Zagrypiona's Blog

Centrum komunikacji i edukacji dla wszystkich zagrypionych i nie tylko.



  • Witam wszystkich gości, a szczególnie tych któ- rzy są zainteresowani wzajemną wymianą in- formacji. Zachęcam do podsyłania linków i dzie- lenia się ciekawymi ar- tykułami oraz do dysku- sji. Zbiory w działach będą służyły nam wszy- stkim grypowiczom i osobom początkującym do edukacji.

    Data założenia: 03.06.2010



  • wykluczeni.info

    Internet bez Antypolonizmu

    Popieram Internet Bez Chamstwa

    Bykom - stop

  • Nie popieram i tolerować nie będę:

    -fanatyzmu:
    -- politycznego
    -- religijnego Fanatyzm zakłada nieomylność ziemskiej - tworzonej przez ludzi - instytucji politycznej bądź religijnej. Nierozsądnym i nieodpowiedzialnym jest przypisywanie grupom politycznym nieomylności w sposób bezkrytyczny. W przypadku instytucji religijnych, wiara w nieomylność, nieskazitelność, niezdolność do grzeszenia religijnych dostojników jest herezją i obrazą Boga. Omylność i zdolność grzeszenia dotyczy tych ludzi tak samo jak wszystkich innych.

    -hipokryzji - jednostka ludzka powinna być spójna: to samo robi, to samo mówi, to samo myśli. Przypadki rozdwojenia, czy nawet roztrojenia stanowią o chorobie takiej jednostki lub jej nieczystych intencjach. Jeśli wyznajemy taką a taka wiarę, czy poglądy - według nich postępujemy.

    -zacietrzewienia - ludzie którzy w gniewny, agresywny sposób bronią swoich idei, zazwyczaj merytorycznie czują się i są słabi - stąd agresja. A przecież można się pięknie różnić, szanować nawzajem.

    -głupoty - brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli czegoś w danej chwili nasz rozum nie pojmuje, np. w wyniku braku wiedzy albo mechanizmu wyparcia nie znaczy to, że to nie istnieje. Rzeczywistość i wszystkie jej zjawiska istnieją bez względu na możliwości percepcyjne poszczególnych jednostek w tej rzeczywistości tkwiących.

    -owczego pędu - jesteśmy ludźmi, mamy rozumy. Czasami jednak ulegamy instynktom stadnym, być może z lenistwa? Powinniśmy swoje decyzje, opinie popierać argumentami opartymi na faktach, a nie: 'bo tak wszyscy robią', 'bo tak powiedziała pani w TV'.

    -manipulacji - podpuszczania, prowokowania, dezinformacji...

    ...

Posts Tagged ‘oboz zaglady’

27.09.2010 – Ja już sie powoli gubię…

Posted by zagrypiona w dniu 27 września 2010

Zaczynam się powoli gubić. Dzisiaj 3 rzeczy, które znalazłam w internecie.  Moim zdaniem połączone ze sobą. Pod rozwagę i ocenę każdemu indywidualnie w duszy ciszy.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

1. Dzieki uprzejmości jednego z Drogich mych Czytelników, otrzymałam namiar na pewien filmik, którego obejrzenie rekomendowałam może jakieś 2 miesiące temu. Kto wtedy nie obejrzał na PLANETE – teraz jest okazja obejrzeć. Polecam:

Książki zwane „stalagami”, których tematem był Holokaust i pornografia, pojawiły się w Izraelu w latach 60-tych XX wieku i szybko zyskały wielką popularność.

Ich fabuła powtarza się i dotyczy zawsze tego samego tematu. Rzecz dzieje się podczas II wojny światowej, a bohaterami są amerykańscy lub brytyjscy żołnierze, którzy dostali się do niemieckiej niewoli. W stalagu, w którym ich umieszczono, rolę strażników pełnią sadystyczne esesmanki, gwałcące i torturujące więźniów. Zwykle pod koniec bohater uwalnia się i mści na nich, gwałcąc je i mordując. W rzeczywistości jednak przez cały czas odczuwa do nich wielki pociąg seksualny.

W kolejnych wydaniach pojawiały się inne wariacje, ale zawsze dotyczące wykorzystywania seksualnego więźniów przez nazistowskich oprawców. W latach 60-tych książki te, sprzedawane na dworcu autobusowym w Tel Awiwie, czytali wszyscy. Oficjalnie były to przekłady autorów amerykańskich, opowiadających o swych doświadczeniach z niemieckich obozów. Powstawały jednak w Izraelu, a jedynie ilustracje pochodziły z amerykańskich magazynów. Izraelscy autorzy ukrywali się pod angielsko brzmiącymi pseudonimami i pisali tak, by tekst wyglądał jak tłumaczenie.

W 1961 roku rozpoczął się w Jerozolimie proces Adolfa Eichmanna. Według wielu właśnie to wydarzenie spowodowało, że „stalagi” zdobyły taką popularność. Do tamtego czasu niewiele mówiło się w Izraelu o Holokauście, a Zagłada Żydów podczas II wojny światowej była tu niemal tematem tabu. W latach 50-tych ocaleni z Holokaustu przybyli do nowo powstałego państwa, ale chociaż stanowili połowę jego populacji, ich historia pozostawała tajemnicą. Dopiero proces Eichmanna odsłonił wiele faktów, o których przez lata nie wspominano i dopuścił do głosu byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Pierwszym autorem, który pisał o Oświęcimiu po hebrajsku był Yehiel Feiner-Dinur. Pod pseudonimem Kacetnik jako jedyny w latach 50-tych opowiadał w swych książkach o Zagładzie. [od admina – no ale dlaczego pod pseudonimem?] Dopiero podczas procesu Eichmanna, w którym zeznawał jako świadek, ujawniono jego tożsamość. Według znawców literatura Kacetnika oraz proces Eichmanna dały początek pornograficznych „stalagów”. Dwa lata po pierwszym wydaniu na skutek skarg rodziców, a przede wszystkim ofiar Holokaustu, odbył się proces sądowy, w wyniku którego zakazano wydawania książek z tego gatunku.

Jak to obejrzałam, to byłam w szoku.

No ale co z tego wszystkiego wynika? Czyżby przypadkiem stalagi nie były zapoczątkowaniem pornografii pełnej przemocy, która króluje do dziś, zapoczątkowaniem przeinaczania historii, zapoczątkowaniem tworzenia mitu, indoktrynacji kolejnych pokoleń Izraelczyków?

W jednej z części dokumentu okazuje się, ze podobno autorem stalagów był działacz radykalnej lewicy pracujący przy wydawaniu pierwszego pisma pornograficznego w Izraelu. Później pojawia się watek prawdziwego autora, na wstępie następuje jednak usprawiedliwiająca bajeczka o ciężkim dzieciństwie itd. Kolejni autorzy wprowadzają do stalagów kanibalizm i kazirodztwo…

Resztę niech sobie Czytelnik Drogi dośpiewa sam i obejrzy pozostałe części dokumentu dostępne tu:  T U .

