Zagrypiona's Blog

Centrum komunikacji i edukacji dla wszystkich zagrypionych i nie tylko.



  • Witam wszystkich gości, a szczególnie tych któ- rzy są zainteresowani wzajemną wymianą in- formacji. Zachęcam do podsyłania linków i dzie- lenia się ciekawymi ar- tykułami oraz do dysku- sji. Zbiory w działach będą służyły nam wszy- stkim grypowiczom i osobom początkującym do edukacji.

    Data założenia: 03.06.2010



  • wykluczeni.info

    Internet bez Antypolonizmu

    Popieram Internet Bez Chamstwa

    Bykom - stop

  • Nie popieram i tolerować nie będę:

    -fanatyzmu:
    -- politycznego
    -- religijnego Fanatyzm zakłada nieomylność ziemskiej - tworzonej przez ludzi - instytucji politycznej bądź religijnej. Nierozsądnym i nieodpowiedzialnym jest przypisywanie grupom politycznym nieomylności w sposób bezkrytyczny. W przypadku instytucji religijnych, wiara w nieomylność, nieskazitelność, niezdolność do grzeszenia religijnych dostojników jest herezją i obrazą Boga. Omylność i zdolność grzeszenia dotyczy tych ludzi tak samo jak wszystkich innych.

    -hipokryzji - jednostka ludzka powinna być spójna: to samo robi, to samo mówi, to samo myśli. Przypadki rozdwojenia, czy nawet roztrojenia stanowią o chorobie takiej jednostki lub jej nieczystych intencjach. Jeśli wyznajemy taką a taka wiarę, czy poglądy - według nich postępujemy.

    -zacietrzewienia - ludzie którzy w gniewny, agresywny sposób bronią swoich idei, zazwyczaj merytorycznie czują się i są słabi - stąd agresja. A przecież można się pięknie różnić, szanować nawzajem.

    -głupoty - brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli czegoś w danej chwili nasz rozum nie pojmuje, np. w wyniku braku wiedzy albo mechanizmu wyparcia nie znaczy to, że to nie istnieje. Rzeczywistość i wszystkie jej zjawiska istnieją bez względu na możliwości percepcyjne poszczególnych jednostek w tej rzeczywistości tkwiących.

    -owczego pędu - jesteśmy ludźmi, mamy rozumy. Czasami jednak ulegamy instynktom stadnym, być może z lenistwa? Powinniśmy swoje decyzje, opinie popierać argumentami opartymi na faktach, a nie: 'bo tak wszyscy robią', 'bo tak powiedziała pani w TV'.

    -manipulacji - podpuszczania, prowokowania, dezinformacji...

    ...

Posts Tagged ‘historia’

29.12.2011 – Ku pokrzepieniu, 93 rocznica Powstania Wielkopolskiego

Posted by zagrypiona w dniu 29 grudnia 2011

Dawno nie pisałam. Witam więc po dość długiej przerwie Drogich Czytelników, którzy czasem tu zaglądają. Normalnie nie zajrzałabym tu, jednakże skłoniła mnie do tego zaiste dziwna sytuacja. Mianowicie, niedawno obchodziliśmy 93 rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego. W kraju w którym z uporem maniaka psychopaci wbijają nam do głów beznadzieję, smutek i bierność, wydawałoby się, że to niezwykle ważna data i dobra okazja by podnieść nieco ducha narodu… Spodziewać by się można było fali artykułów na blogach mieniących się patriotycznymi. A tymczasem… Cisza. Wałkowanie jakichś mało znaczących pierdół w stylu: ‚a w Pcimiu Dolnym trzęsienie ziemi – koniec świata bliski’ i tak cały rok sianie strachu i oczekiwanie, a potem następne proroctwa i przepowiednie; albo ‚rewelacja – w tv w newsach itd występują aktorzy!’ – zaiste rewelacja, może dla kogoś kto TV uważał za jako taki autorytet, a przecież wiadomo, tak na logikę że wszystko co w TV to ustawka nakręcana wcześniej i nakierowana na manipulacje umysłami. Więc nie wiem skąd to zdziwienie. Bez względu na okoliczności i tak nas oszukują i tak nie warto się opierać na wiadomościach głównego nurtu – no chyba że ktoś potrafi właściwie interpretować. Ponadto inne jakieś jałowe dyskusje o naprawdę nieistotnych sprawach, które wywołują tylko kłótnie między czytelnikami i marazm. (Nie mówię, że ja jestem w tej sprawie bez winy bo też nic w tym roku nie napisałam. Ja jednak nie pretenduję do miana wyroczni, a wręcz zawiesiłam swego bloga, bo nie lubię tak po próżnicy grochem o ścianę… Chyba reaktywuję tego bloga. Nazbierało się zresztą ciekawych rzeczy do wklejenia tu dla potomności…)

Tak więc:

GWOLI PRZYPOMNIENIA: MÓJ ZBIORCZY ARTYKUŁ SPRZED ROKU

PARĘ MIEJSC Z INFORMACJAMI O POWSTANIU: 27grudnia.pl i powstaniewielkopolskie.pl

I KILKA FILMIKÓW Z TEGOROCZNYCH OBCHODÓW W POZNANIU:

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Co dodatkowo zaskakujące, więcej miejsca niż wyżej wymienione blogi patriotyczne Powstaniu poświęciła Gazeta Wyborcza. Jest to pewien znak, świadczący o czymś dobitnie. Gdy my śpimy zajęci kłótniami, inni zajmują się naszą historią, i może nawet nam ją przepisują. 😉 A lud do którego my powinniśmy trafić z informacją o naszych historycznych sukcesach jest informowany przez nie do końca odpowiednie instytucje czy osoby.

Posted in historia, Polska | Otagowane: , , , | 8 komentarzy »

29.07.2011 – Geneza zła

Posted by zagrypiona w dniu 29 lipca 2011

Pora na nowy wpis. Ostatnio z częstotliwości mych wpisów jasno widać, że wałkowanie tych samych tematów od roku – z mizernym skutkiem edukacyjnym pośród ludu – nieco mnie przynudziło. Jednakże ostatnio natrafiłam na NIEZWYKLE ciekawy tekst w mojej ulubionej tematyce. Mianowicie, jeszcze jeden genialny tekst o PSYCHOPATII jako źródle całego zła o którym dzień w dzień dyskutujemy, dochodząc niejednokrotnie do teorii tak absurdalnych, że nawet sam holiłut by się ich nie powstydził.

Żyjemy w takich czasach, w których zło/dobro, walka między nimi są silnie zmitologizowane. Jacyś bogowie, dusze, demony, inne wymiary, kosmici, reptylianie, kosmiczni Jezusowie i anioły… Jako ratunek amulety, egzorcyzmy, modlitwy… Jak to wszystko działa, widzimy.* A co jeśli dobro, jest po prostu stanem naturalnym w przyrodzie i w sferze ducha, a zło najzwyczajniej chorobą albo objawem jakichś dysfunkcji po stronie biologicznej? To jest tak proste, że aż niemożliwe do pojęcia przez NORMALNEGO człowieka zindoktrynowanego od urodzenia w taki czy inny sposób, który dodatkowo lubi sobie zadawać niekiedy komplikujące sprawę pytanie: ‚czemu to ma służyć?’ ‚dlaczego on to zrobił?’, szukającego zawsze jakiegoś racjonalnego/religijnego wytłumaczenia na to wszystko złe co się wydarza … W przypadku psychopatów, odpowiedzi na takie pytania nie ma. Bo psychopata myśli zupełnie inaczej niż my, ma swoją logikę. A tą jego logiką kieruje strach o to, że ktoś rozpozna u niego chorobę, że ktoś postawi mu diagnozę, odkryje jego prawdziwe oblicze. I tu się zaczyna całe piekło którego doświadczamy, spirala zbrodni, kłamstw, manipulacji i bezeceństw zatacza coraz to szersze kręgi. To czego jesteśmy świadkami to takie właśnie miotanie się szaleńca. Zdrowi, normalni ludzie, nie powinni pod żadnym pozorem temu miotaniu się wraz z szaleńcem ulegać. I uważać na to jakie reguły i zasady przyjmuje, jakie wtłacza sobie w umysł, bo czasem mogą być to zasady i reguły podstępnie podyktowane przez PSYCHOPATÓW.

Do mnie póki co ta teoria pochodzenia naszych ziemskich problemów najlepiej przemawia i rokuje szanse na poprawę, daje NADZIEJĘ że można z tego jeszcze jakoś wybrnąć, miast czekać na najazd kosmitów, czy też sąd ostateczny, powtórne przyjścia itd. itp. z biernie założonymi rękami.

Zaraz się na mnie gromy posypią, ale cóż… 😉 Że tak powiem, dla mnie to już obojętne.

Zapraszam do lektury wywiadu ze świętej pamięci profesorem Andrzejem Łobaczewskim (autorem książki: Ponerologia polityczna: nauka o naturze zła wykorzystywanego do celów politycznych) w którym jest napisane nieco więcej na temat psychopatów i ich metod:

In memoriam: Andrzej M. Łobaczewski

Kilka cytatów na zachętę:

Co ma decydujące znaczenie to pełne zrozumienie znaczenia nauki zwanej ponerologią, oraz tego jak wiele zastosowań może ona mieć dla przyszłości pokoju i humanitarnej ludzkości. Ta nauka pozwala na to, by umysł człowieka mógł zrozumieć rzeczy, które przez tysiąclecia, były niezrozumiałe: genezę zła. Takie rozumienie mogłoby bardzo dobrze przynieść przełom w historii cywilizacji, która, moim zdaniem, jest obecnie w punkcie samozniszczenia.

Nie, nie można powiedzieć, że tylko psychopaci są złem. Oni są czynnikiem inicjującym. Ale nie tylko psychopaci, gdyż polska psychiatria od dawna jasno rozróżniała charakteropatię i psychopatię. Charakteropatia pokazuje się kiedy następuje uszkodzenie tkanki mózgu I taka osoba ma wady charakteru spowodowane faktem, że coś w mózgu nie działa tak jak powinno, albo występuje utrata tkanki, jak w przypadku Stalina (brakuje tkanki w okolicach 10A i B), a psychopatia jest dziedziczna.

Jest dziedziczona po matce, tak jak daltonizm i hemofilia. Przekazuje ją matka. Tak jest w przypadku psychopatii ogólnej. Schizoidia jest prawdopodobnie dziedziczona autosomalnie [dominacja zmutowanego genu – przyp. tłum.], poprzez chromozomy nie płciowe, nie przez chromosomy X i Y, ale przez pewne serie chromozomów autosomalnych. Dlatego proces dziedziczenia jest inny. Wreszcie, psychiatrzy za najczęstszą uważają psychopatię asteniczną. Ogólnie jest to szeroka kategoria pełna nieco innych uwarunkowań, trudnych do odróżnienia, ponieważ są wynikiem wady płodu, dlatego może mieć charakter dziedziczny, albo nie. Tak więc dokładne badania właściwości biologicznych psychopatii, właściwości genetycznych psychopatii, są bardzo potrzebne, aby zrozumieć dokładnie ten aspekt genezy zła.

Oni muszą albo walczyć ze społeczeństwem, albo zdobyć władzę, i tak jest, właśnie dlatego, że czują się „uciskani.” Z drugiej strony są usuwani, gdyż jeśli chodzi o podstawową psychopatię, oni są niezdolni do pracy fizycznej. Technicznie, są niezdolni do prac technicznych. Są rozmowni, psują pracę, więc majster mówi, „wynoś się stąd, nie potrzebuję kogoś takiego jak ty”. Wszędzie są dyskryminowani przez społeczeństwo normalnych ludzi, i tutaj należy szukać rozwiązania.

Psychopaci zawsze grają rolę szarej eminencji w grupie wojowników. Tak więc, jeśli istnieje grupa takich, grupa trudnej młodzieży, banda chuliganów, to potem … lider jest niekoniecznie psychopatą. Zamiast tego, on reprezentuje inne powiązania. Ale za nim jest grupa psychopatów, i ta grupa rządzi resztą osób lekko charakteropatycznych. Taka jest struktura takich grup. Myślę, że nowoczesne prawo jest ignorantem w odniesieniu do tej rzeczywistości i stąd jego niska skuteczność.


Do tego wszystkiego ja bym jeszcze dorzuciła różne warunkujące mechanizmy społeczne, psychologiczne które psychopaci stosują by ułatwić sobie życie: indoktrynacja od niemowlęctwa na psychopatę albo uległego niewolnika poprzez wpajanie takich czy innych wzorców zachowań czy zasad i reguł; okaleczanie niemowląt, niszczenie więzi dziecko – matka, itd. itp… A więc wpływ środowiska na osobę, zazwyczaj młodą, może wytworzyć w niej skłonności psychopatyczne.

INNE CIEKAWE TEKSTY NA BLOGU: PRACOWNIA4.WORDPRESS.COM
Psychopatia Schizoidalna
Charakteropatie Paranoidalne
Ponerogenne Zjawiska i Procesy

I to by tłumaczyło dlaczego dziedzina medycyny psychiatria jest chyba najbardziej skorumpowaną (obok może onkologii) dziedziną, która zajmuje się wszystkim, tylko nie skutecznym rozwiązaniem naszego problemu. A jak ktoś uczciwy przypadkiem znajdzie się w środowisku i coś ciekawego miałby do powiedzenia to się go ucisza, rzuca kłody pod nogi, bo jest zagrożeniem dla pozycji PSYCHOPATÓW.

*Zagrypiona nie ma nic przeciwko modlitwom. Modlitwa w dobrej intencji nie jest zła. 🙂 Jednakże sama modlitwa to zbyt mało. Bozia dała głowę, rączki i nóżki by z nich też robić użytek w walce ze złem. Zło jest dwojakie, fizyczne i metafizyczne, tak wiec nie wystarczy się przed nim bronic, czy zwalczać go jedynie na poziomie duchowym.

Posted in co możemy zrobić?, NWO | Otagowane: , , , , | 16 komentarzy »

27.12.2010 – Powstanie Wielkopolskie, 92 rocznica.

Posted by zagrypiona w dniu 27 grudnia 2010

Dzisiaj o czymś o czym zapewne w mediach głównego nurtu nie wspomną (tych ogólnokrajowych, w lokalnych pewnie będzie wzmianka). Dzisiaj o POWSTANIU WIELKOPOLSKIM, którego dziś przypada 92 rocznica.

Wpis dedykuję tym, którzy zauważyli, ze w Polsce (generalnie) nie celebruje sie pozytywnych dla narodu rocznic powstan. Nie mowi sie o tym. w szkolach kroloje powstanie listopadowe i styczniowe w ktorych Polska poniosla ogromne straty. Starsi (co za tym idzie pewnie i madrzejsi) namowili mlodych by rzucic sie na barykady… Mimo braku realnosci powodzenia. W kazdym razie w takiej formie w jakiej to bylo przeprowadzone wtedy. Jakos tak na zywiol. Z wrogiem trzeba walczyc JEGO metodami, no ale nie o tym chcialam pisac. Ale o POWSTANIU WIELKOPOLSKIM, ktore dla Polski bylo zwycieskie, i którego rocznica jest w moim miescie obchodzona co roku.

Kiedys to ludzie mieli ducha walki, a dziś. Byle micha była pełna i bak w samochodzie pełny (bez względu na koszty)… A i tez zdaje się w czasach okołopowstańczych nie było głodu. Była poniewierka, wynarodowienie i germanizacja. szyderstwo z tradycji. Czyli podobnie jak dzis tylko dziś jest w ładnym opakowaniu, zeby sie ofiara nie pokapowała ze chodzi o to samo, wynarodowienie, grabież, szyderstwo z dorobku cywilizacyjnego narodu. Sie ubiera wszystko w piekne słówka w stylu, tolerancja, postęp, równosc… itd. Ciemny lud to kupi.

Wpis zawiera treści stad: Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego. Po wiecej informacji zapraszam właśnie tam oraz tu: 27grudnia.pl

————————————————————————————————————-

Historia, kalendarium Powstania Wielkopolskiego (skrót informacji zawartych na pierwszej z wymienionych wyżej stron). [najciekawsze i najważniejsze w moim odczuciu fragmenty są na zielono]

1914-1917 – Mimo trudnych warunków wojennych wzmagał się w tym okresie polski ruch niepodległościowy, którego ważnym elementem były polskie organizacje o charakterze paramilitarnym, takie jak: Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, skauting i inne. Mimo powołania wielu instruktorów na front, młodzież odbywała szereg ćwiczeń, nierzadko w tajemnicy przed władzami pruskimi. Obok dotychczasowych, mających wieloletnie tradycje walki o utrzymanie polskości, zaczęły powstawać również nowe organizacje. Do takich należała między innymi Polska Organizacja Wojskowa zaboru pruskiego, na czele której stanął Wincenty Wierzejewski.

1918 Coraz bliższa perspektywa klęski Niemiec uaktywniła polskie działania. Szczególny wpływ na przyspieszenie biegu wydarzeń na terenie zaboru pruskiego miała rewolucja w listopadzie tego roku i podpisanie rozejmu kończącego działania wojenne (11 XI).

11 listopada 1918 – Ujawniła się Straż Obywatelska, organizowana już potajemnie od pewnego czasu. Kilkanaście dni później została przemianowana na Straż Ludową. Równolegle do tego, nadal w konspiracji, tworzyły się polskie organizacje wojskowe.

13 listopada Jedna z pierwszych i bardziej spektakularnych polskich demonstracji zbrojnych, tzw. „zamach na ratusz”. „Było to zorganizowane najście na odbywające się w ratuszu posiedzenie Wydziału Wykonawczego Rady Robotników i Żołnierzy, w którym dotąd dominowali Niemcy. W wyniku akcji udało się usunąć 4 Niemców, a na ich miejsce wprowadzono 4 Polaków zaangażowanych w przygotowania zbrojne: Bohdana Hulewicza, Mieczysława Palucha, Henryka Śniegockiego i Zygmunta Wizę. Dzięki wejściu do Wydziału Wykonawczego, Polacy uzyskali kontrolę nad Komendą Miasta i dowództwem V Korpusu.

Druga połowa listopada i grudzień 1918 – Polskie działania zmierzające do budowy struktur wojskowych przybrały na sile. Jednocześnie przeprowadzono szereg akcji mających na celu zdobycie broni i odpowiedniego sprzętu, między innymi na Urząd Umundurowania i magazyny wojskowe przy Bramie Kaliskiej, skąd zabrano większą ilość broni i amunicji. Zaczęto wydawać również pisemko dla żołnierzy – Polaków pt. „Druh”.

 

Pierwszy okres walk powstańczych – wyzwolenie większej części Wielkopolski (do 8 stycznia 1919)

27 grudnia 1918 – W godzinach popołudniowych w Poznaniu wybuchły walki. Jeden z pierwszych ataków nastąpił na Prezydium Policji. W czasie ataku zginął Franciszek Ratajczak. Polakom udało się opanować również Dworzec Główny, Pocztę, kilka redut systemu fortecznego Poznania. Wybuchły również walki na prowincji. Jednym z pierwszych poległych był Józef Mertka, który padł pod Boczkowem. Komunikat Naczelnej Rady Ludowej w sprawie wydarzeń poznańskich w dnia 27 grudnia (fragment): „{…) Wczoraj po południu, krótko przed czwartą, nadciągały do miasta ż koszar na Jeżycach oddziały uzbrojonych żołnierzy niemieckich z 6 pułku grenadierów, w liczbie około 200, z oficerem na czele, śpiewając niemieckie pieśni, wtargnęli do gmachu Naczelnej Rady Ludowej, zrywając tamże sztandary angielskie, amerykański i francuski. W dalszym pochodzie przez św, Marcin, ul, Wiktorii, Berlińską i Plac Wilhelmowski czynili to samo, wdzierając się zwłaszcza na Berlińskiej do domów prywatnych i zrywając tamże z balkonów chorągwie koalicyjne i amerykańskie, i polskie, które deptano nogami. Prowokacyjne zachowanie się gwałtowników niemieckich zwabiło nie przygotowaną na napaść i prowokację ludność polską, która wyległa na ulice. Tymczasem żołnierze niemieccy dotarli do Banku Związku, tu zdarli i znieważyli sztandary angielskie i amerykańskie i tu padł pierwszy strzał do dyrektorów, który na szczęście chybił (…). Gdy mrok zapadał, rozpoczęli żołnierze niemieccy strzelaninę z kierunku Prezydium Policji. Niemcy ustawili tutaj dwa karabiny maszynowe i wśród ogólnego popłochu skonsternowanej ludności rozpoczęli ogień w kierunku „Bazaru”, między innymi w okna, gdzie mieszka Paderewski, złożony niemocą po przebytej na okręcie hiszpance (…). Ze strony polskiej zrazu nie odpowiadano, usiłowano dojść do jakiegoś porozumienia i uniknąć krwi rozlewu. Gdy jednak strzały nie ustawały, gdy szereg osób odniosło rany, Straż Ludowa poczęła odpowiadać na strzały i zarządziła środki bezpieczeństwa mające chronić przechodniów (…)” „Kurier Poznański” nr 298 z 29 XII 1918 r.

