze próbują wmówić ze jakiś ich ‚Chrystus król’ tego pragnie i dzięki pomnikowi ochroni Polskę? No ludu. Chrystus chce miłosierdzia względem słabszych, ogólnie dobra i przestrzegania jego nauk. Fanatycy widać nie czytują…]

Mt 20, 24-28

24   Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci.    25    A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. 26    Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. 27    A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, 28    na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».

[czy to nie tak Jezus wyobrażał sobie losy ruchu jaki rozpoczął? Bez hierarchii i bez wywyższania kogokolwiek, a wiec skromnie… Na wzór Syna Człowieczego.]

Mt 21, 12-14

12   A Jezus wszedł do świątyni i wyrzucił wszystkich sprzedających i kupujących w świątyni; powywracał stoły zmieniających pieniądze oraz ławki tych, którzy sprzedawali gołębie.   13   I rzekł do nich: «Napisane jest: Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskinię zbójców».

Mt 21, 43-46

43   Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. 44   Kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go».   45   Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi.   46   Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.

[dlaczego niektórzy myślą, ze może chodzić o jakikolwiek naród istniejący dziś? A może wcale nie chodzi o naród w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, ale o jakaś grupę ludzi po prostu.]

Mt 22, 34-40

34   Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem,   35   a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę:   36   «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» 37   On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. 38   To jest największe i pierwsze przykazanie. 39   Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. 40   Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».

Mt 23, 1-12

1   Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami:   2   «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.   3   Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4   Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5   Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6   Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7   Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8   Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście.   9   Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10   Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.   11   Największy z was niech będzie waszym sługą.   12   Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

[Tu fragment o ‚Ojcu Świętym – Janie Pawle, Benedykcie…’ Niech mi ktoś wyjaśni. To jak to jest. Mamy słuchać Jezusa we wszystkim, czy tez przymykać oko na przeróbki KK. (A, proszę mnie nie odsyłać do późniejszych jakichś pism kościelnych. Z tego co mi wiadomo, i według mojej osobistej hierarchii ważności, to co mówił Jezus jest ważniejsze i stoi na pierwszym miejscu.)]

Mt 24, 4-14

4   Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. 5   Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. 6   Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! 7   Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. 8   Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.   9   Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. 10   Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. 11   Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; 12   a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. 13   Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. 14   A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.   15   Gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie –   16   wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!   17   Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu.   18   A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz.   19   Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni!   20   A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat.   21   Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie.    22   Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.  23   Wtedy jeśliby wam kto powiedział: „Oto tu jest Mesjasz” albo: „Tam”, nie wierzcie! 24   Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. 25   Oto wam przepowiedziałem.   26   Jeśli więc wam powiedzą: „Oto jest na pustyni”, nie chodźcie tam!; „Oto wewnątrz domu”, nie wierzcie!   27   Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.   28   Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą.  29   Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte.   30   Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. 31   Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.

[ten fragment niby jest o Jerozolimie, ale dlaczego ja mam wrażenie jakby to była jakaś relacja na żywo z dzisiejszych czasów. Chyba wpadliśmy w jakąś przeklętą pętlę i nam się to metaforyczne zniszczenie Jerozolimy powtarza co jakiś czas (wojna zaraza, trzęsienia ziemi, kataklizmy, zwątpienie, prześladowania… itd. Mam mieszane uczucia czy możemy ten fragment czasowo odnieść do jakiegoś wydarzenia historycznego, czy tez poszerzyć na dłuższy okres czasu. Moze mi ktoś mądrzejszy kiedyś wiarygodnie wyjaśni.)

Mt 25, 31-46

31   Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały.   32   I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.   33   Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.   34   Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!   35   Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36   byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. 37  Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić?   38   Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię?   39   Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”   40   A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. 41   Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!   42   Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;   43   byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”   44   Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”   45   Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. 46   I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

[i znowu mamy kwintesencję nauk Jezusa: miłosierdzie i pomoc słabszym jako drogę do zbawienia, a nie jakieś pseudo ofiary, wyścigi kto większy lepszy pomnik ustawi, ‚kto większy’ – takie zwyczaje panowały w jakichś pogańskich  cywilizacjach których wierzenia oparte były na kulcie fallusa…]

Mt 28, 16-20

16    Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił.    17    A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili.    18    Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. 19    Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. 20    Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

[Jezus mówi idźcie i nauczajcie – należy się domyślać ze miał na myśli sposoby nauczania jakie sam stosował. Nie ma w tym fragmencie absolutnie żadnej przesłanki by sądzić ze Jezus kazał budować wielkie kościoły z bogatymi wnętrzami, pełne obrazów, złota itd. rozpraszaczy – to już jest wymysł czysto ludzki, niekoniecznie słuszny. Nie mówiąc już o tak daleko posuniętym zinstytucjonalizowaniu KK (nb nie ma wspomnienia nawet o samym KK) z jakim mamy do czynienia do dziś. Fragment podkreślony na czerwono – w moim odczuciu, znaczy ze jeśli ONI/nauczający zmienia coś w tym co przykazał, to… ostatnie zdanie fragmentu otrzyma brzmienie przeczące.]

 

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Przepraszam Drogich Moich Czytelników, za brak nowych wpisów ostatnio, ale tkwie w kryzysie. Otaczaja mnie niestety ludzie zniewoleni. Na moja przyszłosć maja wplyw półgłówki. Tak wiec cokolwiek nie powiem… To i tak nic nie zmieni.

A jeszcze teraz, po powyższym wpisie, spodziewam się gromów i odesłania mnie do piekła. 😛  Jesli sie tak stanie, to bedzie tylko dowód na to, ze z owieczkami zwiedzionymi już NIC, absolutnie NIC nie da sie zrobić.

Ja to doprawdy nie wiem co się musi stac strasznego, żeby ludzie sie wreszcie ogarnęli.

Posted in religia | Otagowane: , , | 26 Komentarzy »