Na szczęście w dokumencie wypowiadają się też Izraelici posiadający kręgosłup moralny  we właściwym miejscu, tez zastanawiający się jaki cel ma tego typu literatura, broniący ocalałych z Holokaustu, którym tego typu książki czynią dodatkowa krzywdę a i same cierpienia sprowadzają do jakiegoś karykaturalnego poziomu, gdzie dewiant może nad ich niedola ulżyć sobie jeśli chodzi o jego niezdrowe popędy seksualne. Niektórzy z wypowiadających się historyków i znawców literatury wspominają o ‚handlarzach Holokaustem’, i kto wie czy to nie jest sedno problemu. Pomijając już właściwości indoktrynujące tego typu książek (stalagów, wspomnień z obozów – co do Kacetnika padają w dokumencie pytania, skąd on wiedział takie szczegóły z domu publicznego w Oświęcimiu?)…

Tak czy inaczej, wyraźnie widać zarysowujące się dwie grupy w dokumencie: środowisko związane z twórcami, zarabiającymi na nich, lubującymi się w stalagach ludźmi którzy z obozami mieli niewiele wspólnego (przez wypowiedzi autorów nieustannie przebija się kwestia zarobku na pisaniu tych tekstów) oraz grupa ocalałych i ich rodzin, którzy znali realia obozów i którzy uważają ze tego typu książki wypaczają problem zagłady.

Ciekawy też jest fakt, iż w pierwszej grupie znajdują się tylko mężczyźni, w drugiej głównie kobiety. Pewnie przypadek, ale…

Kto się TĄ tematyką interesuje od razu zauważy podział i doniesie do tego co pisane jest tu i ówdzie. Problem jak zwykle generuje garstka…

Cytaty z filmu:

Połączenie napięcia seksualnego, emocjonalnego i wojny niesie ze sobą bardzo silny ładunek seksualny. To sprawia ze pragniesz tam być…

W takim obozie mógłbym być do końca wojny. [od admina – czy w ten sposób marzy i zaspokaja swe seksualne potrzeby prawdziwa OFIARA tragedii takiej jak ta z IIWŚ?]

Nie jestem zboczeńcem. Jestem Izraelczykiem, który czerpie przyjemność z życia. [od admina – no cóż, naziści tez byli tylko nazistami wcielającymi w życie plany tych tam co ciągną za sznurki, i pewnie nie bez życiowej przyjemności – aj waj]

Naziści mogli torturować go jak im się podobało. Mogli robić wszystko. Byli panami świata. [od admina – zdrowy moralnie człowiek nazwałby ich zbrodniarzami, a nie panami świata]

A… No i nie można usprawiedliwiać tego typu dewiacyjnej fascynacji przemocą, jakimś wyparciem czy innymi pierdołami pseudopsychologicznymi. Autorami książek były osoby NIE mające doświadczeń obozowych. Wiec co niby wypierają? Poza tym, gdyby tak było, tego typu literatura królowałaby tez w Polsce i wszelkich innych miejscach na świecie gdzie doszło do zbrodni. Ba, ofiary gwałtów kochałyby swoich oprawców, fascynowałyby się ich mocą, a jednak tak się nie dzieje… Zresztą, mechanizmowi wyparcia przeczy reakcja OCALAŁYCH, ich rodzin – a potem decyzja sądu o zdelegalizowaniu stalagów.

Zboczenie jest zboczeniem, zło jest złem, i tak trzeba je nazywać i jako takie tępić a nie szukać głupawych pseudonaukowych usprawiedliwień.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

2. Rzecz która wiąże się w pewnym sensie z powyższym.
http://palestyna.wordpress.com/2010/09/01/izraelscy-neonazisci/

Zapewne każdy pamięta „Fanatyka” – film o młodym Amerykaninie żydowskiego pochodzenia, dla którego przystąpienie do neonazistowskiej subkultury było wyrazem buntu przeciwko własnemu dziedzictwu. A gdyby zebrać całą grupę takich młodych zbuntowanych Izraelitów, do tego w samym sercu Ziemi Obiecanej? Nie trzeba kręcić filmu, życie samo już napisało scenariusz.

Patrol 35 to zbuntowana młodzież, która ewidentnie poszła na całość w sztuce kontestowania miejscowych norm społecznych, otaczając kultem oprawców swoich dziadków. Organizacja o nazwie jakby rodem z japońskiego komiksu jest najprawdziwszą w świecie grupą neonazistów działającą w… Izraelu. Składa się – naturalnie – z samych obywateli tego kraju, do tego legitymujących się autentycznym pochodzeniem żydowskim.

W 2008 roku ośmiu członków grupy Patrol 35 – imigrantów z byłego ZSRR pochodzenia żydowskiego w wieku od 16 do 19 lat, którzy osiedlili się w Izraelu korzystając z Prawa Powrotu – zostało aresztowanych i postawionych przed sądem w Tel Awiwie za napastowanie gejów, narkomanów, chasydów, nielegalnie pracujących cudzoziemców, szczególnie gorliwych praktyków judaizmu oraz bezczeszczenie synagog malunkami swastyk.

Sprawa wywołała poruszenie w całym Izraelu, a w otrząśnięciu się z szoku z pewnością nie pomógł fakt, iż jeden ze skazanych okazał się wnukiem więźnia ocalałego z Holokaustu. Wnuczek i jego koledzy uzbrojeni w broń palną, materiały wybuchowe, noże i portrety Adolfa Hitlera, swoje wyczyny upamiętniali nagraniami video, które posłużyły policji jako materiał dowodowy w sprawie.

Sprawcy muszą odsiedzieć w więzieniu od roku do kilku lat. Przywódca i założyciel szajki, Erik Bonite alias Eli Nazista, dostał wyrok 7 lat pozbawienia wolności. Jako zwolennik doktryny Hitlera i jednocześnie osobnik świadomy własnych etnicznych korzeni, okazał się konsekwentny do bólu w swojej skądinąd trudnej do pogodzenia postawie – „nie chcę być ojcem żadnego śmiecia, który miałby w żyłach chociaż promil żydowskiej krwi” [od admina – zwracanie uwagi pospołu na ‚krew’, ‚geny’, ‚kolor skóry’ jest odwracaniem uwagi tegoż pospołu od indoktrynacji i wychowania, które powoduje tego typu haniebne, pełne uprzedzeń i nienawiści zachowania] – wyznał szczerze i prosto z mostu.

Maciej Wietrzyński
wiadomosci24.pl

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

3. I całkiem podobna historia z naszego własnego podwórka z ostatnich dni:

Warszawscy neonazisci odkrywają żydowskie korzenie

Głównym materiałem na stronie internetowej telewizji CNN w sobotę była historia warszawskich skinheadów, którzy odkryli swoje żydowskie korzenie. Dziś uczą się i modlą w Synagodze Nożyków.

CNN opowiada historię dwójki warszawiaków: Oli i Pawła, którzy przed laty byli związani z ruchem neonazistowskim. – Byłem w 100 proc. skinheadem. Wierzyłem w „Białą Siłę” i że Polska jest tylko dla Polaków – opowiada Paweł. [od admina – jaki absurd. Czysty rasizm. Jakieś skrajne nacjonalistyczne poglądy oparte na ‚kolorkach’ to nie może być nic innego niż prowokacja i zła wola inteligentnego człowieka kolaca w oczy. TO NIE KOLOR ŚWIADCZY O JAKOŚCI – ale TRADYCJA i WYCHOWANIE w takich czy innych wartościach albo ich braku.]

Pierwsza na ślad swoich żydowskich korzeni trafiła jego dziewczyna Ola. Z dzieciństwa pamiętała rozmowę z matką, w której tamta wspomniała o możliwym żydowskim pochodzeniu rodziny.  [od admina – a mimo to była skinheadka? Co za perwersja…] Potwierdzenie tych słów Ola znalazła w bogatym archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego. Co więcej, trafiła tam też na ślady takich samych korzeni Pawła. [od admina – i co, byle skinhead może sobie buszować po takim archiwum, czy tylko skinhead z korzeniami?]