28 grudnia 1918 – Dalsze sukcesy Polaków w trakcie walk o Poznań, opanowali oni między innymi cytadelę, redutę Grollmanna, arsenał przy Wielkich Garbarach. Komisariat NRL mianował tymczasowym naczelnym dowódcą powstania kpt. Stanisława Taczaka.

29 grudnia 1918 – Walki w Poznaniu, natomiast na prowincji wyzwoliły się między innymi takie miejscowości jak Kórnik, Grodzisk, Kiecko, Witkowo, Wielichowo i szereg innych.

30 grudnia 1918 – Doniosły sukces polski w Poznaniu – zdobycie koszar 6 pułku grenadierów. Jednostka ta jeszcze tego samego dnia opuściła Poznań.

31 grudnia 1918 – Wyzwoliły się: Ostrów, Oborniki, Kościan, a w dniach poprzednich między innymi: Śrem, Wągrowiec, Wronki. Początek polskiej ofensywy z Gniezna pod dowództwem Pawła Cymsa w kierunku Kujaw. […]

1-5 stycznia 1919 – Oswobodzenie wielu miejscowości, między innymi: Jarocina, Nakła, Mogilna, Strzelna, Krotoszyna, Kruszwicy, Nowego Tomyśla, Czarnkowa, Miejskiej Górki, Jutrosina, Rawicza, Wolsztyna.

6 stycznia 1919 – Powstańcy zdobyli lotnisko na Ławicy. Tym samym akcja wyzwalania Poznania dobiegła końca. Wybuchły walki pod Czerskiem i Kościerzyną na Pomorzu (Prusach Zachodnich). Powstanie wykroczyło poza teren Wielkopolski.

7 stycznia 1919 – Niemcy zdobyli Chodzież, zajętą dzień wcześniej przez powstańców.

8 stycznia 1919 – Bitwa pod Chodzieżą, powstańcom udało się odbić miasto. Odzyskano również Czarnków chwilowo zdobyty przez Niemców. Zwycięstwo powstańców pod Slesinem i wyzwolenie Sierakowa. Gen. Józef Dowbor-Muśnicki został mianowany wodzem powstania.

 

Drugi okres walk powstańczych (8-15 stycznia 1919) – walka o zdobycie kolejnych obszarów i ugruntowanie zdobyczy powstańczych.

9 stycznia 1919 – Powstańcy zostali zmuszeni do opuszczenia Nakła.

10 stycznia 1919 – Walki w południowej Wielkopolsce, w rejonie Leszna, pod Rydzyną i Kąkolewem, zdobycie przez powstańców Sarnowy.

11 stycznia 1919 – Bój o Szubin zakończył się zwycięstwem strony polskiej. Jego znaczenie było duże. W rękach powstańców znalazł się nie tylko Szubin, ale również i Żnin, Łabiszyn, Złotniki. Również w innych rejonach północnej Wielkopolski dała się zauważyć znaczna aktywność strony polskiej. Na zachodzie natomiast miało miejsce niepowodzenie pod Zbąszyniem, a na południu Polacy utracili Sarnowę.
Notatka prasowa o zachowaniu się Niemców podczas walki pod Szubinem:
Podczas bitwy stoczonej pod Szubinem dopuszczali się żołnierze niemieccy okrucieństw na Polakach. Naoczny świadek opowiada, że Niemcy o rannych żołnierzy polskich nie troszczyli się zupełnie. Z poległych zdzierano mundury i buty, pozostawiając ich tylko w koszuli. Ponieważ nie było opieki lekarskiej, ranni odwiezieni przez obywateli i gospodarzy do miasta padali na ulicy. Pomocy i żywności Niemcy zakazywali udzielać rannym. Jeńców polskich bito kolbami. Odznaczyli się przy tym uzbrojeni urzędnicy kolejowi z Bydgoszczy i żołnierze, którzy odgrażali się, że wszystkich pozabijają.
Potwierdza się także wiadomość, że w Krzyżu wszystkich wojskowych polskich internują. Żywność żołnierzom polskim poodbierano. Kto miał więcej niż jedną koszulę, musiał wszystko oddać. Żołnierze niemieccy głosili cynicznie: Nie walczymy za Ojczyznę, lecz za pieniądze.
” „Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł”. Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak. Poznań 1983 s. 255.

12 stycznia 1919 – Walki w rejonie Leszna, pod Lipnem.

13 stycznia 1919 – Powstańcy utracili Szamocin.

15 stycznia 1919 – Nieudana operacja powstańcza pod Szamocinem.

Trzeci okres walk powstańczych (16 stycznia -16 lutego 1919) – narastające zagrożenie niemieckie i walka o utrzymanie zdobyczy powstańczych.

16 stycznia 1919 – Walki w rejonie Międzychodu. Gen. J. Dowbor-Muśnicki objął funkcję naczelnego wodza.

17 stycznia 1919 – Został ogłoszony pobór do wojska. Pod broń powołano roczniki 1897, 1898 i 1899. Ważny etap w przekształceniu ochotniczych sił powstańczych w regularną Armię Wielkopolską. Gen. J. Dowbor-Muśnicki zwrócił się z odezwą do żołnierzy:
(…) Do Was zwracam się oficerowie! Zapomnijcie o tej zmorze, która panowała w szeregach armii narodów – ciemięzców, w których nieludzkie obchodzenie się z żołnierzami i pogarda dla niego były systemem. Podobnie stosunki nie mogą mieć miejsca w szeregach Wojsk Polskich. Winniście być nie tylko dowódcami (…), ale też zawsze starszymi, kochającymi i troskliwymi braćmi żołnierzy (…)„.

21 stycznia 1919 – NRL ustanowiła tekst roty przysięgi wojsk powstańczych:
W obliczu Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego ślubuję, że Polsce, Ojczyźnie mojej i sprawie całego Narodu Polskiego zawsze i wszędzie służyć będę, że kraju Ojczystego i dobra narodowego do ostatniej kropli krwi bronić będę, że Komisarzowi Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu i dowódcom, i przełożonym swoim mianowanym przez tenże Komisariat, zawsze i wszędzie posłuszny będę, że w ogóle tak zachowywać się będę, jak przystoi na mężnego i prawego żołnierza-Polaka, że po zjednoczeniu Polski złożę przysięgę żołnierską, ustanowioną przez polską zwierzchność państwową„. „Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł”. Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak, Poznań 1983, s, 207, 224.

22 stycznia 1919 – Wzmogły się walki na froncie północnym – Niemcy zajęli Potulice. Natomiast na południu powstańcy odnieśli sukces pod Robczyskiem koło Leszna.

23 stycznia 1919 – Skuteczna powstańcza obrona Miejskiej Górki.

25 stycznia 1919 – W wyniku śmiałej akcji siły powstańcze zajęły Kargowę i Babimost.

28 stycznia 1919 – Niemcy podjęli ofensywę na froncie północnym, w rejonie Bydgoszczy i Nakła. W dniach następnych ciężkie walki toczyły się pod Rynarzewem. Powstańcy utracili Szubin.
Sprawozdanie o sytuacji bojowej na froncie północnym (fragmenty):
(…) Walki toczące się na naszym froncie mają przeważnie charakter partyzancko-pozycyjny. Nieprzyjaciel jest tak samo rozstawiony po wsiach i wzdłuż punktów o wadze strategicznej, częściowo okopany, jak i nasze siły. Naturalne przeszkody jak np. Noteć, tworzą główne podstawy oparcia (…).
Nie można mówić o froncie w znaczeniu frontu np. francuskiego, zabezpieczonego drutem kolczastym, zasiekami, rowami itp. Jednakże front faktycznie istnieje, tu i ówdzie są sztuczne umocnienia, zależnie od terenu i wagi (…).
Głównym wrogiem jest „Heimatschutz”. Są to słabo zorganizowane oddziały, które formują się zwykle wokół kilku pozbawionych bytu dawnych pruskich oficerów liniowych, z materiału ludzkiego zwabionego łatwym i wysokim żołdem, do 30 mk dziennie (…).
Niekarne to wojsko nie ma żadnych form uczciwości żołnierskiej, walczy środkami barbarzyńskimi, dobija rannych lub pastwi się nad nimi. Strzelają kulami dum-dum, obdzierają jeńców z odzieży i bielizny. Drugi wróg to zorganizowani urzędnicy kolejowi, funkcjonariusze drobnych urzędów oraz koloniści. Ostatni są przeciwnikami, których lekceważyć nie można, gdyż są doskonale uzbrojeni, mają dużo poukrywanej amunicji i walczą podstępnie (…).
„, „Kurier Poznański”, nr 27 z 2 II 1919.

3 lutego 1919 – Rozwijająca się pomyślnie ofensywa niemiecka na północy za łamała się. Wróg został wyparty za Noteć. Powstańcy odbili Rynarzewo i odnieśli zwycięstwo pod Kcynią. W dniu następnym odzyskano Szubin.

4 lutego 1919 – Działania zaczepne na południu. Powstańcy dotarli do przedmieść Rawicza, jednak zostali odparci. Ciężkie walki na tym odcinku toczyły się również w następnych dniach.

7 lutego 1919 – Ciężkie walki o Kolno, które przechodziło z rąk do rąk. Komisariat NRL mianował 122 podoficerów Polaków z byłej armii pruskiej na stopień podporucznika.

9 lutego 1919 – Na zachodzie w rejonie Trzciela powstańcy odparli niemieckie natarcie.

10 lutego 1919 – Odparcie natarcia niemieckiego pod Rawiczem.

12 lutego 1919 – Natarcie niemieckie przy wsparciu pociągów pancernych na Kargowę i Babimost odniosło sukces. Atak niemiecki został powstrzymany pod Kopanicą.

14 lutego 1919 – Niemcy przenieśli siedzibę naczelnego dowództwa do Kołobrzegu, co świadczyło o planach ofensywy przeciwko Wielkopolsce.

16 lutego 1919 – W Trewirze został przedłużony rozejm Niemiec z państwami Ententy. Obejmował on również front wielkopolski. Tym samym armia powstańcza została uznana za wojsko sprzymierzone.
Fragmenty układu o przedłużeniu rozejmu – Trewir 16 lutego 1919
(…) Niemcy powinni niezwłocznie zaprzestać wszelkich działań ofensywnych przeciwko Polakom w Poznańskiem i we wszystkich innych okręgach. W tym celu zabrania się wojskom niemieckim przekraczania następującej Unii: dawna granica Prus Wschodnich i Prus zachodnich z Rosją aż do Dąbrowy Biskupiej, następnie zaczynając od tego punktu linii na zachód od Dąbrowy Biskupiej, na zachód od Nowej Wsi Wielkiej, na południe od Brzozy, na północ od Szubina, na północ od Kcyni, na południe od Szamocina, na południe od Chodzieży, na północ od Czarnkowa, na zachód od Miał, na zachód od Międzychodu, na zachód od Zbaszynia, na zachód od Wolsztyna, na północ od Leszna, na północ od Rawicza, na południe od Krotoszyna, na zachód od Odolanowa, na zachód od Ostrzeszowa, na północ od Wieruszowa, a następnie aż do granicy śląskiej.” „Sprawy polskie na konferencji pokojowej w Paryża w 1919 T, Dokumenty i materiały” T. 1, Warszawa 1965, s. 385.

Niespokojny rozejm i pokój (16 lutego – styczeń 1920)

17 lutego 1919 – Mimo rozejmu pod Rynarzewem, nad Notecią i pod Nową Wsią Zbąską zacięte walki.

18 lutego 1919 – Powstańcy pod Rynarzewem zdobyli niemiecki pociąg pancerny.
Do końca lutego – Starcia zbrojne pod Margoninem, Bydgoszczą, Chodzieżą, Nakłem, Kępnem, Krotoszynem, Ostrzeszowem.

9 marca 1919 – Kompania ochotnicza powstańców wyruszyła do Małopolski w celu walki z Ukraińcami.

24 kwietnia 1919 – Dalsza rozbudowa armii powstańczej. Komisariat NRL powołał pod broń roczniki 1891, 1892, 1893, 1894, 1901.

30 maja 1919 – Straż Ludowa została przekształcona w Obronę Krajową.

6 czerwca 1919 – Starcia w rejonie Bydgoszczy.

18 czerwca 1919 – Walki pod Rynarzewem.

28 czerwca 1919 – Niemcy podpisały traktat wersalski, w wyniku którego do Polski powróciła – z wyjątkiem skrawków prawie cała Wielkopolska. Czyn zbrojny Wielkopolan zakończył się sukcesem.
Czynniki, które wpłynęły na sukces armii powstańczej w ocenie gen. J. Dowbor-Muśnickiego (fragment memoriału):
(…)1. Znajdowanie się władzy zwierzchniej w rękach Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej, która pragnąc mieć wojsko silne i dobre, nie szczędziła środków materialnych na potrzeby wojska, pozostawiając Dowództwu zupełną swobodę działania w sprawach organizacyjnych i operacyjnych (…).
2. Dobry wybór oficerów fachowców, starszych dowódców postawionych na czele poszczególnych rodzajów wojsk i jednostek bojowych.
3. Doskonale wyćwiczony stary żołnierz z armii niemieckiej jako instruktorzy.
4. Sprawna organizacja gospodarki wojskowej, uczciwie i sumiennie spełniającej swe ważne zadania zaopatrywania żołnierza, nigdy nie dającej powodów do narzekania i niezadowolenia żołnierzy.
5. Jednolitość składu formacji: żołnierze wszyscy tylko poznańczycy Polacy, oficerowie także, z nielicznymi wyjątkami (na ogólną liczbę 1150 oficerów tylko 181 z byłego I Korpusu i armii rosyjskiej, 18 z armii austriackiej, a 939 z byłej armii niemieckiej).
6. Zupełne niedopuszczenie do jakiejkolwiek polityki, intryg lub nadużyć w armii, co było możliwe tylko dzięki zupełnemu nieprzyjmowaniu elementów niepolskiego pochodzenia.
7. Szeroki współudział i zainteresowanie miejscowego patriotycznego społeczeństwa w sprawach formacji wojskowych, w których prądy lewicowe nie odgrywają żadnej roli, jego moralne i materialne poparcie znacznie ułatwiło robotę dowództwu. [od admina –  a dziś te obce, lewackie elementy taką postawę nazywają faszyzmem, jasno widać kto po jakiej stronie OD ZAWSZE STAŁ]
8. Dobrze postawiona robota kulturalno-oświatowa w formacjach w duchu czysto narodowym zjednoczyła dążenia wszystkich do jednego celu – miłości i dobra ojczyzny. (…)

„Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł”. Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak, Poznań 1983, s. 345-346.

1 lipca 1919 – Ogień artylerii na froncie wielkopolskim.

2 lipca 1919 – Niemcy pod Kąkolewem koło Leszna zabili dwóch polskich oficerów.

II półrocze 1919 – Mimo podpisania traktatu pokojowego na linii frontu wielkopolskiego dochodziło jeszcze do sprowokowanych przez Niemców zajść.

10 stycznia 1920 – W życie wszedł traktat wersalski, na mocy którego armia powstańcza miała przejąć Pomorze oraz te miejscowości Wielkopolski, które do tej pory pozostawały w rękach niemieckich, np. Leszno i Rawicz.

13 stycznia 1920 – Dowództwo frontu wielkopolskiego wydało rozkaz do rozpoczęcia przejmowania zajmowanych dotąd przez Niemców terytoriów.

17 stycznia 1920 – Początek akcji przejmowania.

8 marca 1920 – Likwidacja frontu wielkopolskiego – koniec ery Powstania Wielkopolskiego.

Powstanie Wielkopolskie – kalendarium wydarzeń politycznych

W powszechnym odbiorze społecznym Powstanie Wielkopolskie jest traktowane przede wszystkim jako czyn zbrojny, który wpłynął decydująco na postanowienia konferencji pokojowej przyznającej Polsce Wielkopolskę i Pomorze. W cieniu walk na frontach powstańczych pozostaje mniej efektowna, ale równie ważna działalność polityczna władz poznańskich. Monografie dziejów powstania, szczególnie nowsze, dają obszerną panoramę nie tylko walk zbrojnych, ale również zagadnień polityczno-społecznych. Jednak poza wąskim gronem specjalistów, o nich wie się na ogół niewiele. Jedynie Sejm Dzielnicowy oraz przyjazd Paderewskiego do Poznania mają swoje miejsce w świadomości społecznej. Przedstawione niżej zestawienie głównych wydarzeń społeczno-politycznych wykonane w oparciu o wybraną literaturę ma na celu przypomnienie niektórych faktów.

Przed powstaniem

Styczeń 1916 Utworzenie Tajnego Międzypartyjnego Komitetu Obywatelskiego skupiającego posłów – Polaków do parlamentu Rzeszy i sejmu pruskiego. [od admina – dziś nie do pomyślenia, jakieś ponadpartyjne uzgodnienia i projekty]

Lipiec 1918 – Na terenie zaboru pruskiego powstała sieć polskich Komitetów Obywatelskich.

11 października 1918 – Wspólny komunikat organizacji polskich działających w Rzeszy, opowiadających się jawnie za niepodległością Polski: „Tylko zjednoczenie wszystkich części narodu osiadłych na ziemiach polskich w jedną całość, wyposażoną w pełnię praw państwowych, stanowić może rękojmię trwałego przymierza narodów”

12 listopada 1918 – Z łona Centralnego Komitetu Obywatelskiego wyłoniono tymczasowy Komisariat w składzie: ks. Stanisław Adamski, Wojciech Korfanty, Adam Poszwiński. Jarogniew Drwęski prezydentem Poznania.

13 listopada 1918 – Komisariat Naczelnej Rady Ludowej wydał odezwę do społeczeństwa polskiego zaboru pruskiego, wzywając do spokoju: „Polacy!
Pękły okowy, krępujące wolność naszą. Z całą ufnością doczekamy wyroku kongresu pokojowego, który z naszym współudziałem ustali zachodnie granice ojczyzny naszej: Polski.
Dosyć polało się krwi polskiej w tej wojnie morderczej. Toteż pokojową drogą pragniemy dojść do upragnionego celu – do utworzenia zjednoczonej Polski (…).
„.

17 listopada 1918 – Komisariat NRL wezwał do jednorazowego „podatku na rodowego”.

18 listopada 1918 – Wybory członków powiatowych rad ludowych i delegatów na Sejm Dzielnicowy.

3-5 grudnia 1918 Obrady Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu. Uczestniczyli w nim przedstawiciele wszystkich ziem polskich znajdujących się pod zaborem pruskim, jak również polskiej emigracji zarobkowej w Niemczech (głównie Westfalii). Sejm podjął szereg uchwał wyrażających wolę ludności polskiej mieszkającej pod zaborem pruskim do połączenia się z innymi ziemiami polskimi w zjednoczonym państwie polskim. [od admina – moze moje słowa zabrzmia kontrowersyjnie, ale sadzac po tym co mamy dzis, to dziwne negatywne ciażenie wschodu, no i cała ta Warszawa wraz z wiejska i innymi siedliskami, moze trzeba nie było tych innych ziem siła zmuszac do zjednoczenia, może one nie chciały? Czy ktos pytał ICH mieszkańców o cos podobnego? No i czy te inne dzielnice wschodnie tak bardzo dbaly by do wladz nie przeszly obce, lewackie elementy? po jaka choinke sie wyzwalac i dback o jakosc tych co u wladzy gdy chce sie oddac to co sie wywalczylo innym co do ktorych pewnosci nie ma…]
Rezolucje ogólne Polskiego Sejmu Dzielnicowego – 5 grudnia 1918:
I. Polski Sejm Dzielnicowy stwierdził, że w sprawie naszej dzielnicy, bez zgody naszej i współdziałania naszego przesądzać nie wolno.
II. Polski Sejm Dzielnicowy stwierdza, że cały naród zgodnie stanie za rządem tworzącym wierne odbicie sił swego narodu. Rząd taki musi prowadzić szczerze demokratyczną i ludową politykę Rzeczypospolitej Polskiej (…).
III. Polski Sejm Dzielnicowy oświadcza się przeciwko wszechwładzy państwa w dziedzinie życia publicznego, społecznego i kulturalnego i wypowiada się za szerokim samorządem organizacji politycznych, kulturalnych, społecznych i wyznaniowych.
IV. Polski Sejm Dzielnicowy zwraca uwagę całego społeczeństwa na straszne niebezpieczeństwo, jakie szerzenie idei bolszewickiej w umysłach niedojrzałych na kraj cały sprowadzić może
„.
„Kurier Poznański” nr 80 z 6 XII 1918 r.

6 grudnia 1918 – Pierwsze posiedzenie wybranej przez Sejm Dzielnicowy Naczelnej Rady Ludowej. Na czele prezydium stanął Bolesław Krysiewicz. Organ roboczy stanowił Komisariat Naczelnej Rady Ludowej, w którym zasiedli: ks. Stanisław Adamski (Poznań), Wojciech Korfanty (Śląsk), dr Stefan Łaszewski (Pomorze), red. Adam Poszwiński (Kujawy), Józef Rymer (Śląsk) i Władysław Seyda (Poznań). W Gdańsku i Bytomiu utworzono podkomisariaty.

11 grudnia 1918 – W szkołach poznańskich wprowadzono naukę języka polskiego i religii w języku polskim.
W okresie powstania – walka dyplomatyczna o międzynarodowe uznanie władz powstańczych i budowanie zrębów państwowości polskiej.

30 grudnia 1918 – Próby pertraktacji ze stroną niemiecką w Poznaniu. Nie udało się na stronie niemieckiej wymóc stwierdzenia, że winę za wybuch walk w Poznaniu 27 grudnia 1918 roku ponosi strona niemiecka, która sprowokowała Polaków.

3 stycznia 1919 – Posiedzenie Naczelnej Rady Ludowej, w czasie którego z uwagi na zagrożenie stanem anarchii podjęto decyzję o przejęciu władzy. Decyzji tej początkowo nie podano do publicznej wiadomości.

4 stycznia 1919 – Dekret Komisariatu NRL o powierzeniu funkcji naczelnego prezesa prowincji i prezesa rejencji poznańskiej adwokatowi Wojciechowi Trampczyńskiemu. Władze niemieckie wezwały urzędników do bojkotu samozwańczego prezesa”.

7 stycznia 1919 – Organizacja powstańczej administracji wojskowej. Cały teren opanowany przez Polaków został podzielony na 7 okręgów wojskowych.

8 stycznia 1919 – Komisariat Naczelnej Rady Ludowej przejął kierownictwo nad sprawami administracyjnymi i wojskowymi, nie określając jednocześnie terytorialnego zasięgu swej władzy. Uczynił to celowo chcąc wykazać, że jego aspiracje nie kończą się na Wielkopolsce. Gen. Józef Dowbor-Muśnicki został mianowany Naczelnym Wodzem Powstania.
„Odezwa Komisariatu NRL” informująca o przejęciu władzy w Wielkopolsce przez Naczelną Radę Ludową (fragment):
(…) Oręż polski, przelana krew polska dały nam władzę, którą ujęła silnie w swe ręce Naczelna Rada Ludowa. Niniejszym składamy w imieniu całego narodu hołd i dzięki dzielnemu żołnierzowi polskiemu, członkom Straży Ludowej, którzy swym męstwem i odwagą pomnożyli sławę oręża polskiego i wyzwolili naród polski spod jarzma niewoli. Opierając się na zaufaniu żołnierza i obywatela polskiego, Naczelna Rada Ludowa zdobytej władzy wydrzeć sobie nie pozwoli. Przedstawiciele jej to wypowiedzieli bawiącym w Poznaniu ministrom pruskim, którzy się z tym stanem rzeczy zgodzić musieli. Uporządkowanie nowych prawnych stosunków nie może nastąpić od razu, ale stanie się to niebawem. Odpowiadałoby uczuciom narodu, gdyby nasza ziemia złączyła się od razu z Macierzą – Ojczyzną. Rozum polityczny, względy na politykę wewnętrzną i zewnętrzną nakazują nam nie zrywać ostatnich nici łączących nas z Berlinem, lecz pozostawić ostateczne określenie granic Polski kongresowi pokojowemu (…)„.
„Kurier Poznański”, nr 5 z 8 I 1919 r.

9 stycznia 1919 – Naczelna Rada Ludowa oficjalnie ogłosiła swoją decyzję z 3 stycznia o przejęciu władzy, gdyż:
(…) Wypadki ostatnich dni wykazały, iż jedynie Naczelna Rada Ludowa w dzielnicy naszej faktycznie posiada możność zachowania ładu i porządku (…)„.
„Tygodnik Urzędowy Naczelnej Rady Ludowej”, nr l z 16 I 1919 r.
Jednocześnie rozpoczęła się polonizacja administracji, choć często z braku kadr musiano na dotychczasowych stanowiskach pozostawić Niemców – z wyjątkiem najbardziej zaciekłych hakatystów. Niemieckim landratom dodano polskich starostów. Zarządzenia landratów musiały uzyskać ich akceptację. Stopniowo przejęli od landratów wszystkie uprawnienia, wskutek czego urząd ten uległ likwidacji. 14 stycznia 1919 – Komisariat NRL skierował apel do Romana Dmowskiego, prosząc o pomoc w zawarciu rozejmu z Niemcami.

16 stycznia 1919 – W rządzie warszawskim Ignacego Paderewskiego dwóch Wielkopolan objęło teki ministerialne. Dr Józef Englich został ministrem skarbu, a dr Kazimierz Hącia ministrem przemysłu i handlu. Ukazał się pierwszy numer „Tygodnika Urzędowego Naczelnej Rady Ludowej”.

20 stycznia 1919 – Wobec zaostrzającej się sytuacji dyplomatycznej między Poznaniem a Berlinem, wydano zakaz przekazywania pieniędzy do banków znajdujących się poza linią frontu, a 25 stycznia został wstrzymany ruch towarowy między Wielkopolską a Rzeszą. Fakty te świadczyły o rwaniu się nici zależności od Berlina, której początkowo politycy poznańscy, mimo wybuchu powstania, że względów dyplomatycznych, nie zamierzali zrywać.

21 stycznia 1919 – Rozwój ofensywy dyplomatycznej Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej. Do Paryża przesłano pismo prostujące fałsze zawarte w nocie ministra spraw zagranicznych Rzeszy z 17 stycznia. Udowadniano, że to strona niemiecka, a nie powstańcy, stosują terror wobec ludności cywilnej. Wskazywano, że armia powstańcza może być przydatna w walce z rysującym się na wschodzie zagrożeniem bolszewickim, żądano przysłania do Polski misji alianckiej. Przekazano również wiele obszernych informacji do prasy zagranicznej na temat sytuacji w Wielkopolsce.

22 stycznia 1919 – Rada Najwyższa państw koalicyjnych postanowiła wysłać do Polski specjalną misję na czele z Josephem Noulensem.

25 stycznia 1919 – Ostatecznie zniesiono wszelkie przepisy pruskie ograniczające naukę języka polskiego w szkołach.

29 stycznia 1919 – Na posiedzeniu Rady Dziesięciu w Paryżu Roman Dmowski wygłosił obszerny referat, w którym uzasadniał prawo Polski do ziem zaboru pruskiego. Wykazując agresywny charakter polityki niemieckiej na wschodzie, oskarżył Niemcy o dwulicowość:
(…) W obecnej chwili Niemcy zachowają janusowe, podwójne oblicze. Na Zachodzie mówią o pokoju, a na Wschodzie przygotowują wojnę. Wojsko na froncie zachodnim uznaje swoją porażkę, ale oddziały które są na froncie wschodnim, marzą jeszcze o podbojach. Zdają sobie doskonale sprawę z tego, co utraciły na Zachodzie, ale chcą utrzymać i – jeśli to możliwe – pójść dalej na Wschód. (…)„.
„Sprawy polskie na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 r. Dokumenty i materiały” t ł, Warszawa 1965 s. 47.

2-5 lutego 1919 – Polsko-niemieckie rozmowy w Berlinie. Stronom nie udało się dojść do porozumienia politycznego. Niemcy postawili bardzo ciężkie warunki, żądając między innymi rozwiązania formacji powstańczych i zapłacenia za szkody powstałe w czasie walk, a ponadto uznanie suwerennych praw Niemiec na terenie Wielkopolski. Strona polska nie przyjęła tych warunków. Obydwie strony jednakże osiągnęły efekt propagandowy, demonstrując wobec konferencji pokojowej ugodowe nastawienie i gotowość do rozmów.

4-6 lutego 1919 – Rozmowy przedstawicieli rządu warszawskiego z Komisariatem NRL w Poznaniu w sprawie reprezentacji zaboru pruskiego w Sejmie Ustawodawczym. Zrezygnowano z pierwotnej koncepcji przeprowadzenia wyborów, gdyż obawiano się międzynarodowych reperkusji. Uznawano w ten sposób fakt, że Wielkopolska nadal jest formalnie częścią państwa niemieckiego. Aby zapewnić jednak wpływ przedstawicieli Poznańskiego na prace Sejmu Ustawodawczego ustalono, że tymczasowo dotychczasowi posłowie polscy do władz ustawodawczych państwa niemieckiego będą zasiadać w Sejmie Ustawodawczym.

7 lutego 1919 – Dekret Naczelnika Państwa o dopuszczeniu do udziału w obradach Sejmu RP dotychczasowych 16 polskich posłów do Reichstagu. Pierwotnie postulowano, że z terenu byłego zaboru pruskiego do Sejmu Ustawodawczego miało być wybranych 126 posłów.

11 lutego 1919 – Komisariat NRL wydał rozporządzenie rozwiązujące rady miejskie. Wybory do nowych rad miały odbyć się w terminie do 25 marca.

14-16 lutego 1919 – Rozmowy na temat przedłużenia układu rozejmowego z 11 listopada 1918 r. Niemcy były przeciwne objęciu układem również frontu powstańczego, jednak pod naciskiem, głównie francuskim, musiały zgodzić się na zawarcie rozejmu wzdłuż linii frontów w Wielkopolsce. Wbrew układowi rozejmowemu zatrzymały jednak w swych rękach niektóre miejscowości, jak np. Zbąszyń, Międzychód.

Po powstaniu – droga do zjednoczenia z państwem polskim

l marca 1919 – Do Poznania przybyła misja aliancka.

6 marca 1919 – Misja aliancka wysunęła postulat wysłania pomocy wojskowej z Poznania pod Lwów w celu walki z Ukraińcami. Gen. Dowbor-Muśnicki przystał na tę propozycję pod warunkiem, że misja międzysojusznicza złoży zapewnienie, iż zostanie utrzymany układ rozejmowy z Niemcami.

19 marca 1919 – Niemcy zerwali trwające od 7 marca rokowania w Poznaniu, a misja aliancka opuściła Wielkopolskę. Mimo fiaska rozmów składano uspokajające stronę polską oświadczenia. Noules stwierdził:
(…) Możecie być pewni, że gdyby Was jutro zaatakowano, wówczas armie koalicji stojące nad Renem zmusiłyby Niemców do wstrzymania się i kapitulacji. Bezpieczeństwo Polski jest zapewnione. (…)„.
Antoni Czubiński, Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Geneza, charakter, znaczenie. Poznań 1978, s. 400.

20 marca 1919 – Wydano rozporządzenie, na mocy którego został zniesiony germanizacyjny system dodatków służbowych (tzw. Ostmarkenzulage).

23 marca 1919 – W wyborach do Rady Miejskiej Poznania Polacy odnieśli zwycięstwo.

24 marca 1919 – Komisariat Naczelnej Rady Ludowej skierował do Rady Ministrów RP wniosek, aby dla dzielnicy pruskiej utworzyć odrębny organ administracji. Był on podyktowany dążeniem do zachowania odrębnych instytucji byłego zaboru pruskiego w niektórych dziedzinach, np. w samorządzie. Politycy poznańscy uważali, że przystosowanie struktury administracyjnej i gospodarczej
Wielkopolski do innych dzielnic kraju „byłoby krokiem wstecz” (Korfanty).
W Warszawie początkowo zmierzano do jak najszybszego przyłączenia ziem polskich zaboru pruskiego do państwa polskiego i ich unifikacji z pozostałymi regionami, jednak pod wpływem Paderewskiego w końcu zdecydowano, że Komisariat NRL sprawuje pełnię władzy aż do chwili ustalenia polskiej granicy zachodniej, a w przyszłości w całym byłym zaborze pruskim będzie istnieć odrębna władza.

5 kwietnia 1919 – Uchwała Sejmu Ustawodawczego o wyborze 42 posłów z Poznańskiego.

9 kwietnia 1919 – Na mocy zarządzenia Komisariatu NRL w przemyśle, górnictwie, hutnictwie i handlu wprowadzono 8-godzinny dzień pracy.

10 kwietnia 1919 – Na mocy rozporządzenia nakazano do końca kwietnia usunąć niemieckie napisy z dworców, gmachów urzędowych, nazw ulic. Niewykonanie zarządzenia miało podlegać karze grzywny do 10 tyś. marek i 2 lat więzienia. Wkrótce w „Tygodniku Urzędowym NRL” zaczęto publikować nazwy miejscowości w polskim brzmieniu.

16 kwietnia 1919 – Zarządzenie nakazujące obchodzić 3 maja jako święto państwowe.

7 maja 1919 – Została zainaugurowana działalność Uniwersytetu Poznańskiego początkowo jako Wszechnicy Piastowskiej.

15 maja 1919 – Wprowadzenie języka polskiego do administracji. Odtąd niemiecki mógł być stosowany jako język posiłkowy. W sądownictwie język niemiecki utrzymał się do 1920 roku. Stosunkowo późne wprowadzenie języka polskiego wynikało z braku dostatecznej liczby urzędników polskich.

25 maja 1919 – Ze względu na możliwość zagrożenia ofensywą niemiecką Armię Wielkopolską pod względem operacyjnym podporządkowano naczelnemu Dowództwu Wojska Polskiego przy zachowaniu jej organizacyjnej odrębności.

l czerwca 1919 – Na terenach wyzwolonych przez powstańców przeprowadzono wybory do Sejmu Ustawodawczego. Dokonano wyboru 42 posłów.

6 czerwca 1919 – Zarządzenie o stanie wyjątkowym na całym obszarze podlegającym Komisariatowi NRL. Władze cywilne podporządkowano wojskowym w pasie 20 km od linii frontu. Kilka dni później wprowadzono zarządzenie karne o zdradzie, które przewidywało karę śmierci za rozmyślne wspieranie wroga lub szkodzenie polskiej sile zbrojnej.

28 czerwca 1919 – Układ w Wersalu przyznał Wielkopolskę odrodzonemu państwu polskiemu. Komisariat NRL zniósł od l lipca 1919 granicę celną między Wielkopolską a byłym zaborem pruskim.

9 lipca 1919 – Zniesiono, z wyjątkiem strefy przyfrontowej, stan wyjątkowy.

10 lipca 1919 – Posiedzenie rządu RP, na którym rozpatrywano w obecności całego Komisariatu NRL formę ustrojową byłej dzielnicy pruskiej. W czasie dyskusji ugruntowało się przeświadczenie, że różnice są zbyt duże, aby można dokonać mechanicznego połączenia. Podjęto decyzję o utworzeniu Ministerstwa Byłej Dzielnicy Pruskiej. Stosowną ustawę w tej sprawie Sejm Ustawodawczy podjął l sierpnia 1919, a weszła ona w życie z dniem 12 sierpnia 1919. Funkcję ministra byłej dzielnicy pruskiej objął Władysław Seyda.

l sierpnia 1919 – Sejm Ustawodawczy uchwalił ustawę „O tymczasowej organizacji zarządu byłej dzielnicy pruskiej”, która określała proces stopniowego włączenia Wielkopolski w skład odrodzonego państwa polskiego.

19 sierpnia 1919 – Uchwała o likwidacji Naczelnej Rady Ludowej.

28 sierpnia 1919 – Rozkaz dzienny nr 216 Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego o włączeniu organizacyjnym Armii Wielkopolskiej w skład Wojska Polskiego. W Poznaniu utworzono Dowództwo Okręgu Korpusu VII.

6 listopada 1919 – Formalna likwidacja Komisariatu NRL.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

A GW-ienko na swój sposób celebruje powstanie, opłakując swojaków których nie chciano w powstańczych szeregach, no jakiez to smutne. Lepiej by sie GW-ienko zastanowiło z jakiegoz to powodu nikt ich nigdy nie chcial, przeganial, odsuwal. Ktos kto jest zdrowy psychicznie i ma krztynke rozumu pojmie w mig. No chyba ze psychopata, wtedy bedzie saczyl zale i zaliki jakiz to ten swiat okrutny, a my cacy, zywcem do nieba.

Nie podam linka bo sie zdenerwowalam, reklamy GW-ienku robic nie bede.

Pozdrawiam Drogich Czytelników…

Posted in historia, Polska | Otagowane: , , , , , | 14 komentarzy »

09.12.2010 – Demokracja Bezpośrednia – temat na życzenie

Posted by zagrypiona w dniu 9 grudnia 2010

Wpis na podstawie tego co nadesłał jeden z Czytelników. Szanowny (mimo wszystko Czytelnik), przedstawia opcję Demokracji Bezpośredniej jako alternatywę albo wręcz lekarstwo na konieczność emigracji w poszukiwaniu lepszych warunków ekonomicznych do życia. Osobiście jestem zdania,  że każdy pomysł jest warty uwagi i krytycznego (konstruktywnie) spojrzenia. Prześledzenia, pomyślenia nad szansami jego wprowadzenia…

Ale… Ja żrę aspartam. Oglądam TVN. Jestem młoda, wykształcona z dużych miast – i nie rozumiem w jaki sposób DB mogłaby być remedium na CAŁE zło. 😉 Remedium samodzielne i jedyne (bez innych narzędzi, bardziej fizycznie poprawiających nam warunki bytu – że się tak wyrażę). I doprawdy ja nie widzę możliwości wprowadzenia takiego ustroju TERAZ., z tym całym syfem w którym teraz tkwimy. Bez czyszczenia i odkażenia (umysłów i nie tylko) tego nie widzę. No bo jak? Wysłać list do Donka albo Bronka i prosić? Dobry żart. 😉 Jakoś tego nie widzę. Tu raczej potrzeba lat pracy, EDUKACJI, informowania obywateli, otwierania umysłów (co jak myślę czynią blogi różnorakie – z jakim efektem – cóż, możliwe ze ludzie nie są jeszcze gotowi na DB? A może to i lepiej bo ja bym nie chciała żeby za mnie glosowali jacyś nieuświadomieńcy niewyedukowani w kwestii tego co to jest demokracja i na czym polega rządzenie, tworzenie prawa i w końcu jakie są konsekwencje tego wszystkiego w skali krajowej jak i światowej. A na pytanie jeszcze KTO będzie układał pytania do tych wszystkich glosowań i referendum. Kto tego kogoś wybierze i zatrudni? Kto będzie dzierżył media które dziś dyktują jak glosować? I jak zwolennicy DB zamierzają je przejąc? 😉 Albo nie przejmować i nie zmieniać? Skoro nie zakłada się takich działań, to może w ogóle odpuścić DB? Bo tak na dobrą sprawę to nie SYSTEM jest powodem naszych nieszczęść a wciąż ci sami LUDZIE u sterów, w mediach i wszędzie). Bez drastycznych zmian w tym kraju zmiana z demokracji pośredniej na bezpośrednia będzie taka sama jak zmiana z komunizmu na to co mamy teraz. Czyli…

Ciekawi mnie co myślą o DB Drodzy Czytelnicy. Bo ja niestety mam krytyczne podejście jak na tą chwilę, w tej formie w jakiej to jest (pominę milczeniem osoby i stowarzyszenie które to promuje, zbyt mało o nich wiemy by im zaufać, tym bardziej ze linkują do stron internetowych takich nie koniecznie wiarygodnych typu zeitgeist movie movement itd.) Jest dużo nieścisłości, sprzeczności i brak konkretnych rozwiązań. Sama idea – OK. Ale ta idea wydaje się być stworzona dla świata bliskiego ideału. U nas przed wcieleniem jej w życie potrzebny jest jakiś przewrót mentalny/polityczny, żadna tam gruba kreska. Odnoszę tez wrażenie, że momentami DB jest przedstawiona przez niżej wymienioną stronę i Stowarzyszenie jako jakaś poważna drastyczna zmiana pchająca władze w ręce ludu, a potem gdzieś w drobnych wzmiankach okazuje się, że parlament będzie podejmował 99% decyzji i ze wciąż będą partie polityczne. Ale tak jak powiedziałam, ja się na tym nie znam, jem aspartam, młoda jestem głupia itd. wiec mogę się mylić. No i po prostu za dużo wątpliwości mam wynikających z niejasności zaserwowanych przez autorów i Stowarzyszenie przedstawiające ideę DB. A największa to ta: co się stanie z tymi co rządzili przez 20 lat. Gdzie oni pójdą? Zaczną nagle działać ‚dla nas’? Czego będą się bali? Jakich konsekwencji i kto oraz w jaki sposób będzie karał tych, którzy sprzeniewierza się woli ludu.