Dziś Ola i Paweł są aktywnym członkami żydowskiej wspólnoty w Warszawie. Ona pracuje w kuchni w Synagodze, on studiuje tajniki uboju zwierząt w zgodzie z zasadami koszerności. [od admina – wzruszające, ze skinheadów stali się przykładnymi żydami. Z tego może wynikać tylko jedno – nie byli pewni swej wcześniejszej roli, albo pełnili ją z jakiś innych sobie znanych pobudek. Jest jeszcze trzecia opcja – choroba umysłowa zwana psychopatią.]

W materiale filmowym CNN wypowiada się m.in. rabin Michael Schudrich, widać warszawskie tramwaje i ulicę Próżną.

Ja do teraz nie bardzo rozumiem wymowy i wniosków płynących z tego jakże obszernego doniesienia prasowego. ale oto co mi się nasuwa:

1. ‚Polscy skinheadzi’ to antysemici, o ile oczywiscie nie przejdą na judaizm i nie staną się idealnymi przykładami do naśladowania dla reszty żydów. Nie widzę w artykule słowa krytyki wobec ich wcześniejszej działalności dlatego zakładam, ze według GW jest OK być rasistą z założeniem jak powyżej, ze się zmieni poglądy o 180 stopni. A i o ile nie wykryją sobie  w życiorysie korzonków. Tak wiec drodzy rasiści, poszperajcie w archiwach, zrobicie przysługę Polsce gdy wreszcie jasno opowiecie się po którejś ze stron. Po co stwarzać pozory i udawać, po co tak sie katować. Przecież to nie wstyd być takiego czy innego wyznania czy pochodzenia. 😉

2. Trzeba uważać na rasistów. Ci co najgłośniej krzyczą, sklecić logicznej wypowiedzi krytycznej nie potrafią (natomiast sporo o genetyce i kolorach maja do powiedzenia i na tym opiera sie ich nienawiść) to pewnie tacy podstawiency, wilki w owczej skórze jak ci powyżej. Na takich trza uważać. No i może od razu odsyłać ich do tych archiwów co by Polakom nie bruździli i czarnego PR-u nie tworzyli.

A swoja droga, gdyby ‚biali’ rzekomo byli tacy mądrzy, to nie kupowaliby tej całej propagandy, która nas otacza.  I nie dawaliby się robić w przysłowiowego balona na każdym kroku. Słowem, nie trzeba by było strzępić klawiatury celem edukacji owiec (a jakże białych – a głupich).

——

No i to tyle Z mojej strony. Pozdrawiam Drogich Czytelników, stałych i nowych.

Posted in historia, kompleks j, książki, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 41 komentarzy »

16.07.2010 – Obrazili się, już nie będą przyjeżdzać do Polski robić disco w Oświęcimiu.

Posted by zagrypiona w dniu 16 lipca 2010

Dziś będzie krótko i na temat. Nie długo było czekać, zanim pojawią się tego typu glosy i komentarze jak ten poniżej: 1939 All Over Again: Poland Sends Jew to Germany in Dubai HAMAS Case

Zamieszczam tylko po to, gdyż świetnie dokumentuje mentalność talmudyczną i szabesgojską – obie nie podparte żadnymi faktami, a zrodzone z nienawiści, chociaż nawet GW ma  daleko, jeśli chodzi o poziom i ilość kłamstw, do tego co Drodzy Czytelnicy zaraz przeczytają. Dokumentuje też zwyczajnie głupotę, brak poszanowania dla PRAWA (europejski nakaz aresztowania, fałszowanie dokumentów), fanatyzm, brak zrozumienia problemu – celowy lub nie, nienawiść do Polski i Polaków wyssaną z mlekiem matki. A wszystkie powyższe wzięte razem – klasyczny przykład PSYCHOPATII.

Od tłumacza:

nie wszyscy Żydzi reprezentują poziom, jaki przedstawiła nam autorka tekstu (rzekomo prawniczka i dziennikarka – chociaż sadząc po jej dziele, ośmielam się wątpić w owe profesjonalne tytuły). Podobnie jak nie wszyscy Niemcy są, czy byli źli. Nie wszystkich Polaków można by nazwać antysemitami i nie wszyscy ‚z radością’ wydawali Żydów Niemcom.

Za czyny, które przypisuje się całym narodowościom – odpowiada niewielka garstka osób.  Generalizowanie cech tej garstki na ogół jakiejś narodowości czy grupy wyznaniowej jest zwykłym kołtuństwem.

1939 znowu: Polska wydaje Żyda Niemcom w związku ze sprawą Dubai-Hamas

To banał, ale to prawda. Im więcej rzeczy się zmieniają, tym bardziej pozostają takie same. [od admina – cóż za pokrętne stwierdzenie] To samo dzieje  się z Polakami, którzy teraz zwracają izraelskiego żyda Niemcom, ponieważ jest on rzekomo zamieszany, pośrednio w styczniowe zabójstwo terrorysty z HAMASU oraz irańskiego handlarza bronią Mahmouda Al-Mabhouha a/k/a Abu Abeda. Tymczasem populacja polskich muzułmanów, chociaż mała, rozrasta się… [od admina – brzmi jak groźba? Czyżby autorka wiedziała, że coś się szykuje?] Podobnie jak w każdym innym miejscu. A Polacy są teraz po stronie Nowych Nazistów. [od admina – żal klawiatury by komentować, Niemcy nowymi nazistami. Jak przeczytałam to określenie, to zdawało mi się, że chodzi o inne państwo, ale jednak nie. Autorka chyba miała na myśli Niemców]

[w tym miejscu autorka przytacza 2 zdjęcia, jedno przedstawiające terrorystę islamskiego, z Monachium rok 1972; drugie natomiast, polską policję – chociaż autorka nie pisze, że chodzi o policję, co domyślać się każe – przez analogie z pierwszym zdjęciem, że są to polscy terroryści/naziści prowadzący Uri Brodskiego do Niemców, jako okup dla terrorystów Islamskich, opisane jako Warszawa 2010. Oba zdjęcia opisane: ‚some things never change]

Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają. Mimo, że Polska ‚robi’ miliardy dolarów na żydowskim i izraelskim ruchu turystycznym i bezwstydnie zbudowała pokaźny przemysł na bazie Holokaustu, którego sama była sprawcą. [od admina – proponuję całość spakować w kontenery i wysłać do Izraela – wtedy kasiorka popłynie do właściwych osób i nikt już nie będzie zazdrosny o te MILIARDY, a tak poza tym, autorka chyba nie wie, że miejsca martyrologii  są fundowane z kieszeni podatnika – ewentualnie z pieniążków ofiarowanych przez darczyńców. Co w tym złego, że sa pobierane SYMBOLICZNE kwoty od wycieczek? że sprzedaje się pamiątki – z czegoś przecież trzeba otrzymać ten ogromny obiekt, zapłacić pracownikom. Gdyby zostawić muzeum wraz z obozem na pastwe losu, to zaraz by się znalazł następny, któremu by to nie odpowiadało.] To kolejny powód, dla którego mój POLSKI dziadek który przetrwał Holokaust – Isaac – nigdy nie chciał byśmy wydali choćby centa w Polsce (I nigdy tego nie zrobię [od admina –  ojej, czujemy się dotknięci, nie róbcie nam tego, teraz na pewno gospodarka padnie i ogólnie, trza będzie znowu pożyczki na siłę brać]).