Uprzedzam tez żeby nie pisać ze mi płacą czy coś tam. Zamiast tego polecam raczej spróbować rozwiać moje wątpliwości w merytoryczny, konkretny sposób a nie używać argumentów z D***, czy tam z piaskownicy jak kto woli.

PS. Jako wpis wklejam dział ‚najczęściej zadawane pytania‚ ze strony którą poniżej przedstawił Czytelnik.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

stop partiokracji powiedział/a
25 Listopad 2010 @ 07:49 e

Zagrypiona ,czy zechciałabyś zapoznać się z ideą Demokracji Bezpośredniej ?
W jednym z twoich komentarzy ,zastanawiałaś się co możemy w Polsce zrobić ,żebyśmy nie musieli emigrować zarobkowo .
Jeżeli ta strona da Ci pewne odpowiedzi , Mam prośbę ,daj na swojej stronie odnośnik ,niech szerzy się idea prawdziwej Demokracji .
Zaznaczam ,jestem zwolennikiem DB ,a nie wł .strony ani stowarzyszenia .
Pocieszające jest to ,że w wyborach 56% społeczeństwa nie głosowało ,czyli jest jeszcze szansa na pozytywne zmiany w Polsce ,ale kto tylko może ,powinien się zaangażować .

dzięki i pozdrawiam .

http://www.demokracjabezposrednia.pl/

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

1. Co to jest demokracja bezpośrednia?
– Bezpośrednie prawo obywateli do rozpoczęcia referendum dotyczącego każdego tematu oraz prawo do wetowania istniejącego prawodawstwa.
– Ujmując inaczej: To prawdziwa demokracja. To władza bezpośrednio w rękach obywateli. Władza ta jest realizowana w drodze referendum. Referendum pozwala inicjować pożądane ustawy oraz wetować złe prawo. [od admina – ale jak? tylko za pomocą glosowania? a kto będzie te glosowania organizował? rozumiem ze zamiast glosowań w sejmie byłyby glosowania obywatelskie. Czyli ci sami co zawsze by układali ustawy itd. a ludzie glosowaliby. Co z faktem tego ze ludzie nie maja pojęcia jak i na co glosować? Co jeśli będzie można kupić ich glosy? Jak ludzie zagłosują za czymś doprawdy głupim i absurdalnym np. wolnością palenia papierosów WSZĘDZIE –  w końcu sądząc po dyskusjach na forach lud tego pragnie. To co to ja się będę musiała męczyć z tym? A jeśli za tym będzie 60% a 40% przeciw to zawsze będzie jakaś grupa niezadowolonych i oni będą przeciw DB w której rządzi niekulturalny nieświadomy lud z mózgami pranymi od pokoleń.]

2. Dlaczego demokracja bezpośrednia jest lepsza?
– bo obywatele otrzymują realną i ciągłą władzę w państwie [od admina – jak według mnie wyglądałaby REALNA WŁADZA w rekach ludu – czytaj koniec artykułu]
– bo państwo i administracja staje się oszczędne i przyjazne [od admina: nie wiem w jaki sposób, pewnie zwolniłaby się jakaś część urzędników, ale część pozostanie bo ktoś musi administracyjnie działać by prawa wcielać w życie, ustanawiać i strzec, ale z drugiej strony trzeba będzie zatrudnić i zorganizować miejsca do glosowania, włożyć kasę w EDUKACJE ludu by nie glosował miedzy chlaniem piwa a oglądaniem TVN-u – jak tak to o kant D rozbić taka demokracje pod wpływem aspartamu]
– bo obywatele nie muszą czekać do kolejnych wyborów
– bo obywatele nie muszą czekać aż politycy i partie zaczną realizować obietnice wyborcze
– bo obywatele decydują jak funkcjonuje ich państwo
– bo podczas wyborów/referendum obywatele mogą podjąć wiele decyzji na raz
– bo obywatele stają się podmiotem i elitą w państwie [od admina – jeśli nie zostaną odpowiednio uświadomieni i wyedukowani odnośnie TEGO systemu to staną się niczym więcej jak bezmyślnymi klikaczami, zakreślaczami krzyżyków z glosowaniach]
– bo państwo i administracja staje się narzędziem wykonującym wolę obywateli  [od admina – ale w jaki sposób? żeby tak było, to lud powinien układać pytania do referendów i głosować, ale hej, żeby było sprawiedliwie, nad tym tez trzeba byłoby zagłosować]
– bo obywatele angażują się i utożsamiają z własnym państwem [od admina – do tego potrzebna jest szeroko zakrojona akcja uświadamiająca, odłączenie głupich seriali, tvnu i aspartamu, oraz wykopanie ze szkol całego globalnego badziewia a nauczanie kultury, poszanowania dla własnej ojczyzny, zasad moralnych…]
– bo prawo w państwie staje się zrozumiale i akceptowane przez obywateli [od admina – mogłoby być takie i bez DB, tylko problemem jak zwykle są LUDZIE]

3. Dlaczego demokracja bezpośrednia jest potrzebna?
– Ze względu na odpowiedzialność. Najczęściej rząd nie odpowiada za swoje poczynania przed nikim, pilnując jedynie zyskownych związków i wsparcia po upływie kadencji.
– Ponieważ w Konstytucji jest zapisane, że „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”.
– Po to, aby móc decydować o własnym losie częściej niż raz na 4 lata.
– Dlatego, że sami wiemy, co jest dla nas najlepsze. [od admina – MY może i tak… Co nie znaczy ze 100% uprawnionych do glosowania cokolwiek wie i ma o czymś pojecie]

4. Czy demokracja bezpośrednia może funkcjonować również w dużych krajach takich jak Polska?
– Tak. Regularne referenda przeprowadzane w stanie Kalifornia (36mln/ 423 970 km²) oraz w Australii (21mln/ 7 741 220 km²) jednoznacznie to potwierdzają (dla porównania Polska: 38mln/ 312 679 km²). Wielkość kraju nie przeszkadza w przeprowadzaniu referendum. Można by nawet rzec, że im większy kraj, tym większa potrzeba demokracji bezpośredniej, ponieważ „centrala” ma mniejsze pojęcie o potrzebach obywateli. – Wraz z rozwojem internetu znikają problemy logistyczne oraz radykalnie zmniejszają się koszty. [od admina – no tak, to Polskę podzielić na regiony, każdemu założyć jakieś osobne ciało zarządzające/tworzące ustawy, i OK. Tylko kto wybierze ludzi do tego ciała? sami się wybiorą i skąd przybędą? czy będą to jak zwykle ‚ci sami co zawsze’ tylko znowu pod innym szyldem? PS. Czy czasem EU nie dąży do tego typu podziału państw na regiony?]

5. Czy demokracja bezpośrednia nie jest za droga?
– W referendum blokowane są drogie i niepotrzebne decyzje podejmowane przez „naszych” reprezentantów. Np. wysłanie polskich wojsk na „misję” do Iraku (według badań TNS OBOP 66-71 % ankietowanych uznawało decyzję o wysłaniu wojska do Iraku za złą. Ośrodek zauważa, że przez cały czas opinia publiczna w zdecydowanej większości była przeciwna obecności polskiego wojska w Iraku. W tym czasie kilka razy zmieniał się rząd i zmienił się prezydent). [od admina – no i właśnie, jak lud powie NIE, to jak my sobie to wyobrażamy? ze dawniejsi nie zdenerwują się? ze nikt nie przyjdzie im na pomoc z zewnątrz?]
– Podejmowanie decyzji w procesie referendum nie musi [od admina – ale może?] być droższe, aniżeli podejmowanie decyzji w demokracji pośredniej. Wystarczającym dowodem jest Szwajcaria i stan Kalifornia, gdzie referenda przeprowadza się regularnie. [od admina – ja tam nie wiem o Kaliforni, czy to jest aż tak wspaniały przykład dla nas do naśladowania… od znajomego z USA słyszałam, ze tam wcale tak cacy nie jest. Ze bieda tez jak wszędzie, a władza wiadomo w czyich rekach mimo ze bezpośrednia jak tu autorzy sugerują]
– Dodatkowo rozwój technologiczny sukcesywnie obniża koszty. Np. jeśli zastosujemy głosowanie pocztą (np. Szwajcaria) lub przez Internet. Tanie i sprawne głosowania przez internet są już od lat z powodzeniem powszechnie praktykowane m.in. w Estonii. Ta technologia już istnieje i jest w użyciu!

6. Czy ludzie nie są zbyt głupi?
– Ten argument jest tak stary, jak stara jest demokracja i był używany przeciw demokracji jako takiej. Używano go m.in. przeciw wprowadzeniu demokracji parlamentarnej oraz oddania kobietom prawa głosu. [od admina – to zabrzmi kontrowersyjnie, ale… oddano kobietom prawo głosu, i czy coś się w związku z tym zmieniło, świat jest lepszy? bardziej demokratyczny? NIE! Jest tak jak było. Ale to chyba nie jest na korzyść DB, bo my – zdaje się – szukamy rozwiązania które poprawi nasz byt a nie utrzyma status pierwotny.] Jeśli założyć, że ludzie faktycznie nie są zdolni do podejmowania decyzji, to możemy spokojnie wrócić do systemu totalitarnego na miarę ZSRR [od admina – ale dlaczego od razu na miarę ZSRR, i co to znaczy system totalitarny, czy jeśli system będzie nastawiony na korzyść państwa, będzie patriotyczny, narodowy to już będzie totalitaryzm? a może faszyzm?]. Jeżeli większość społeczeństwa jest taka głupia i podejmuje głupie decyzje, to nie jest przecież w stanie mądrze wybrać dla siebie odpowiedniego reprezentanta! [od admina – czyli jaki z tego morał? DB nie zmieni nic. Moze tylko uspokoi niektórych wojujących i czasowo da złudzenie zmian i pozór kontroli nad władzą.] Demokracja to z założenia władzą ludu. Ludzie są w stanie najlepiej zdecydować o swoim życiu [od admina – o swoim życiu, ale nie o sprawach państwa – do tego potrzebni są eksperci z danych dziedzin a nie ja, szanowny autor tej idei (mniemam ze ma 0 pojecie np o przemyśle ciężkim czy rolnictwie…]. Plebiscyt poprzedza intensywna dyskusja. Dzięki niej szansa wyrobienia sobie własnego zdania i pełniejszej informacji jest o wiele większa niż w przypadku wyborów. [od admina – będzie ta dyskusja w TVN-ie czy tak jak za króla ćwieczka  na ulicach? żeby każdy mógł sobie demokratycznie pokrzyczeć, podyskutować – wyrobić opinie, a swoja droga skoro ludzie ‚lepiej wiedza’ jak tu się od początku sugeruje, to po co ‚wyrabiać sobie opinie‚ na podstawie dyskusji, organizowanej/moderowanej przez kogoś…] W kampanii wyborczej omawia się wiele problemów naraz. Najczęściej jednak wszystkie bardzo pobieżnie. Koncentracja nad jednym zagadnieniem już z samej definicji musi prowadzić do lepszej informacji.

7. Czy ludzie nie mają dostatecznych kompetencji, aby podejmować skomplikowane decyzje?
– Posłowie i senatorowie również nie są ekspertami w kwestiach, o których przychodzi im głosować. Przekonanie, iż deputowani zawsze sięgają po opinię ekspertów i są we wszystkich sprawach dostatecznie poinformowani, to jedynie pobożne życzenie. W rzeczywistości zagrywki polityczne biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Deputowani głosują najczęściej zgodnie z dyscypliną partyjną. Społeczeństwo jest całkowicie wolne od tego przymusu. Obiektywna broszura, w której prostym językiem zawarte są „za” i „przeciw” dyskutowanej materii oraz poprzedzająca referendum dyskusja, pozwala na dostateczne informowanie się i wyrobienie sobie własnego zdania. To rozwiązanie jest od lat z powodzeniem praktykowane w Szwajcarii. [od admina – no i to ma niby być argument, żeby z rąk ignorantów bez wiedzy i wykształcenia dać władze ludowi który generalnie prezentuje podobny poziom, dodatkowo podejmując decyzje na podstawie emocji? Do mnie to NIE PRZEMAWIA.]
– Referendum prowokuje dyskusję. Na jaw wychodzą fakty, które często zostałyby przemilczane przez media. Obywatele są lepiej informowani. Ponieważ mają realny wpływ na podejmowanie decyzji wzrasta zainteresowanie lokalną i ogólnokrajową polityką (potwierdzają to wyniki badań naukowców z całego świata zajmujących się tym tematem). [od admina – kto będzie ich informował? TVN i GW? To one będą gospodarzem dyskusji?]

8. Nie można przecież na każdy temat zwoływać referendum
– Demokracja bezpośrednia nie zastępuje parlamentu a tylko go uzupełnia. [od admina – no to gdzie te oszczędności…] Jedynie, jeśli wystarczająca liczba obywateli zażąda referendum, to zostanie ono przeprowadzone.  [od admina – do tego musi być świadome społeczeństwo żeby żądało ono referendum – w obecnej sytuacji doprawdy tego nie widzę.] Referendum jest przeprowadzane z reguły w ważnych kwestiach, np. renty, reformy podatkowe, oświata, międzynarodowe umowy. 99% decyzji będzie nadal podejmowana przez parlament, który jednak w tym wypadku dwa razy się zastanowi, zanim wyda dekret godzący w interesy obywateli. [od admina – pewnie dwa razy się zastanowi bo co? bo groźny lud z kosami i siekierami wyjdzie naprostować  go na właściwą ścieżkę? dobre! a może ogłosi referendum nad samoukaraniem?]

9. Czy referendum może popchnąć do przodu potrzebne reformy?
– Ależ tak! Często widzimy sytuację, gdzie różne partie wzajemnie się blokują i rząd nie jest w stanie przeprowadzić żadnej reformy. Demokracja bezpośrednia ogranicza w ogromnym stopniu tego typu polityczne zagrywki i bezsensowne blokowanie ustaw!

10. Czy nie ma obawy, że większość zostanie zmanipulowana poprzez media i zagłosuje tak jak chcą rządzący?
– Brak koncentracji na jednym temacie sprawia, że manipulacja jest najłatwiejsza podczas populistycznych kampanii wyborczych do parlamentu. Natomiast tematyczne dyskusje poprzedzające referendum pozwalają trafnie zidentyfikować korzyści i zagrożenia danej decyzji.
– Dodatkowym zagrożeniem są grupy nacisku. Pomyślcie o grupach lobbystycznych wywierających ogromny wpływ na parlamentarzystów. [od admina – no przecież 99% decyzji będzie wciąż podejmowane przez parlament jak stoi wyżej. Tak wiec i wilk syty i owca cała, będą mieli gdzie i nad czym lobbować] Zastanówcie się kogo łatwiej przeciągnąć na swoją stronę legalnymi bądź nielegalnymi środkami, np. za pomocą korupcji, szantażu, czy manipulacji – garstkę polityków, czy miliony wyborców? [od admina – za 20 zeta tez byli tacy co sprzedawali swoje głosy, a kto wie czy za flaszkę winka czy piwka głos tez by nie poszedł. Taka demokracja – każdy może glosować z pobudek jakie mu tylko do głowy przyjdą]
– Zachowanie mediów jest skutkiem istniejącego systemu rządzenia. [od admina – oczywiscie i nie ma nic wspólnego z tendencjami i wpływami z zewnątrz Polski, cały świat kończy się na polskim parlamencie, całe zło płynie tylko od niego]

11. Czy demokracja bezpośrednia nie spowolni procesu podejmowania decyzji?
– Niektóre decyzje są podejmowane szybciej. Zwłaszcza drażliwe tematy lub godzące w interesy rządu, zostaną wcześniej omówione, a tzw. szybkie strzały (nagle decyzje) zostaną raczej zablokowane (np. decyzja z dnia na dzień o wysłaniu polskich żołnierzy do Iraku).
– Tematy są wolne od cyklicznych elekcji polityków. Kwestie, które wybiegają poza kadencje polityka są w demokracji bezpośredniej z reguły lepiej oceniane.
– Inicjatywy społeczne mogą być bodźcem do innowacji. W DB partie [od admina – a to jednak będą partie, to gdzie tu oszczędność?] same wychodzą z takimi propozycjami, ponieważ, bardziej wsłuchują się w opinie społeczeństwa i proponują to, czego chce lud, zdobywając przy tym elektorat. [od admina – no to się chyba nazywa populizm, pod publikę… Ze strachu przed gniewnym ludem będą się wsłuchiwały. Co za łaska, co za demokracja.]
– Demokracja bezpośrednia działa jak pedał gazu, przyspieszając potrzebne reformy blokowane przez wzajemnie zwalczające się ugrupowania polityczne oraz jak hamulec blokując wykorzystywanie władzy przez te grupy dla własnych celów.

12. Co się stanie, jeśli frekwencja jest za niska?
– Nic. Nie każda kwestia dotyczy każdego obywatela. To byłoby fatalne, jeśli każdy byłby zmuszany do głosowania, ponieważ musiałby oddawać głos na nie dotyczące i nie interesujące go w danej chwili kwestie. Wynik takiego referendum byłby raczej zasługą ślepego trafu. Osoby nie głosujące, mówią „jest mi obojętne, jaki będzie wynik” lub „zgadzam się z tymi, którzy interesują się tym tematem”.

13. Co się stanie, jeśli mała grupa, przy niskiej frekwencji, przeforsuje daną kwestie dla swojej korzyści, naruszając interesy większości?
– W tym wypadku na pewno, w ramach nowej inicjatywy społecznej, zostanie zwołane kolejne referendum korygujące ten błąd, ponieważ w demokracji bezpośredniej jest możliwość wycofania się z nieudanej decyzji w następnym referendum.

14. Jeśli DB jest taka wspaniała to, dlaczego jej jeszcze nie wprowadzono?
– Ponieważ rządzący czerpią korzyści z bycia u władzy i zupełnie nie leży w ich interesie zmienienie tego stanu. [od admina – ale przecież wciąż będą u władz! tak w każdym razie to wynika z tekstu ‚najczęściej zadawanych pytań’. Co więcej będą zrzeszać się w partie. A ludowi rzuca populistycznie na taśmę jakieś tematy do przegłosowania ‚takie jakie lud chce’.] Jest bardziej niż prawdopodobne, [od admina – czyli nie na 100% pewne] że utraciliby wiele obecnych przywilejów. [od admina – wiele to znaczy ile? 50%? A miało być tak pięknie…] Przykładem może być Szwajcaria, gdzie głowni politycy nie mają nawet samochodu do swojej dyspozycji, nie mówiąc o szoferach, domach, helikopterach…
– Ponieważ wszelkiego rodzaju grupy nacisku (lobby) również straciłyby ogromną część wpływów (łatwiej i taniej jest przekupić kilku polityków, aniżeli całe społeczeństwo; poprzez media również łatwiej jest manipulować stosunkowo małą grupą polityków, aniżeli całym narodem). – Ponieważ, my, naród, nigdy sobie tego nie zażyczyliśmy. [od admina – no ale przecież te glosowania w formie w jakiej ON chce, będzie podstawiał ludowi pod nos PARLAMENT, i jak napisane wyżej tylko 1% z ustaw ma być w ten sposób głosowanych – no doprawdy demokratyczne szaleństwo!]

15. Czy demokracja bezpośrednia [DB] posiada jeszcze inne zalety?
TAK – DB prowadzi do lepszej reprezentacji na płaszczyźnie lokalnej.
– DB redukuje niepotrzebne subwencje. [od admina – w jaki sposób?]
– DB zwiększa polityczną przejrzystość (transparencję). [od admina – w 1% przypadków, o ile głosowanie nie będzie sfałszowane]
– DB redukuje polityczną korupcję i lobbing. Korumpowanie polityków albo wykorzystywanie władzy dla własnych celów jest o wiele trudniejsze, ponieważ decyzje korzystne wyłącznie dla uprzywilejowanych jednostek, mogą przez społeczeństwo zostać po prostu odrzucone. [od admina – w 1% przypadków, no lepsze to niż obecne 0%]
– DB zmniejsza konflikt interesów, bo uruchamia negocjację lub renegocjację w danej zbiorowości.
– DB zmniejsza kumoterskie rządy polityków (ciągle te same twarze, tej samej politycznej mafii), bo zmusza do obsadzania stanowisk fachowcami. [od admina – kto i jak będzie rekrutował do parlamentu? nie będzie wyborów a będą partie? to po co partie?]
– Powstają inicjatywy, za które politycy nigdy by się nie wzięli.
– DB ogranicza możliwość blokowania reform przez wzajemnie zwalczające się partie.
– Obywatele, podejmują decyzje mając na uwadze ich długoterminowe skutki, w przeciwieństwie do polityków kierujących się krótkowzrocznymi kategoriami wyborów parlamentarnych. Przykładem takiej długoterminowej decyzji podjętej przez społeczeństwo w referendum, jest przewidziana na 14 lat budowa tunelu Gotthard, na której realizację Szwajcarzy podnieśli sobie podatki! („Gotthard Base Tunel”) URL1: http://www.veoh.com/videos/v6487381ggfR … rchitektur URL2: http://www.admin.ch/ch/d/pore/va/199811 … index.html ) [od admina – a jak to sprawdzono, ze każdy jeden szwajcarski frank z tej podwyżki poszedł tylko na to drążenie tunelu?]