Jak wielu czytelników zapewne wie, mam w 100% polskie-żydowskie pochodzenie. Obie strony mojej rodziny pochodzą z terytorium znanego niegdyś jako Galicja, regionu należącego głównie do Polski, gdzie wielu żydów – jak część mojej rodziny – było biednymi rolnikami. Żaden z nich jednak, nigdy nie był uznany za Polaka. [od admina – podstawowe pytanie – czy członek rodziny autorki CHCIAŁ za takiego uchodzić – więc przyjąć polskie zwyczaje, zaakceptować prawa – czy chciał się zasymilować? Może nie chciał by mówić mu per POLAKU, skoro wiadomo, że Polacy to antysemici i ogólnie zło całego świata. Taki to nam obraz sie zarysowuje, na których widzimy żydów desperacko błagających o stanie się prawdziwymi Polakami, a natrafiającymi w swych szczerych prośbach na chłodny mur polskiego antysemityzmu] A to z tego względu, że w Polsce zawsze kwitł antysemityzm, a moi dziadkowie, i pradziadkowie nigdy nie byli taktowani jak Polacy… ponieważ byli Żydami.

Większość, spośród członków mojej rodziny została wyrzucona przez nazistów, ponieważ byli oni ochoczo wskazywani przez ich chciwych, nienawidzących żydów – polskich sąsiadów. To jest powód dlaczego ‚folksdojcze’ – Polacy o niemieckim pochodzeniu – byli tak mile widziani i tak dobrze czuli się w Polsce i pomagali zapoczątkowywać erę nazistów [od admina – to w końcu Polacy, czy posiadający obywatelstwo polskie Niemcy? Widać autorka ma problem z odróżnianiem tych dwóch. Ale czego się spodziewać, skoro nie rozumie, że Uri Brodski nie jest ścigany za ‚uwolnienie świata od terrorysty’, ale za ułatwianie, czy wyłudzanie paszportu niemieckiego – co jest w każdym normalnym kraju KARALNE, świata nie obchodzą porachunki Izraela z HAMASEM].

Tak, było kilku dobrych i prawych ludzi GOJÓW [od admina – ciekawy dobór słów, jak pisze o tych co żydów wydawali Niemcom – mówi o Polakach. Jeśli zaś pisze o prawych ludziach mówi już bardziej ogólnikowo o GOJACH. No rozumiem, że tak lepiej wygląda i jeszcze skuteczniej zaczernia obraz Polski i Polaków – niestety też jest dowodem chorobliwej nienawiści autorki wobec wyżej wymienionych] – którzy ryzykowali swe życie próbując uratować niektórych członków mojej rodziny oraz innych Żydów przed nazistami. Ale byli oni rzadkością. Większość była zbyt szczęśliwa by wydać moją rodzinę i innych, po prostu dlatego, ze nienawidzili żydów. Kiedy mój dziadek, Isaac, wrócił do domu któregoś dnia, zastał dom opustoszony po tym jak naziści wyciągnęli z niego jego rodziców i rodzeństwo do obozów śmierci, uciekł do swoich sąsiadów, którzy mieli dług pieniężny u jego rodziców [od admina – no oczywiscie nie mogło się obyć bez motywu pieniężnego, wiadomo, że ci prawi i dobrotliwi GOJKOWIE myśleli tylko o pieniądzach].

Moj pradziadek był burmistrzem miasta i posiadał sklep z narzędziami. [od admina – interesujące w jaki sposób się dostał tak wysoko w hierarchii w tym jakże antysemickim kraju, w tej Polsce gdzie jak wiadomo – każdy z mlekiem matki… I co to było za miasto? Jakieś może bardziej szczegółowe dane?] Byl hojny i przedłużał duże kredyty dla biednych rolników na narzędzia i inne rzeczy. Więc, kiedy mój dziadek szukał schronienia, wybrał jednego z wielu wobec których jego ojciec był tak hojny, i został ukryty w ich stodole oraz w silosach z ziarnem. Podczas jego drugiej nocy w tym miejscu, był spragniony, kiedy zrobiło się ciemno, udał się do domu i poprosił o wodę. Zanim otworzył drzwi, słyszał, że sąsiedzi którzy go ukryli rozmawiają o tym, że naziści rozdawali butelki whiskey za każdego wskazanego żyda. Sąsiedzi chcieli dostać alkohol wiec planowali wydać mojego dziadka za butelkę.  [od admina – autorka nie mówi co oferowali naziści za niewydanie żyda, za ukrywanie go, i jakie były konsekwencje wykrycia ukrywającego się. Widać, ze naturalny instynkt samozachowawczy wolno mieć tylko żydom – GOJKOWIE zaś muszą, zawsze i w każdej sytuacji nadstawiać za nich karku – bo inaczej łatka antysemity będzie.] Moj dziadek uciekł na szczęście, ostatecznie udało mu się przetrwać Holokaust i kilka pobytów w obozach koncentracyjnych.

Teraz Polacy powtarzają swoje stare sposoby. Polski sąd, wczoraj zatwierdził ekstradycje Uri Brodskiego do Niemiec, tak jak moi dziadkowie byli „ekstradowani” do Bergen Belsen (obóz koncentracyjny w Niemczech). [od admina – cóż za porównanie, czyli że dziadek autorki był oskarżony o łamanie prawa? Tak to należy rozumieć? Skoro autorka uważa, że to to samo]. Brodski jest podejrzany o pomoc w pozyskaniu fałszywego niemieckiego paszportu, którego użyto w zamachu na Abu Abeda w Dubaju. [od admina – a więc nie o zamach] Warto wspomnieć, ze podczas gdy Niemcy dobrowolnie i z radością [od admina – skąd autorka wie, że z radością?] uwolniła terrorystę Hezbollahu i morderce Mohammada Ali Hamadi (który torturował na śmierć wojskowego nurka Roberta Deana Stethema) na wolność, (historie którą opisałam na swojej stronie), szukali Izraelity, który jest poszukiwany w związku ze swoim paszportem, który pośrednio może być powiązany z zamachem na Abu Abeda. Tak, Niemcy uwalniają przywódcę morderców, terrorystów, a szukają Izraelitów, którzy uwolnili świat od jednego z nich. Kto potrzebuje masakry w Monachium, kiedy masz 2010? [od admina – nie bardzo rozumiem, znaczy się, że śledztwo niemieckie to to samo co zamach terrorystyczny? Juz się gubię powoli].

Rezultatem tego, jednak, jest fakt, ze Polska – jeśli miałaby wyrzuty sumienia – nie uczyniłaby Uriemu Brodskiemu tego, co uczyniła Żydom w późnych latach 30 i wczesnych 40, i nie zwróciłaby go Niemcom. A jednak znowu, Polska pokazuje nam, ze zasługuje jedynie na status „braku szacunku” Rodneya Dangerfielda [od admina – a kto to ten Rodney i dlaczego mielibyśmy się przejmować jego statusami. Poszukałam w googlach i okazało się że niejaki Rodney Dangerfield to właściwie Jacob Cohen. Mieszkaniec US. Dziwne, ze musiał zmienić nazwisko, czyżby w US szalał antysemityzm tak samo jak w Polsce? Do tego emigrant, urodzony w US w roku 1921 – a więc z autopsji niewiele wie o Polsce]. Polska nie ma odwagi jako państwo. Izrael prosił Polskę o nie ekstradowanie Brodskiego, a Polska zignorowała jego prośby. [od admina – czy Izrael wystosował oficjalne pismo, czy tylko żalił się medialnie? I dlaczego do Polski? Tą sprawę chyba należałoby załatwiać z Niemcami]

Podczas gdy jest to niemoralne, by przekazywać Izraelitów [od admina – przekazano słownie: jednego – skąd wiec ta liczba mnoga?] niemieckiemu nielegalnemu sądowi, za ‚przestępstwo’ pomocy światu w pozbyciu się masowego mordercy, jest to także ekonomicznie głupie. Jak powiedziałam, Polska robi miliardy na żydowskiej turystyce i handlu na swoim biznesie w swym małym sztucznym miasteczku [od admina – faux-shtetl biz – tak to tłumaczę, pokrętnie to napisała jakby nie starczyło odwagi powiedzieć wprost, autorka ma na myśli oczywiście Oświęcim, który według niej jest sztucznym miasteczkiem., na moje, to podpada pod negowanie Holokaustu, co jest surowo karane – jak wiemy] Ono nie tylko robi bezpośrednio sporo Holopieniedzy [od admina – dlaczego z dużej litery Holopieniądz? nie rozumiem] na wycieczkach do Oświęcimia i corocznym ‚Marszu Żywych’, ale tez zrekonstruowało kilka okien wystawowych sklepów z żydowskich miast [od admina – nie bardzo rozumiem, co to są te żydowskie miasta i które oraz kiedy dokładnie to były], które samo zniszczyło (bo były żydowskie) by skusić Izraelitów i innych żydowskich turystów by zostawiać pieniądze w kawiarniach, restauracjach i na drobiazgach które kiedyś należały do żydowskiej społeczności, a które zostały kompletnie zniszczone z polską pomocą.

Izrael zrobił światu przysługę usuwając Abu Abeda z tej ziemi [od admina – no największa to chyba sobie samemu, ale wielkie dzięki – będziemy pamiętać]. Polska będzie teraz uczestniczyć w tym absurdalnym niemieckim i światowym oburzeniu tym spowodowanym, to pokazuje ze ten kraj nic nie różni się od tego, który był dekady temu kiedy życie mojego dziadka miało wartość wymienną taką jak butelka whisky.

Każdy żyd, czy chrześcijanin który jest przeciwko islamskiemu terrorowi [od admina – każdemu terrorowi, nie tylko islamskiemu, to nie jedyny terror na świecie i nie największy – zło jest złem bez względu na to w jakiej grupie narodowościowej czy wyznaniowej się pojawia – trzeba je z równa mocą potępiać] – który ma odrobinę szacunku względem siebie powinien powiedzieć ‚nie’ turystyce do Polski. Uri Brodsky doświadczył dokąd to prowadzi: prosto do tych samych, dawnych Niemiec. [od admina – mamy rozumieć, że super hiper tajny agent mossadu, po robocie jaka wykonał, świadom środków jakich użył, ni stad ni z owad przyjechał sobie do Polski, zamiast pojechać na wakacje do ciepłych krajów i uwazać…]

Nie szybko, znowu będę mówiła ‚Dzień dobry’ (hello) czy ‚Jak się masz’ (How do you do). Ani wy tez nie powinniście.

Do widzenia, Polsko. (tłumaczenie: zagrypiona.wordpress.com)

Z jednym się zgodzę z autorką. Nie pojadę zwiedzać Oświęcimia, ale raczej z innych nieco powodów.

PS1. Dlaczego mam wrażenie, że cała ta sprawa z Brodskim, z Polską jako stroną ‚wydającą’, z tymi paszportami które akurat MUSIAŁY być niemieckie, jest również swego rodzaju aranżacją… Bo niby czemu akurat niemieckie? Dlaczego postanowił odwiedzić Polskę?

Dla tych co się martwią o Brodskiego – przecież chyba jeszcze mu nie udowodniono – jak się okaże niewinny – wypuszczą. Nie wsadzą go do komory gazowej, czy nie rozstrzelają, jak to zasugerowane było w niezwykle emocjonalnym, pozbawionym racjonalnego myślenia tekście.

PS2. Tekst sam w sobie szalenie antypolski. Mam wiec takie pytanko do ‚polskich patriotów’ – gdzie byli np ci z PiSu – bo za takowych patriotów sie mają – albo chociaż ich zwolennicy, gdzie byli/gdzie są gdy trzeba bronić polskiego dobrego imienia? Sprawa jest świeża bo z 8 lipca, tak więc jest jeszcze czas. Pomijajac kwestie tego, ze ochrona dobrego imienia ojczyzny to obowiazek – zaznaczam, że reakcja na tego typu pomówienia napewno nie zaszkodziłaby wizerunkowi potencjalnego obrońcy – w kazdym razie nie w oczach polskiej opinii publicznej – jak mniemam o ta własnie chodzi, kiedy głosi sie iz jest sie polskim patriotą.

To pytanie retoryczne, nie trzeba odpowiadać.

PS3. Nie uważam, że akty podobne powyższym opisanym w tłumaczonym tekście nigdy nie miały miejsca podczas IIWŚ – jednakże grubą przesada jest twierdzenie, ze były normalnością. Nieporozumieniem jest również umieszczanie takowych w kontekście Uri Brodskiego.

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Poniżej kilka ciekawostek związanych z naszymi starszymi braćmi w wierze, które znalazłam ostatnimi czasy w różnych miejscach internetowych:

1. Ciekawy kanał na youtube: KwestiaZydowska

2. Chciałam tez podzielić się filmikiem, który od tygodnia krąży w sieci, a który przedstawia tańczących żydów na terenie byłego nazistowskiego obozu zagłady w Oświęcimiu w rytm piosenki: I will survive… Niestety, z jakichś przyczyn, podobno chodzi o prawa autorskie czy coś, został usunięty. Film został opublikowany przez ‚australijke’ Jane Korman, która owe dzieło skleciła. Jak sama Jane tłumaczy, tego typu ekspresja, ze to ‚celebracja zyia i przetrwania’ oraz ‚żeby stanowił nowa interpretacje pamięci historycznej… Według jej ojca również powinno się tańczyć, gdy świętuje się swoje przeżycia.

Jednak sporej grupie osób, nie spodobał się w sposób interpretacji historii – być może z tego tez powodu filmik zniknął z kanału youtube pani J. Korman – australijki.

Info na ten temat można znaleźć tu: Tanczyli disco na terenie obozu zagłady

3. Nasi starsi bracia, a tęczowa parada: Żydzi popierają warszawską EuroPride 2010

Na ulicach Warszawy, w różnych miejscach, pojawił się w języku jidysz, odbity w kolorach tęczy, fragment hymnu żydowskich partyzantów, napisanego przez Hirsza Glika w wileńskim getcie w 1943 r. Słowa: „מיר זײַנען דאָ!‏” (mir zajnen do!) – „jesteśmy tu!“, były symbolem, iż żydowski opór istnieje. Po zagładzie stały się również symbolem tych, którzy przetrwali. – pisze z dumą “Portal społeczności żydowskiej”.

Polscy Żydzi, a przynajmniej ci skupieni wokół portalu jewish.org.pl z radością witają mającą się odbyć w Warszawie “Europejską Paradę Równości” (EuroPride), której przejście ulicami stolicy ma odbyć się w dniu 17 lipca br. Wokół tej parady, którą ocenia się, że ma być największą tego typu imprezą w Europie Wschodniej, mają odbywać się liczne “imprezy kulturalne, gospodarcze, naukowe i rozrywkowe […] Niektóry z nich dotykają też problematyki żydowskiej.”

4. O nowo wybudowanym kościele, dedykowanym św. Ojcu Pio. Po angielsku, ale ciekawe, bogato ilustrowane.

A “NEW CHURCH” DEDICATED TO St. PADRE PIO — MASONIC TEMPLE? —

Możliwe ze to dla tego nie czuje sie najlepiej w tych ‚nowoczesnych’ osiedlowych kosciolkach, zrywajacych z tradycja, przybierajacych dziwne ksztalty i posiadajacych nietypowy wystroj wewnetrzny?