16. Jakie są jeszcze inne argumenty przeciwko demokracji bezpośredniej, o których się nie mówi?
-My politycy nie oddamy naszej władzy.
-My politycy zajmujemy się rządzeniem zawodowo. Dlatego wiemy więcej niż Ty.
-My politycy jesteśmy mądrzejsi od obywateli.
-My politycy obawiamy się, co powiedzą obywatele. Być może będą chcieli czegoś innego, niż moja partia lub czegoś innego niż ja chcę.

17. W jaki sposób mogę pomóc?
– angażuj się w lokalną politykę, [od admina – to lepiej zapisać się do PiS czy PO?]
– wspieraj lokalne inicjatywy,
– rozmawiaj ze znajomymi na temat demokracji bezpośredniej, [od admina – chętnie, ale dopiero wtedy kiedy ktoś nakreśli KONKRETNY plan, pokaże konkretne rozwiązania i dokona jakichś symulacji ‚co gdyby…’, bez tego to znajomi mnie ino wyśmieją i sprawa będzie z gruntu przegrana, zresztą co ja gadam, najpierw trzeba by wytłumaczyć jak krowie na rowie co to jest DB i czemu ma służyć bo lud, tudzież znajomi nie wie, podobnie jak ja żrą aspartam i oglądają TVN, dodatkowo pomysłodawcy nie ułatwiają sprawy]
– czytaj na ten temat więcej, interesuj się i rozwijaj, [od admina – z chęcią, zacznę szukać tych KONKRETÓW, bo idea dobra ale… dziurawa, a wiadomo ze do dziur lgną różne szczury i kombinatorzy]
– zapisz się do naszego stowarzyszenia lub załóż własne w swoim regionie,
– wyślij e-mail z informacją o demokracji bezpośredniej swoim znajomym; najlepiej zrób to od razu,
– informuj i dziel się zdobytą wiedzą na temat demokracji bezpośredniej,
– wesprzyj inicjatywę DB środkami finansowymi,
– zostawiaj gdzie tylko możesz informację o DB lub o stronie http://www.DemokracjaBezposrednia.pl (FAQ v.2.4)

18. Co to jest społeczeństwo obywatelskie?
Jedynym warunkiem istnienia społeczeństwa obywatelskiego jest pewna niezależność w myśleniu.

19. Dlaczego progi frekwencji są złe?
Referendum jest jednym ze sposobów na powstrzymanie złej decyzji władz. Jeśli np. prezydent miasta chce zlikwidować potrzebną linię autobusową można temu zapobiec ale tylko wtedy jeśli 30% uprawnionych do głosowania pojawi się na referendum. Jednak tą linią nie jeździ aż tyle osób. Mimo, że większość z nich chciałaby żeby linia została zachowana – nic nie mogą zrobić. [od admina – wyżej jest napisane, ze glosowanie będzie na tematy poważne takie jak renty, wysyłanie wojska… a tu co? decyzja nt. likwidacji autobusu miałaby leżeć w gestii ludu?]

20. Jaki wpływ na wysokość podatków ma demokracja bezpośrednia?
Badania naukowe dowodzą, że im więcej demokracji bezpośredniej tym niższe są koszty sektora publicznego, a tym samym wysokości podatków. (Warunkiem jest możliwość/obowiązek przeprowadzania referendum dot. kwestii fiskalnych)p1,p2

21. Jaki wpływ na szarą strefę ma demokracja bezpośrednia?
W jednostkach terytorialnych o wysokim wskaźniku demokracji bezpośredniej ludzie chętniej płacą podatki.p1. Dla przykładu Szwajcaria [od admina – ja nie wiem czy w tym stanie  i w układzie geopolitycznym w jakim jest dziś Polska, ma sens porównywanie jej ze Szwajcaria…]  jest wedle raportu Banku Światowego krajem o najmniejszej szarej strefie p3

22. Większość ludzi jest głupia
Z definicji połowa ludzi jest inteligentna a połowa nie jest. Ale szansa na to, że osoba mądra posłucha osoby głupiej jest bliska zeru. Natomiast szansa na to, że osoba głupia zaakceptuje argumentację osoby mądrej jest duża. Stąd nawet jeśli inteligentni nie stanowią większość – decyzja będzie miała tendencję do bycia mądrą. [od admina – skąd te dane o połowie mądrych i połowie głupich?]
Obawę o to, że ludźmi kieruje zła wola możemy wyeliminować ponieważ ludzie decydują o samych sobie więc znikoma ich część będzie chciała samym sobie zaszkodzić. [od admina – ale do tego wszyscy muszą być ŚWIADOMI decyzji jakie podejmują, haczyków, każdy powinien przeczytać tekst łącznie z tym co małym druczkiem będzie w ustawie. Jeśli będzie glosowanie typu ‚hej, czy jesteś za tym by obniżyć wiek emerytalny do 50 lat’ to każdy będzie musiał być świadomy KONSEKWENCJI tego. Czy na podobnej zasadzie nie podjął lud decyzji o wstąpieniu do UE? Wyżej jest napisane ze polowa jest głupich… 😉 Jak to się wiec ma do tego z każdy świadomie i pięknie mądrze zagłosuje. Kto ich będzie edukował GW i TVN? Wciąż nie wiem… A jeśli nie to co autorzy zamierzają zrobić z GW i TVN-em?]


Przypisy

p1: Bruno S. Frey (2010): Glück. Die Sicht der Ökonomie. Zürich/Chur: Rüegger Verlag, s. 89. ISBN 978-3-7253-0936-8.
p2:Freitag, Markus; Vatter, Adrian; Müller, Christoph (2003): Bremse oder Gaspedal? Eine empirische Untersuchung zur Wirkung der direkten Demokratie auf den Steuerstaat (44).
p3: Fandrejewska, Aleksandra; Walewska, Danuta(06.08.2010):Rośnie gospodarka cienia. W Rzeczpospolita. URL: http://www.rp.pl/artykul/518688_Rosnie_gospodarka_cienia__.html (dostęp. 8.08.2010)

 

—————————————–

Generalnie, autorzy czy promotorzy tej idei chcieliby żeby nie było partyjniactwa, lobbowania, żeby organizowano referenda. Chociaż jedynie w 1% jak tłumaczą, czyli takie swego rodzaju lizanie cukierka przez papierek. Nie podają w jaki sposób chcieliby to zaimplementować, jak oderwać od koryta to co mamy teraz. Jak się pozbyć ‚STAREGO’. Wreszcie kto by pilnował trzymania się zasad i wymierzał kare tym co nadużyli zaufania. Nie bardzo rozumiem.

Cytat ze strony Stowarzyszenia:

Aby w pełni korzystać z zalet demokracji partycypacyjnej należy usunąć wszystkie prawne i biurokratyczne przeszkody a także podnieść świadomość mieszkańców. Pokazać i nauczyć jak wykorzystywać obywatelskie prawa oraz narzędzia demokracji bezpośredniej dla skutecznego rozwiązywania problemów społecznych.

W jaki sposób?

A REALNA władza w rękach ludu wyglądałaby w myśl zasady służebności państwa względem narodu od wieków czy tysięcy lat jego teren zamieszkującego tak:

– brak partii, brak rządu – w ich miejsce zatrudnieni SPECJALIŚCI, z odpowiednim wykształceniem, doświadczeniem i będący obywatelami i uczestnikami tego narodu – z poświadczeniem tego oczywiscie legalnymi dokumentami do iluś pokoleń wstecz.  Ponadto ludzie ci musieliby mieć na względzie dobro swej ojczyzny, czuć z nią więź i być gotowym poświęcenia dla niej. Specjaliści oczywiscie jako wysoko wykwalifikowani i oddani byliby odpowiednio opłacani. Oczywiście za ZDRADĘ – kara o jakiej się nie śniło. 😉

– lud wybierałby przedstawiciela rekrutującego się z jego narodu i spełniającego warunki takie jak wyżej wymienieni specjaliści.

– żadnych tam glosowań, urzędnik z góry wie jak działać – przecież dla każdego kto jest POLAKIEM, tu żyje, zna realia, historie, uważa Polskę za swój dom, i czuje więź wszelaka z tym krajem pozytywna – jest jasne co i jak działać dla dobra. Dlatego lud nie musi glosować i się martwic czy czasem go ktoś nie próbuje w bambuko zrobić. Urzędnik ma wiedzieć ze pracując dla dobra ludu pracuje tez dla dobra siebie – musi czuć się jednością z ludem. Państwo to wielka firma, korporacja – żaden z pracowników nie może działać na jej niekorzyść. A jak ktoś woli skojarzenia przyrodnicze to spójrzmy na mrówki/pszczoły, one nie maja demokracji, każdy osobnik wie z natury co i jak robić żeby było dobrze.

– media i przestrzeń publiczna wolna od jakiejkolwiek działalności politycznej

– szacunek do ustanowionego prawa zarówno przez obywateli jak i urzędników/specjalistów. Nieuchronność kary. A nie tam jakieś immunitety i pierdoły. No ale to by już była dyktatura, faszyzm, nazizm, stalinizm, rasizm, terroryzm i brak wolności, NWO w jednym nie?. 😉

W skrócie to by było na tyle. Mam nadzieję, ze ten co prosił żebym się zainteresowała tematem jest teraz zadowolony. rzuciłam okiem, i owszem interesujące, link podany. 😉

Zagrypiona ,czy zechciałabyś zapoznać się z ideą Demokracji Bezpośredniej ?
W jednym z twoich komentarzy ,zastanawiałaś się co możemy w Polsce zrobić ,żebyśmy nie musieli emigrować zarobkowo .
Jeżeli ta strona da Ci pewne odpowiedzi , Mam prośbę ,daj na swojej stronie odnośnik ,niech szerzy się idea prawdziwej Demokracji .
Zaznaczam ,jestem zwolennikiem DB ,a nie wł .strony ani stowarzyszenia .
Pocieszające jest to ,że w wyborach 56% społeczeństwa nie głosowało ,czyli jest jeszcze szansa na pozytywne zmiany w Polsce ,ale kto tylko może ,powinien się zaangażować .

Posted in co możemy zrobić?, Polska | Otagowane: , , , , | 13 komentarzy »

09.09.2010 – Faszysci, terrorysci – narodowcy, patrioci…

Posted by zagrypiona w dniu 9 listopada 2010

Mnie już jakiś czas temu wena opuściła. Ciągłe pisanie o tym samym z czasem zaczyna doprowadzać do apatii i depresji, a w obliczu niemożności zmienienia czegokolwiek realnie w tym kraju, poczucia bezsensowności i nieuchronności zwycięstwa zła i niegodziwości. Jednakże w ostatnich dniach, zaczęła mnie na powrót krew zalewać, a to w związku z propagandą serwowana przez media głównego nurtu, związaną z Marszem Niepodległości 11 listopada który jak jestem poinformowana, ma na celu upamiętnienie odzyskania niepodległości i przypomnienia, ze o taka niepodległość Polska wciąż musi walczyć. Bo nie ma tak, że coś dane jest raz na zawsze. Zwłaszcza to co najcenniejsze… Trzeba pielęgnować i dbać o to jak np. o ogród albo dom. 😉

Zanim przejdę do rzeczy, powiem tylko, że chciałam uniknąć poruszania tego tematu, ale po prostu nie mogę. Manipulacje trzeba obnażać i o tym mówić. Inaczej takie czy nawet gorsze rzeczy będą przechodziły dzięki naszej ignorancji.

Na początek podaję linka do tematu na jednym z for, który obfituje w informacje (między innymi ładnie nam wymienia tych którzy są po przeciwnej stronie barykady i sprzeciwiają się marszowi, patriotyzmowi, które według nich to faszyzm). Link: temat forum o marszu.

A tu link do oficjalnej strony z informacjami o marszu: Marsz Niepodległości.

Jakkolwiek mogłam jeszcze zdzierżyć porównywanie patriotów, narodowców do faszystów, tak teraz przysłowiowa palka została przegięta: do listy określeń opisujących patriotów dołączył wyraz t e r r o r y s t a. Artykuł o którym mowa ukazał się tu: Kukiz i Korwin-Mikke ramię w ramię z terrorystami?. Gołym okiem widać ze sjest klecony naprędce, z przekłamaniami i manipulacjami bezczelnie wciskanymi czytelnikom.

Tuż przed rocznicą Nocy Kryształowej dotarły do nas ciekawe informacje. [od admina – pierwsza manipulacja, co ma Noc Kryształowa do obchodów dnia niepodległości  11. 11. w Polsce? Nie bardzo rozumiem.] Gwiazda polskiej sceny rockowej – Paweł Kukiz i kandydat na prezydenta Warszawy – Janusz Korwin-Mikke popierają „Marsz Niepodległości”. Ten drugi potwierdził na swoim blogu, że zamierza się na marszu stawić. Marsz wywołuje wiele kontrowersji m.i.n ze względu na osoby i grupy zapowiadające swój udział. Wśród nich ma być m.in. Combat 18 – zbrojne ramię organizacji Krew i Honor, uznawane za organizację terrorystyczną. [od admina – na oficjalnej stronie Marszu nie ma wzmianki o tych organizacjach. Poza tym manipulacja – tłumaczenie nazw organizacji na polski, aby zasugerować nieobeznanemu czytelnikowi, ze są to polskie organizacje narodowe, wiadomo owieczki w linki nie klikną – bo i po co, a tymczasem co się okazuje? Są to brytyjskie organizacje i ja absolutnie nie mam pojęcia co by takie organizacje miały na polskim Marszu 11.11. robić? Chyba, ze ktoś im zapłacił za ‚pokazanie się’ by Marsz ów zdyskredytować. Nie od dziś wiadomo, że PSYCHOPACI mieszają się w sprawy różnorakich dziedzin w rozmaitych krajach.]

„Postanowiłem wziąć udział w marszu zorganizowanym 11 listopada przez Młodzież Wszechpolską, NOP i inne organizacje narodowe” – ogłasza na blogu szef „Wolności i Praworządności”. Przyjdzie, mimo iż „prawica za dzień przywrócenia niepodległości Polski uznaje 7-X-1918, gdy Rada Regencyjna ogłosiła niepodległość – a nie dzień, gdy przekazała władzę jakiemuś podejrzanemu socjaliście! Przed wojną endecy by tych młodych za taki pomysł ostro zbesztali”.

Co więc skłoniło (oprócz okazji do spotkania się z elektoratem) kontrowersyjnego polityka do wzięcia udziału w marszu? Media. A dokładniej ich ataki na organizatorów i uczestników marszów.

Korwin-Mikke uznał więc, że jako polityk ma obowiązek stanąć w obronie oplutych i poniżanych.  [od admina – co do KM to nie wiem, ale każdemu Polakowi powinna chyba drgnąć w duchu ta strunka i włączyć się alarmowe światełko, ze jak plują i szczekają na patriotów to jest coś nie tak i ze trzeba jakoś zareagować, inne nacje jak są w ten sposób traktowane to podnoszą raban i na dodatek pół świata im przytakuje, wiec dlaczego nam miałoby nie być wolno dbać o swoje dobre imię i wolność?] W tym wypadku są to narodowcy (czyli oficjalni organizatorzy) oraz „krewni i znajomi królika” spod znaku swastyki i wilczego haku (symbol europejskich neonazistów, wywodzący się z SS), o których piszą media. [od admina – niestety autor nie podaje jakie media i jakie organizacje prócz 2 powyższych pochodzenia brytyjskiego, których jak mniemam oficjalni organizatorzy nie zapraszali. Nie wspomnę już, ze gdyby tak pogrzebać w tych tzw ‚krewnych i znajomych królika’ od swastyk i SS to można by zajść w całkiem ciekawe miejsce, no ale o tym nie wolno mówić – faszyści nie pozwalają.]

I tu docieramy do sedna sprawy, bo może Korwin-Mikke ma rację? Młodzież Wszechpolska i ONR są organizacjami legalnie działającymi w Polsce. Mimo odwoływania się do przedwojennych tradycji endeckich [od admina – no ale to chyba nie grzech odwoływać się do tradycji  endeckich?] i (przynajmniej w niektórych przypadkach) popierania m.in. zabójstwa Gabriela Narutowicza, patrzy się na nich przez pryzmat marginalnej grupy ekstremistów, jaką jest „Krew i Honor” (zapowiadającej swoją obecność). [od admina – no ale jak to jest, ze niby ta cala Krew i Honor, to jakaś organizacja fantom, ze nie można ich złapać ukarać, a ich strony są na serwerach amerykańskich, natomiast USA się nie kwapi  z tego co się orientuję, by ich przymknąć, wiec jak to jest, może w USA ich działalność jest jak najbardziej OK? Znaczy się USA popiera faszyzm? Antysemityzm?]

Bo przecież żaden z członków Młodzieży Wszechpolskiej nigdy nie używał pozdrowienia kojarzonego z III Rzeszą, lecz co najwyżej zamawiał alkohol dla siebie i gromadki kolegów. Dowodem na to, iż MW i reszta organizatorów jest poprawna politycznie są słowa wypowiedziane przed kilku laty przez jednego z ludzi Leszka Bubla. Podczas programu „Młodzież kontra…” powiedział on młodzieżówce Ligi Polskich Rodzin, iż „Jędrzej Giertych w grobie się przewraca, gdy widzi co jego wnuk robi. To my jesteśmy prawdziwą prawicą”. A to przecież wnuk Jędrzeja – sympatyczny Pan Roman – reaktywował Młodzież Wszechpolską.

Korwin-Mikke ma więc rację jednoznacznie opowiadając się po stronie opluwanych na marszach równości i manifestacjach patriotycznych, przez psychopatów spod znaku tęczowej wstążki, którzy ociekają nienawiścią i wrogością wobec każdej odmienności. [od admina – co do odmienności to nie, ale co do większości i owszem, wystarczy poczytać ich fora, blogi…] Miejmy nadzieję, że niedługo zaśpiewa nam o tym Paweł Kukiz, który również poparł marsz. Informacje o aprobacie znanego przeciwnika aborcji i sygnatariusza listu przeciwko organizacji Europride, przekazali na swojej stronie organizatorzy pochodu.

Czasy się zmieniają, ale niektórzy zawsze będą walczyli o wolność. Kiedyś obalali PRL – teraz spotykają się ponownie by walczyć o uciśnionych. Biednych chłopców, którzy tylko chcą pokoju i jedności. Na dowód przytoczymy fragment piosenki jednej z ulubionych kapel polskich narodowców (niestety, nie śpiewa w niej Paweł Kukiz) – zespołu Honor. Fragment odnosi się do przyjaciela wszystkich Polaków – Rudolfa Hessa, zastępcy Adolfa Hitlera, człowieka, który „zakończył życie człowiek za wolność, na którą czekał świat”. Jeśli o taką wolność chce walczyć Korwin-Mikke, to my z góry za nią dziękujemy. [od admina – i znowu manipulacja, nigdzie na stronie organizatorów marszu nie znalazłam jakichkolwiek powiązań z cytowanym przez autora artykulidła zespołem jak i z wyżej wspomnianymi organizacjami terrorystycznymi.]

Naczelny Politykier Kraju

źródło: Politykier.pl

Mi jest już po prostu brak słów. Wszystko jest ładnie pięknie jak w innych krajach, np. USA rozpamiętuje się daty historyczne, świętuje, lata z flagami. Świetnie jest gdy w imię idei narodowych w niektórych krajach morduje się niewinnych ludzi. Ale jak Polacy chcą U SIEBIE uczcić NARODOWE Święto Niepodległości zwykłym pokojowym marszem, to jest od razu faszyzm, nazizm, antysemityzm (a swoja droga skąd antysemityzm skoro w Polsce jest tylko 1000 czy iluś ‚semitow’?) terror i kto wie co jeszcze.

 

pozdrowienia dla Czytelników…

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , | 4 komentarze »

27.09.2010 – Ja już sie powoli gubię…

Posted by zagrypiona w dniu 27 września 2010

Zaczynam się powoli gubić. Dzisiaj 3 rzeczy, które znalazłam w internecie.  Moim zdaniem połączone ze sobą. Pod rozwagę i ocenę każdemu indywidualnie w duszy ciszy.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

1. Dzieki uprzejmości jednego z Drogich mych Czytelników, otrzymałam namiar na pewien filmik, którego obejrzenie rekomendowałam może jakieś 2 miesiące temu. Kto wtedy nie obejrzał na PLANETE – teraz jest okazja obejrzeć. Polecam:

Książki zwane „stalagami”, których tematem był Holokaust i pornografia, pojawiły się w Izraelu w latach 60-tych XX wieku i szybko zyskały wielką popularność.