Posted in antypolonizm, kompleks j, Polska | Otagowane: , , , , , , , | 18 komentarzy »

24.06.2010 – Co polscy żołnierze robią w Chicago?

Posted by zagrypiona w dniu 24 czerwca 2010

Zapraszam na grypę666. Ciekawe artykuły i doniesienia ze świata. Dzisiejszy wpis: CZY W OGÓLE MAMY POLSKĘ? W dzisiejszym wpisie miedzy innymi o: k. Dziwiszu, przekrętach około wyborczych z zagranicy, alternatywnym leczeniu raka i główny artykuł z pytaniem w tytule „Czy w ogóle mamy Polskę?”

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Tak sobie wędrowałam przez Internet i znalazłam ciekawą rzecz. Otóż, polscy żołnierze (wespół z innymi polskimi służbami) ćwiczą sobie w Chicago jakieś manewry wspólnie i pod okiem swoich amerykańskich towarzyszy. Zastanawiam się, po co aż tak daleko jeździć by poćwiczyć pacyfikacje ludzi i ich wywożenie z jakiegoś magazynu (konkretnie magazynu firmy Nalco – tak tej samej od Corexitu, który jest rozpylany w Zatoce Meksykańskiej – może zamierzają aresztować pracowników firmy która dodatkowo truje przyrodę i ludzi?) do innego miejsca. Po co? Czyżby amerykańscy koledzy mogli zaskoczyć czymś nowym i wartym przekazania stronę polską? Aaa… No i podstawowe pytanie… Kto za te szkoleniowe podróże płaci?

materiał filmowy z ćwiczeń

Coś ostatnio sporo tych ćwiczeń… Vigilant Guard 2010 Riot Control, Detention Drills.

(‚food? now??’ – groźny terrorysta żąda jedzenia, w tle widzimy niczym nie niepokojony przybytek uciech dla mężczyzn, na żywo, za darmo oraz karczmę: dwie rzeczy istotne dla życia obywatela, a tu się jedzenia komuś jeszcze zachciewa – zdjęcie pochodzi z powyższej strony )

A tymczasem w Polsce… Społeczeństwo z pasją zajmuje się II Turą Wyborów (bo akurat taka rozrywkę zaserwowała im władza i media). Zwolennicy jednego jak i drugiego nawzajem obrzucają się błotem, ba nawet dochodzą nas słuchy, że na ustawki chodzą i się biją! Jakby wybór jednego czy drugiego miał jeszcze jakieś istotne znaczenie. Ślepym trzeba być by widzieć różnice. I jeszcze się o nie nawzajem żreć.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na koniec tego krótkiego wpisu, chciałam jeszcze tylko zauważyć, że mimo wszystko możliwość pisania blogów powinna być licencjonowana, w ogóle dostęp do netu powinien być kontrolowany. (nie bijcie za ten pomysł, ale zobaczcie sami ile śmieci i dezinformacji w necie się plącze, ile chamstwa). Aż się ryczeć chce jak się widzi pieniactwo, chamstwo, hipokryzję, cenzurę, fanatyzm, a wszystko to okraszone różnymi czynnościami z pogranicza prawa… Długo by wymieniać. Ręce opadają.

Wolność słowa jaką mamy dziś jest w pewnym sensie antywolnościowa i rodzi chaos. Stoimy w jednej wielkiej grupie i każdy ma coś do powiedzenia. Nikt nikogo nie słucha bo zajęty jest własnym darciem się. Wszyscy więc krzyczą, przekrzykują się, a zwycięża ten kto nie mądrzej krzyczy ale głośniej (czytaj: kto ma poparcie mediów, pieniądze, albo talent do generowania sensacji). Reszta ginie w tłumie, i choćby nawet miała realne dobre pomysły, czy lepsze realne pomysły to i tak pójdzie na zmarnowania.

Póki co, z uwagi na to, że dziś ‚każdy może’ sobie pokrzyczeć, nie ma odnośnie tego żadnych ograniczeń, jedynym sposobem na unikniecie niepotrzebnej utraty energii jest   i g n o r a n c j a – nie można dać się sprowokować (i tym samym dać wyssać z siebie energie, która możnaby spozytkować ku jednoczeniu a nie dzieleniu). Choć bardzo czasem kusi, trza w chwili największej słabości trzymać rączki z dala od klawiatury. Co niniejszym zamierzam wcielic w życie z dniem dzisiejszym włącznie.

Posted in NWO, Polska | Otagowane: , , , , , | 58 komentarzy »

22.06.2010 – O obozie zagłady Polaków – Forcie VII Colomb w Poznaniu

Posted by zagrypiona w dniu 22 czerwca 2010

… i paru innych kwestiach które ‚wyszły’ przy okazji…

Dziś nieco inny wpis. Zupełnie nie tak sensacyjny jak plama ropy w Zatoce Meksykańskiej, powódź w Polsce, wybory czy też kto się w nocy okazał ‚agentem’. Chwilowo więc, porzucam te problemy bieżące na rzecz historii. Historii Polaków o której nie trąbi się w TV, nie uczy w szkołach, w internecie ‚polskim’ pomija, przeinacza…

Do napisania poniższego tekstu zmotywowały mnie rozmowy z ludźmi spoza Polski, od których kilkakrotnie słyszałam pytanie: „A czy odwiedziłaś już muzeum w Oświęcimiu?” Jak gdyby Polska kojarzyła się obcokrajowcom, zwłaszcza tym z USA, z tymże miejscem. Jakby w Oświęcimiu zamykała się kwestia cierpienia Polski podczas II Wojny Światowej. A także niezbity fakt, że Polacy nie są uczeni o takich miejscach, w szkołach temat traktowany jest po macoszemu – wiem z autopsji, sama byłam w sytuacji kiedy okres II WŚ przypadał na ostatnia klasę liceum, a tu wiadomo matury więc historia stała się nieobowiązkowa dla osób np. zdających biologię. Natomiast jeśli chodzi o młodzież dzisiaj to podobno wstęp do cel egzekucji jest dla ‚dzieci’ od lat 18. No ludu. Do 18 młode umysły są zarezerwowane dla indoktrynacji i praniu mózgów przez NWO – naiwniacy bowiem tylko myślą, że 18-letniej osobie może zaszkodzić widok zdjęć szkieletów, zwłok, szubienicy czy gilotyny. Tym sposobem polska młodzież nie jest edukowana w tych kwestiach.

Tymczasem nie trzeba jechać koniecznie TAM by przekonać się o męce jakiej polski naród był poddany. Polska ziemia WSZĘDZIE nosi znamiona tragedii i przesiąknięta jest Polską Krwią. I o takim miejscu, innym niż to wspomniane wyżej, chciałabym dziś napisać.

Z uwagi zaś na to, że jakiś czas temu sama miejsce owo odwiedziłam, załączę własne fotografie.

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII Colomb

[tekst napisany na podstawie informacji z artykułu autorstwa Luizy Szumiło, Leszka Wróbla: Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII oraz: Fort VII w Poznaniu (obóz zagłady), a także na podstawie tego co pamiętam z wykładu przewodnika]

Lokalizacja:  (Fort VII Colomb w Poznaniu) – fotografia: google maps

Przed II Wojną Światową

Fort VII Colomb jest jednym z 18 fortów Twierdzy Poznań wybudowanej w czasie zaboru pruskiego, w latach 1876-1890. Jego powierzchnia wynosi 14 hektarów. Do 1918 roku pełnił ważną rolę w pruskich planach obrony miasta i wschodniej granicy II Rzeszy. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, pełnił funkcję magazynu.