Ich fabuła powtarza się i dotyczy zawsze tego samego tematu. Rzecz dzieje się podczas II wojny światowej, a bohaterami są amerykańscy lub brytyjscy żołnierze, którzy dostali się do niemieckiej niewoli. W stalagu, w którym ich umieszczono, rolę strażników pełnią sadystyczne esesmanki, gwałcące i torturujące więźniów. Zwykle pod koniec bohater uwalnia się i mści na nich, gwałcąc je i mordując. W rzeczywistości jednak przez cały czas odczuwa do nich wielki pociąg seksualny.

W kolejnych wydaniach pojawiały się inne wariacje, ale zawsze dotyczące wykorzystywania seksualnego więźniów przez nazistowskich oprawców. W latach 60-tych książki te, sprzedawane na dworcu autobusowym w Tel Awiwie, czytali wszyscy. Oficjalnie były to przekłady autorów amerykańskich, opowiadających o swych doświadczeniach z niemieckich obozów. Powstawały jednak w Izraelu, a jedynie ilustracje pochodziły z amerykańskich magazynów. Izraelscy autorzy ukrywali się pod angielsko brzmiącymi pseudonimami i pisali tak, by tekst wyglądał jak tłumaczenie.

W 1961 roku rozpoczął się w Jerozolimie proces Adolfa Eichmanna. Według wielu właśnie to wydarzenie spowodowało, że „stalagi” zdobyły taką popularność. Do tamtego czasu niewiele mówiło się w Izraelu o Holokauście, a Zagłada Żydów podczas II wojny światowej była tu niemal tematem tabu. W latach 50-tych ocaleni z Holokaustu przybyli do nowo powstałego państwa, ale chociaż stanowili połowę jego populacji, ich historia pozostawała tajemnicą. Dopiero proces Eichmanna odsłonił wiele faktów, o których przez lata nie wspominano i dopuścił do głosu byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Pierwszym autorem, który pisał o Oświęcimiu po hebrajsku był Yehiel Feiner-Dinur. Pod pseudonimem Kacetnik jako jedyny w latach 50-tych opowiadał w swych książkach o Zagładzie. [od admina – no ale dlaczego pod pseudonimem?] Dopiero podczas procesu Eichmanna, w którym zeznawał jako świadek, ujawniono jego tożsamość. Według znawców literatura Kacetnika oraz proces Eichmanna dały początek pornograficznych „stalagów”. Dwa lata po pierwszym wydaniu na skutek skarg rodziców, a przede wszystkim ofiar Holokaustu, odbył się proces sądowy, w wyniku którego zakazano wydawania książek z tego gatunku.

Jak to obejrzałam, to byłam w szoku.

No ale co z tego wszystkiego wynika? Czyżby przypadkiem stalagi nie były zapoczątkowaniem pornografii pełnej przemocy, która króluje do dziś, zapoczątkowaniem przeinaczania historii, zapoczątkowaniem tworzenia mitu, indoktrynacji kolejnych pokoleń Izraelczyków?

W jednej z części dokumentu okazuje się, ze podobno autorem stalagów był działacz radykalnej lewicy pracujący przy wydawaniu pierwszego pisma pornograficznego w Izraelu. Później pojawia się watek prawdziwego autora, na wstępie następuje jednak usprawiedliwiająca bajeczka o ciężkim dzieciństwie itd. Kolejni autorzy wprowadzają do stalagów kanibalizm i kazirodztwo…

Resztę niech sobie Czytelnik Drogi dośpiewa sam i obejrzy pozostałe części dokumentu dostępne tu:  T U .

Na szczęście w dokumencie wypowiadają się też Izraelici posiadający kręgosłup moralny  we właściwym miejscu, tez zastanawiający się jaki cel ma tego typu literatura, broniący ocalałych z Holokaustu, którym tego typu książki czynią dodatkowa krzywdę a i same cierpienia sprowadzają do jakiegoś karykaturalnego poziomu, gdzie dewiant może nad ich niedola ulżyć sobie jeśli chodzi o jego niezdrowe popędy seksualne. Niektórzy z wypowiadających się historyków i znawców literatury wspominają o ‚handlarzach Holokaustem’, i kto wie czy to nie jest sedno problemu. Pomijając już właściwości indoktrynujące tego typu książek (stalagów, wspomnień z obozów – co do Kacetnika padają w dokumencie pytania, skąd on wiedział takie szczegóły z domu publicznego w Oświęcimiu?)…

Tak czy inaczej, wyraźnie widać zarysowujące się dwie grupy w dokumencie: środowisko związane z twórcami, zarabiającymi na nich, lubującymi się w stalagach ludźmi którzy z obozami mieli niewiele wspólnego (przez wypowiedzi autorów nieustannie przebija się kwestia zarobku na pisaniu tych tekstów) oraz grupa ocalałych i ich rodzin, którzy znali realia obozów i którzy uważają ze tego typu książki wypaczają problem zagłady.

Ciekawy też jest fakt, iż w pierwszej grupie znajdują się tylko mężczyźni, w drugiej głównie kobiety. Pewnie przypadek, ale…

Kto się TĄ tematyką interesuje od razu zauważy podział i doniesie do tego co pisane jest tu i ówdzie. Problem jak zwykle generuje garstka…

Cytaty z filmu:

Połączenie napięcia seksualnego, emocjonalnego i wojny niesie ze sobą bardzo silny ładunek seksualny. To sprawia ze pragniesz tam być…

W takim obozie mógłbym być do końca wojny. [od admina – czy w ten sposób marzy i zaspokaja swe seksualne potrzeby prawdziwa OFIARA tragedii takiej jak ta z IIWŚ?]

Nie jestem zboczeńcem. Jestem Izraelczykiem, który czerpie przyjemność z życia. [od admina – no cóż, naziści tez byli tylko nazistami wcielającymi w życie plany tych tam co ciągną za sznurki, i pewnie nie bez życiowej przyjemności – aj waj]

Naziści mogli torturować go jak im się podobało. Mogli robić wszystko. Byli panami świata. [od admina – zdrowy moralnie człowiek nazwałby ich zbrodniarzami, a nie panami świata]

A… No i nie można usprawiedliwiać tego typu dewiacyjnej fascynacji przemocą, jakimś wyparciem czy innymi pierdołami pseudopsychologicznymi. Autorami książek były osoby NIE mające doświadczeń obozowych. Wiec co niby wypierają? Poza tym, gdyby tak było, tego typu literatura królowałaby tez w Polsce i wszelkich innych miejscach na świecie gdzie doszło do zbrodni. Ba, ofiary gwałtów kochałyby swoich oprawców, fascynowałyby się ich mocą, a jednak tak się nie dzieje… Zresztą, mechanizmowi wyparcia przeczy reakcja OCALAŁYCH, ich rodzin – a potem decyzja sądu o zdelegalizowaniu stalagów.

Zboczenie jest zboczeniem, zło jest złem, i tak trzeba je nazywać i jako takie tępić a nie szukać głupawych pseudonaukowych usprawiedliwień.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

2. Rzecz która wiąże się w pewnym sensie z powyższym.
http://palestyna.wordpress.com/2010/09/01/izraelscy-neonazisci/

Zapewne każdy pamięta „Fanatyka” – film o młodym Amerykaninie żydowskiego pochodzenia, dla którego przystąpienie do neonazistowskiej subkultury było wyrazem buntu przeciwko własnemu dziedzictwu. A gdyby zebrać całą grupę takich młodych zbuntowanych Izraelitów, do tego w samym sercu Ziemi Obiecanej? Nie trzeba kręcić filmu, życie samo już napisało scenariusz.

Patrol 35 to zbuntowana młodzież, która ewidentnie poszła na całość w sztuce kontestowania miejscowych norm społecznych, otaczając kultem oprawców swoich dziadków. Organizacja o nazwie jakby rodem z japońskiego komiksu jest najprawdziwszą w świecie grupą neonazistów działającą w… Izraelu. Składa się – naturalnie – z samych obywateli tego kraju, do tego legitymujących się autentycznym pochodzeniem żydowskim.

W 2008 roku ośmiu członków grupy Patrol 35 – imigrantów z byłego ZSRR pochodzenia żydowskiego w wieku od 16 do 19 lat, którzy osiedlili się w Izraelu korzystając z Prawa Powrotu – zostało aresztowanych i postawionych przed sądem w Tel Awiwie za napastowanie gejów, narkomanów, chasydów, nielegalnie pracujących cudzoziemców, szczególnie gorliwych praktyków judaizmu oraz bezczeszczenie synagog malunkami swastyk.

Sprawa wywołała poruszenie w całym Izraelu, a w otrząśnięciu się z szoku z pewnością nie pomógł fakt, iż jeden ze skazanych okazał się wnukiem więźnia ocalałego z Holokaustu. Wnuczek i jego koledzy uzbrojeni w broń palną, materiały wybuchowe, noże i portrety Adolfa Hitlera, swoje wyczyny upamiętniali nagraniami video, które posłużyły policji jako materiał dowodowy w sprawie.

Sprawcy muszą odsiedzieć w więzieniu od roku do kilku lat. Przywódca i założyciel szajki, Erik Bonite alias Eli Nazista, dostał wyrok 7 lat pozbawienia wolności. Jako zwolennik doktryny Hitlera i jednocześnie osobnik świadomy własnych etnicznych korzeni, okazał się konsekwentny do bólu w swojej skądinąd trudnej do pogodzenia postawie – „nie chcę być ojcem żadnego śmiecia, który miałby w żyłach chociaż promil żydowskiej krwi” [od admina – zwracanie uwagi pospołu na ‚krew’, ‚geny’, ‚kolor skóry’ jest odwracaniem uwagi tegoż pospołu od indoktrynacji i wychowania, które powoduje tego typu haniebne, pełne uprzedzeń i nienawiści zachowania] – wyznał szczerze i prosto z mostu.

Maciej Wietrzyński
wiadomosci24.pl

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

3. I całkiem podobna historia z naszego własnego podwórka z ostatnich dni:

Warszawscy neonazisci odkrywają żydowskie korzenie

Głównym materiałem na stronie internetowej telewizji CNN w sobotę była historia warszawskich skinheadów, którzy odkryli swoje żydowskie korzenie. Dziś uczą się i modlą w Synagodze Nożyków.

CNN opowiada historię dwójki warszawiaków: Oli i Pawła, którzy przed laty byli związani z ruchem neonazistowskim. – Byłem w 100 proc. skinheadem. Wierzyłem w „Białą Siłę” i że Polska jest tylko dla Polaków – opowiada Paweł. [od admina – jaki absurd. Czysty rasizm. Jakieś skrajne nacjonalistyczne poglądy oparte na ‚kolorkach’ to nie może być nic innego niż prowokacja i zła wola inteligentnego człowieka kolaca w oczy. TO NIE KOLOR ŚWIADCZY O JAKOŚCI – ale TRADYCJA i WYCHOWANIE w takich czy innych wartościach albo ich braku.]

Pierwsza na ślad swoich żydowskich korzeni trafiła jego dziewczyna Ola. Z dzieciństwa pamiętała rozmowę z matką, w której tamta wspomniała o możliwym żydowskim pochodzeniu rodziny.  [od admina – a mimo to była skinheadka? Co za perwersja…] Potwierdzenie tych słów Ola znalazła w bogatym archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego. Co więcej, trafiła tam też na ślady takich samych korzeni Pawła. [od admina – i co, byle skinhead może sobie buszować po takim archiwum, czy tylko skinhead z korzeniami?]

Dziś Ola i Paweł są aktywnym członkami żydowskiej wspólnoty w Warszawie. Ona pracuje w kuchni w Synagodze, on studiuje tajniki uboju zwierząt w zgodzie z zasadami koszerności. [od admina – wzruszające, ze skinheadów stali się przykładnymi żydami. Z tego może wynikać tylko jedno – nie byli pewni swej wcześniejszej roli, albo pełnili ją z jakiś innych sobie znanych pobudek. Jest jeszcze trzecia opcja – choroba umysłowa zwana psychopatią.]

W materiale filmowym CNN wypowiada się m.in. rabin Michael Schudrich, widać warszawskie tramwaje i ulicę Próżną.

Ja do teraz nie bardzo rozumiem wymowy i wniosków płynących z tego jakże obszernego doniesienia prasowego. ale oto co mi się nasuwa:

1. ‚Polscy skinheadzi’ to antysemici, o ile oczywiscie nie przejdą na judaizm i nie staną się idealnymi przykładami do naśladowania dla reszty żydów. Nie widzę w artykule słowa krytyki wobec ich wcześniejszej działalności dlatego zakładam, ze według GW jest OK być rasistą z założeniem jak powyżej, ze się zmieni poglądy o 180 stopni. A i o ile nie wykryją sobie  w życiorysie korzonków. Tak wiec drodzy rasiści, poszperajcie w archiwach, zrobicie przysługę Polsce gdy wreszcie jasno opowiecie się po którejś ze stron. Po co stwarzać pozory i udawać, po co tak sie katować. Przecież to nie wstyd być takiego czy innego wyznania czy pochodzenia. 😉

2. Trzeba uważać na rasistów. Ci co najgłośniej krzyczą, sklecić logicznej wypowiedzi krytycznej nie potrafią (natomiast sporo o genetyce i kolorach maja do powiedzenia i na tym opiera sie ich nienawiść) to pewnie tacy podstawiency, wilki w owczej skórze jak ci powyżej. Na takich trza uważać. No i może od razu odsyłać ich do tych archiwów co by Polakom nie bruździli i czarnego PR-u nie tworzyli.

A swoja droga, gdyby ‚biali’ rzekomo byli tacy mądrzy, to nie kupowaliby tej całej propagandy, która nas otacza.  I nie dawaliby się robić w przysłowiowego balona na każdym kroku. Słowem, nie trzeba by było strzępić klawiatury celem edukacji owiec (a jakże białych – a głupich).

——

No i to tyle Z mojej strony. Pozdrawiam Drogich Czytelników, stałych i nowych.

Posted in historia, kompleks j, książki, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 41 komentarzy »

21.07.2010 – Oko Moskwy, HAARP i inne tego typu wynalazki.

Posted by zagrypiona w dniu 21 lipca 2010

A więc nic nowego na tej ziemi…

Na Oko Moskwy natrafiłam kooopę lat temu, w czasach kiedy interesowały mnie dziwne opuszczone  miejsca i budynki przemysłowe, szpitalne… Ostatnio jednak jakoś mi tak powróciła ta konstrukcja na myśl. Postanowiłam więc się z Drogimi Czytelnikami podzielić tym co znalazłam w internecie. Podaję jako ciekawostkę raczej, niż jako coś 100% pewnego, bowiem wokół tej konstrukcji krąży wiele teorii – to zaś dzięki milczeniu władz. Gdy władza milczy – rodzą się domysły – i to nam tylko w tej chwili pozostaje. Jedynym źródłem informacji na temat obiektu są ludzie podający się za byłych pracowników, artykuły na temat pisane przez Oleksandra Lalaka, oraz śmiałkowie którzy się tam wybrali (w pewien sposób w niektórych kręgach podróże do Czarnobyla są w modzie…) Faktem niepodważalnym jest, że konstrukcja istnieje, i budowa jej do najtańszych nie należała – mówi się o 1.5 miliarda dolarów.

Lokalizacja Oka Moskwy:

Prypeć, Czarnobyl – a po środku w lesie, stalowa konstrukcja.

Oko Moskwy to stalowa konstrukcja o oznaczeniu RŁU-1, znajdująca się kilka kilometrów  od elektrowni w Czarnobylu, zamknięta wraz z nią w Martwej Strefie – stąd nie za bardzo dostępna dla osób postronnych. Oko Moskwy stanowiło element sieci nadajników i odbiorników radzieckich znanych pod oficjalną nazwą DUGA (w Czarnobylu były główne instalacje projektu – można domniemywać, że elektrownia w niedalekim otoczeniu służyła m.in. zasilaniu tak ogromnego urządzenia, którego masa wynosiła 13.000 – 14.000 ton). Inną nazwą projektu, potoczną jest Russian Woodpecker (Rosyjski Dzięcioł), nadany mu przez  krótkofalowców z powodu dźwięku, rytmicznego, przypominającego stukającego w drewno dzięcioła. Sygnał urządzenia miał za zadanie zakłócanie niepożądanych przekazów i wykrywanie pocisków balistycznych z głowicami atomowymi, lecących ku Związkowi Radzieckiemu. W niedalekiej odległości od Oka Moskwy znajduje się też obiekt uznawany za baterie rakiet z wyrzutniami, które miały za zadanie taki namierzony pocisk zniszczyć (ciekawe gdzie miałby spaść? może na Polskę? – okrągły obiekt widoczny w google maps ok. 2 km od anteny) Obsługa tego obiektu wymagała 1000 osób, które zamieszkiwały w specjalnie dla nich zbudowanym miasteczku nieopodal zwanym Kurczatow oraz Lubecz-1.
Za czasów ZSRR, obiekt ten miał status ‚ściśle tajny’, a nieuprawnione wejście na jego teren miało być karane śmiercią. Niektóre z obiektów całego systemu były chronione przez jednostki specnazu – dotyczy to części nadawczych. Wokół anteny zamknięto obszar w promieniu 5km, a na mapach sztabowych oznaczono jako ‚obóz pionierski’.

Co do przeznaczenia tej potężnej konstrukcji (składającej się z większej: 138m oraz mniejszej: 85m części) krąży wiele teorii, najbardziej prawdopodobnymi są poniższe:
– obiekt stanowił element radzieckiej tarczy antyrakietowej – był w stanie nasłuchiwać obszar w promieniu 3000 km, stąd nazywany pozahoryzontowym kompleksem radiolokacyjnym. Nasłuchowi służyła wyższa część obiektu.
– mniejszy: obiekt nadawczy – według niektórych, miał służyć nie tylko nadawaniu sygnałów mających odbić się od potencjalnych pocisków. Niektóre sygnały nadawane przez antenę sklasyfikowano jako zakłócające pracę mózgu człowieka (powodujące depresje, bezczynność, otępienie, spowolnienie procesów myślowych) – a więc owa antena mogla być jakimś prototypem broni psychotronicznej.
– ten typ elektrowni atomowej, która była w Czarnobylu – jak podaje wikipedia – był narzędziem w sowieckim  programie budowy reaktorów służących do produkcji plutonu do celów militarnych.

Teorie… Spiskowe, albo i nie:
– niektórzy ludzie zajmujący się problemem katastrofy w Czarnobylu uważają, że Oko Moskwy mogło przyczynić się do tej tragedii. Moc urządzenia określa się na 4000MW, wiec impuls elektromagnetyczny mógł w jakiś sposób uszkodzić instalacje w elektrowni.
– drudzy uważają, że katastrofę upozorowano, by pozbyć się ludzi z okolicy i zamknąć wszystko w strefie zamkniętej – niedostępnej dla ludzi i kontrolowanej.
– krążą tez domniemania, ze dla Oka Moskwy elektrownia jądrowa położona niedaleko była swego rodzaju tarczą obronną. Któż by wtedy ryzykował śmierć mieszkańców położonego niedaleko 50 tysięcznego miasta, dla zniszczenia owego radaru? (rakiety dalekiego zasięgu w tamtych czasach ponoć nie były zbyt precyzyjne więc istniało ryzyko chybienia).

Pracę nad projektem ZSRR rozpoczął pod koniec lat ’50 a pierwszy radar powstał w okolicy miasta Mikołajow.  Po raz pierwszy w roku 1964, za jego pomocą wykryto start rakiety z kosmodromu Bajkonur.  Sześć lat później, został zastąpiony ulepszonym, lecz wciąż eksperymentalnym radarem o nazwie DUGA. Pierwsze odnotowane działanie obiektu, określa się na 4 czerwca 1976 roku. W ciągu kolejnych lat kompleks urządzeń ulepszano i budowano dodatkowe jego elementy, aż do momentu katastrofy czarnobylskiej. Z powodu eksplozji w Czarnobylu, Oko Moskwy oficjalnie przestało działać, choć istnieją pogłoski, że widziano tam pracowników jeszcze w roku 1996. Co ciekawe, mimo upływu czasu i narażenia na czynniki zewnętrzne, konstrukcja anten jest niemal w nienaruszonym stanie – choć zbudowana jest z metalowych rurek i lin. Fakt ten jednak nie powinien dziwić, bowiem konstrukcja została zaprojektowana tak, by przetrwać wybuch atomowy.

opracowane na podstawie informacji z:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Duga
http://pl.wikipedia.org/wiki/RBMK
http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=7129&st=0
http://x-12.pl/dzial/czarnobyl/artykul/oko-moskwy-najwieksza-tajemnica-czarnobyla
http://www.eksel.user.icpnet.pl/opowiadania/4miszmasz/czarnobyl10.php
http://passingstrangeness.wordpress.com/2010/04/23/the-russian-woodpecker/

zdjęcia dla zainteresowanych:

http://pix.fine.kiev.ua/egor/gallery/0000b02w

http://lplaces.com/en/reports/zona/24-zona

Co ma do tego wszystkiego HAARP? Ja tam nie wiem, ale podobnie wygląda, podobne możliwości i zadania się mu przypisuje, a powstał w roku 1993. 😉 Możliwe, że interes po prostu zmienił lokalizacje, na bardziej pożądaną w danym momencie. Może polaryzacja Zachód >< Wschód to jedynie iluzja?

Przy okazji szukania informacji na temat dwóch powyższych znalazłam coś takiego co łączy DUGĘ z HAARPEM – dzielę się wiec z Drogimi Czytelnikami, chociaż tekst po angielsku. Może kogoś zainteresuje…

Project Woodpecker

The U.S. and the Soviet Union first began secret cooperation on world weather engineering in about 1971. On July 4, 1976, the Soviets began generating powerful electromagnetic transmissions, that were dubbed „The Russian Woodpecker” by western ham radio operators.

Posted in historia, NWO | Otagowane: , , , , | 9 komentarzy »

02.07.2010 – Wolność słowa, historia, i inne takie tam dyrdymały…

Posted by zagrypiona w dniu 2 lipca 2010

Kilka dni temu, drodzy Czytelnicy donieśli, że jedna z antysystemowych stron zniknęła. Cóż podobne rzeczy zdarzały się wcześniej. I przyznam, że osobiście myślałam, że właśnie tak jest i tym razem… Tymczasem wczoraj wyjaśniło się co tak naprawdę się stało. Na forum newworldorder.com pojawiło się ogłoszenie admina tejże strony:

Na wstępnie chciałbym wszystkim podziękować za maile i wsparcie z Waszej strony. Miło wiedzieć, że ta stronka jednak cieszy się sporym zainteresowaniem wśród czytelników. Poniżej w skrócie wyjaśniam w czym rzecz:

Jak powszechnie wiadomo w naszym pięknym kraju na wolność słowa istnieją stosowne paragrafy. Jednym z takich paragrafów jest tzw. „Ustawa o IPN”, artykuł 55 w myśl którego wyrażanie zdania innego niż oficjalne stanowisko historyków na temat Holocaustu jest karalne. Artykuł zamieszczony przez Mateusza na temat Oświęcimia nie spodobał się kilku uczciwym obywatelom, dla których zgłaszanie tego typu treści stanowi „społeczny obowiązek” – czyli w skrócie – wysłał maila w tej sprawie do IPN’u. Pomijam już całkowicie to, że wspomniany artykuł pochodził z innego serwisu, i zamieszczony był link do tekstu źródłowego.

Jako właściciel i autor portalu niejednokrotnie nadstawiam tyłka za treści publikowane tutaj przez niektórych użytkowników. Mam swoje poglądy na wiele spraw, które często kłócą się z poglądami niektórych osób tu piszących. Niektóre grupy w sieci wychodzą z prostego i zarazem błędnego założenia, że informacje publikowane na tej stronie odzwierciedlają ogół poglądów piszących tu osób. Osądzają całą społeczność na bazie poglądów danej jednostki. Gdy tworzyłem ten portal miałem w zamyśle stworzyć miejsce w sieci, w którym będzie można swobodnie wymieniać się poglądami, publikować treści związane z różnoraką tematyką i na luzie podyskutować.

Jak wiecie, do tej pory nie było tu cenzury – byłem jednak  zmuszony wykasować kilka artykułów o wyżej wspomnianej tematyce. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe.

Pozdrawiam!

Włos się jeży! Co ciekawe, to nie koniec dziwnych zaniknięć stron, dziś zauważyłam, że inna strona też jest zawieszona. Mianowicie polonica.net zniknęła z sieci. Robi się tym bardziej strasznie jeśli zważymy na to co ostatnio uczyniono z dr Ratajczakiem. Która strona internetowa będzie następna? Kto następny zostanie wyklęty?

Mnie dziwi jedno. Co to są za historycy i gdzie pobierali nauki (jak mniemam studiowali historię), że nie jest im głupio stać na straży praw ograniczających wolność wypowiedzi. Przyznam, że nie widziałam artykułu o który poszło w pierwszym przypadku, jednak nie sądzę aby był to artykuł CAŁKOWICIE zaprzeczający Holokaustowi. Chyba nikt zdrowy nie zaprzeczy mu całkowicie. Nikt zdrowy też nie powinien zabraniać badać faktów w tym kierunku np. metod, narzędzi jakich używano itd. Ja doprawdy się dziwię, że nikogo nie oburza fakt, że jakiś fragment historii jest z góry ustalony i broń Boże nie można o nim dyskutować, myśleć, nie wspominając o zadawaniu pytań.

Książka na temat istoty tego czym jest historia, o której pisałam ostatnio, jest OBOWIĄZKOWĄ lekturą na studiach historycznych. W myśl tej książki historia to nauka dynamiczna, której faktów raz na zawsze nie ustala się, po prostu dla tego, że cały czas wypływają nowe dokumenty, odkrywa się nowe ślady, poszlaki (jak w śledztwie kryminalnym). Zresztą, na prostą chłopską logikę można dojść do podobnych wniosków i bez owej książki.

Czy historycy nie czytają książek? Nie zastanawiaja się? Nie obowiązuje ich pogłębianie wiedzy? Przypuszczam, że studiowali w daaawnych zamierzchłych czasach kiedy owa książka nie była jeszcze dostępna – co oczywiście nie jest usprawiedliwieniem ewentualnej niewiedzy.

A skoro już ma być tak, że jakiś pewien obszar historii jest wyłączony z dyskusji i badań, to dlaczego odpowiednie służby nie reagują przeinaczeniom takim jak znane nam wszystkim ‚polskie obozy koncentracyjne’ – w końcu takie określenie to też w pewnym sensie przeinaczanie oficjalnej wersji.

PS. A swoja drogą, jeśli artykuł był w komentarzach, a nie stanowił treści opublikowanej przez autora, to czemu karać autora/właściciela strony internetowej? Co jeśli jakiś bardzo zły osobnik zacząłby wklejać dziwne teksty na WP. onet, czy GW a ktoś zgłosił to do IPNu? Coś tu nie gra.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Z bardziej aktualnych, około politycznych tematów: pojedziemy na wojnę? Krążą pogłoski tu i tam, że tak. Przepraszam, że daję źródło anglojęzyczne.

Secretary Clinton will also meet bilaterally with Foreign Minister Sikorski. I expect that they will discuss Afghanistan, Iran, European security, economic and energy issues, and our common interest in promoting good governance and human rights, especially in terms of the European Union’s Eastern Partnership. (http://www.state.gov/p/eur/rls/rm/2010/143769.htm)

Ms Clinton also plans to meet with Foreign Minister Radosław Sikorski. They are expected to discuss Polish involvement in Afghanistan and Iran, as well as issues concerning European security, economics and energy, according to a special briefing from the US Department of State. (http://www.wbj.pl/article-50175-hillary-clinton-flies-to-ukraine-to-visit-poland-saturday.html?typ=ise)

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Na koniec, ciekawy artykuł u Gajowego Maruchy: Kim są Kaczyńscy?

Tytułem wyjaśnienia: od osób które uważają się za patriotów, jedynych prawdziwych Polaków, które powiewają Polską flagą wymagamy więcej, wymagamy nieskazitelności. Jeśli takowej nie ma (przerzucanie się legendami na temat pochodzenia – od Piastów począwszy na kto wie kim jeszcze, a skończywszy na wiadomych ‚korzeniach’). dlaczego kandydat, patriota, nie może być zwykłym Polakiem, zdrowo myślącym, znającym dobrze realia kraju i warunków życia jego obywateli, nie szukającym wsparcia za granicami Polski, itd? Dlaczego koniecznie musi mieć rodowód królewski, i dlaczego takowy miałby być gwarantem czegokolwiek? Czy ludzie którzy w odległym życiorysie mają królewskie korzenie są genetycznie lepiej predysponowani do bycia lepszymi patriotami niż tzw. ‚zwykli’ Polacy? Dlaczego nie oceniamy kandydatów merytorycznie, a górę biorą ideologiczne sentymenty?

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , , | 65 komentarzy »

28.06.2010 – E. H. Carr – Historia, czym jest?

Posted by zagrypiona w dniu 28 czerwca 2010

Ktoś kiedyś poprosił mnie o przeczytanie i streszczenie pewnej książki. Dziś zamierzam podzielić się z szanownymi czytelnikami, streszczeniem dwóch  jej rozdziałów – moim zdaniem najciekawszych i istotnych z punktu widzenia spraw o których większość z Czytelników już wie.

Gorąco polecam jednak sięgnięcie po całość, która jak gdzieś wyczytałam należy do kanonu najlepszych i najciekawszych książek uniwersyteckich, z czym się mogę zgodzić, mimo iż omawiana w niej materia nie ma nic wspólnego z moim wykształceniem. Oczywiście jeśli ktoś się tą tematyką interesuje lub chciałby spojrzeć na zagadnienie historii z nieco innej niż ta której uczą w szkole perspektywy (a jest początkujący w sprawach, które porusza ten blog), polecam.

Być może książka nie jest idealna , autor pomija kilka ważnych kwestii, jednakże myślę, że powinno się uczniom – powiedzmy licealistom – na początku nauki historii przedstawić chociaż fragmenty, z odpowiednim komentarzem, a nie wpajać bezmyślnie wiedzę podręcznikową. Wiele problemów z którymi się dziś borykamy (niedouczenie i nieznajomość historii,) może byłaby do uniknięcia. Należałoby pozostawić w głowach uczniów otwartą furtkę, przynajmniej w kwestiach wydarzeń które wciąż budzą spore wątpliwości. Oczywiście tendencja w nauczaniu historii i ogólnym jest odwrotna – by nauczyć jak najmniej. Tak więc wpis mój i pomysł można zaliczyć do marzeń o lepszym ,utopijnym świecie. 😉

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Część Pierwsza: Dotyczy faktów historycznych i osoby historyka.

Zacznijmy od tego, że historia była różnie postrzegana w poszczególnych epokach. Możemy to ukazać na przykładzie trzech historyków, których opisuje autor książki:
J. Acton (1896, późna epoka wiktoriańska) – jak na XIX wiecznego naukowca przystało, cechuje go optymizm. Traktuje on historię jako naukę o faktach -> celem działań historyka staje się pozyskanie wiedzy na temat całej historii. Towarzyszy temu wiara w siebie i wiara w możliwość pozyskania tej wiedzy. Dziś wiemy, że iluzją jest  twierdzenie , iż możemy posiąść wiedzę na temat całej starożytności. Pozostawione po niej dokumenty nie są obiektywne. Pozostawiła je grupka osób o tylko jednym punkcie widzenia. Znamy punkt widzenia Ateńczyków, ale nie Spartan czy niewolników.
– w XIX wieku również, Leopold von Ranke wysnuł tezę, która mówi: historia jest po to, by przekazać ludziom ‚jak coś naprawdę było’ (wie es eigentlich gewesen). Aby to uczynić, trzeba najpierw – w myśl empiryzmu XIX wiecznego – ustalić fakty jako niezależne od świadomości, płynące z zewnątrz – na przykład w postaci dokumentów. Potem dopiero wysuwamy wnioski.
G. Clark (1957) – jego zdaniem nie ma obiektywnej historii i prawdy historycznej. Historia jest interpretowana (nie ustalana obiektywnie) na podstawie dokumentów – procesowana. Dokumenty jednak, mówią nam tylko to, co myślał autor lub to co chciał żebyśmy myśleli że myślał. Dokument jest więc półprawdą. Historyk musi odszukać całą prawdę. Postawa Clarka jest pełna konsternacji i sceptycyzmu.

A więc, pierwszy wniosek jaki się nam ujawnia brzmi: pojęcie historii zależy od realiów epoki w której żyje historyk, czy też innymi słowy jego teraźniejszości. A także od realiów epoki oraz intencji twórców dokumentu, z której on pochodzi.

Co jest faktem historycznym i dlaczego? Faktem historycznym może stać się coś, co przez kogoś – począwszy od uczestników zdarzenia – zostało uznane za warte odnotowania. Historyk dawniejszych epok nie ustala faktów – korzysta z gotowych elementów zaczerpniętych z nauk pomocniczych np. archeologii, chronologii. Bierze je za pewnik. A przecież nigdy nie są to pełne fakty, przeszły już bowiem proces głębokiej selekcji.

Jak fakty są selekcjonowane i przez kogo? Przez uczestników zdarzeń, przez utrwalającego owe fakty, przez tych którzy je publikowali, wreszcie przez samych historyków. Gdy zostaną zaakceptowane i wykorzystane przez historyka, stają się faktami historycznymi.

Przykład autora wykładu, na selekcjonowanie dokumentów: Minister Spraw Zagranicznych Republiki Weimarskiej Gustaw Stressman, po śmierci zostawił mnóstwo dokumentów [1 etap selekcji]. Jego przyjaciel opublikował część z nich w trzech księgach [2 etap selekcji] chcąc uczcić jego pamięć. Opublikował jednak jedynie te – pełne sukcesów dotyczące polityki zachodniej. Negocjacje z ZSRR pominął. W późniejszym czasie, z owych 3 ksiąg dokonano wyboru na potrzeby studentów [3 etap selekcji]. Dzisiejsi historycy biorą je za pewne źródło wiedzy o historii tamtego okresu, mimo iż jest to tylko część większej całości, znacznie okrojona i wyrwana z kontekstu. Reszta dokumentów prawdopodobnie została zniszczona lub zaginęła w czasie II Wojny Światowej. Jeśli ktoś chciałby obiektywnie zająć się notatkami Stressmana z negocjacji z ZSRR, musiałby przeczytać dokumenty pozostawione przez obie strony negocjacji (notatki, raporty z przebiegu rozmów), gdyż jednostronnie nie są one obiektywne. Historyk musi obiektywnie zrekonstruować przebieg negocjacji, lub przynajmniej spróbować zbliżyć się do poziomu maksymalnego obiektywizmu i w pełni wykorzystać wszystkie dostępne fakty. A wiadomo, że o brak obiektywizmu można posądzić już piszącego notatkę [1 etap selekcji informacji].

Podsumowując, historycy XIX wieku byli obojętni wobec filozofii historii. Fakty im wystarczyły, posiadali optymizm i wiarę w ustalenie kompletnego obrazu dawnych wydarzeń. Wierzyli w oczywistość sensu historii, był to wiek pewnego rodzaju niewinności. Na początku XX wieku pojawili się tak zwani heretycy atakujący kult faktów (W. Dilthey – Niemcy; B. Croce – Włochy). Jednak dopiero po I Wojnie Światowej zaczęto krytycznie spoglądać na kult faktów. Nic nie było już takie pewne jak przed wojną.

W dzisiejszym rozumieniu, historia to patrzenie na przeszłość oczami teraźniejszości. Historyk rekonstruuje, ocenia, interpretuje. Badana przez historyka przeszłość żyje w teraźniejszości. Historia jako całość nie jest martwa, jednak jeden wybrany z kontekstu fakt jest martwy historycznie. Cechą dzisiejszego badacza historii powinna być umiejętność tzw. „obrazowego rozumienia” – badacz musi rozumieć (neutralnie, umieć postawić się w miejsce uczestników badanego zdarzenia, musi myśleć jak oni). Nie może pochwalać ani krytykować zanim ustali co się wydarzyło. Musi w pewnym sensie zachowywać się jak detektyw. Sam historyk również nie jest nigdy w 100% obiektywny. Jest skażony ówczesnym mu światem i realiami jego teraźniejszości. Bada przeszłość przez pryzmat dnia dzisiejszego. Używa słów, które mają inne niż dawniej konotacje: wojna, demokracja itd. Nawet jeśli używa słów z epoki takich jak: „plebs”, „polis” to wciąż nie jest to 100% obiektywności. Dla stopnia obiektywizmu nie bez znaczenia jest też kim jest sam historyk, jakie ma poglądy, skąd się wywodzi i do jakiej grupy społecznej należy. Nikt nie jest w 100% neutralny.

Jak stwierdzić czy coś w historii jest obiektywne i na ile? Zawsze przecież mówienie o historii ma jakiś kontekst dzisiejszy. Historyk może jedynie starać się być jak najbliższym obiektywizmowi. Musi w tym celu wypełnić pewne obowiązki: musi szanować faktybyć sumiennym; musi uczciwie ukazać wszystkie fakty, w miarę możliwości być bezstronnym. Dopiero później interpretować. Jeśli zaś korzysta ze źródeł nie powinien ich przepisywać a opracowywać. Nie powinien też rozprzestrzeniać propagandy wyjmując fakty z kontekstu, przemilczając jedne a eksponując drugie i manipulować nimi.

Czym jest więc tytułowa historia? Trwałym procesem interakcji pomiędzy historykiem a faktami; dialogiem między teraźniejszością a przeszłością.


Część druga: Dotyczy relacji społeczeństwo – jednostka, a także osoby historyka w kontekście obu tych zagadnień. Antyteza: jednostka – społeczeństwo zostanie obalona jako abstrakcja.

Społeczeństwo i jednostka są nierozdzielne, niezbędne wobec siebie, komplementarne. Jesteśmy częścią całości. Od chwili narodzin, z jednostki biologicznej przechodzimy w społeczną, na przykład poprzez naukę języka, który jest społeczny. Literatura mówi, że od społeczeństwa nikt się nie oderwie (np. Robinson Crusoe – spotkał Piętaszka). Jedyną ucieczką jest dobrowolna śmierć (Kiryłow z „Biesów”). [Tu osobiście nie zgadzam się, nie każda dobrowolna(?) śmierć wyklucza ze społeczeństwa. Pozostaje przecież coś takiego jak pamięć o osobie, która moim skromnym zdaniem jest pewnego rodzaju obecnością w społeczeństwie. Więc jak tu dobrowolnie pozbawić się życia tak aby nikt nie zauważył i aby zbytniego rozgłosu nie narobić? Odważę się więc dodać od siebie, że w moim odczuciu powinno chodzić o biologiczną dobrowolną śmierć.]

Im bardziej jednostki różne, bardziej wyspecjalizowane, tym lepiej rozwinięta cywilizacja. Rozwój jednostki i społeczeństwa idą w parze – wzajemnie się warunkują. Indywidualizm jednostek polega jedynie na ich zróżnicowaniu.

Według Carra, kult indywidualizmu to mit. Zaczął się on już w renesansie gdy doszło do zwrotu jednostki ku sobie samej. Dotąd człowiek był świadomy siebie jako członek rodziny, rasy, narodu. Później nastał kapitalizm i czasy rewolucji, walki o prawa człowieka i obywatela – a więc jednostki. Indywidualizm stał się też elementem filozofii utylitaryzmu. Inicjatywy społeczne jednostek miały na celu dobro społeczeństwa. Indywidualizm więc był napędem postępu.

Nie ma walki jednostka – społeczeństwo. Są natomiast walki między grupami jednostek. Żadna jednostka nie stoi poza społeczeństwem. Podobnie rzecz ma się ze wspomnianym w pierwszej części historykiem. Wiedza jaką posiada nie jest jego własnością. To wiedza gromadzona przez pokolenia – a więc należy ona do grupy. Historyk i jego badania zależą więc od społeczeństwa w którym żyje i którego przeszłość bada. Nasuwa się zatem pytanie: jak dalece historyk jest indywidualistą, a jak częścią społeczeństwa? Otóż historyk jest częścią pewnego tłumu. Świat widzi z jego perspektywy. Tłum owy maszeruje wraz z historykiem, pojawiają się więc nowe punkty widzenia. [Historia więc siłą rzeczy i w sposób naturalny jest nauką dynamiczną – jak więc ten fakt ma się do różnego rodzaju prób blokowania niektórych tematów, zakazywania badań nad nimi? Takie działania są niezgodne z punktu widzenia nauki i z historią nie mają wiele wspólnego – a więcej raczej z odgórnie ustaloną propagandą – ustaloną raz na zawsze.]