Fosa okalająca Fort VII

II Wojna Światowa

W czasie II Wojny Światowej stał się pierwszym na okupowanych ziemiach polskich obozem koncentracyjnym. Utworzonym na mocy decyzji namiestnika Rzeszy na terenie województwa poznańskiego, Artura Greisera. Władze niemieckie wybierając tą lokalizację kierowały się dyskretnym położeniem fortyfikacji, z dala od ludności oraz tym że zabudowania były otoczone pasem zieleni i wysokimi wałami izolującymi je dodatkowo od otoczenia. Jednocześnie Fort VII był położony blisko miasta. Aby jeszcze bardziej odizolować obiekt od zwykłych mieszkańców, z jego okolic wysiedlono rdzenną ludność i ponownie zasiedlono ‚bezpiecznymi’ rodzinami funkcjonariuszy obozowych i GESTAPO. Datę rozpoczęcia pracy obozu szacuje się na 10. X. 1939r., kiedy to Policja Bezpieczeństwa oficjalnie przejęła teren od armii niemieckiej. Dowództwo jednostki objął zaś SS-Oberführer Erich Neumann, szef Einsatzgruppe VI. Komendantem zaś ogłoszono SS-Sturmbannführera Herberta Lange [od admina – ciekawe, że polska wikipedia nie podaje iż człowiek ten był komendantem w tymże obozie, a jedynie uwypukla jego dowództwo w Chełmnie nad Nerem, który jak wiadomo był obozem gdzie ginęli Żydzi. Co jeszcze bardziej zaskakujące wikipedia niemiecka o  dowodzeniu Fortem VII wspomina i to tam znalazłam potwierdzenie udziału Langego – poza oczywiście oficjalną stroną Muzeum, której nie podejrzewam o przeinaczenia, pracują tam państwowi naukowcy, historycy a więc specjaliści którzy wiedzą co piszą]. Kadra SS obsługująca jednostkę wynosiła 400 osób. W tej postaci, jako obóz fort  działał do 25.IV.1944 i przez ten czas, od rozpoczęcia działalności przewinęło się przezeń 18.000 więźniów, z czego według oficjalnych szacunków, 2.500 poniosło śmierć [od admina – według innych źródeł więcej, nawet do 45.000 i odpowiednio 20.000 zmarło]. Jednorazowo mógł pomieścić 2-2.500 osób. Poza Polakami, w obozie osadzani byli również  m.in. Anglicy, Francuzi, Jugosłowianie, Rosjanie, Ukraińcy i Niemcy. A więc był to jeden z tych obozów, które nie były przeznaczone dla Żydów.

Po wojnie cała dokumentacja dotycząca obozu i więźniów została przez hitlerowców zniszczona.

Oficjalnie fort był więzieniem i obozem przejściowym dla ludności cywilnej, w rzeczywistości jednak, obozem zagłady.

Wejście na teren Muzeum

Etapy działania obozu, nazewnictwo

Autorzy strony internetowej Muzeum dzielą ten okres działalności obozu na 3 etapy, wyznaczone zmianą jego nazwy:

– Od 10 października do połowy listopada 1939 roku funkcjonował jako: Sicherheitspolizei. Chef der Einsatzgruppe VI. Konzentrationslager – Posen. Tylko wtedy w jego oficjalnej nazwie pojawił się zwrot ,,obóz koncentracyjny”. W tym okresie trafiali do niego głównie przedstawiciele inteligencji wielkopolskiej, powstańcy śląscy i wielkopolscy, działacze społeczno-polityczni. Okres uwięzienia trwał wówczas maksymalnie około 1 tygodnia, co wynikało z faktu, że przedstawiciele powyższych grup skazywani byli na karę śmierci. W tym okresie prowadzono tu eksperymenty, polegające na jak najszybszym uśmiercaniu jak największych grup więźniów. Przeprowadzono tu pierwszą w dziejach ludzkości eksterminację ludności cywilnej za pomocą gazu [od admina – CO; artykuł na temat akcji T4 i gazowania więźniów] w październiku 1939 roku w bunkrze nr 17 zamordowano ok. 400 pacjentów i personel medyczny szpitala psychiatrycznego w Owińskach oraz oddziału psychiatrycznego szpitala przy ul. Grobla w Poznaniu. [od admina – z tego co jednak dowiedziałam się z wykładu przewodnika, w tym miejscu metoda ta uśmiercania masowego więźniów nastręczała problemów – nie nadążano utylizować tak dużej liczby ciał, poręczniej było oprawcom mordować ludzi w mniejszych ilościach ale systematycznie]

Komory gazowe

– Od połowy listopada 1939 do połowy 1941 roku obóz nazwano Aresztem Policji Politycznej (gestapo) i Obozem Przejściowym (Geheime Staatspolizei Staatspolizeileitstelle Posen. Übergangslager – Fort VII). Od kwietnia 1940 rozpoczęły się wywózki więźniów do innych, wielkich, obozów koncentracyjnych, m.in. Dachau, Auschwitz [od admina – gdzie zazwyczaj dokonywali żywota]. W tym okresie w Forcie VII pojawili się aresztowani członkowie struktur cywilnych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Czas przetrzymywania więźniów w tym okresie wynosił zwykle ok. 6 miesięcy. Więźniów najczęściej skazywano na karę śmierci, długoletnie więzienie lub pobyt w obozie koncentracyjnym. Wyroki uniewinniające i zwalniające więźniów z pobytu w obozie zdarzały się sporadycznie.

– Na skutek rozkazu Himmlera z 28 maja 1941 w sprawie osób uchylających się od pracy na rzecz III Rzeszy obóz został nazwany Aresztem Policyjnym i Obozem Pracy Wychowawczej (Polizeigefängnis der Sicherheitspolizei und Arbeitserziehungslager). W tym okresie pojawiła się nowa kategoria więźniów, tzw. niedzielnicy, czyli więźniowie ,,okresowi”, przetrzymywani w obozie od zakończenia pracy w sobotę do rozpoczęcia pracy w poniedziałek. Od marca 1943 roku, w związku z potrzebami niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i potrzebami frontu wschodniego, rozpoczął się proces powolnej likwidacji obozu. Więźniów zatrudniano przy budowie nowego obozu w Żabikowie pod Poznaniem, a następnie w nim umieszczano. Ostatnich więźniów przywieziono do Żabikowa 25 kwietnia 1944 roku. Fort VII zajęła fabryka ,,Telefunken”, produkująca radiostacje dla okrętów podwodnych i samolotów.

Życie i śmierć w obozie

Jak wieść gminna niesie, w czasach działalności obozu w Forcie VII, był on postrachem wśród mieszkańców –  niektóre z akcji prowadzonych na jego terenie jak np. akcja „Mgła i Noc” miały na celu zastraszanie mieszkańców miasta i okolicy. Były bardzo nikłe szanse na powrót do domu żywym. Więźniowie i ich rodziny tracili nadzieje. Samo zamknięcie w obozie było traktowane jako wyrok śmierci. Z informacji zaś, które przekazali ci co przetrwali, na dłuższą metę obozu w Forcie VII nie dało się przeżyć z uwagi na to,  że na 1 strażnika przypadało 4-6 więźniów. Ciężko więc było uniknąć szykan czy czujnego wzroku znudzonych SS-manów.

Więźniowie obozu byli traktowani w wyjątkowo okrutny i bestialski sposób. Stosowano względem nich terror mentalny i fizyczny co prowadziło do ciężkiego upadku na zdrowiu a w końcu śmierci. Nie tylko dokonywano tam egzekucji sądowych (kara śmierci) na patriotach, inteligencji polskiej, ale też dopuszczano się samosądów i perwersyjnego znęcania nad grupami więźniów.