Jeżeli historyk pisze dzieło na temat Grecji, to prócz wiedzy o samej Grecji w jego dziele znajdziemy informacje o nim samym i o społeczeństwie w jakim żył. Przykłady:
T. Mommsen – Niemiec, liberał. Rozczarowany rewolucją 1848/1849. Idealizuje Cezara – ukryte pragnienie silnego człowieka dla Niemiec, który uporządkowałby porewolucyjny zamęt.
F. Meinecke – zmienia swoje poglądy pod wpływem zdarzeń historycznych podczas których żył: 1907 – ufność w niemieckie ideały narodowe; 1925 – zaniepokojenie nierozwiązanymi konfliktami w polityce kraju; 1939 – odrzucenie wiary iż cokolwiek się dzieje w historii dzieje się dobrze, co poprzedzone było odebraniem mu honorów przez nazistów; 1946 – wierzy w historię jako efekt ślepego przypadku. [Jak takie zmiany u historyków mają się do obiektywizmu? Być może zamiast nazywać historykami osoby które zajmują się współczesnymi im czasami powinno się ich raczej nazywać świadkami bądź komentatorami?]

Jak więc daleko wydarzenia i przemiany społeczne wpływają na historyka?

Fakt historyczny – indywidualny czy społeczny? Dawniej bohaterów uznawano za wybitne jednostki – dziś jednak wiemy, że działali oni pod wpływem warunków społecznych/ekonomicznych/politycznych. Jak sugeruje autor, łatwo powiedzieć, że Hitler był złym człowiekiem lub że Marks był twórcą komunizmu. Nic nie jest jednak tak proste, wszystko bowiem ma swoje korzenie wcześniej oraz swój kontekst. Prościej rzecz ujmując, ideologie takie jak np. ideologia Hitlera muszą trafić na podatny grunt w społeczeństwie, między propagatorem ideologii a społeczeństwem [lub jego częścią] musi istnieć podobieństwo przekonań.

Zdarzenia historyczne nie są więc zdominowane jedynie przez świadome działania jednostek, lecz także przez inne siły, jak nazwał je T. S. Eliot: „wielkie pozaosobowe siły„.

Postawy jednostek. Człowiek świadomie pracuje dla siebie, nieświadomie dla ogółu. Nieświadomym rezultatem działania dla samego siebie może być wojna. Buntownicy, jak np. Pugaczow nie są indywidualistami. Oni jedynie wypowiadają na głos opinię mas z opozycji. Gdyby nikt ich nie popierał, zostaliby zignorowani lub uznani za szaleńców, a historia by ich nie odnotowała. Wszystko więc zależy od czasu, w którym dana jednostka się pojawi i od tego czy trafi ona na odpowiednie warunki [dodam od siebie – i czy ma finansowe poparcie „wielkich pozaosobowych sił]. Wielcy bowiem, to tacy, którzy zdaniem Hegla potrafili wygłosić myśl i opinię swoich czasów. Potrafili pójść na fali już istniejących sił.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na koniec zapraszam na grypę666. Dzisiejszy wpis również zawiera ciekawe i dość ostre w wymowie teksty: Słudzy Pana Ciemności.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Przypominam o mojej ankiecie przedwyborczej: „isć, albo nie iść”. Dziękuję tym którzy głos już oddali i zachęcam tych którzy jeszcze tego nie zrobili o oddanie głosu. 🙂

Posted in historia, książki | Otagowane: , , , | 37 komentarzy »

22.06.2010 – O obozie zagłady Polaków – Forcie VII Colomb w Poznaniu

Posted by zagrypiona w dniu 22 czerwca 2010

… i paru innych kwestiach które ‚wyszły’ przy okazji…

Dziś nieco inny wpis. Zupełnie nie tak sensacyjny jak plama ropy w Zatoce Meksykańskiej, powódź w Polsce, wybory czy też kto się w nocy okazał ‚agentem’. Chwilowo więc, porzucam te problemy bieżące na rzecz historii. Historii Polaków o której nie trąbi się w TV, nie uczy w szkołach, w internecie ‚polskim’ pomija, przeinacza…

Do napisania poniższego tekstu zmotywowały mnie rozmowy z ludźmi spoza Polski, od których kilkakrotnie słyszałam pytanie: „A czy odwiedziłaś już muzeum w Oświęcimiu?” Jak gdyby Polska kojarzyła się obcokrajowcom, zwłaszcza tym z USA, z tymże miejscem. Jakby w Oświęcimiu zamykała się kwestia cierpienia Polski podczas II Wojny Światowej. A także niezbity fakt, że Polacy nie są uczeni o takich miejscach, w szkołach temat traktowany jest po macoszemu – wiem z autopsji, sama byłam w sytuacji kiedy okres II WŚ przypadał na ostatnia klasę liceum, a tu wiadomo matury więc historia stała się nieobowiązkowa dla osób np. zdających biologię. Natomiast jeśli chodzi o młodzież dzisiaj to podobno wstęp do cel egzekucji jest dla ‚dzieci’ od lat 18. No ludu. Do 18 młode umysły są zarezerwowane dla indoktrynacji i praniu mózgów przez NWO – naiwniacy bowiem tylko myślą, że 18-letniej osobie może zaszkodzić widok zdjęć szkieletów, zwłok, szubienicy czy gilotyny. Tym sposobem polska młodzież nie jest edukowana w tych kwestiach.

Tymczasem nie trzeba jechać koniecznie TAM by przekonać się o męce jakiej polski naród był poddany. Polska ziemia WSZĘDZIE nosi znamiona tragedii i przesiąknięta jest Polską Krwią. I o takim miejscu, innym niż to wspomniane wyżej, chciałabym dziś napisać.

Z uwagi zaś na to, że jakiś czas temu sama miejsce owo odwiedziłam, załączę własne fotografie.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII Colomb

[tekst napisany na podstawie informacji z artykułu autorstwa Luizy Szumiło, Leszka Wróbla: Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII oraz: Fort VII w Poznaniu (obóz zagłady), a także na podstawie tego co pamiętam z wykładu przewodnika]

Lokalizacja:  (Fort VII Colomb w Poznaniu) – fotografia: google maps

Przed II Wojną Światową

Fort VII Colomb jest jednym z 18 fortów Twierdzy Poznań wybudowanej w czasie zaboru pruskiego, w latach 1876-1890. Jego powierzchnia wynosi 14 hektarów. Do 1918 roku pełnił ważną rolę w pruskich planach obrony miasta i wschodniej granicy II Rzeszy. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, pełnił funkcję magazynu.

Fosa okalająca Fort VII

II Wojna Światowa

W czasie II Wojny Światowej stał się pierwszym na okupowanych ziemiach polskich obozem koncentracyjnym. Utworzonym na mocy decyzji namiestnika Rzeszy na terenie województwa poznańskiego, Artura Greisera. Władze niemieckie wybierając tą lokalizację kierowały się dyskretnym położeniem fortyfikacji, z dala od ludności oraz tym że zabudowania były otoczone pasem zieleni i wysokimi wałami izolującymi je dodatkowo od otoczenia. Jednocześnie Fort VII był położony blisko miasta. Aby jeszcze bardziej odizolować obiekt od zwykłych mieszkańców, z jego okolic wysiedlono rdzenną ludność i ponownie zasiedlono ‚bezpiecznymi’ rodzinami funkcjonariuszy obozowych i GESTAPO. Datę rozpoczęcia pracy obozu szacuje się na 10. X. 1939r., kiedy to Policja Bezpieczeństwa oficjalnie przejęła teren od armii niemieckiej. Dowództwo jednostki objął zaś SS-Oberführer Erich Neumann, szef Einsatzgruppe VI. Komendantem zaś ogłoszono SS-Sturmbannführera Herberta Lange [od admina – ciekawe, że polska wikipedia nie podaje iż człowiek ten był komendantem w tymże obozie, a jedynie uwypukla jego dowództwo w Chełmnie nad Nerem, który jak wiadomo był obozem gdzie ginęli Żydzi. Co jeszcze bardziej zaskakujące wikipedia niemiecka o  dowodzeniu Fortem VII wspomina i to tam znalazłam potwierdzenie udziału Langego – poza oczywiście oficjalną stroną Muzeum, której nie podejrzewam o przeinaczenia, pracują tam państwowi naukowcy, historycy a więc specjaliści którzy wiedzą co piszą]. Kadra SS obsługująca jednostkę wynosiła 400 osób. W tej postaci, jako obóz fort  działał do 25.IV.1944 i przez ten czas, od rozpoczęcia działalności przewinęło się przezeń 18.000 więźniów, z czego według oficjalnych szacunków, 2.500 poniosło śmierć [od admina – według innych źródeł więcej, nawet do 45.000 i odpowiednio 20.000 zmarło]. Jednorazowo mógł pomieścić 2-2.500 osób. Poza Polakami, w obozie osadzani byli również  m.in. Anglicy, Francuzi, Jugosłowianie, Rosjanie, Ukraińcy i Niemcy. A więc był to jeden z tych obozów, które nie były przeznaczone dla Żydów.

Po wojnie cała dokumentacja dotycząca obozu i więźniów została przez hitlerowców zniszczona.

Oficjalnie fort był więzieniem i obozem przejściowym dla ludności cywilnej, w rzeczywistości jednak, obozem zagłady.

Wejście na teren Muzeum

Etapy działania obozu, nazewnictwo

Autorzy strony internetowej Muzeum dzielą ten okres działalności obozu na 3 etapy, wyznaczone zmianą jego nazwy:

– Od 10 października do połowy listopada 1939 roku funkcjonował jako: Sicherheitspolizei. Chef der Einsatzgruppe VI. Konzentrationslager – Posen. Tylko wtedy w jego oficjalnej nazwie pojawił się zwrot ,,obóz koncentracyjny”. W tym okresie trafiali do niego głównie przedstawiciele inteligencji wielkopolskiej, powstańcy śląscy i wielkopolscy, działacze społeczno-polityczni. Okres uwięzienia trwał wówczas maksymalnie około 1 tygodnia, co wynikało z faktu, że przedstawiciele powyższych grup skazywani byli na karę śmierci. W tym okresie prowadzono tu eksperymenty, polegające na jak najszybszym uśmiercaniu jak największych grup więźniów. Przeprowadzono tu pierwszą w dziejach ludzkości eksterminację ludności cywilnej za pomocą gazu [od admina – CO; artykuł na temat akcji T4 i gazowania więźniów] w październiku 1939 roku w bunkrze nr 17 zamordowano ok. 400 pacjentów i personel medyczny szpitala psychiatrycznego w Owińskach oraz oddziału psychiatrycznego szpitala przy ul. Grobla w Poznaniu. [od admina – z tego co jednak dowiedziałam się z wykładu przewodnika, w tym miejscu metoda ta uśmiercania masowego więźniów nastręczała problemów – nie nadążano utylizować tak dużej liczby ciał, poręczniej było oprawcom mordować ludzi w mniejszych ilościach ale systematycznie]

Komory gazowe

– Od połowy listopada 1939 do połowy 1941 roku obóz nazwano Aresztem Policji Politycznej (gestapo) i Obozem Przejściowym (Geheime Staatspolizei Staatspolizeileitstelle Posen. Übergangslager – Fort VII). Od kwietnia 1940 rozpoczęły się wywózki więźniów do innych, wielkich, obozów koncentracyjnych, m.in. Dachau, Auschwitz [od admina – gdzie zazwyczaj dokonywali żywota]. W tym okresie w Forcie VII pojawili się aresztowani członkowie struktur cywilnych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Czas przetrzymywania więźniów w tym okresie wynosił zwykle ok. 6 miesięcy. Więźniów najczęściej skazywano na karę śmierci, długoletnie więzienie lub pobyt w obozie koncentracyjnym. Wyroki uniewinniające i zwalniające więźniów z pobytu w obozie zdarzały się sporadycznie.

– Na skutek rozkazu Himmlera z 28 maja 1941 w sprawie osób uchylających się od pracy na rzecz III Rzeszy obóz został nazwany Aresztem Policyjnym i Obozem Pracy Wychowawczej (Polizeigefängnis der Sicherheitspolizei und Arbeitserziehungslager). W tym okresie pojawiła się nowa kategoria więźniów, tzw. niedzielnicy, czyli więźniowie ,,okresowi”, przetrzymywani w obozie od zakończenia pracy w sobotę do rozpoczęcia pracy w poniedziałek. Od marca 1943 roku, w związku z potrzebami niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i potrzebami frontu wschodniego, rozpoczął się proces powolnej likwidacji obozu. Więźniów zatrudniano przy budowie nowego obozu w Żabikowie pod Poznaniem, a następnie w nim umieszczano. Ostatnich więźniów przywieziono do Żabikowa 25 kwietnia 1944 roku. Fort VII zajęła fabryka ,,Telefunken”, produkująca radiostacje dla okrętów podwodnych i samolotów.

Życie i śmierć w obozie

Jak wieść gminna niesie, w czasach działalności obozu w Forcie VII, był on postrachem wśród mieszkańców –  niektóre z akcji prowadzonych na jego terenie jak np. akcja „Mgła i Noc” miały na celu zastraszanie mieszkańców miasta i okolicy. Były bardzo nikłe szanse na powrót do domu żywym. Więźniowie i ich rodziny tracili nadzieje. Samo zamknięcie w obozie było traktowane jako wyrok śmierci. Z informacji zaś, które przekazali ci co przetrwali, na dłuższą metę obozu w Forcie VII nie dało się przeżyć z uwagi na to,  że na 1 strażnika przypadało 4-6 więźniów. Ciężko więc było uniknąć szykan czy czujnego wzroku znudzonych SS-manów.

Więźniowie obozu byli traktowani w wyjątkowo okrutny i bestialski sposób. Stosowano względem nich terror mentalny i fizyczny co prowadziło do ciężkiego upadku na zdrowiu a w końcu śmierci. Nie tylko dokonywano tam egzekucji sądowych (kara śmierci) na patriotach, inteligencji polskiej, ale też dopuszczano się samosądów i perwersyjnego znęcania nad grupami więźniów.

Warunki życia więźniów. W Forcie VII mieściło się 27 cel męskich, 3 cele kobiece, 2 karcery-ciemnice (gdzie więźniowie przebywali po 7-10 dni nawet za błahe przewinienia) oraz wewnętrzna służba obozowa, biuro gestapo obozowego, sypialnie SS-manów, paczkarnia, prasowalnia, gabinet lekarski, warsztaty, piekarnia, kuchnia, umywalnie i szalety.

W nieludzkich warunkach przetrzymywano jednorazowo 2,5 tysiąca więźniów, żyjących w ciemnych i wilgotnych kazamatach, gdzie temperatura nie przekraczała 10-12˚C, a na 1 osobę przypadało czasem 0,25 m2 . W celach 1 i 58, o wymiarach 20 x 5 m każda, zamykano jednorazowo 200-300 osób. W tej ostatniej wykonywano także wyroki śmierci. Bywało, że cele kobiece położone poniżej poziomu gruntu, zalewane były wodą, której nikt nie usuwał; kobiety zmuszone były stać w wodzie sięgającej do kolan.

Więzienne kazamaty

Więzienne cele

Do połowy 1942 roku cele nie posiadały prycz. Więźniowie spali na ceglanej posadzce lub zgniłej słomie. Żyli w skandalicznych warunkach sanitarnych, mieli bardzo rzadki dostęp do umywalni, w wielu przypadkach nie mieli go wcale. Byli siedliskiem wszy i pcheł. Warunki bytowe sprzyjały rozwojowi chorób – grypy, anginy, zapalenia płuc, gruźlicy, tyfusu, chorób układu krążenia i wielu innych.

Wyżywienie, nawet jak na hitlerowskie obozy koncentracyjne było wyjątkowo złe. Więźniowie otrzymywali 2 lub 3 posiłki dziennie. Rano kubek kawy parzonej z żołędzi lub ,,herbaty” z rosnących na stokach fortecznych ziół, bez cukru. Na obiad ok. 250 ml zupy z nadgniłych warzyw, rzekomo gotowaną na mięsie, a w rzeczywistości z 15 kg kości na 2,5 tys. więźniów. Na kolację więźniowie otrzymywali kawę z żołędzi i 200 g czarnego chleba pieczonego z dodatkiem trocin drzewnych jako wypełniacza. Oficjalnie więźniowie Fortu VII nie pracowali, więc przysługiwały im mniejsze racje żywności niż w innych obozach, w których istniał obowiązek pracy.

Tortury i szykany. Załoga obozu urządzała więźniom ćwiczenia, które nazywała ,,grami i zabawami na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha”, a należy pamiętać, że większość z więzionych osób przechodziła ciężkie śledztwa, podczas których była poddawana torturom. Najbardziej okrutnymi „zabawami” były: ,,wycieczka w Karpaty”, polegająca na wbieganiu na strome stoki wałów ziemnych i wykonywanie fikołków głową w dół, „spacer” czy „zabawa” na „schodach śmierci”. „Spacer” urządzano na skraju otaczającej mały majdan skarpy. Więźniowie musieli iść gęsiego aż nad wrota poterny, prowadzącej do wnętrza Fortu, gdzie wybranych, z zaskoczenia spychano w dół z wysokości ok. 7,5 m. „Zabawa” na ,,schodach śmierci” polegała na tym, że więźniowie wbiegali na schody z dużym polnym kamieniem ważącym 8-10 kg. Zimą schody były pokryte lodem. Na szczycie schodów stał strażnik i jeżeli któryś z więźniów mu się nie spodobał, kopnięciem zwalał go w dół wraz z niesionym przez więźnia kamieniem. Więzień spadając strącał pozostałych, którzy wbiegali za nim.

Miejsce ‚gier i zabaw na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha’, schody śmierci i skarpa z której strącano więźniów

Praca. Część więźniów pracowała w nielegalnych warsztatach komendantów obozu, które mieściły się na terenie Fortu VII. Wykonywali m.in. makaty, farbowali i haftowali pościele. Dla niektórych praca była dodatkową torturą, innym udawało się dzięki niej przesłać gryps lub coś „zorganizować”. Stąd pochodzą przede wszystkim pamiątki, pozostawione przez więźniów. Marianowi Szlegelowi dzięki pracy udało się uciec. Pracował na stokach przy garbowaniu króliczych skórek. Miał widok na cały obóz, zorientował się, w jakich godzinach obóz jest słabiej pilnowany i korzystając z okazji uciekł. Niemcom nie udało się go złapać. Ucieczka Mariana Szlegela jest jedynym znanym przypadkiem ucieczki więźnia z wnętrza obozu w Forcie VII.

Przyczyny śmierci więźniów.

– Złe warunki sanitarne w celach prowadzące do licznych chorób. Podczas działania obozu wybuchły dwie epidemie tyfusu, z których każda zdziesiątkowała liczbę więźniów o 80%.

– Złe odżywianie.

– Masowe egzekucje poprzez rozstrzeliwanie – pod ścianą śmierci dziennie rozstrzeliwano 7-9 osób; wieszanie – 9 osób jednorazowo. Rozstrzeliwano także w okolicznych lasach pod Poznaniem.

– Tortury, szykany: ‚gry i zabawy na świeżym powietrzu’.

Ściana śmierci

Czasy powojenne i PRL

Po wojnie, Fort VII dostał się w ręce Ludowego Wojska Polskiego i przekształcony został w magazyny wojskowe. Nie był dostępny dla badaczy, historyków. Dopiero w roku 1963, dzięki staraniom Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, udało się stworzyć tam Izbę Pamięci Narodowej. Dostępna jednak ona była tylko na Wszystkich Świętych oraz w kwietniu – miesiącu pamięci narodowej. W 1976 zapadła decyzja by utworzyć Muzeum Martyrologii Wielkopolan. Pomysł spotkał się z aprobatą wynikiem czego 31. VIII. 1979 roku doszło do jego otwarcia.

W roku 2001, na mocy ustawy prawnie zrównano więźniów Fortu VII z więźniami obozów koncentracyjnych.

Dziś…

Dziś w forcie znajduje się Muzeum które dokumentuje martyrologię Wielkopolan z czasów okupacji hitlerowskiej. Posiada bogaty zbiór korespondencji obozowej, rysunki, fotografie, rzeczy osobiste więźniów: dokumenty, medaliony z chleba, portfele, różańce. Archiwizowane są też relacje więźniów oraz kartoteki osobowe – tych jest około 5000 wraz z fotografiami uwięzionych. Ze zbiorów tych korzystają naukowcy oraz pracownicy IPN. Obecnie Instytut Pamięci Narodowej prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni nazistowskich popełnionych na terenie Fortu VII w latach 1939-1945.

Pamiątki po więźniach

Ekspozycja dotycząca innych obozów, zdjęcie środkowe przedstawia gilotynę, której używano w ‚celi śmierci’ w więzieniu hitlerowskim na ul. Młyńskiej w Poznaniu

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na zakończenie zapraszam na grypę666, nowe artykuły tam warte przeczytania. Kto nie widział a jest zainteresowany proszę iść poczytać. Szczególnie polecam ten z 21.06.2010. Chociaż dzisiaj też jest ciekawie, aczkolwiek nie tak sensacyjnie może jak wczoraj.

Zapraszam także na nowe blogi:

Mizi oraz MonitoraPolskiego.

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 22 komentarze »