Warunki życia więźniów. W Forcie VII mieściło się 27 cel męskich, 3 cele kobiece, 2 karcery-ciemnice (gdzie więźniowie przebywali po 7-10 dni nawet za błahe przewinienia) oraz wewnętrzna służba obozowa, biuro gestapo obozowego, sypialnie SS-manów, paczkarnia, prasowalnia, gabinet lekarski, warsztaty, piekarnia, kuchnia, umywalnie i szalety.

W nieludzkich warunkach przetrzymywano jednorazowo 2,5 tysiąca więźniów, żyjących w ciemnych i wilgotnych kazamatach, gdzie temperatura nie przekraczała 10-12˚C, a na 1 osobę przypadało czasem 0,25 m2 . W celach 1 i 58, o wymiarach 20 x 5 m każda, zamykano jednorazowo 200-300 osób. W tej ostatniej wykonywano także wyroki śmierci. Bywało, że cele kobiece położone poniżej poziomu gruntu, zalewane były wodą, której nikt nie usuwał; kobiety zmuszone były stać w wodzie sięgającej do kolan.

Więzienne kazamaty

Więzienne cele

Do połowy 1942 roku cele nie posiadały prycz. Więźniowie spali na ceglanej posadzce lub zgniłej słomie. Żyli w skandalicznych warunkach sanitarnych, mieli bardzo rzadki dostęp do umywalni, w wielu przypadkach nie mieli go wcale. Byli siedliskiem wszy i pcheł. Warunki bytowe sprzyjały rozwojowi chorób – grypy, anginy, zapalenia płuc, gruźlicy, tyfusu, chorób układu krążenia i wielu innych.

Wyżywienie, nawet jak na hitlerowskie obozy koncentracyjne było wyjątkowo złe. Więźniowie otrzymywali 2 lub 3 posiłki dziennie. Rano kubek kawy parzonej z żołędzi lub ,,herbaty” z rosnących na stokach fortecznych ziół, bez cukru. Na obiad ok. 250 ml zupy z nadgniłych warzyw, rzekomo gotowaną na mięsie, a w rzeczywistości z 15 kg kości na 2,5 tys. więźniów. Na kolację więźniowie otrzymywali kawę z żołędzi i 200 g czarnego chleba pieczonego z dodatkiem trocin drzewnych jako wypełniacza. Oficjalnie więźniowie Fortu VII nie pracowali, więc przysługiwały im mniejsze racje żywności niż w innych obozach, w których istniał obowiązek pracy.

Tortury i szykany. Załoga obozu urządzała więźniom ćwiczenia, które nazywała ,,grami i zabawami na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha”, a należy pamiętać, że większość z więzionych osób przechodziła ciężkie śledztwa, podczas których była poddawana torturom. Najbardziej okrutnymi „zabawami” były: ,,wycieczka w Karpaty”, polegająca na wbieganiu na strome stoki wałów ziemnych i wykonywanie fikołków głową w dół, „spacer” czy „zabawa” na „schodach śmierci”. „Spacer” urządzano na skraju otaczającej mały majdan skarpy. Więźniowie musieli iść gęsiego aż nad wrota poterny, prowadzącej do wnętrza Fortu, gdzie wybranych, z zaskoczenia spychano w dół z wysokości ok. 7,5 m. „Zabawa” na ,,schodach śmierci” polegała na tym, że więźniowie wbiegali na schody z dużym polnym kamieniem ważącym 8-10 kg. Zimą schody były pokryte lodem. Na szczycie schodów stał strażnik i jeżeli któryś z więźniów mu się nie spodobał, kopnięciem zwalał go w dół wraz z niesionym przez więźnia kamieniem. Więzień spadając strącał pozostałych, którzy wbiegali za nim.

Miejsce ‚gier i zabaw na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha’, schody śmierci i skarpa z której strącano więźniów

Praca. Część więźniów pracowała w nielegalnych warsztatach komendantów obozu, które mieściły się na terenie Fortu VII. Wykonywali m.in. makaty, farbowali i haftowali pościele. Dla niektórych praca była dodatkową torturą, innym udawało się dzięki niej przesłać gryps lub coś „zorganizować”. Stąd pochodzą przede wszystkim pamiątki, pozostawione przez więźniów. Marianowi Szlegelowi dzięki pracy udało się uciec. Pracował na stokach przy garbowaniu króliczych skórek. Miał widok na cały obóz, zorientował się, w jakich godzinach obóz jest słabiej pilnowany i korzystając z okazji uciekł. Niemcom nie udało się go złapać. Ucieczka Mariana Szlegela jest jedynym znanym przypadkiem ucieczki więźnia z wnętrza obozu w Forcie VII.

Przyczyny śmierci więźniów.

– Złe warunki sanitarne w celach prowadzące do licznych chorób. Podczas działania obozu wybuchły dwie epidemie tyfusu, z których każda zdziesiątkowała liczbę więźniów o 80%.

– Złe odżywianie.

– Masowe egzekucje poprzez rozstrzeliwanie – pod ścianą śmierci dziennie rozstrzeliwano 7-9 osób; wieszanie – 9 osób jednorazowo. Rozstrzeliwano także w okolicznych lasach pod Poznaniem.

– Tortury, szykany: ‚gry i zabawy na świeżym powietrzu’.

Ściana śmierci

Czasy powojenne i PRL

Po wojnie, Fort VII dostał się w ręce Ludowego Wojska Polskiego i przekształcony został w magazyny wojskowe. Nie był dostępny dla badaczy, historyków. Dopiero w roku 1963, dzięki staraniom Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, udało się stworzyć tam Izbę Pamięci Narodowej. Dostępna jednak ona była tylko na Wszystkich Świętych oraz w kwietniu – miesiącu pamięci narodowej. W 1976 zapadła decyzja by utworzyć Muzeum Martyrologii Wielkopolan. Pomysł spotkał się z aprobatą wynikiem czego 31. VIII. 1979 roku doszło do jego otwarcia.

W roku 2001, na mocy ustawy prawnie zrównano więźniów Fortu VII z więźniami obozów koncentracyjnych.

Dziś…

Dziś w forcie znajduje się Muzeum które dokumentuje martyrologię Wielkopolan z czasów okupacji hitlerowskiej. Posiada bogaty zbiór korespondencji obozowej, rysunki, fotografie, rzeczy osobiste więźniów: dokumenty, medaliony z chleba, portfele, różańce. Archiwizowane są też relacje więźniów oraz kartoteki osobowe – tych jest około 5000 wraz z fotografiami uwięzionych. Ze zbiorów tych korzystają naukowcy oraz pracownicy IPN. Obecnie Instytut Pamięci Narodowej prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni nazistowskich popełnionych na terenie Fortu VII w latach 1939-1945.

Pamiątki po więźniach

Ekspozycja dotycząca innych obozów, zdjęcie środkowe przedstawia gilotynę, której używano w ‚celi śmierci’ w więzieniu hitlerowskim na ul. Młyńskiej w Poznaniu

—————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Na zakończenie zapraszam na grypę666, nowe artykuły tam warte przeczytania. Kto nie widział a jest zainteresowany proszę iść poczytać. Szczególnie polecam ten z 21.06.2010. Chociaż dzisiaj też jest ciekawie, aczkolwiek nie tak sensacyjnie może jak wczoraj.

Zapraszam także na nowe blogi:

Mizi oraz MonitoraPolskiego.

Posted in antypolonizm, historia, Polska | Otagowane: , , , , , , , , , | 22 komentarze »